RecenzjeCzego teraz słuchacie

Przesłuchałeś kolejną płytę... Podoba ci się? Nie? Napisz o tym!

Moderator: fantomasz

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 586
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Re: Czego teraz słuchacie

Post #116309 autor: Depeche Gristle » 18 lis 2019, 15:29

Ostatni post z poprzedniej strony:

Front Line Assembly - Hard Wired, 1995;
*****
Style: industrial, ebm, metal, cold wave, dark wave, house, experimental, noise, new wave, rock elektroniczny, synthpop
Obrazek

Red Flag - Fear Of A Red Planet, 2001;
*****
Style: new wave, electro pop, synth pop, cold wave, dark wave, industrial, rock elektroniczny, house, trip-hop
Obrazek

Can - Landed, 1975;
******
Style: krautrock, pop psychodeliczny, rock psychodeliczny, rock eksperymentalny, rock elektroniczny, art-rock, funk, jazz rock, rock industrialny, drone, dark wawe, cold wave, latin rock, noise, neofolk, rockabilly, musique concrète
Obrazek


Hard Wired - jedenasty album kanadyjskiej industrialnej formacji Front Line Assembly, wydany 25 września 1995 roku.
W połowie lat 90 Front Line Assembly cieszył się szczytem popularności, przede wszystkim za sprawą takich albumów, jak electro-industrialny Tactical Neural Implant (1992) i Millennium (1994), na którym zespół osiągnął apogeum swojej twórczości, przechodząc w kierunku metalu, łącząc industrial z ostrymi metalowymi riffami gitarowymi, krocząc ścieżką wytyczoną w tamtym czasie przez pokrewne Front Line Assembly zespoły o rodowodzie industrialnym, w tym m.in. Nine Inch Nails, Skinny Puppy czy Ministry, co przyniosło tym zespołom sukces komercyjny. Podobnie rzecz miała się w przypadku Front Line Assembly po wydaniu albumu Millennium.
Jednakże album Millennium okazał się jednorazowym wyskokiem w kierunku metalu i agresywnych gitarowych riffów, bowiem album Hard Wired jest powrotem do electro-industrialnych i EBM-owych klimatów, prezentowanych na albumie Tactical Neural Implant, choć zespół wcale nie rezygnuje z gitar, to nie są już one tak ostre i wyraziste, jakimi były na Millennium, nie pełnią też roli pierwszoplanowej, a raczej dodatku - i to drugoplanowego. Gościnny udział w sesji nagraniowej do Hard Wired wziął metalowy gitarzysta Devin Townsend.
Setlistę rozpoczyna, poprzedzony mroczną i chłodną przestrzenną introdukcją, Neologic Spasm, numer o zdecydowanie charakterystyce ebm-owej, z charakterystycznym dla Billa Leeba wycharczanym wokalem, co też jest cechą dominującą na albumie, jak i w większości twórczości Front Line Assembly.
W ebm-owej stylistyce, mimo pojawiających się metalowych riffów gitary, utrzymany jest również Paralyzed, choć utwór jest znacznie bardziej dynamiczniejszy, bezpośrednio nawiązujący do klimatu z Caustic Grip i Tactical Neural Implant.
Re-Birth nawiązuje do stylów zarówno z Tactical Neural Implant, jak i Millennium; niezwykle dynamiczny utwór utrzymany jest w klimacie electro-industrialnym z dodatkiem metalowych riffów, jednakże bardziej odległych i nie tak wyraźnych jak na Millennium.
Circuitry, będący singlem promującym album, utrzymany jest już bardziej w klimacie Millennium; elektronika i sekcja rytmiczna są tu już zdecydowanie cięższe, jednakże metalowe riffy gitarowe są przytłumione.
Instrumentalny Mortal (Instrumental) jest najbardziej eksperymentalnym momentem albumu; utwór oparty jest na chłodnej i mrocznej gotyckiej przestrzeni, poprzetykanej samplami z filmów science fiction, subtelnych industrialnych pulsach i powolnej rwanej sekcji rytmicznej. Kompozycja klimatem przypomina dokonania Ministry z albumów The Land of Rape and Honey i The Mind is a Terrible Thing to Taste, których wpływy słychać także w Modus Operandi, który jest zarazem najbardziej zbliżony do klimatów z Millennium; industrialna elektronika i sekcja rytmiczna są zdecydowanie ciężkie, zaś riffy gitarowe, choć sporadyczne, to najostrzejsze na całym albumie.
Transparent Species zaczyna się od syntezatorowych wyziewów, jednak utwór przechodzi w typowy dla Front Line Assembly dynamiczny electro-industrial znany z albumów Caustic Grip i Tactical Neural Implant, choć mroku dodają temu numerowi metalowe riffy gitary.
Barcode, z eksperymentalną introdukcją, przechodzi w klasycznie ebm-owy utwór osadzony na house'owej rytmice. Także i tu nie brakuje metalowych riffów gitary, choć są one znacznie przytłumione.
Condemned jest kolaboracją hipnotyzującego electro-industrialu z metalowymi riffami gitary; sekcja rytmiczna jest ciężka, utrzymana w średnim tempie, choć w refrenie znacznie przyśpiesza. Skojarzenia z Millennium nasuwają się wręcz samoistnie.
Album kończy Infra Red Combat, która jest de facto kompozycją dwuczęściową; część pierwsza, instrumentalna, przypomina klimatem wspomniany wcześniej Mortal (Instrumental) z chłodną gotycką przestrzenią, subtelnym pulsem i rwanym beatem sekcji rytmicznej; w drugiej części pojawia się wokal i utwór nabiera zdecydowanie bardziej industrialnego charakteru, choć chłodna przestrzeń pozostaje. Wokal w utworze jest dość nietypowy dla reszty albumu; to jedyny moment płyty, gdzie Bill Leeb nie charczy, tylko śpiewa łagodnym, choć niskim i rockowym barytonem.
Album Hard Wired przyniósł Front Line Assembly spory sukces komercyjny, sprzedając się w nakładzie 50 tysięcy egzemplarzy, co jak na zespół industrialno-metalowy jest niezłym osiągnięciem.
Front Line Assembly w swoim stylu, także i na Hard Wired wykorzystali sample z filmów akcji i science fiction, w tym m.in. z takich jak "Gwiezdne Wrota", "Zabójcza Broń", "Speed", "The Crow" i "Obcy 3".

Fear of a Red Planet - album amerykańskiej formacji Red Flag, który ukazał się 17 kwietnia 2001 roku.
Red Flag powstał w 1984 roku w San Diego, założony przez braci Chrisa i Marka Reynoldsów inspirowanych głównie brytyjską i amerykańską sceną new wave oraz synthpopem reprezentowanym przez Depeche Mode. W latach 90 muzyka Red Flag ewoluowała w bardziej mroczne, industrialne klimaty. Na początku lat 2000 pogłębiała się depresja Marka Reynoldsa (w 2002 roku popełnił samobójstwo), co też odcisnęło niemały wpływ na wydawane wówczas albumy Red Flag, w tym na Fear of a Red Planet.
Album otwiera mroczny i industrialny utwór I Am the Wind z wyraźnymi wpływami Nine Inch Nails; utwór posiada silną sekcję perkusyjną, mocny industrialny puls i chłodne tło. Linia wokalna w strofie oparta jest na niskiej deklamacji, zaś w refrenie śpiewana jest łagodnym, ale pełnym nostalgii wokalem. Bardzo podobną strukturę muzyczną, naznaczoną wpływami Nine Inch Nails, posiada następny utwór, Live Fast Die Pretty, choć linia wokalna nie opiera się już na deklamacji, za to wokal staje się w refrenie mroczniejszy.
W błędzie byłby ten, kto pomyślałby, że album w całości będzie industrialny; On the Highway jest przejściem w kierunku melancholijnego i ponurego electro popu z wpływami brzmieniowymi Depeche Mode, zaś So Lie With Me idzie zdecydowanie w kierunku bardziej tanecznego stylu z house'owym podkładem rytmicznym, choć piosenka bynajmniej nie jest wesoła, przede wszystkim za sprawą industrialnego pulsu, chłodnej przestrzeni i ponurej aury podkreślanej przez pełen nostalgii wokal.
I Love You to Death wyraźnie zwalnia do ponurego, pełnego melancholii electro-popu, wypełnionego chłodną przestrzenią i linią melodyczną oraz zimnymi ponurymi partiami klawiszy. Utwór jest tak ponury, jak jego tytuł i tekst.
Zupełną odskocznią od dotychczasowej smuty wydaje się być Cause and Consequence, osadzony w stylistyce muzyki klubowej lat 90. Numer, choć jest ewidentnie house'owy, wokalnie nie jest wcale wesoły. Wokal budzi skojarzenia ze stylem Edwarda Ka-Spela, bądź Genesisa P- Orridge'a.
Album jest pełen zwrotów, o czym świadczy następny utwór - Spiders Waltz - niezwykle melancholijna ballada, przypominająca podobne dokonania Pet Shop Boys; dominująca przestrzeń w jesiennych barwach wypełniona jest zagrywkami fortepianu i niezwykle odległym pulsem syntezatora, zaś sekcja rytmiczna oparta jest na trip-hopowej perkusji.
Wpływy twórczości Pet Shop Boys słyszalne są też w electro-popowej Lullaby for a Restless Girl, z nieodłączną melancholią, marszowym rytmem beatu automatu perkusyjnego i delikatnym pulsem sekwencera; piosenka przypomina klimaty z albumów Please bądź Behaviour.
Mathematics of Tears, to najdłuższy, blisko 8-minutowy utwór płyty, i najlepszy jej moment zarazem. Kompozycja utrzymana jest w stylistyce zimnej fali i synth pop lat 80.
Destiny (Ode to Luscombe Close), to budząca skojarzenia (także wokalnie) z twórczością Camouflage ballada, oparta na rozległej, chłodnej i melancholijnej przestrzeni, partiach fortepianu i delikatnej trip-hopowej sekcji perkusji. Skojarzenia z twórczością Camouflage przywodzi także tytułowy i singlowy Fear of a Red Planet, choć utwór jest w stylistyce synthpopowej, opartej na mocnym podkładzie beatu sekcji rytmicznej, syntezatorowych pulsach, chłodnej przestrzeni, industrialnych dźwiękach i odległych zagrywkach gitary (która skądinąd nie pojawia się na żadnym innym utworze albumu). To najpogodniejsza piosenka pod względem wokalu, choć jej tematyka wcale pogodna nie jest.
Album zamyka elektroniczno-rockowa instrumentalna kompozycja Coda Concerto, oparta na pulsujących partiach syntezatora w stylu Kraftwerk z albumów Trans-Europe Express i The Man Machine, chłodnej dark-ambientowej przestrzeni kojarzącej się z klimatami Twin Peaks, industrialnych stukotach przypominających dokonania Depeche Mode z lat 80 i dość mocnej, rockowej sekcji perkusji.

