RecenzjeCzego teraz słuchacie

Przesłuchałeś kolejną płytę... Podoba ci się? Nie? Napisz o tym!

Moderator: fantomasz

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 579
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #94433 autor: Depeche Gristle » 19 paź 2011, 0:20

Ostatni post z poprzedniej strony:

Can - Future Days, 1973;
*****
Obrazek

Depeche Mode - Tour Of The Universe: Barcelona 20/21.11.09, 2010;
*****
Obrazek


Future Days - jedna z najważniejszych obok Tago Mago płyt w dyskografii krautrockowej grupy Can. Album wydany w 1973 roku zawiera muzykę mocno psychodeliczną i transową w większości opartą na względnie jednostajnym basie i perkusji; w muzyce tej silne są wpływy bluesa, amerykańskiej psychodeli lat 60 rodem z Zachodniego Wybrzeża, elektro-akustycznej muzyki konkretnej i ambientu. Nazwa albumu - Future Days - wydaje się być adekwatna do zawartości, muzyka rzeczywiście jak na swoje czasy jest nowatorska. Na krążek składają cztery kompozycje; Future Days - 10-minutowy energiczny i psychodeliczny kawałek, Spray - 9-minutowy numer o bardziej transującym charakterze; Moonshake - króciutki, zaledwie 3-minutowy utwór ze sporą domieszką bluesa. Całą drugą stronę krążka zajmuje wielowątkowa 20-minutowa suita Bel Air ze sporą dawką ambientu i psychodeli. Całość doskonale uzupełnia delikatny, ale hipnotyczny wokal Damo Suzukiego. Podobno muzycy nagrywali ten album pod silnym wpływem LSD - jak głosi jedna z plotek.


Tour Of The Universe: Barcelona 20/21.11.09 - to pierwsze od 17 lat wydawnictwo koncertowe Depeche Mode w formie audio, i perwszy od 22 lat pełny album koncertowy zespołu, a więc od czasu legendarnego 101. Dwie noce w Barcelonie zarejestrowane 20 i 21 września 2009 roku, w odróżnieniu od 101, tym razem mamy do czynienia z koncertem halowym, a zespół już od dawna prezentuje się bez Alana Wildera, za to z dwoma dodatkowymi muzykami koncertowymi - Peterem Gordeno - klawisze (czasem wokal) i Christianem Eignerem - perkusja (czasem klawisze). Klimat co prawda już nie ten sam, co na 101, jednakże Depeche Mode udowadniają, że wciąż potrafią stworzyć atmofserę prawdziwego misterium i muzycznej uczty, jakiej nikt inny oprócz nich nie potrafi stworzyć. Zespół prezentuje oprócz premierowego materiału zestaw "greatest hits"; utwory z Sounds Of The Universe prezentują się całkiem przyzwoicie - w szczególności Come Back i Hole to Feed, trochę gorzej zaś In Chains (wokalnie) i Jezebel (muzycznie). W zestawie utworów klasycznych przeciętnie prezentują się: It's No Good, A Question of Time i Home - ten ostatni świetnie zaśpiewany przez Martina Gore'a, kawałek jest wykonywany akustycznie na... syntezatorze, jednakże nazbyt estradowy śpiew Martina sprawia, że względnie anemiczna publiczność popada w klimat bardziej stypy aniżeli wielkiego święta; dopiero, kiedy utwór się kończy Dave Gahan "dyrygując" publiką uczynił to, czego nie był w stanie zrobić introwertyczny Gore. Inne klasyczne kawałki DM prezentują się na prawdę dobrze: Fly on the Windscreen, Enjoy the Silence, Never Let Me Down Again, Stripped, Behind the Wheel, Personal Jesus i I Feel You - ten ostatni (nr. 14 w setliście) chociaż jest najkrótszą i najbardziej ubogą brzmieniowo wersją I Feel You, jaką dotąd zaprezentowano, doprawdy "rozkręca" anemiczną i beznadziejną dotąd publiczność, co może dawać do myślenia, że właśnie I Feel You... powinien rozpoczynać ten koncert; od tego właśnie kawałka Czarne Święto nabiera mocy, i nie zmienia tego nawet akustczny Dressed in Black (nr.18) w którym można przeżyć swoiste deja vu z Home - publika na moment utworu robi chyba sobie drzemkę. Całość kończy akustyczna wersja Waiting for the Night - tym razem nie już ma mowy o śpiącej publice. Jednakże przy doborze miasta na następny album koncertowy Depeche Mode powinni się jednak trochę bardziej zastanowić. Fakt - Barcelona - ta nazwa budzi respekt, chociażby ze względu najlepszy piłkarski klub na świecie, mający siedzibę w tym mieście, jednak tutejsza publiczność, to co najwyżej druga liga, nie czująca tej muzyki, ograniczająca się jedynie do pisków, wycia (czasem nawet prześpiewek piłkarskich - a fuj!) i gromkiego "Depesz! Depesz!".
Entertainment Trough Pain
--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

