RecenzjeCzego teraz słuchacie

Przesłuchałeś kolejną płytę... Podoba ci się? Nie? Napisz o tym!

Moderator: fantomasz

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 598
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Re: Czego teraz słuchacie

Post #116372 autor: Depeche Gristle » 02 lut 2020, 20:23

Ostatni post z poprzedniej strony:

Martin Rev - See Me Ridin', 1996;
******
Style: rockabilly, synth pop, cold wave, new wave, minimal, experimental, pop psychodeliczny, ambient
Obrazek

Silent Circle - No. 1, 1986;
*****
Style: synth pop, italo disco, cold wave, gospel
Obrazek


See Me Ridin' - czwarty solowy album studyjny klawiszowca Suicide Martina Reva, który wydany został w 1996 roku. Był to przełomowy album, bowiem Martin Rev po raz pierwszy zaprezentował się w roli wokalisty i autora tekstów, co było przełomem w stosunku do jego poprzednich solowych albumów zawierających wyłącznie muzykę instrumentalną, ale także i do twórczości w Suicide, gdzie dotąd (jak i później) nie udzielał się jako wokalista.
Jak wszystkie poprzednie solowe albumy Martina Reva, także i See Me Ridin' muzycznie odwoływał się do stylistyki i brzmienia Suicide, tylko tym razem album po raz pierwszy zawierał materiał o charakterze piosenkowym, składając się z 13 krótkich, nie przekraczających z reguły dwóch-trzech minut quasi-piosenek z tekstami o miłości, utrzymanych w bliskim twórczości Suicide stylu rockabilly lat 60 i 70 w warstwie wokalnej, opakowanym w elektroniczno-synth popową retrospektywną szatę muzyczną, co w rzeczy samej było bezpośrednim odwołaniem się do twórczości Suicide, choć głos Martina Reva różni się od "Elvisowskiej" barwy wokalu Alana Vegi, prezentując bardziej słodką, soulową i czarną barwę, mimo to całkiem idealnie wpasowującą się stylistycznie do rockabilly. Trzynaście quasi-piosenek zostało uzupełnionych o trzy instrumentalno-eksperymentalne, awangardowe miniatury. Większość piosenek pozbawiona jest też sekcji perkusyjnej, bądź perkusja ograniczona została do pojedynczych beatów.
Album otwiera tytułowy See Me Ridin' pozbawiony sekcji rytmicznej numer o łagodnym soulowym wokalu w stylu rockabilly lat 60 i 70 osadzonym na chłodnej syntezatorowej przestrzeni voice humana. Podobną strukturę muzyczną prezentują utwory I Heard Your Name (z przetworzonymi wokalizami i pojedynczymi bębnami), Hop And Scotch oraz Told The Moon, choć ten ostatni zawiera klawiszowe i basowe zagrywki, a nawet szczątkową sekcję perkusyjną.
Pillars składa się z warstwy wokalnej opartej na minimalistycznej muzyce złożonej z archaicznych pulsów syntezatorowych w stylistyce lat 70 i wczesnych 80, podobnie rzecz prezentuje w Secret Teardrops, gdzie wokale opierają się na basowej pętli, pojedynczym delikatnym werblu i nielicznych klawiszowych zagrywkach.
Klasyczny mariaż synth popu z rockabilly, zarówno w liniach wokalnych, jak i w muzyce, prezentują No One Knows, Small Talk, I Made You Cry, Here We Go oraz najlepszy w albumowym zestawieniu Mine, który jako jedyny utwór płyty posiada klasyczną, złożoną sekcję rytmiczną, opartą jednak o mocno retrospektywny, wręcz archaiczny beat automatu perkusyjnego rodem z wczesnych lat 80. Kompozycja zawiera klasycznie new wave'owy basowy podkład, który na krótko przechodzi w syntezatorowy basowy puls.
W najdłuższym na albumie, blisko 4-minutowym Yours Tonight, linia wokalna opiera się na delikatnym elektronicznym tle poprzetykanym dźwiękami przypominającymi kapanie wody oraz powtarzającym się co jakiś czas ciężkim bębnieniem.
W Tell Me Why wokal osadzony jest na analogowym, nisko granym, opadającym i wznoszącym się syntezatorowym tle, na którym rozbrzmiewają sola archaicznego automatu perkusyjnego i chwytliwe, choć pełniące raczej rolę uzupełniającą motywy klawiszy.
Album uzupełniają wspomniane trzy instrumentalne miniatury o charakterze eksperymentalnym; Ten Two składa się z luźno powiązanych ze sobą syntezatorowych i perkusyjnych eksperymentów oraz orientalnych zagrywek klawiszy; Mari Go Round, to stanowiące podkład utworu syntezatorowe pętle uzupełnione o dźwięki banjo, orientalne bliskowschodnie partie klawiszy i odległe chłodne tło. Kompozycja przypomina nieco dokonania Yello.
Zamykająca album kompozycja Post Card składa się wyłącznie z luźno połączonych ze sobą różnorakich, eksperymentalnych zagrywek i solówek klawiszowych.
Album See Me Ridin' poprzez swój nazbyt archaiczny i retrospektywny charakter nie odniósł co prawda większego sukcesu komercyjnego, bowiem nawet Suicide w tamtym okresie prezentował współczesny styl bliski latom 90, jednakże zapewne sam Martin Rev rozmyślnie nagrał album niemal żywcem przeniesiony z przełomu lat 70 i 80 do lat 90, sentymentalnie wracając tym samym do początków kariery swojej macierzystej formacji Suicide. Bezsprzecznie był to też przełom dla twórczości Martina Reva, który udowodnił, że czuje się znakomicie nie tylko w roli instrumentalisty, ale także jako świetny tekściarz i wokalista.