Landed - siódmy album legendarnej krautrockowej, psychodeliczno-eksperymentalnej formacji Can, nagrywany między lutym, a kwietniem 1975, w kolońskim studiu Inner Space pod okiem basisty, inżyniera dźwięku i zarazem filaru zespołu Holgera Czukaya oraz w studiu w Stommeln pod nadzorem Dietera Dierksa i Toby'ego Robinsona. Po raz pierwszy podczas nagrywania albumu Can wykorzystano nowoczesny 16-ścieżkowy mixer, sam zaś zespół postanowił pójść w kierunku bardziej przystępnego stylu piosenkowego, z którym eksperymentował już na poprzednim albumie Soon Over Babaluma (1974). Zespół wspomógł również dodatkowy autor tekstów Peter Gilmour. Landed jest też drugim albumem nagranym w klasycznym czteroosobowym składzie Can.
Album ukazał się we wrześniu 1975 roku; setlistę otwiera art-rockowy Full Moon on the Highway, w klimatach funk i glam-rocka z mocno przesterowanymi solówkami gitar w stylu Jommy'ego Hendrixa. Linie wokalne przypominają przebojowy styl rockabilly, kojarzący się ze stylem Alana Vegi (Suicide). Michael Karoli jest tu wspierany wokalnie przez Irmina Schmidta i Holgera Czukaya, a ich wokale są przetworzone i zniekształcone.
W popowo-psychodelicznym Half Past One z elementani muzyki latynoskiej dominują organowe przestrzenie i partie Farfisy oraz syntezatorowe zagrywki i pulsy. Utwór stanowi protoplastę stylu synth pop; słychać tu inspirację twórczością The Doors. Wokale Michaela Karoli'ego stanowią de facto melodeklamację w stylu Alana Vegi, zresztą kompozycja wyraźnie wywarła wpływ na późniejszą twórczość Suicide - w zasadzie stanowi niemal zapowiedź twórczości tej formacji.
Hunters and Collectors można określić mianem proto-synthpopowego utworu z delikatnie funkującą perkusją, partiami fortepianu na tle organowej przestrzeni, odległymi przesterowanymi solówkami gitar oraz syntezatorowymi pulsacjami i eksperymentami.
Ciepłe wokale Michaela Karoli'ego wspomagane przez damskie chórki, przywołują na myśl zarówno czasy hippisowskich lat 60, jak i przyszłe klimaty synth popu i new romantic lat 80.
Instrumentalny Vernal Equinox stanowi powrót do wczesnych, eksperymentalnych form Can; kompozycja jest kolaboracją szalonego transowo-jazzowego rytmu perkusji Jakiego Liebezeita, gitarowych wariacji Karoli'ego w stylu Jimmy'ego Hendrixa, na tle wysokiej psychodelicznej organowej przestrzeni, które ustępują miejsca sekwencerowym pulsom, te na powrót zaś przechodzą w klimat art.-rocka z popisowymi gitarowymi solówkami Karoli'ego współgrającymi z morderczym tempem perkusji.
Red Hot Indians, to trochę starego Can z początków lat 70; numer jest połączeniem jazzu, art.-rocka, latin rocka, funku i elektroniki w postaci wypełniającego tło efektów taśmowych oraz syntezatorowych szumów i pogłosów. Utwór oparty jest na quasi-plemiennym rytmie afrykańskich bębenków. Wyróżniają się też długie partie saksofonu, na którym gościnnie zagrał Olaf Kübler z Amon Düül.
Album wieńczy eksperymentalna instrumentalna, pozornie nie pasująca do reszty albumu, ponad 13-minutowa kompozycja Unfinished, w duchu Dadaizmu, wczesnych elektronicznych eksperymentatorów pokroju Karlheinza Stockhausena, Vladimira Ussachevsky'ego czy Pierre'a Schaeffera oraz wczesnego industrialu i psychodeli przełomu lat 60 i 70. Utwór stanowi dźwiękowy mariaż eksperymentalnej elektronicznej przestrzeni, dźwięków nagranych na dworcu w Kolonii, partii skrzypcowych, perkusjonaliów, pulsów automatu perkusyjnego, industrialnych syntezatorowych brzmień, mocno przetworzonych, odległych przesterowanych solówek gitarowych i przytłumionych zagrywek fortepianu, które przechodzą w industrialno-drone'owe tło rodem z twórczości Kluster z przełomu lat 60 i 70 czy Mortona Subotnicka z lat 60. W tym tle pojawiają się typowe dla krautrocka przełomu lat 60 i 70 eksperymenty perkusyjne, które znowu ustępują drone'owemu tłu, na nie zaś nakładają się wysokie elektroniczne pejzaże, przez chwilę pojawiają się subtelne art.-rockowe zagrywki gitary; z czasem drone'owe tło zanika, pozostaje elektroniczna przestrzeń, w której tle pojawiają się odległe dźwięki skrzypiec i zagrywki gitarowe.
Album Landed niewątpliwie wywarł ogromny wpływ na oblicze rocka w latach 80, a w szczególności na twórców new wave, synth pop i industrialu.
Brytyjski muzyk post-punkowy Barry Adamson, który w latach 80 był znany ze współpracy m.in. z Visage, Nick Cave and the Bad Seeds, Iggy Popem czy Depeche Mode, umieszczał album Landed wśród trzynastu swoich ulubionych płyt.
Entertainment Trough Pain
--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

 
TEST
Awatar użytkownika

yeske
Dyżurny Inżynier
Posty: 4193
Rejestracja: 29 mar 2004, 12:53
Lokalizacja: Warszawa
Jestem muzykiem: Nie
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 56
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #116310 autor: yeske » 20 lis 2019, 21:49

Manikin Records "Second Decade 2002 - 2012"

Obrazek

Wytwórnia i tytuł już mówią same za siebie. Miodzio... :listen:
Jαrεκ

Zacząłem podejrzewać,
a teraz boję się, że wiem na pewno.
[José Carlos Somoza]

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Lord Rayden
Habitué
Posty: 1045
Rejestracja: 31 mar 2004, 2:59
Lokalizacja: Breslau
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: TD, Klaus Schulze, BKS, Rainbow Serpent, TM Solver, Neue Berliner Schule
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 51
Status: Offline

Post #116311 autor: Lord Rayden » 22 lis 2019, 21:17

Przypomnijmy

1-1 –Raughi* Prelude 2:51
1-2 –Fanger & Schönwälder Snap Shot 8:04
1-3 –Picture Palace Music Saint Pau's Cathedral Chorus Girl 3:41
1-4 –W.A.dePHUL* Sun Gate 5:24
1-5 –Thomas Kagermann & Detlef Keller DE 7208 12:14
1-6 –Thomas Fanger Schöne Landschaft 6:55
1-7 –Rainbow Serpent Improvised Music 10:08
1-8 –Broekhuis, Keller & Schönwälder Vienna Calling 9:02
1-9 –Cosmic Hoffmann Guitarmoon 5:08
1-10 –Filterkaffee Zeitmaschine 5:57
2-1 –Bas Broekhuis Feat. Thomas Kagermann Nazareth, PA 8:45
2-2 –['ramp] Track For Michael Hoenig 8:58
2-3 –Detlef Keller & Gerd Wienekamp Forgotten Places 5:25
2-4 –Lutz Ulbrich Moab-Jam 6:15
2-5 –Bas Broekhuis & Mario Schönwälder Philadelphia 13:11
2-6 –Rainbow Serpent & Isgaard & Thomas Kagermann Elements 18 5:08
2-7 –Keller & Schönwälder Metropolis Part 2 5:26
2-8 –Spyra A Rainy Day 12:55
2-9 –Mario Schönwälder Winterland 7:13

Same gwiazdy !
Lord Rayden
Tangerine Dream Fan from Poland

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

00adamek
Zaawansowany
Posty: 148
Rejestracja: 12 lip 2004, 17:23
Lokalizacja: Dobra k.Szczecina
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: dużo by wymieniać ...
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 58
Status: Offline

Post #116316 autor: 00adamek » 23 lis 2019, 22:26

Tangerine Dream
"In Search of Hades"

Obrazek

Jest co słuchać, choćby w materiale niepublikowanym wcześniej. Odrzuty z Pheadry, jak dla mnie nie brzmią jak odrzuty. Wreszcie cały Oedypus i parę ciekawostek, jak choćby wykorzystanie Act. 3 jako zakończenia Rubycon part 2. To że Uverture i Zeus były znane wcześniej(Virgin Sampler, Encore), czy odtworzenie w audycji radiowej przez Johna Peela, trzy części Uverture, Baroque i Zuesa, tu mamy w super jakości i całe utwory. Nie wiem co TD miało na myśli, lata wstecz o nie wydaniu tego materiału z powodu tragicznego mixu. Poza tym koncerty w doskonałej jakości z Victoria Palace Theatre, London 16th June 1974, Live at the Rainbow, London 27th October 1974 czy The Royal Albert Hall, London 2nd April 1975, nie mówiąc o Coventry Cathedral The Original Film Soundtrack 1975. Wszystko w doskonałej jakości. Są oczywiście dostępne do nabycia, pojedyncze płyty z tym materiałem. Jednak jako zagorzały fan TD z tamtych lat i tamtych brzmień, nie mogłem się oprzeć, aby nie nabyć tego wydawnictwa. Co do nowych remasterów i mixów, to dopiero wyrabiam sobie zdanie. W pierwszej kolejności do odsłuchu poszły nowe rzeczy. :listen: :listen: :listen:

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 586
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #116324 autor: Depeche Gristle » 26 lis 2019, 2:43

Clan Of Xymox - Days Of Black, 2017;
*****
Style: new wave, synthrock, dark wave, cold wave, rock elektroniczny, indie rock, ebm, industrial, electro pop, gothic, synth pop
Obrazek

Skinny Puppy - Mythmaker, 2007;
*****
Style: new wave, rock elektroniczny, rock industrialny, noise, dark wave, cold wave, metal, drum'n'bass, gothic, experimental, trip-hop, break beat, hip hop, indie rock
Obrazek

Yellow Magic Orchestra - Solid State Survivor, 1979;
*****
Style: synth pop, euro disco, cold wave, new wave, ambient, postpunk, new age, reggae, folk
Obrazek

Gary Numan - Savage, Songs From A Broken World, 2017;
*****
Style: new wave, synth rock, industrial, dark wave, cold wave, electro pop, gothic, neofolk, ambient, trip-hop
Obrazek