 
TEST
Awatar użytkownika

Geronimo
Habitué
Posty: 1350
Rejestracja: 11 wrz 2004, 20:16
Lokalizacja: Zielona Góra
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #94451 autor: Geronimo » 20 paź 2011, 12:59

David Parsons - Akash



Obrazek




Nagie myśli krążą wokół słońca
drżenie naszych rąk na wietrze
kieruje suchy piasek
na wygrzane skały
Schowaj się najmilsza przed gniewem promieni
gdy deszczu zabraknie na ziemi
uciekaj w jaskinie
gdzie woda schłodzi kąciki ust
Kamyki wzdychają
na dnie strumyka
A my w cieniu głazów
tęsknimy za symfonią powietrzną
na otwartej przestrzeni grającą
co nasze stopy zaniesie aż za horyzont
Ostatnio zmieniony 20 paź 2011, 12:59 przez Geronimo, łącznie zmieniany 1 raz.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


RadioactiveTangerine
Habitué
Posty: 1160
Rejestracja: 17 wrz 2008, 21:11
Lokalizacja: Karczew
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 28
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #94455 autor: RadioactiveTangerine » 20 paź 2011, 16:29

TD - The Hollywood Years II - razem z jedynką są to jedne z najgorszych płyt TD moim zdaniem. Jałowe, raczej nudne. Zdecydowanie dla kolekcjonerów, zwłaszcza marzących o skompletowaniu całej dyskografii TD (Mission Impossible ;> ?)

KS - Beyond Recall - płytka lekko jazzująca. Pojawia się na niej saksofon (a raczej jego synteza). Poza "Gringo Nero" będącym kontynuacją tego, co KS zaprezentował nam na Miditerranean Pads mamy 4 "miniatury" (tak, jak na Schulza są to miniatury ;)) które nie są już tak "uperkusyjnione". Nie ma jednoznacznej dominacji sekwencera (wyjątek - przyjemne "Brave Old Sequence"). Całość jest okraszona samplami (przede wszystkim jęki kobiet na "Gringo Nero" oraz odrobina dżungli tu i ówdzie). Miniaturki zaś są utrzymane w mrocznym klimacie. Ta płyta jak i poprzednia wskazują kierunek w jakim podąża KS w latach 1990 - 1994 - sample i skomplikowane aranżacje perkusyjne.
http://pacisfear.blogspot.com/ (recenzje, bardzo rzadko co innego)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

karłowicz m
Beton
Posty: 887
Rejestracja: 27 mar 2007, 20:29
Lokalizacja: KRAKÓW
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #94498 autor: karłowicz m » 24 paź 2011, 19:07

David Parsons - Akash, dzięki Geromino, :beach: :handup: taaaka płyta.
Twórz dalej. nie znałem tego pana. Człowiek zawsze ma jakiś tył choć nie wiem jak by sie obracał.
Populus me sibilat,at mihi plaudo
Ipse domi simul ac nummos contemplar in arca

Horacjusz.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Geronimo
Habitué
Posty: 1350
Rejestracja: 11 wrz 2004, 20:16
Lokalizacja: Zielona Góra
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #94501 autor: Geronimo » 24 paź 2011, 21:44

Mietek,ja sobie zdaję doskonale sprawę,że można nie znać takiego Parsonsa.W sieci roi się od wykonawców el-muzycznych.Czasu nie starcza na poznanie wszystkiego.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


DeLong
Habitué
Posty: 1171
Rejestracja: 01 paź 2006, 9:23
Lokalizacja: Dokąd?
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #94504 autor: DeLong » 25 paź 2011, 19:56

Geronimo pisze:Czasu nie starcza na poznanie wszystkiego.