Days Of Black - szesnasty album holenderskiej formacji Clan Of Xymox, kierowanej przez wokalistę i gitarzystę Ronny'ego Mooringsa, której wizerunkiem od zawsze jest mroczny synth.
Premiera albumu Days Of Black nastąpiła 31 marca 2017 roku.
Album otwiera tytułowy Days Of Black, utwór dość minimalistyczny, z chłodną przestrzenią, surowym syntezatorowym tłem i krótką, szorstką melodeklamacją Ronny'ego Mooringsa.
Dalej jest już dość charakterystycznie dla Clan Of Xymox ostatniego dwudziestolecia; Loneliness, singiel promujący album, jest dynamicznym numerem z mocną sekcją basową i gitarowymi solówkami zabarwionymi duchem Joy Division i New Order, szybkim tempem retrospektywnego automatu perkusyjnego, chłodną syntezatorową przestrzenią oraz wokalem oscylującym między stylami Roberta Smitha z The Cure i Bernarda Sumnera z New Order. Utwór wyróżnia się przebojowością, być może nawet największą od czasów lat 80.
Na Vixen In Disguise dominują brzmienia gitar, choć utrzymanych podobnie jak na Loneliness, w duchu Joy Division i New Order; mocniejsza jest też sekcja rytmiczna oparta na żywej perkusji, zaś delikatny elektroniczny puls stanowi dopełnienie utworu.
Leave Me Be, to bardziej surowe oblicze albumu; surowe tło elektroniki, mroczne i chłodne linie klawiszy, nieliczne, ale za to wydłużone i wyraziste solówki gitary, wszystko to opiera się na spowolnionym i posępnym rytmie ciężkiego automatu perkusyjnego. A do tego, jakby przygnębienia było mało, Ronny Moorings opowiada w tekście, czy nie lepiej byłoby już zejść ze sceny, co może powodować już tylko całkowitego doła u fana zespołu.
Zmianę oblicza przynosi The Rain Will Wash Away, przede wszystkim utwór w całości jest syntezatorowo-ebm-owy, w klimacie budzącym skojarzenia z twórczością VNV Nation, opartym na gęstym ebm-owym pulsie sekwencera, twardym technoidalnym, choć połamanym, beacie sekcji rytmicznej, przeszywających partiach klawiszy, chłodnej przestrzeni oraz szorstkiej, niekiedy przetworzonej, deklamacji Mooringsa na tle szalejącej burzy.
Set You Free jest powrotem do klimatów znanych z Loneliness, choć utwór rozpoczyna ponura introdukcja brzmień wiolonczeli, to szybko pojawia się mocna sekcja rytmiczna z chłodną elektroniczną przestrzenią oraz sekcją basową i partiami gitar w duchu Joy Division i New Order. Do tego utwór zaskakuje przebojowością.
I Couldn't Save You oparta jest głównie na brzmieniach gitar, które pełnią tu role pierwszoplanową na odległym syntezatorowym tle; brzmienie uzupełnione jest o subtelne zagrywki klawiszy. Brak jest sekcji rytmicznej, zaś Ronny Moorings śpiewa łamiącym się głosem, nieprzypadkowo, bowiem kompozycja jest hołdem dla zmarłego ojca Ronny'ego. To najsmutniejszy i najbardziej przygnębiający moment albumu.
W What Goes Around dominuje elektronika przypominająca nieco dokonania OMD z trzech ostatnich albumów, charakteryzująca się wyrazistym pulsem, chłodną przestrzenią, klawiszowymi zagrywkami i subtelnym beatem sekcji rytmicznej. Tylko nieznacznie piosenka wspomagana jest przez gitarę.
I Need To Be Alone to najbardziej dynamiczny moment albumu; jest to powrót do gitarowego klimatu new wave z lat 80, silnie naznaczonego wpływami Joy Division; dynamiczne partie gitar i szybkie tempo żywej perkusji dominują na tle chłodnej elektronicznej przestrzeni.
Loud And Clear charakteryzują agresywne postpunkowe riffy gitarowe, choć numer opiera się na zdecydowanym i mocnym beacie automatu perkusyjnego i zimnofalowej syntezatorowej przestrzeni. Utwór przypomina twórczość New Order.
Your Kiss z kolei prezentuje industrialno-ebm-owe oblicze Clan Of Xymox bliskie twórczości Covenant; kompozycja oparta jest w całości na brzmieniu syntezatorów, z charakterystycznym soczystym ebm-owo-industrialnym pulsem, minimalistyczną przestrzenią i wyrazistymi, wręcz przebojowymi, zagrywkami klawiszy. To najlepszy, obok Loneliness moment płyty.
Album wieńczy La La Land, kompozycja oparta na zimniej, wręcz mroźnej przestrzeni syntezatorów, bez sekcji rytmicznej, za to z beztroską partią wokalną małej dziewczynki.
Pewnie wszystko co najlepsze w twórczości Clan Of Xymox zawarte jest na ich dwóch pierwszych kultowych albumach - Clan Of Xymox (1985) i Medusa (1986), jednakże albumem Days Of Black zespół potwierdza swoją wysoką formę, może i nie na miarę dwóch pierwszych albumów, jednak Days Of Black jest bardzo bliski tym osiągnięciom.

Mythmaker - dziesiąty album zespołu industrialnego Skinny Puppy, nagrywany w latach 2005-06 w Los Angeles, a wydany 30 stycznia 2007 roku.
Albumem Mythmaker zespół skłania się ku bardziej eksperymentalnej i hałaśliwej elektronice, ograniczając jednocześnie brzmienia gitarowe, choć wcale z nich nie rezygnując.
Album otwiera Magnifishit w klasycznie industrialnym klimacie łączącym sekwencerowy puls, futurystyczne brzmienia synth popu z przełomu lat 70 i 80, industrialne zgrzyty, stłumione przestery gitarowe i dźwięki natury z marszowym beatem automatycznej sekcji rytmicznej. Wokal przetworzony jest przez vocoder, co jest dość typową cechą dla większości materiału tego albumu. Utwór brzmi jeszcze całkiem przystępnie, bowiem im dalej w głąb albumu, tym więcej jest eksperymentu i poplątania.
Dal opera się na trip-hopowym rytmie, syntezatorowych pulsach, surowych, niskich elektronicznych przestrzeniach i odległym chłodnym tle. Także i tu wokal jest przetworzony przez vocoder, zaś numer kojarzy się trochę ze stylem Nine Inch Nails.
Haze jest kolaboracją delikatnych syntezatorowych brzmień w stylu Kraftwerk bądź The Human League z vocoderowymi wokalami w strofie, hard rockowymi partiami perkusji, przesterowaną gitarą oraz surową elektroniką w refrenie. Tutaj pojawia się "tradycyjny" wokal, począwszy od szorstkich deklamacji, po punkowe śpiewy w finale.
Zdecydowanie bardziej hardrockowy charakter cechuje Pedafly, z potężną dawką ostrych gitarowych riffów i perkusyjnego łojenia, choć utwór zaczyna się od syntezatorowych pulsów i nie brakuje mu chwilowych przejść w klimaty elektronicznego rocka zabarwionego gotykiem, by znów z całą mocą wrócić do hardrockowej jatki tworzącej industrialno-metalowy klimat. Wokal nie jest tu przetworzony, ale za to... w większości rapowany, choć w drugiej części utworu przechodzi we wściekłe wrzaski.
Jaher przynosi niemałe zaskoczenie; kompozycja bowiem zaczyna się od akompaniamentu akustycznej gitary i fortepianu oraz.. łagodnego, choć lekko chropowatego wokalu Niveka Ogre'a na tle delikatnej elektroniki. W miarę trwania, utwór nabiera subtelnego rytmu automatu perkusyjnego, delikatnego pulsu sekwencera i odległej, wysoko zawieszonej elektronicznej przestrzeni. Wokale Niveka Ogre'a przechodzą niekiedy w szepty i półszepty. To zdecydowanie najlepszy utwór w zestawieniu.
Po chwili odprężenia jakie przyniósł Jaher, następna kompozycja, singlowy Politikil, jest dość bliska twórczości The Prodigy (którego wpływy będą wracać na albumie jeszcze nie jeden raz), przede wszystkim w break-beatowej warstwie rytmicznej, na której opiera się industrialne brzmienie kompozycji z licznymi zgrzytami i silną sekcją syntezatorowego basu. Nie brak tu ostrych riffów gitary, wokal zaś jest wściekły, w stylu Genesisa P- Orridge'a. Utwór wykorzystano jako ścieżkę dźwiękową do wideogry Jackass.
W Lestiduz również silne są wpływy The Prodigy, być może nawet w znacznie większym stopniu, bowiem utwór oparty jest bowiem na drum and bassowej rytmice i brzmieniach przypominających dokonania The Prodigy z albumu Experience bądź też Yello z albumu The Eye, choć bezsprzecznie w znacznie bardziej mrocznych, industrialnych i eksperymentalnych klimatach. Wokal także i tu stylem przypomina Genesisa P- Orridge'a.
Nieodłącznie wpływy The Prodigy słyszalne są także w Pasturn, choć kompozycja jest spowolniona, zawiera połamany break-beatowy rytm oraz brzmienie bliskie wczesnemu The Prodigy, uzupełnione o dodatkowe riffy gitarowe w tle. Wokal Niveka Ogre'a przechodzi zaś w partie rapowane.
Ambiantz jest bliski zarówno stylowi The Prodigy, głównie w sekcji rytmicznej, jak i Nine Inch Nails, głównie w industrialnym brzmieniu. Wokal jest tu na przemian przetwarzany przez vocoder, jak i tradycyjny.
Zwieńczeniem albumu jest Ugli, numer utrzymany w ciężkim i morderczym tempie drum and bassu połączonego z industrialnym brzmieniem i ostrymi riffami gitar. Przedłużeniem utworu jest eksperymentalne syntezatorowe interlude. Kompozycję wykorzystano jako ścieżkę dźwiękową do filmowego przeboju "Piła V" Zresztą muzyka Skinny Puppy nie po raz pierwszy pojawia się w produkcji z tej serii, bowiem wcześniej ich twórczość wykorzystano w filmach-"Piła II" i "Piła IV".
Wiele kontrowersji wywołała okładka albumu, w której wykorzystano obraz Manuela Ocampo "Dlaczego Nienawidzę Europejczyków", niemniej Mythmaker spotkał się z przeważnie ciepłą opinią krytyki, do tego dość nieoczekiwanie album otarł się o sukces komercyjny docierając do 200 miejsca zestawienia 200 najlepszych albumów amerykańskiego Billboardu.
Ponadto w zestawieniach Billboardu Mythmaker osiągnął 4 miejsce na US Heatseekers Albums (dla nowych i perspektywicznych zespołów), 5 miejsce na US Top Dance/Electronic Albums oraz 17 miejsce na US Independent Albums.