Ale takie poczucie nienasycenia jest wyjątkowo silne. Chciałoby się "wychylić ten puchar" do ostatniej kropli, niczego nie pominąć...
Pomimo oczywistej absurdalności tego pragnienia ciągle odnajduję się w tej pogoni za nieosiągalnym...
No hay caminos, hay que caminar...

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 579
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #94505 autor: Depeche Gristle » 26 paź 2011, 0:30

Kapitan Nemo - Kapitan Nemo, 1986;
*****
Obrazek

Pet Shop Boys - Fundamental, 2006;
*****
Obrazek

Thompson Twins - Into The Gap, 1984;
*****
Obrazek


Kapitan Nemo - debiutancki album grupy Kapitan Nemo, na której czele stoi ekscentryczny wokalista Bogdan Gajkowski charakteryzujący się specyficznym barytonem w stylu Phila Oakey'a z The Human League. Kapitan Nemo debiutował w 1983 roku supportując Lady Pank, wylansował w tamtym okresie m.in. takie przeboje, jak Słodkie Słowo czy Twoja Lorelei; styl grupy wyraźnie oscylował w klimatach brytyjskiej i niemieckiej nowej fali z mocnym wpływem przede wszystkim The Human League, Kraftwerk i Depeche Mode. Na debiutanckim albumie Kapitan Nemo posunął się nawet dalej, penetrując rejony muzyczne dotąd nie penetrowane przez żadnego polskiego wykonawcę, za wyjątkiem Aya RL - czyli muzykę industrialną. Wyraźnie słychać, że muzycy porządnie odrobili zadanie domowe z takich płyt, jak: Construction Time Again, Some Great Reward (oba Depeche Mode) i Trans Europe Express (Kraftwerk). Co więcej, kawałki Wideonarkomania i Fabryczna Miłość są wyraźnie inspirowane muzyką Test Dept. Całość jest jednak utrzymana w nowoczesnym, nowofalowym stylu synthpop; wśród dziewięciu numerów na wyróżnienie z całą pewnością zasługują tak znane kawałki, jak wspomniana Wideonarkomania, Samotność jest jak bliski brzeg, Bar Paradise, Kurs tańca oraz świetny instrumentalny utwór Najbliższy czas z ciekawą partią Gajkowskiego na harmonijce ustnej.


Fundamental - dziesiąty studyjny album brytyjskiego duetu Pet Shop Boys. Album nawiązuje klimatatami nieco do Actually; muzycy łączą taneczną elektronikę w stylu retro lat 80 z nowoczesnym bitem oraz żywymi instrumentami i orkiestrowymi smykami. Oczywiście, jak to w przypadku PSB nie brakuje charakterystycznych dla nich melancholijnych ballad - I Made My Excuses And Left, Numb, Luna Park czy Casanova In Hell; są też szybkie numery w stylu synth z lat 80, takie, jak otwierający album Psychological, największy przebój z tego krążka, singlowy I'm With Stupid, który otwarcie atakuje politykę George'a W. Busha i Tony'ego Blaira, jednak najlepszym numerem tej płyty jest Twentieth Century. Warto wspomnieć, że producentem krążka jest legendarny Trevor Horne, muzyk takich wielkich kapel, jak The Buggles, Yes i The Art Of Noise.


Into the Gap - album Thompson Twins, który wstrząsnął listami przebojów w 1984 roku, przede wszystkim w Wlk. Brytanii (1 miejsce) i U.S.A. (10 miejsce), stając się największym sukcesem komercyjnym grupy, krążek pokrył się podwójną platyną. Album zawiera mieszankę zgrabnie połączonej muzyki pop i synth z mocnymi wpływami nowej fali i new romantic, chociaż z tym drugim gatunkiem Bliźniacy nie mają za wiele wspólnego. Mocnym punktem płyty jest charakterystyczny wokal Toma Baileya. W samej muzyce często słychać żywe instrumenty - gitara, harmonijka ustna, ale przede wszystkim sporo jest tu perkusjonaliów. Ciekawym kawałkiem jest The Gap łączący klimaty rodem z Trans Europe Express Kraftwerka z orientalną muzyką rodem z krajów arabskich. Oczywiście warto wyróżnić wielkie synthpopowe hity tego krążka: Doctor! Doctor!, You Take Me Up, Sister Of Mercy oraz Hold Me Now.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