Solid State Survivor - drugi album studyjny japońskiej formacji Yellow Magic Orchestra, wydany 25 września 1979 roku, był przełomowym albumem nie tylko dla tokijskiej formacji, także i dla całego świata muzycznego na następne dekady. Yellow Magic Orchestra zwrócili się tutaj w stronę zdecydowanie bardziej syntezatorowej muzyki, bliskiej twórczości brytyjskich, niemieckich i amerykańskich wykonawców, względem ich debiutanckiego albumu Yellow Magic Orchestra (1978), gdzie dominował styl euro disco łączony najczęściej z elementami orientalnymi i funkiem, choć i te elementy całkiem jeszcze nie zanikły na Solid State Survivor, co słychać na otwierającym album utworze Technopolis, choć utrzymanym w popularnym w latach 70 stylu euro disco, podobnie jak utwory z debiutanckiego krążka Yellow Magic Orchestra, to kompozycja charakteryzuje znacznie większym stopniem zastosowania syntezatorów, w tym w sekcji basowej, która jest syntezatorowa, nieznacznie wspomagana przez gitarę basową. Pojawia się też przetworzony przez vocoder robotyczny głos. Technopolis stał się jednym z najważniejszych utworów w dorobku Yellow Magic Orchestra, nie tylko z racji, że był singlem promującym album; po raz pierwszy bowiem użyto terminu "techno", co miało bezpośredni związek z narodzinami tego gatunku, poprzez pojawienie się w latach 80 terminu "techno-pop", którym wtedy określano synth pop, czy wreszcie narodziny sceny techno w Detroit, której wykonawcy wcale nie ukrywali głębokiej inspiracji utworem Technopolis, jak i całą twórczością Yellow Magic Orchestra.
W podobnym stylu euro disco łączącym synth pop, utrzymany jest Absolute Ego Dance; utwór nawet w większym stopniu oparty jest na syntezatorach aniżeli Technopolis, choć klimat euro disco ciągle jest tu wyraźny; numer utrzymany jest w dość mocno tanecznym stylu z chwytliwymi liniami melodycznymi, zaś syntezatorową sekcję basu subtelnie wspomaga gitara basowa. Obok vocoderowych wokaliz pojawiają się partie deklamacji w wykonaniu japońskiej wokalistki Sandii (Sandra O'Neale).
Drugi z singlowych numerów albumu, Rydeen, charakteryzuje się klimatem euro disco w wyrazistych liniach melodycznych z elementami orientalnymi oraz chwytliwymi zagrywkami klawiszy, przypominającymi do złudzenia te z debiutanckiego albumu Yellow Magic Orchestra, a konkretnie z utworu La Femme Chinoise; w Rydeen klimat euro disco łączy się z synth popem naznaczonym silnymi wpływami Kraftwerk; taneczna sekcja perkusji współgra z szybkim pulsem automatu perkusyjnego, przypominającym stukot kół pędzącego pociągu, w dodatku pulsujące sekcje sekwencera same z siebie nasuwają skojarzenia z twórczością Kraftwerk i z ich albumem Trans-Europe Express.
Castalia zrywa jednak z modelem tanecznego utworu euro disco, na rzecz klasycznej elektroniki lat 80; utwór oparty jest na spokojnej sekcji rytmicznej (przypominającej tą z późniejszego przeboju Ultravox - Vienna), chłodnych przestrzeniach syntezatora, w których dominują wpływy twórczości Vangelisa, Tangerine Dream, Jeana-Michela Jarre'a i Cluster, oraz partiach fortepianu. W Castalia można bezsprzecznie doszukać się inspiracji dla Ultravox i ich wspomnianego wielkiego przeboju Vienna.
Trzeci singiel płyty, Behind the Mask, idzie o krok dalej; kompozycja utrzymana jest już wyraźnie w klimacie synth popu z silną sekcją automatu perkusyjnego, mocnym pulsem syntetycznego basu i chwytliwymi partiami klawiszy oraz przetworzonym przez vocoder wokalem; numer jest bliski twórczości The Human League, Ultravox czy Kraftwerk, i na tyle przebojowy, że nie tylko do dziś jest wizerunkiem twórczości Yellow Magic Orchestra, ale doczekał się licznych coverów, w tym samego Michaela Jacksona, Erica Claptona, Orbital, czy The Human League, zresztą The Human League chyba nieprzypadkowo i świadomie coverował numer, bowiem muzycy tego zespołu musieli dostrzec niesamowite podobieństwo do ich twórczości. Ponadto Behind the Mask został wykorzystany w reklamie japońskich zegarków marki Seiko.
Day Tripper z repertuaru The Beatles utrzymany jest w formie postpunkowego synthpopu w stylu Ultravox z albumu Systems of Romance; oprócz energicznego rytmu elektronicznej perkusji na wzór punkowy, porcji syntezatorowych pulsów, klawiszowych zagrywek i pętli, piosenka opatrzona jest solówkami new wave'owych gitar. Po raz pierwszy też wokal jest tradycyjny, nie przetworzony przez vocoder.
Nieco spokojniejsza Insomnia, jest połączeniem synth popu, zimnej fali i reggae, w zasadzie można ten numer określić mianem elektronicznego reggae. W utworze słychać niewątpliwe fascynacje i wpływy twórczości Can, który jako pierwszy w latach 70 łączył gorące reggae z chłodną elektroniką; wokal znowu zostaje przetworzony przez vocoder.
Zamykający album tytułowy Solid State Survivor, z tradycyjnym, nieprzetworzonym wokalem, chwytliwymi partiami klawiszy i gitarowym akompaniamentem w tle, jest przykładem klasycznego synth popu lat 80 zabarwionego new wave'em, reprezentowanego przez The Human League, wczesny Depeche Mode, Soft Cell, OMD czy Classix Nouveaux. Warto wspomnieć, że autorem wszystkich tekstów (poza Day Tripper) jest brytyjski pisarz i wokalista Chris Mosdell, który w tamtym czasie mieszkał w Tokio, był też od samego początku istnienia Yellow Magic Orchestra stałym współpracownikiem zespołu.
Solid State Survivor okazał się największym osiągnięciem w dorobku Yellow Magic Orchestra; album wpłynął na całą rzeszę wykonawców spod znaku synth lat 80 oraz na scenę techno; muzykę pochodzącą z albumu wielokrotnie wykorzystywano w samplach wielu wykonawców oraz w grach komputerowych. Solid State Survivor, choć nigdy nie został oficjalnie wydany w USA, okazał się największym sukcesem komercyjnym w historii zespołu, sprzedając się w nakładzie ponad 2 milionów egzemplarzy. Album został nagrodzony również mianem najlepszego na 22 edycji Japan Record Awards.


Savage, Songs from a Broken World - osiemnasty album brytyjskiego wokalisty Gary'ego Numana, który ukazał się 15 września 2017 roku. Album nagrywany był ze składek fanów, które przeprowadzono w trakcie kampanii muzycznej na Pledge, 12 listopada 2015 roku; album miał być kontynuacją założeń z poprzedniej płyty artysty Splinter Songs from a Broken Mind (2013).
Savage, Songs from a Broken World jest koncept-albumem, na którym Gary Numan traktuje o zagrożeniach związanych z konfliktami współczesnej cywilizacji; zderzeniu się kultur - zachodniej i wschodniej - w postapokaliptycznym świecie, który uległ pustynnieniu w wyniku globalnego ocieplenia.
Gary Numan mówiąc o albumie w wywiadach twierdził: „Piosenki [na tym albumie] opowiadają o tym, do czego ludzie są zdolni w tak trudnym i przerażającym otoczeniu [...] Chodzi o desperacką potrzebę przetrwania, podczas gdy ludzie zrobią okropne rzeczy, żeby przetrwać, a niektórych [z nich] prześladuje to, co zrobili. To pragnienie wybaczenia zawartego w niektórych odkrytych pozostałościach starej księgi religijnej, [które] ostatecznie zachęca religię, żeby wynurzyć się na powierzchnię, by stamtąd rzeczywiście spaść w dół”
Sporą kontrowersję wywołała okłada albumu, przestawiająca Gary'ego Numana ubranego w tradycyjny plemienny arabski strój, z zasłoniętą twarzą, stojącego na tle pustyni, zaś sygnatura liter przerobiona została na wzór pisma arabskiego, co wywołało oburzenie jednego z krytyków - Josha Graya z The Quietus - który stwierdził, że okładka jest kulturowo obraźliwa i w złym guście, choć jednocześnie chwalił zawartość muzyczną albumu.
Album otwiera Ghost Nation, w posępnym industrialnym pulsie na tle lodowatej elektroniki, w której słychać echa pustynnego wiatru i muzułmańskie plemienne wokalizy; w refrenie utwór przyśpiesza nabierając ostrych, spontanicznych gitarowych riffów, podobny scenariusz prezentuje Bed of Thorns, gdzie klimaty bliskowschodnie z kobiecymi wokalizami w wykonaniu córki Numana, Persii Numan, na tle chłodnej elektroniki rodem z twórczości Ennio Morricone, opierają się na surowym industrialnym brzmieniu, zaś w refrenie utwór nabiera mocnych gitarowych riffów.
Najbardziej przebojowym momentem płyty jest singlowy My Name Is Ruin, który przyśpiesza beatem automatu perkusyjnego na tle industrialnego pulsu, w refrenie rytmikę wzbogaca groove, nadając piosence przebojowości, numer nabiera brzmienia surowej elektroniki oraz chwytliwych solówek klawiszy, klimat zaś uwieńczają bliskowschodnie kobiece wokalizy Persii Numan, która dodatkowo wokalnie wspomaga ojca w refrenie.
The End of Things jawi się niczym filmowa ścieżka dźwiękowa w stylu Ennio Morricone, nie zmienia tego nawet łagodny wokal Gary'ego Numana; w utworze dominuje orkiestrowa chłodna przestrzeń z zawieszonymi wysoko chórałami i subtelnymi zagrywkami klawiszy; w refrenie kompozycja nabiera surowej elektroniki i trip-hopowego rytmu.
Również And It All Began with You sprawia wrażenie muzyki filmowej, choć utwór pozbawiony jest orkiestrowych i bliskowschodnich elementów, za to muzyka jest bardziej ilustracyjna, oparta na chłodnej syntezatorowej i smyczkowej przestrzeni oraz delikatnych partiach klawiszy. Także i tu utwór nabiera trip-hopowej rytmiki.
When the World Comes Apart z wyraźnymi wpływami twórczości Nine Inch Nails, to najbardziej dynamiczny moment albumu, który opiera się na dynamicznym rytmie, surowym elektronicznym podkładzie, chłodnej, przestrzennej linii melodii, w której pojawiają się akcenty bliskowschodnie oraz przytłumionych solówek gitary.
Mercy, choć początkowo zaczyna się od surowych wyziewów syntezatora, w krótkim czasie nabiera miarowego, jednostajnego rytmu automatu perkusyjnego oraz wyraźnie gotyckiego klimatu z chłodną przestrzenią i wokalizami, brudnym i surowym warczącym elektronicznym podkładem, zaś całość dopełniają mocne i spontaniczne solówki gitarowe. Dość podobny schemat prezentuje What God Intended, różniący się jednak w sekcji rytmicznej, która nie jest jednostajna, za to bardziej trip-hopowa, wspomagana żywą perkusją. Bardziej wyraźna - kosztem gitarowych riffów, które całkowicie tu zanikają - jest też przestrzenna partia smyków.
Pray for the Pain You Serve rozpoczyna się od dźwięków przemarszu wojsk i śpiewów muzułmańskich imamów, po czym kompozycja przechodzi w taneczny beat sekcji rytmicznej, surowy i warkotliwy podkład syntezatora, lodowatej przestrzeni oraz podniosłych i wysokich klawiszowych partii.
Zamykający album Broken, nie pozostawia wątpliwości co do ponurego i pesymistycznego przesłania płyty. Utwór jest dwuczęściowy; pierwsza, instrumentalna, część przypomina filmowe produkcje Ennio Morricone, który, widać dla Gary'ego Numana, jest nieocenionym autorytetem; kompozycja jest mariażem brzmień smyków, syntezatorowej przestrzeni i plemiennych wokaliz o bliskowschodnim zabarwieniu. W drugiej, wokalnej, części utwór nabiera ciężkiego i powolnego trip-hopowego rytmu automatu perkusyjnego. Album Savage, Songs from a Broken World bliski jest muzyce filmowej, zresztą Gary Numan nie ukrywał, iż jego marzeniem i celem jest skomponowanie ścieżki dźwiękowej do filmu, dlatego Broken wydaje się być idealnym i naturalnym zwieńczeniem płyty.
Album Savage, Songs from a Broken World przyniósł Gary'emu Numanowi sukces komercyjny na Wyspach Brytyjskich osiągając 1 miejsce listy UK Indie Albums, 2 miejsce listy UK Albums, 3 miejsce w Szkocji oraz 12 miejsce w Irlandii. Gorzej natomiast album zaprezentował się poza Wyspami Brytyjskimi; nie licząc Nowej Zelandii (10 miejsce), album uplasował się na zaledwie 154 miejscu US Billboard 200, 87 miejscu w Niemczech (Offizielle Top 100) czy 76 miejscu w Australii.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 586
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #116328 autor: Depeche Gristle » 02 gru 2019, 18:56

Yello - Live In Berlin (live), 2017;
******
Style: neue deutsche welle, synth pop, electro pop, rock elektroniczny, jazz, cold wave, trip hop, house, funk, electro-blues, latin pop, post punk, ambient, hip hop, experimental
Obrazek

New Order - NOMC15 (live), 2017;
******
Style: new wave, synth pop, indie rock, synth rock, cold wave, electro pop, post punk, disco, funk, classical
Obrazek


Live in Berlin - album koncertowy legendarnej szwajcarskiej formacji synth popowej Yello, który ukazał się 3 listopada 2017 roku, był zapisem pierwszej w historii Yello trasy koncertowej promującej album.
Yello należy do największych i najbardziej znanych, obok Depeche Mode, New Order, OMD czy Jeana-Michela Jarre'a wykonawców szeroko pojętej muzyki elektronicznej i, obok Kraftwerk, formacja uważana jest za pionierów nurtu techno.
Mimo czterech dekad istnienia, Yello nigdy w dotychczasowej karierze nie promowali swoich albumów żadną trasą koncertową, zagrali tylko parę krótkich, raptem kilkunastominutowych setów, a mimo to formacja stała się fenomenem muzycznym na skalę światową, bowiem grając muzykę wcale niełatwą w odbiorze, łącząc eksperymentalizm z popem, i przy braku promocji albumów poprzez koncerty, Yello potrafili sprzedać miliony albumów na całym świecie, stając się żywą legendą synth popu; ich największe albumy - Stella, One Second, Flag czy Zebra, nie tylko osiągały milionowe nakłady sprzedaży, ale miały wpływ na całą rzeszę wykonawców, od electro, po rockowych, w latach 80, 90, jak i współcześnie. Zespół na niwie koncertowej pozostawał praktycznie nieaktywny, a śmiało można przyjąć teorię, że gdyby każdy album promowali trasą koncertową, mogliby sprzedawać jeszcze więcej płyt, choć z drugiej strony sam wokalista, Dieter Meier w jednym z wywiadów stwierdził, że nie interesuje go, czy płyty Yello będą się sprzedawać, czy też nie.
W każdym razie przełom nastąpił w 2014 roku za sprawą solowego wydawnictwa Dietera Meiera Out Of Chaos, które artysta postanowił promować poprzez regularną trasę koncertową, która zresztą okazała się na tyle udana, że zachęciła muzyków Yello, by w 2016 roku ich premierowy album Toy po raz pierwszy w historii zespołu promować trasą koncertową (niestety z pominięciem Polski). Bilety zostały praktycznie wyprzedane na pniu jeszcze długo przed koncertami, co tylko potwierdziło popularność Yello i ogromną chęć zobaczenia ich na żywo. Zespół na scenie wsparła cała armia muzyków sesyjnych, wspomagając głównie sekcje dęte, (które są dość ważną częścią składową twórczości Yello) oraz partie gitarowe i żywą sekcję perkusji. Wystąpili też stali współpracownicy formacji, przede wszystkim wokalistki Fifi Rong i Malia zaś za bębnami, współpracujący z Yello jeszcze w głębokich latach 80 Beat Ash.
Live in Berlin jest zapisem występu w dość symbolicznym miejscu dla muzyki elektronicznej - w hali dawnej elektrowni Kraftwerk w Berlinie, w dniu 29 października 2016 roku.
Zespół prezentuje przede wszystkim materiał ze swojego najnowszego albumu Toy, uzupełniony o największe klasyki w dorobku Yello.
Utwory z Toy na ogół nie odbiegają zbytnio od wersji studyjnych, czego dowodem jest pełniąca rolę wprowadzenia Magma, choć skrócona do czterech minut względem wersji studyjnej, muzycznie jednak nie ma zbytniego odchylenia od wersji albumowej. Poza tym utwory pochodzące z Toy - Limbo, Electrified II, Cold Flame, 30'000 Days, Kiss The Cloud, Lost In Motion oraz najlepiej wypadające na żywo Starlight Scene i Tool Of Love, zaprezentowane są w wersjach bardzo bliskich albumowym, tylko w Blue Biscuit Borisa Blanka wokalnie wspomagają Dieter Meier i kobiece chórki.
Ciekawostki stanowią instrumentalny The Time Tunnel wywodzący się z solowego albumu Borisa Blanka Electrified oraz fenomenalny The Yellofier Song, będący de facto utworem tworzonym przez Borisa Blanka od podstaw na oczach publiczności! Artysta pokazuje, jak w ciągu czterech minut można skomponować kompletny utwór muzyczny, i to z wokalem, bez pomocy nut i tekstu.
Są też i klasyczne pozycje Yello, jedne zmienione, drugie zaś bliskie wersjom albumowym. Do tej pierwszej kategorii zalicza się z całą pewnością Do It z albumu Zebra, zmieniony w znacznym stopniu względem wersji albumowej; z jednej strony zawiera industrialny puls, z drugiej zaś zyskuje dodatkowe jazzowe sekcje dęte i partie saksofonu.
The Evening's Young z Claro Que Si utrzymany jest w wersji albumowej, mimo dodatkowych partii gitar i żywej sekcji perkusji; Bostich z Solid Pleasure również zachowuje brzmienie oryginalne, jest tylko znacznie wydłużony; Tied Up z albumu Flag wzbogacony jest o dodatkowe partie saksofonu, Liquid Lies z Motion Picture jest tylko nieco surowszy względem wersji studyjnej i zawiera bogatsze partie klawiszy.
Wielki przebój, Oh Yeah z albumu You Gotta Say Yes to Another Excess, choć początek ma podobny do albumowego, to utwór wyraźnie ma uwspółcześnioną sekcję rytmiczną, oprócz starego brzmienia zawiera też dodatkowy puls sekwencera, funkowe zagrywki gitary i dodatkowe partie syntezatora.
Prawdziwie punkrockowy wymiar w wersji live prezentuje Si Senor The Hairy Grill z One Second, brzmieniowo nie różniący się od wersji studyjnej, poza dodaniem dodatkowych sekcji klawiszowych i dodatkowego tekstu z utworu Move, Dance, Be Born z albumu Zebra.
Show wieńczy - nie inaczej - The Race, kompozycja będąca przecież symbolem i wizerunkiem muzyki Yello. Numer, mimo iż uwspółcześniony został industrialnym pulsem, zachował oryginalny klimat i brzmienie z albumu Flag. Nie ma chyba lepszego utworu na finał koncertu Yello.
I pomimo odczuwalnego małego niedosytu, bowiem brakuje takich klasyków Yello, jak m.in. I Love You, Desire, Tremendous Pain i jeszcze paru innych, bo przecież w końcu nie da się wszystkiego zmieścić w niecałych 100 minutach koncertu, album dzięki dopracowaniu każdego dźwięku w najdrobniejszych detalach i wspaniałemu brzmieniu, wprowadza w nastrój istnego muzycznego święta, zaś Yello udowadniają, że są świetnym koncertowym bandem, a ich zarówno premierowe numery, jak i kultowe przeboje i klasyki, idealnie sprawdzają się na żywo.