kraftpop
Twardziel
Posty: 741
Rejestracja: 21 mar 2009, 17:30
Lokalizacja: Stara Lubovna (SVK)
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Kraftwerk
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #94517 autor: kraftpop » 28 paź 2011, 7:47

astiz pisze:Kapitan Nemo - Kapitan Nemo, 1986;
*****
Obrazek


Kapitan Nemo - debiutancki album grupy Kapitan Nemo, na której czele stoi ekscentryczny wokalista Bogdan Gajkowski charakteryzujący się specyficznym barytonem w stylu Phila Oakey'a z The Human League. Kapitan Nemo debiutował w 1983 roku supportując Lady Pank, wylansował w tamtym okresie m.in. takie przeboje, jak Słodkie Słowo czy Twoja Lorelei; styl grupy wyraźnie oscylował w klimatach brytyjskiej i niemieckiej nowej fali z mocnym wpływem przede wszystkim The Human League, Kraftwerk i Depeche Mode. Na debiutanckim albumie Kapitan Nemo posunął się nawet dalej, penetrując rejony muzyczne dotąd nie penetrowane przez żadnego polskiego wykonawcę, za wyjątkiem Aya RL - czyli muzykę industrialną. Wyraźnie słychać, że muzycy porządnie odrobili zadanie domowe z takich płyt, jak: Construction Time Again, Some Great Reward (oba Depeche Mode) i Trans Europe Express (Kraftwerk). Co więcej, kawałki Wideonarkomania i Fabryczna Miłość są wyraźnie inspirowane muzyką Test Dept. Całość jest jednak utrzymana w nowoczesnym, nowofalowym stylu synthpop; wśród dziewięciu numerów na wyróżnienie z całą pewnością zasługują tak znane kawałki, jak wspomniana Wideonarkomania, Samotność jest jak bliski brzeg, Bar Paradise, Kurs tańca oraz świetny instrumentalny utwór Najbliższy czas z ciekawą partią Gajkowskiego na harmonijce ustnej.


Dzieki Astiz ! Nigdy tej grupy nie slysalem w tym dawnym okresie, ale bardzo mi sie podoba (posluchalem przez soundcloud.com), jest to taka ciekawostka od sasiadow z Polski ;) Ta plyte juz kupil dla mnie przyjaciel fantomasz :handup: teraz tylko czekam kiedy juz bede ja sluchac :listen:
Ostatnio zmieniony 28 paź 2011, 7:48 przez kraftpop, łącznie zmieniany 1 raz.
"Stale pracujeme na novej hudbe, nas koncept clovek-stroj stale funguje, nezastavil sa."
(RALF HÜTTER, 9.7.2014)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Sylwuś
Twardziel
Posty: 543
Rejestracja: 03 paź 2008, 17:14
Lokalizacja: Polski
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #94518 autor: Sylwuś » 28 paź 2011, 17:41

Kraftpop tutaj masz link do filmów na YouTube
http://www.youtube.com/results?search=S ... %2C10&sa=X :hi:

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


RadioactiveTangerine
Habitué
Posty: 1160
Rejestracja: 17 wrz 2008, 21:11
Lokalizacja: Karczew
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 28
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #94519 autor: RadioactiveTangerine » 28 paź 2011, 19:55

"Irrlicht" na ipodzie. Na wieży nie bo nie chcę rodzinie przeszkadzać. Zawsze jak jestem przygnębiony to puszczam sobie albo "Irrlicht" albo "Cyborg". Tak naprawdę powiniem sobie oba te albumy zapętlić w nieskończoność ;).
http://pacisfear.blogspot.com/ (recenzje, bardzo rzadko co innego)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 579
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #94526 autor: Depeche Gristle » 28 paź 2011, 23:32

kraftpop pisze:Dzieki Astiz ! Nigdy tej grupy nie slysalem w tym dawnym okresie, ale bardzo mi sie podoba (posluchalem przez soundcloud.com), jest to taka ciekawostka od sasiadow z Polski ;) Ta plyte juz kupil dla mnie przyjaciel fantomasz :handup: teraz tylko czekam kiedy juz bede ja sluchac :listen:


Žiadny problém, odporúčam :yes: Kapitan Nemo, to polska legenda lat 80. Doskonale pamiętam z dzieciństwa. W tamtych czasach było to tak popularne, jak dzisiaj hip hop.
Az żal patrzeć, jak w obencych czasach gust młodego ludu straszliwie się obniżył i spłycił :no:
Ostatnio zmieniony 28 paź 2011, 23:35 przez Depeche Gristle, łącznie zmieniany 2 razy.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Geronimo
Habitué
Posty: 1350
Rejestracja: 11 wrz 2004, 20:16
Lokalizacja: Zielona Góra
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #94530 autor: Geronimo » 29 paź 2011, 16:50

Steve Roach - Dynamic Stillness



Obrazek


Pradawne liście jesieni
na nich wypisane życzenia
wybrania za Synów Światła
Idziemy ku szczytom
za ruchem czerwonego słońca
wybrani poruszamy się w blasku
Jak zbrojni rycerze w dawnych wiekach
wezwani czuwają pod sztandarem
I tylko brunatna stal pancerza
w dymach mgieł chrzęści
przypominając o Duchu wszystkich czasów,
który wielbi w modlitwie to ,żeś niewzruszony
na zawsze i wierny

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Azeroth
Twardziel
Posty: 665
Rejestracja: 09 sie 2005, 9:55
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #94556 autor: Azeroth » 31 paź 2011, 20:49

Tangerine Dream - Rubycon - wydanie z 95 roku na CD. Nie wiem czy to wina akurat tego wydania, czy wszystkich (CDV z lat 80-tych ma to samo), ale przy sekwencjach nie da się w ogóle tego słuchać. Ściana basów przysłania całą resztę. Jeżeli tak nagrano to w 75 roku to śmiało mogę stwierdzić że to jedna z najbardziej skopanych płyt jaką słyszałem, jeśli chodzi o produkcję. Aż szkoda, że tak piękna muzyka została tak skrzywdzona.
Dodam że przy tych samych ustawieniach bass i treble, żadna z płyt które słuchałem na moim sprzęcie nie ma tak zniekształconych proporcji. Mówimy o rocku, jazzie, muzyce elektronicznej nagranych w latach 60-90. Przy Rubyconie bass idzie na minimum. przez co traci cała płyta.

Z resztą fani ipodów i mp3 i tak nie zrozumieją o co chodzi. Posłuchajcie tego na porządnym sprzęcie audio z kompaktu - najlepiej oryginał. I będzie wtedy czarne na białym. Dodam że winyla nie słyszałem.

pozdrawiam
Ostatnio zmieniony 31 paź 2011, 20:54 przez Azeroth, łącznie zmieniany 2 razy.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

yeske
Dyżurny Inżynier
Posty: 4190
Rejestracja: 29 mar 2004, 12:53
Lokalizacja: Warszawa
Jestem muzykiem: Nie
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 56
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #94563 autor: yeske » 31 paź 2011, 21:28

Krzysztof Radomski & Krzysztof Skrobowski - Echoes

Ilekroć słucham tego materiału, w magiczny sposób udziela mi się emanujący zeń głęboki spokój...
Jαrεκ

Zacząłem podejrzewać,
a teraz boję się, że wiem na pewno.
[José Carlos Somoza]

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Anne
Niedoświadczony
Posty: 46
Rejestracja: 02 lut 2008, 15:34
Lokalizacja: Słupsk
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #94572 autor: Anne » 01 lis 2011, 13:09

A u mnie Tangerine Dream i Ricochet :listen: A w następnie będzie Collide i Legion MS ;)
"Dwie rzeczy tylko mają zasięg nieograniczony: Wszechświat i ludzka głupota. Co do tego pierwszego nie jestem do końca pewien..." Albert Einstein

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


RadioactiveTangerine
Habitué
Posty: 1160
Rejestracja: 17 wrz 2008, 21:11
Lokalizacja: Karczew
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 28
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #94578 autor: RadioactiveTangerine » 01 lis 2011, 15:14

Ostatnio u mnie króluje Rammstein (powrót :P). Troszkę zakłóciłem elektroniczną równowagę u siebie ale ile razy można słuchać tego samego :P
http://pacisfear.blogspot.com/ (recenzje, bardzo rzadko co innego)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

yeske
Dyżurny Inżynier
Posty: 4190
Rejestracja: 29 mar 2004, 12:53
Lokalizacja: Warszawa
Jestem muzykiem: Nie
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 56
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #94579 autor: yeske » 01 lis 2011, 15:53