NOMC15 - album koncertowy legendarnej brytyjskiej formacji synth popowej New Order, wydany 26 maja 2017 roku, był zapisem występu na Brixton Academy w rodzinnym mieście grupy, Manchesterze, 17 listopada 2015 roku, w ramach światowej trasy koncertowej promującej album Music Complete, będącym pierwszym w dotychczasowej działalności zespołu albumem nagranym bez udziału Petera Hooka, który opuścił New Order w 2007; jego miejcie zajął w 2011 roku basista Tom Chapman.
NOMC15 oprócz materiału pochodzącego z Music Complete, zawiera rzecz jasna największe przeboje New Order na przestrzeni ponad 30 lat działalności, choć w klimat koncertu wprowadza Introduction: Das Rheingold - Vorspiel Ryszarda Wagnera w wykonaniu Georga Soltiego z towarzystwem Filharmonii Wiedeńskiej w Der Ring des Nibelungen w 1997 roku.
Pierwszą fazę koncertu stanowi bardziej gitarowe, indie rockowe oblicze New Order; indie rockowy Singularity pochodzący z Music Complete, choć z dodatkiem sekwencerowego pulsu, brzmi zdecydowanie surowiej, podobnie jak kolejne piosenki; klasyczne gitarowe Ceremony i Lonesome Tonight z wczesnego okresu grupy, Crystal z albumu Get Ready oraz Restless z Music Complete zyskują wyraźnie w wersjach live nie tylko na surowości, ale i na bardziej rock'n'rollowym klimacie, czym w zasadzie numery bronią się same.
586, klasyka twórczości New Order pochodząca z albumu Power, Corruption & Lies, choć podobnie jak oryginał, utrzymana jest wyraźnie w tanecznym rytmie synth popu, wzmocniona jest agresywniejszymi solówkami gitar, co również dodaje kompozycji rock'n'rollowego kolorytu i surowości, na czym tylko zyskuje ona w wersji live.
Prawdziwą perełką koncertu jest synth popowy Your Silent Face zagrany - nie licząc dodatkowych partii instrumentalnych i wzmocnienia żywą sekcją perkusyjną - w wersji identycznej, jak na albumie.
Tutti Frutti i People On The High Line z Music Complete, bardzo bliskie są wersjom albumowym, choć ich brzmienie jest bardziej surowe dzięki żywej sekcji perkusyjnej. W obu utworach Bernarda Sumnera gościnnie wokalnie wspomogła wokalistka La Roux.
Zupełnie zmieniony został z kolei klasyczny przebój New Order z lat 80, Bizarre Love Triangle, choć linie melodyczne i partie klawiszy pozostają bez zmian, to gitara basowa jest przytłumiona, zaś beat sekcji rytmicznej automatu perkusyjnego, syntezatorowy puls i melancholijne tło upodabniają numer do klimatów bliskich Pet Shop Boys. Nie zmieniają tego nawet dodatkowe indie rockowe zagrywki gitar.
Również zmieniony względem studyjnego odpowiednika został Waiting For The Sirens' Call, zaprezentowany w dynamiczniejszej wersji synth popowej.
Plastic, podobnie jak pozostałe piosenki z Music Complete, prezentuje się w wersji niemal identycznej jak albumowa, tylko surowości dodaje żywa sekcja perkusji.
Klasyczny synth popowy przebój z lat 80, The Perfect Kiss z albumu Low-Life, bliski jest oryginalnemu brzmieniu, mimo uwspółcześnieniu sekcji rytmicznej i dodaniu nowych solówek gitarowych.
True Faith, choć został praktycznie całkowicie zmieniony muzycznie, poprzez uwspółcześnioną sekcję rytmiczną, dodanie syntezatorowego pulsu i nowych partii klawiszowych oraz wyciszeniu sekcji basowej, zyskuje na brzmieniu chyba najbardziej, bowiem klimat utworu ciągle pozostaje ten sam, nie zmieniają się ani tło, ani solówki gitarowe; numer w nowej wersji broni się sam, wciąż pozostając klasyczną pozycją New Order, świetnie sprawdzającą się koncertowo.
Klasyka wczesnego New Order, Temptation, utrzymana jest na oryginalnym syntezatorowym pulsie, tanecznym rytmie i mocniejszych, indie rockowych riffach gitarowych.
Atmosphere i Love Will Tear Us Apart to retrospektywny powrót do repertuaru z poprzedniego wcielenia New Order, czyli Joy Division; obie piosenki zaprezentowane zostały w oryginalnych, choć bardziej surowych wersjach.
Prawdziwą przystawką na zakończenie koncertu jest - a jakże - największy przebój grupy, Blue Monday, będący wielkim, ikonicznym wręcz hitem lat 80 oraz wizerunkiem twórczości New Order; utwór zagrany został w oryginalnej wersji, choć z nieco wydłużonymi partiami instrumentalnymi.
New Order udowadnia, że mimo braku Petera Hooka w składzie, jest jedną z niewielu synth popowych kapel, która ciągle jest w stanie dać prawdziwy show na miarę Depeche Mode, prezentując doskonałą formę koncertową.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 586
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #116332 autor: Depeche Gristle » 10 gru 2019, 0:48

Can - Rite Time, 1989;
*****
Style: rock psychodeliczny, rock elektroniczny, pop psychodeliczny, cold wave, dark wave, krautrock, art-rock, experimental, industrial, reggae, noise, funk, jazz, drone, ambient, new wave, blues
Obrazek

Null + Void - Cryosleep, 2017;
******
Style: new wave, minimal, electro, electro pop, synth pop, industrial, ebm, house, cold wave, dark wave, drone, ambient
Obrazek

Orchestral Manoeuvres in the Dark - The Punishment of Luxury, 2017;
*****
Style: new wave, synth pop, electro pop, industrial, experimental, cold wave, ebm, house
Obrazek

Silver Apples - Clinging To A Dream, 2016;
******
Style: pop psychodeliczny, synth pop, industrial, experimental, rock psychodeliczny, rock elektroniczny, noise, cold wave, dark wave, drone, ambient, new wave, electro pop
Obrazek


Rite Time - dwunasty album psychodeliczno-krautrockowej formacji Can, którego premiera nastąpiła w październiku 1989 roku.
Już samo ukazanie się Rite Time było dla fanów Can sporego kalibru niespodzianką, bowiem zespół uległ rozwiązaniu w 1979 roku, po wydaniu albumu Can. Ogólnie lata 80 nie były zbyt udaną dekadą dla niemieckich zespołów nurtu krautrocka; każdy z nich - z Kraftwerk i Tangerine Dream na czele - borykał się z różnymi problemami. Muzycy Can Holger Czukay, Michael Karoli, Jaki Liebezeit i Irmin Schmidt w latach 80 postanowili zająć się solowymi karierami tudzież własnymi projektami i nagrywaniem sesyjnym dla innych wykonawców i, mimo iż w 1981 roku na rynku ukazał się album sygnowany nazwą Can - Delay 1968, zawierający niewydany materiał z lat 1968-69 - działalność zespołu wydawała się już historią.
Dość nieoczekiwany przełom nastąpił pod koniec 1986 roku, oto bowiem członkowie oryginalnego kwartetu spotkali się w południowej Francji, dołączył zaś do nich ich pierwszy wokalista Malcolm Mooney, który odszedł z zespołu jeszcze w zamierzchłych czasach, w 1969 roku, po nagraniu albumu Monster Movie i w trakcie sesji nagraniowej do następnego albumu - Soundtracks.
Panowie weszli do studia w grudniu 1986 roku nagrywając zupełnie nowy materiał, który po wielokrotnych studyjnych szlifach, edycjach i korektach, ujrzał światło dzienne dopiero blisko trzy lata później, jesienią 1989.
Album otwiera On the Beautiful Side of a Romance, choć osadzony we współczesnych realiach, oparty na chłodnej syntezatorowej przestrzeni i hipnotycznym rytmie perkusji, zawiera echa dawnego brzmienia Can z lat 70 z funkowymi zagrywkami gitar, rozbudowanymi, choć odległymi riffami gitarowymi czy jamajskimi wokalizami Malcolma Mooneya. Pod koniec utwór przechodzi w ciekawe oparte na przetworzonych perkusjonaliach industrialne interlude.
Echa dawnego Can ze środkowych lat 70 słychać w The Withoutlaw Man, który jest kolaboracją ponurego i udziwnionego reggae z delikatnymi klawiszowymi partiami, elektronicznymi wstawkami i eksperymentami oraz samplami dialogów. Numer zawiera również śladowe elementy jazzu i bluesa.
Below This Level (Patient's Song) jest przykładem ciekawych kombinacji dających efekt psychodelicznego popu, osadzonego na chłodnej i eksperymentalnej elektronice z dodatkiem nielicznych partii saksofonu oraz podkładach funkowej gitary i jazzowej sekcji basu. Wokale osadzone są z kolei gdzieś w latach 60.
Psychodeliczny Movin' Right Along jest kolejną próbą nawiązania do twórczości Can z pierwszej połowy lat 70 i osadzenia jej we współczesnych realiach; jest to utwór wszelkich kontrastów oparty na energicznej jednostajnej rytmice, zawierający elementy funku, jazzu, rocka elektronicznego i art. rocka. Nie brak tu eksperymentalnego elektronicznego tła, funkowych zagrywek gitary, długich art. rockowych solówek gitarowych i syntezatora gitarowego czy też jazzowych partii saksofonu i linii basu. Wokale z kolei mają charakter bardziej new wave'owy.
Rozwijająca się powoli senna ballada Like a New Child zdominowana jest przez chłodną elektroniczną przestrzeń, z wyraźnymi i chwytliwymi zagrywkami klawiszy, którą uzupełniają delikatne i subtelne partie gitary, a także odległe solówki syntezatora gitarowego. Na początku kompozycji pojawia się epizod saksofonu. Rytm opiera się na powolnej, acz transowej perkusji, wokale są leniwe i zmęczone. To najsmutniejszy, ale i najlepszy moment albumu.
Dla odmiany, Hoolah Hoolah, oparty na popularnej dziecięcej rymowance numer, nie tylko jest niesamowicie energiczny, ale na powrót przenosi Can do początków lat 70; zawrotne tempo, długie solówki gitarowe (nieważne, że to syntezator gitarowy), funkowy podkład, organowe tło Farfisy, to cała definicja tej piosenki, będącej najpogodniejszym momentem płyty.
Ciekawą kombinację stanowi Give the Drummer Some, oparty na powolnym, lecz skomplikowanym rytmie; utwór, choć rozpoczyna się od króciutkiej industrialnej introdukcji, łączy klimaty reggae, funku i jazzu z chłodnym elektronicznym tłem, solówkami syntezatora charakterystycznymi dla synth popu, partiami fortepianu i długimi art. rockowymi riffami syntezatora gitarowego. Wokal, choć bliski jest stylistyce reggae, jest ochrypły, wręcz szamański.
Album zamyka In the Distance Lies the Future, który próbuje przenieść muzykę Can do połowy lat 70, łącząc chłodne i głębokie elektroniczne tło z ciężkimi art. rockowymi solówkami i riffami gitar oraz syntezatora gitarowego. I choć partie perkusyjne również nawiązują do twórczości Can z lat 70, brzmią jednak nader współcześnie, wokal zaś ma zabarwienie bluesowe.
Rite Time, mimo, iż jest w pełni udanym i dojrzałym albumem Can budującym klimat, tak charakterystyczny dla twórczości tej legendarnej grupy, nie był już w stanie dorównać dawnej twórczości zespołu, który dołożył wszelkich starań, by połączyć stary klimat Can lat 70 z muzycznymi realiami końca lat 80. Misja okazała się niezwykle trudna do wykonania - a być może nawet niewykonalna.
Rite Time okazał się zatem pożegnalnym albumem Can, bowiem rozczarowani efektami i brakiem przychylnych opinii krytyków muzycy, postanowili definitywnie rozwiązać zespół, powracając do twórczości solowej oraz własnych muzycznych projektów i współpracy z innymi wykonawcami.


Cryosleep - album projektu Null + Void, pod którego szyldem ukrywa się szwajcarski muzyk i producent Kurt Uenala, znany przede wszystkim ze współpracy z Depeche Mode, dla którego komponował muzykę do utworów, dla których teksty pisał Dave Gahan. Obaj muzycy poznali się w 2011 roku w trakcie sesji nagraniowej do albumu formacji Soulsavers - The Light the Dead See, którego Kurt Uenala był współproducentem i inżynierem dźwięku. Znajomość obu muzyków zaowocowała dalszą współpracą; Dave Gahan zaproponował Uenali komponowanie muzyki do swoich tekstów w utworach Depeche Mode w trakcie sesji nagraniowej do albumu Delta Machine, dzięki czemu o szwajcarskim muzyku usłyszał świat.
3 listopada 2017 roku ukazał się album Cryosleep macierzystego projektu Kurta Uenali Null + Void.
Początek albumu może błędnie sugerować klimat, jaki na nim panuje, bowiem rozpoczynający setlistę Falling Down, z gościnnym udziałem Black Rebel Motorcycle Club, utrzymany jest w zupełnie odmiennych rejonach muzycznych od pozostałej części albumu; utwór opiera się na ambientowo-drone'owo-organowej, wysoko zawieszonej przestrzeni z odległymi wokalami.
Następna kompozycja jest już odzwierciedleniem tego, co prezentuje większość materiału albumu; instrumentalny Into The Void jest połączeniem industrialu, minimalu i electro. Numer zawiera również chwytliwe zagrywki klawiszy.
W podobnej stylistyce, choć w nieco bardziej house'owym wymiarze utrzymany jest Asphalt Kiss. Brak tu jest co prawda chwytliwych zagrywek klawiszy, które za to tworzą delikatniejsze i chłodne solówki, zaś sekcja basowa jest wyraźniejsza.
Promujący album singiel Where I Wait z udziałem wokalnym Dave'a Gahana, który również gościnnie zagrał na syntezatorze, jest efektem wieloletniej współpracy obu muzyków. Utwór pochodzi z sesji nagraniowej do Delta Machine, choć ostatecznie na płytę nie wszedł. Utwór zresztą jest dość bliski klimatom Depeche Mode, utrzymując się w koncepcji mrocznego i chłodnego synth popu z mechanicznym beatem, choć nie brakuje tu elementów industrialu czy gotyku.
Come To Me to bliski klimatom Kraftwerk utwór z przetworzonym przez vocoder wokalem, utrzymany w klimacie electro z elementami industrialu i minimal.
Take It Easy z wpływami brzmieniowymi Depeche Mode i z gościnnym udziałem The Big Pink, utrzymany jest w klimacie synth popu oraz minimalu, głównie w warstwie beatu automatu perkusyjnego.
Foreverness zbudowana jest na analogowych, ejtisowo-retrospektywnych przestrzeniach, w których tle pojawia się przetworzona przez vocoder deklamacja; Paragon z kolei prezentuje industrialno-ebm-owe oblicze albumu.
Hands Bound z gościnnym udziałem wokalistki Shannon Funchess, której czarny wokal (prawie męski) idealnie dopełnia electro-industrialnego klimatu utworu pełnego analogowo-retrospektywnych brzmień oraz o zagęszczonej rytmice.
Album zamyka spokojna, elektroniczna instrumentalna ballada Lost And Blind, brzmieniem, przestrzenią i partiami syntezatora do złudzenia przypominająca The Human League z lat 1977-80.
Cryosleep jest jednym z najlepszych i najciekawszych albumów z muzyką elektroniczną, jaki pojawił się w pierwszym dwudziestoleciu XXI wieku, a o wartościowe albumy elektronicznych wykonawców w ostatnim dwudziestoleciu wcale przecież nie jest łatwo, patrząc z jednej strony na synth popowych klasyków, takich jak Depeche Mode, New Order, OMD czy Pet shop Boys, których pomysły ciągle wydają się niedoścignione i nieosiągalne dla młodych twórców, z drugiej strony zaś na kompletną posuchę twórczą wśród wykonawców elektronicznych w wieku 20+ i 30+, Kurt Uenala wydaje się być jednym z młodszych wykonawców prezentujących ciekawe pomysły w muzyce elektronicznej, a biorąc pod uwagę jego wiek - jest tylko dekadę młodszy od muzyków Depeche Mode - to raczej nie wróży to za dobrze muzyce elektronicznej przyszłość.


The Punishment of Luxury - trzynasty album legendarnej brytyjskiej synth popowej formacji Orchestral Manoeuvres in the Dark (OMD), który na rynku muzycznym ukazał się 1 września 2017 roku.
Album, podobnie jak dwa poprzednie - History of Modern i English Electric - nawiązuje do klasycznego brzmienia OMD połączonego z wpływami twórczości Kraftwerk, przy jednoczesnym braku radiowych hitów, tak charakterystycznych dla twórczości OMD w latach 80 i 90, choć muzycy formacji są tego w pełni świadomi, bowiem minęły już czasy, kiedy OMD grało koncerty na stadionach przy kilkudziesięciotysięcznej publiczności. Choć od reaktywacji zespołu w 2006 roku, ich koncerty przyciągały dużą uwagę, muzycy od tamtej pory grali przeważnie w niewielkich halach lub klubach muzycznych, potrafili prezentować jednak show na wysokim poziomie, a ich trasy koncertowe zawsze cieszyły się uznaniem - w szczególności trasa promująca album English Electric, której powodzenie zachęciło zespół do nagrania kolejnego albumu utrzymanego w podobnej, retrospektywnej, stylistyce odwołującej się do korzeni brzmień OMD, choć w nieco bardziej przystępnej formie, w większym jednak stopniu nawiązując do klimatów z albumów Sugar Tax i Liberator, aniżeli w przypadku dwóch poprzednich albumów, którym brzmieniowo bliżej było albumom Junk Culture, Crush czy The Pacific Age.
Okładka The Punishment of Luxury nawiązywała do obrazu włoskiego malarza Giovanniego Segantiniego z 1891 roku, co wokalista Andy McCluskey uzasadnił następująco: „Zaczerpnęliśmy ten pomysł i ekstrapolowaliśmy go na coś w rodzaju… metafory współczesnego życia. Problemy pierwszego świata. Całe to [autocenzura], z którym mamy do czynienia, jest tylko problemem stworzonym dla ciebie przez sugestię od marketingowca lub poprzez PR, które zostały wymuszone na tobie” (źródło: Wikipedia).
Warto też zauważyć zmianę personalną, jaka nastąpiła w OMD; ciężko chorego perkusistę Malcolma Holmesa, któremu muzycy dedykują ten album, zastąpił Stuart Kershaw, który na koncertach okazjonalnie występuje także jako gitarzysta.
Album The Punishment of Luxury otwiera numer tytułowy, będący jednocześnie drugim singlem promującym album. Choć utwór klimatem do złudzenia przypomina wielki przebój OMD z albumu Sugar Tax - Pandora's Box, to jego podkład ma, nieczęsty w przypadku OMD, charakter industrialny, o czym zresztą w wywiadach przypominał Paul Humphreys, zaś beat automatu perkusyjnego zabarwiony jest wyraźnym stylem Kraftwerk.
Isotype, będący pierwszym singlem promującym album, podobnie jak kompozycja tytułowa, utrzymany jest w klimatach retrospektywnego synth popu z albumów Sugar Tax i Liberator połączonych z industrialnym pulsem. Rytmika utworu jest jednak bardziej utaneczniona, nie brak też elementów house'u i electro. Wokale, obok tradycyjnych, są przetworzone przez vocoder; to chyba najlepszy moment płyty.
Robot Man z kolei odchodzi brzmieniowo od modelu retrospektywnej piosenki; to w pełni współcześnie brzmiący electro-popowy numer z tłustym beatem automatu perkusyjnego i sekcją rytmiczną odwołującą się do twórczości Kraftwerk; utwór charakteryzuje się nieco surowym brzmieniem klawiszy i rytmicznym pulsem sekwencera, zwracają uwagę również wielowymiarowe wokale Andy'ego McCluskey'ego. Kompozycja jest hołdem dla producenta muzycznego, założyciela wytwórni Mute Records, a także muzyka Daniela Millera i jego synth popowego standardu z 1978 roku Warm Leatherette.
Schemat synth popowych klimatów albumów Sugar Tax i Liberator powraca wraz z balladą What Have We Done, jako jedyną piosenką zaśpiewaną przez Paula Humphreysa. Choć brak jest tu industrialnego pulsu, jest za to inny puls: charakterystyczny dla trzech ostatnich albumów, pulsujący motyw z utworu Kraftwerk - Europe Endless, który trwa przez całą piosenkę.
Jedną z niepodważalnie lepszych stron ostatnich albumów OMD, są ich bardziej awangardowe i eksperymentalne oblicza. Nie inaczej jest w przypadku albumu The Punishment of Luxury i króciutkiego utworu Precision & Decay łączącego syntezatorowy puls w stylu Kraftwerk z utworu Europe Endless, z potężnymi zagrywkami gitary basowej na tle chłodnej przestrzeni i sampli damsko-męskich dialogów.
As We Open, So We Close jest przykładem mariażu współczesnego powolnego electro-popowego beatu sekcji rytmicznej współgrającej z surowym i miarowym warkotem syntezatora z retrospektywnym tłem brzmień z albumów Sugar Tax i Liberator.
Art Eats Art, mimo industrialno-eksperymentalnej introdukcji, błyskawicznie rozkręca się w szybkim technoidalnym tanecznym tempie i ebm-owo-industrialnym pulsie, zabarwionym nieco twórczością Giorgio Morodera, zaś wokal w całości przetworzony został przez vocoder, tło utworu pozostaje jednak retrospektywne, nawiązujące do klimatów OMD z pierwszej połowy lat 90.
Kiss Kiss Kiss Bang Bang Bang, choć łączy ulubiony przez OMD, wręcz irytujący już Kraftwerkowy puls i brzmienie, z klimatami OMD z początków lat 90 na tle delikatnie sączącej się subtelnej sekcji rytmicznej, to kompozycja może szokować tekstem: z jednej strony zmysłowym, pełnym erotyzmu w głosie, z drugiej zaś strony wulgaryzmami (!) i bezpardonowością. Coś czego w dotychczasowej twórczości OMD jeszcze nie było.
Najbardziej przebojowo brzmiący numer albumu, One More Time, jest połączeniem klimatów solowej twórczości Karla Bartosa w rytmice, z brzmieniami czysto wyjętymi z twórczości OMD pierwszej połowy lat 90. Zresztą One More Time doskonale wpasowałby się na albumach Sugar Tax i Liberator, gdyby tylko na którymś z nich się znalazł.
Drugą bardziej awangardowo-eksperymentalną odsłoną albumu The Punishment of Luxury jest La Mitrailleuse, choć kompozycja osadzona jest na doskonale znanym retrospektywnym tle brzmienia OMD pierwszej połowy lat 90, wypełniona jest terkotem serii z karabinów maszynowych, wokalizami oraz powtarzającym się zdehumanizowanym tekstem wyśpiewanym przez wokale zarówno tradycyjne, jak i przetworzone. Utwór jest inspirowany filmem "The Machinegun" w reżyserii Henninga M. Lederera, który został nakręcony na podstawie obrazu malarza Christophera R. W. Nevinsona z 1915 roku.
Ghost Star to znowu powrót do retrospektywy, tym razem jednak znacznie głębszej, sięgającej aż 1980 roku i albumu Organisation; utwór niemal do złudzenia, także wokalnie, przypomina zamykający Organisation Stanlow, szczególnie początkowa faza utworu. W drugiej części utwór nieco przyśpiesza, nabierając sekcji rytmiczniej, przechodzi w syntezatorowy puls z silnymi wspływami Kraftwerk z utworu Europe Endless zespolony z klimatami synth popu bliskimi tym z twórczości OMD z początków lat 90.
Zamykająca album electro-popowa The View from Here w zasadzie bezpośrednio nawiązuje do brzmienia, stylu i klimatów z albumów Sugar Tax i Liberator, nie licząc uwspółcześnionej rytmiki i subtelnego syntezatorowego pulsu.
Chociaż The Punishment of Luxury, podobnie jak History of Modern i English Electric, pozbawiony jest radiowych przebojów, został podany w bardziej przystępnej formie, niż dwa wcześniejsze albumy. Zresztą sam zespół nie musi już niczego nikomu udowadniać, nie ma więc zatem charakterystycznych dla OMD lat 80 i 90 muzycznych i stylistycznych poszukiwań, nie licząc na znacznie większy nacisk na industrialne brzmienie, niż miało to miejsce na którejkolwiek z poprzednich płyt; zespół gra to co lubi, czując twórczą swobodę, czego przykładem są choćby wulgaryzmy w Kiss Kiss Kiss Bang Bang Bang (a na co na pewno nie pozwoliliby sobie w czasach największej popularności); muzykom nie zależy już na popularności, grają bowiem dla swoich najwierniejszych starych fanów, których jakaś skromna grupa pozostała. A jednak, The Punishment of Luxury był pierwszym od 21 lat albumem OMD, który - mimo braku radiowego hitu - odniósł sukces komercyjny, docierając do 4 miejsca brytyjskiej UK Albums Chart oraz sprzedając się w Wlk. Brytanii w nakładzie 10 tyś. egzemplarzy w pierwszym tygodniu od premiery, co było największym sukcesem komercyjnym OMD od czasów wydania w 1991 roku Sugar Tax.
Ponadto album dotarł do 1 miejsca brytyjskiej UK Independent Albums, 3 i 7 miejsca amerykańskiego Billboardu w kategoriach US Independent Albums i US Top Dance/Electronic Albums; 9 miejsca w Niemczech (Offizielle Top 100), 12 miejsca we Francji, zaś w Polsce album notowany był na 40 miejscu.