AmimanPL pisze:Ostatnio u mnie króluje Rammstein (powrót :P). Troszkę zakłóciłem elektroniczną równowagę u siebie ale ile razy można słuchać tego samego :P

A to u mnie taką funkcję spełnia, poza Rammsteinem, np. Opeth, Tool, czy A Perfect Circle :dance:

a propos Opeth - najnowsza płyta, Heritage, wyśmienita :listen:

Obrazek
Jαrεκ



Zacząłem podejrzewać,
a teraz boję się, że wiem na pewno.
[José Carlos Somoza]

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 579
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #94585 autor: Depeche Gristle » 02 lis 2011, 0:01

Martin L. Gore - Counterfeit², 2003;
******
Obrazek

Tangerine Dream - Madcap's Flaming Duty, 2007;
*****
Obrazek

Pet Shop Boys - Actually, 1987;
*****
Obrazek

Orchestral Manoeuvres in The Dark - History Of Modern, 2010;
*****
Obrazek


Counterfeit² - drugi po 14 latach solowy projekt, a zarazem pierwszy długogrający album frontmana Depeche Mode Martina L. Gore'a. Podobnie, jak na swoim minialbumie z 1989 roku i tym razem artysta bierze na warsztat dokonania innych wykonawców, zarówno te bardziej znane, jak i mniej znane. Do tych pierwszych zaliczają się kawałki: Loverman z repertuaru Nicka Cave'a, Stardust Davida Essexa, Oh My Love Johna Lennona i Yoko Ono, Candy Says Lou Reeda czy In My Other World Julee Cruise czyli motyw z filmu "Miasteczko Twin Peaks" Davida Lyncha. Inne równie ciekawe kawałki, to otwierający album In My Time of Dying, I Cast A Lonesome Shadow - najszybszy numer płyty, jazzowy Lost In The Stars czy zaśpiewany po niemiecku Das Lied Vom Einsamen Mädchen. Płyta utrzymana jest w klimacie minimalistycznej elektroniki różniącej się jednak od dokonań Depeche Mode; muzyka ta oscyluje w kierunku niemieckiej elektroniki lat 70, bardziej w stylu Cluster z pulsującymi sekwencerami i rytmicznymi automatami perkusyjnymi; czasem muzyk robi wypady w kierunku trip-hopu, jazzu i ambientu.


Madcaps Flaming Duty - album wydany nie tylko z okazji 40-lecia legendarnej niemieckiej grupy, ale przede wszystkim w hołdzie zmarłemu legendarnemu muzykowi Pink Floyd Sydowi Barrettowi, a przecież Pink Floyd zawsze miał niebagatelny wpływ na twórczość Tangerine Dream. Tym razem po raz kolejny Edgar Froese i spółka postanowili wprowadzić do swej twórczości wokale i teksty; nie są to jednak teksty autorstwa Mandarynek ani Syda Barretta, tylko pieśni anglojęzycznych poetów z przełomu XVII i XVIII wieku, które zostały zaadaptowane do elektroniczno-folkowej muzyki z pogranicza jawy i snu autorstwa Edgara Froese i Thorstena Quaeschninga. Muzyka niekiedy kojarzy się z dokonaniami Dead Can Dance; na szczególną uwagę zasługują utwory - Lake Of Pontchartrain, w tradycyjnej folkowej celtyckiej oprawie ludowej; One Hour Of Madness - najszybszy sekwencerowy numer oraz najlepszy, zamykający album utwór Solution of All Problems, w którym wokalista Chris Hausl śpiewa niczym Jim Morrison. Zresztą wokal Hausla jest najmocniejszym punktem albumu.


Actually - drugi studyjny album Pet Shop Boys, który powtórzył, a nawet przeskoczył sukces komercyjny debiutu - Please. Bez wątpienia, to jeden z najlepszych albumów w dyskografii duetu, który prezentuje muzykę pop-dance, jako coś więcej aniżeli muzykę do pląsania; brak tu monotonii i wtórności - to prawdziwa pop-artowa sztuka. Na krążku pojawiają się też znakomici goście: Dusty Springfield śpiewa w utworze What Have I Done To deserve It, z kolei It Couldn't Happen Here jest skomponowany wespół z Ennio Morricone, a wykonany z orkiestrą pod dyrekcją Angelo Badalementiego (Koszmar z Elm Street, Miasteczko Twin Peaks). Album zawiera wielkie hity - wspomniany już What Have I Done To deserve It oraz "kraftwerkowy" Rent, monumentalny przebój It's A Sin, którego teledysk chciała bojkotować BBC oraz dyskotekowy Heart. Fenomenalne są również niesinglowe kawałki - synthowe One More Chance, Shopping, Hit Music oraz idealnie kończący płytę, spokojny King's Cross. To kultowy album Pet Shop Boys, który, jak żaden inny ich krążek oparł się próbie czasu.