Clinging To A Dream - szósty studyjny album legendarnej nowojorskiej formacji Silver Apples, będącej pionierem szeroko pojętej muzyki elektronicznej, ale przede wszystkim synth popu. Zespół powstał w 1967 roku w Nowym Jorku po rozpadzie rockowo-psychodelicznego bandu The Overland Stage Electric Band, którego dwaj muzycy, wokalista i instrumentalista Simeon Oliver Coxe III oraz perkusista Danny Taylor postanowili założyć Silver Apples, którego awangardowo-psychodeliczny pop opierał się na elektronicznym instrumentarium oscylatorów obudowanych w moduły połączonych z organowymi klawiaturami. Ich dwa pierwsze albumy - Silver Apples (1968) i Contact (1969) - okazały się pionierskie, były bowiem jednymi z pierwszych synth popowych albumów w historii rocka. Silver Apples w tamtym czasie dali sygnał wielu ówczesnym pionierom elektronicznego popu, w tym przede wszystkim Suicide i Kraftwerk.
W 1970 roku zespół nagrał album The Garden, jednak kłopoty finansowe wytwórni Kapp Records, dla której nagrywali Silver Apples oraz proces sądowy wytoczony grupie przez linię lotniczą Pan Am Airlines spowodowały, że album The Garden, nie został wydany (ujrzał światło dzienne dopiero w 28 lat później), dostępny był jedynie w formie bootlegów, zaś sam zespół na długie lata zawiesił działalność, reaktywując się w połowie lat 90.
Od 2005 roku, po śmierci Danny'ego Taylora, Silver Apples kierowany jest jednoosobowo przez Simeona Coxe'a, w tym czasie formacja nie wydawała żadnego studyjnego wydawnictwa, aż do 2016 roku.
Album Clinging To A Dream ukazał się 2 września 2016 roku.
Otwierający album The Edge Of Wonder jest bezpośrednim nawiązaniem do twórczości Silver Apples z lat 60 i albumów Silver Apples i Contact; hipnotyzujący elektroniczną psychodelą numer osadzony jest muzycznie i wokalnie w latach 60, choć warto podkreślić, ze nie ma tu tego charakterystycznego dla Silver Apples lat 60 zgrzytu; kompozycja brzmieniowo jest czystsza i delikatniejsza, mimo eksperymentalnych gwizdów zakłóceń radiowych. Perkusja, choć również nawiązuje do stylu Danny'ego Taylora, jest znacznie delikatniejsza. Hippisowskie linie wokalne pozostają jednak w głębokich latach sześćdziesiątych. I nawet wobec całego unowocześnienia i współczesnej techniki, utwór idealnie potrafi przenieść się w czasie do lat 60, i zapewne idealnie wpasowałby się do płyt z tamtego okresu.
W podobnych klimatach psychodeliczno-hipnotycznej elektroniki utrzymany jest Missin You, choć sekcja rytmiczna opiera się tu już na zdecydowanie współczesnym beacie automatu perkusyjnego, niewątpliwie o charakterze retrospektywnym, utwór pozostaje w hippisowskich klimatach Silver Apples lat 60, z silnymi wibrującymi solówkami organowymi i pulsującą elektroniką, klawiszowymi zagrywkami, trochę w stylu The Doors i Suicide, psychodelicznymi elektronicznymi wibracjami i hippisowskimi liniami wokalnymi, utrzymując również dość sterylne brzmienie.
Czysto eksperymentalny i psychodeliczny Colors jest już przeniesieniem się w czystą psychodelę lat 60; kakofonia brzmień organowych na tle eksperymentalnej elektroniki opatrzona jest narracją Simeona Coxe'a.
Nothing Matters to klasycznie hippisowski numer obudowany we współczesny industrialny puls, trochę w stylu Suicide, oraz rytmikę opartą na pulsie automatu perkusyjnego. Uwagę zwracają długie solówki archaicznych brzmień syntezatora rodem z lat 60, czy też industrialny finał utworu przypominający klimatem dokonania Cabaret Voltaire. Kompozycja ma nieprawdopodobnie psychodeliczny klimat, zaś wokalnie Simeona Coxe'a wspiera Lydia Winn LeVert, dzięki czemu piosenka zyskuje niemal burleskowego wymiaru klimatów lat 50 i 60.
The Mist, prawdopodobnie najlepszy moment albumu, to czysto eksperymentalna i psychodeliczna kompozycja przypominająca dokonania wczesnego Cabaret Voltaire; utwór opiera się na kolaboracji drone'owych, ambientowych i zimnofalowych przestrzeni, odległym industrialnym pulsie i pojedynczych stukotach perkusyjnych nie tworzących sekcji rytmicznej, której utwór jest pozbawiony. Cały tekst natomiast jest wyszeptany.
Industrialna Susie do złudzenia przypomina z kolei, zarówno pod względem brzmienia, rytmiki, jak wokalu, twórczość Suicide. Piosenka opiera się na prostym beacie automatu perkusyjnego, mocnym basowym podkładzie, industrialnym pulsie i radiowych zakłóceniach w tle, wokal zaś opiera się na melodeklamacji w stylu Alana Vegi.
Fractal Flow, mimo psychodelicznej organowej introdukcji, zaskakuje całkowitym zwrotem akcji w kierunku zupełnie współczesnego synth popu, zimnej fali i dark wave bez jakichkolwiek wpływów psychodeli lat 60; choć utwór muzycznie przypomina dokonania Suicide, a po części nawet Depeche Mode, oparty jest on na chłodnych partiach klawiszy, drone'owym tle i nieco łamanej rytmice. Tylko odległe radiowe zakłócenia przypominają, że mamy do czynienia z Silver Apples. Także wokalnie piosenka nie ma nic wspólnego z hippisowskimi latami 60; Simeon Coxe zaskakuje tutaj bowiem chłodnym new wave'owym barytonem w stylu lat 80.
Drifting oparty jest na połamanym współczesnym beacie automatu perkusyjnego, na który nachodzą partie perkusyjne w stylu Danny'ego Taylora. Na pulsującą elektronikę nakładają się sample radiowych audycji tworzących industrialne hałasy oraz odległe elektroniczne wibracje i wszechobecne radiowe zakłócenia, które tworzą muzykę tła. Wokal częściowo przetworzony jest przez vocoder.
Charred Fragments na powrót jest przeniesieniem się w psychodeliczne lata 60; kompozycja opiera się na wibrującym psychodelą organowym tle, archaicznym brzmieniu syntezatorowej solówki i odległych elektronicznych, eksperymentalnych pętlach. Z czasem utwór nabiera tempa w postaci delikatnego pulsu automatów perkusyjnych, któremu towarzyszy delikatna partia klawiszy przypominająca zagrywkę gitarową; pojawiają się również organowe solówki w stylu Suicide, zaś partie wokalne przybierają klimat psychodelicznych piosenek z lat 60.
Instrumentalny Concerto For Monkey And Oscillator, to dźwięki natury - dźwięki lasu - często przetworzone, oparte na klasycznym beacie automatu perkusyjnego, przytłumionym pulsie oraz klawiszowych partiach, przypominających brzmieniem marimbę.
The Rain łączy hippisowskie klimaty Silver Apples z lat 60, głównie w warstwie wokalnej, ze współczesnym beatem automatu perkusyjnego. Brzmienie utworu jest jednak wyraźnie retro, przypominające klimatem twórczość Suicide; wibrujące tło wspomagają zarówno organowe solówki jak i archaicznie brzmiące partie syntezatorów. Mimo mało pogodnego tytułu, jest to bardzo pogodny, niczym hippisowskie piosenki z Zachodniego Wybrzeża lat 60, utwór.
Album wieńczy The Edge Of Wonder (Demo Version) odznaczający się tylko większą surowością od wersji finalnej.
Albumem Clinging To A Dream Silver Apples przypomina, jak można przenieść się w czasie do psychodelicznych lat 60. Formacja udowadnia, że nie tylko w pełni odnajduje się w realiach współczesnego świata, ale nie ma sobie równych w dziedzinie psychodelicznego popu. Nikt, oprócz Silver Apples, nie potrafi współcześnie tak zagrać. W Dodatku Simeon Coxe prezentuje wspaniałą formę wokalną; naprawdę trudno w to uwierzyć (w szczególności w utworze Fractal Flow), że wokalista w chwili nagrywania i wydania albumu liczył sobie 78 lat! Wielki szacunek!
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Wróć do „Recenzje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

Studio Nagrań : Zastrzeżenia