History of Modern - pierwszy po 14 latach studyjny album OMD, a także pierwszy od 24 lat album OMD w ich klasycznym składzie - McCluskey-Humphreys-Cooper-Holmes. Jak sam tytuł wskazuje, na płycie jest zarówno trochę historii, jak i nowoczesności; już pierwsze sekundy albumu do złudzenia przypominają początek krążka The Pacific Age (1986), jednakże nowoczesne elektroniczne aranżacje śmiało współgrają z klimatem synthpopu z przełomu lat 70 i 80. Na płycie jest sporo odniesień do twórczości Kraftwerk - co więcej, utwór RFWK jest swoistym hołdem dla Elektrowni, zaś tytuł kawałka, to pierwsze litery imion muzyków z klasycznego składu Kraftwerk: Ralf, Florian, Wolfgang, Karl. Ponadto bardzo wyraźne wpływy Kraftwerk słychać w numerach Pulse, a w szczególności zamykającym album The Right Side. Ciekawostką jest fakt, że kawałek Sister Mary Says powstał już w 1981 roku, jednakże światło dzienne ujrzał dopiero 29 lat później na History of Modern. Jak przyznał Andy McCluskey, utwór ten jest zagubioną siostrą Enoli Gay - i rzeczywiście, kawałek brzmi bardzo podobnie, do Enola Gay. Album History of Modern, co prawda nie może się równać takim dziełom, jak Architecture & Morality czy Dazzle Ships, jednak nie jest wcale gorszy od solidnych The Pacific Age czy Crush; można rzec, że to niezwykle udany powrót OMD, a panowie prezentują naprawdę wspaniałą formę - zupełnie, jak w latach 80!
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

fantomasz
Habitué
Posty: 8148
Rejestracja: 02 kwie 2004, 15:14
Lokalizacja: Uniejów
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Kraftwerk, Laibach, 2+1, ABBA
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #94589 autor: fantomasz » 02 lis 2011, 8:29

astiz pisze:Album History of Modern to niezwykle udany powrót OMD, a panowie prezentują naprawdę wspaniałą formę - zupełnie, jak w latach 80!

Mam bardzo podobne odczucia.
Podpinając się po recenzję Astiza, polecam także koncertową płytę Live in Berlin, gdzie można usłyszeć także i utwory z tego longplaya.
Kraftolog f.
--
Ostatnio z propozycją współpracy zwrócił się do nas sam Michael Jackson. Oczywiście odmówiliśmy (Kraftwerk, 1985).

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Geronimo
Habitué
Posty: 1350
Rejestracja: 11 wrz 2004, 20:16
Lokalizacja: Zielona Góra
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #94596 autor: Geronimo » 02 lis 2011, 11:46

Steve Roach - Fever Dreams Part One


Obrazek


Rzeka moich myśli
płynie wartkim nurtem życia
czasem ptak zaśpiewa na brzegu
słońce rozchyli granice horyzontu
pomiędzy drzewami a ciepłym niebem

Śnię rozedrgany jak liść na wietrze
mgłami powolnych ruchów planet
co w wygrzanym legowisku gwiazdy
gorącem rozpędzone
zamiatają stare zeschnięte liście jesieni
pod rzeźbioną powietrzem korę drzew
wraz ze świstem pędu

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


RadioactiveTangerine
Habitué
Posty: 1160
Rejestracja: 17 wrz 2008, 21:11
Lokalizacja: Karczew
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 28
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #94603 autor: RadioactiveTangerine » 02 lis 2011, 23:51

LIFAD po raz 3 dzisiaj ;). Szkoda, że nie jestem w stanie pójść na koncert. Może za rok jak będzie...
http://pacisfear.blogspot.com/ (recenzje, bardzo rzadko co innego)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Wróć do „Recenzje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Studio Nagrań : Zastrzeżenia