No. 1 - pierwszy album studyjny wydany w 1986 roku przez niemiecki zespół Silent Circle, kojarzony głównie z nurtem italo disco, nie przypadkowo zresztą, choć szufladkowanie Silent Circle wyłącznie jako wykonawcy italo disco wydaje się nazbyt stereotypowe i zbytnim uproszczeniem.
W połowie la 80, u schyłku ery new romantic, synth pop stracił na znaczeniu; wielu wykonawców synth popowych, takich jak New Order, OMD, The Human League, Eurythmics, Simple Minds, Yello, Depeche Mode, Cabaret Voltaire i wielu innych, musiało liczyć się ze zmianą dotychczasowego stylu, wzbogaceniem instrumentarium, bądź przejściem w bardziej ambitne rejony muzyczne. Niektóre gwiazdy synh popu z początku lat 80 nie wytrzymywały presji i ulegały rozwiązaniu, w tym m.in. Soft Cell, Ultravox, Visage czy Classix Nouveaux.
Jednocześnie wraz ze spadkiem na znaczeniu synth popu, niezwykłą popularność zyskał nurt Italo Disco, będący znacznie prostszą i przystępniejszą odmianą synth popu wywodzącą się z nurtu Euro Disco.
Na początku lat 80, co sugeruje zresztą nazwa, italo disco przeżywało rozkwit we Włoszech, jednak już w połowie lat 80 nurt rozszerzył swoje wpływy na Francję, Holandię, Szwecję oraz Niemcy. Również w Polsce italo disco cieszyło się ogromną popularnością, głównie wśród muzycznych odbiorców, bowiem polscy wykonawcy niechętnie jednak sięgali po ten styl. Jednym z niewielu przykładów był Papa Dance, który w drugiej połowie lat 80 stał się gwiazdą nie tylko w Polsce, ale nawet w całym Bloku Wschodnim.
Na początku lat 90 wykonawcy wczesnego disco polo (wtedy nazywanego muzyką chodnikową) czerpali wiele rozwiązań z italo disco - choć w znacznie bardziej uproszczonej formie - jednakże z czasem cechy łączące italo disco z disco polo (poza nazewnictwem) całkowicie zanikły (współczesne disco polo nie ma w zasadzie nic wspólnego z italo disco).
Wracając jednak do RFN połowy lat 80, w tym czasie do tego kraju dotarła fala popularności italo disco; popularność zdobywali m.in. Modern Talking, Bad Boys Blue, CC Catch czy Fancy.
Dobrą koniunkturę na italo disco postanowił w 1985 roku wykorzystać niemiecki muzyk i producent Axel Breitung, współpracujący na początku lat 80 z Thomasem Andersem, późniejszą gwiazdą Modern Talking, dla którego skomponował dwa utwory - nie odniosły one jednak wtedy większego sukcesu.
W 1985 roku Axel Breitung skompletował skład nowo powołanego zespołu Silent Circle, angażując wokalistę Martina Tychsena i perkusistę Jürgena Behrensa ukrywającego się pod pseudonimem CC Behrens. Do współpracy zaangażowano też wielu producentów, w tym Bernda Dietricha.
W 1986 roku ukazał się debiutancki album Silent Circle zatytułowany No. 1, promowany poprzez cztery single.
Album otwiera singlowy Touch In The Night, który stał się największym przebojem Silent Circle podbijającym dyskoteki w całej Europie, zaś singiel uplasował się na 15 miejscu w Niemczech, prawdziwym hitem stał się w ZSRR, gdzie zajął 6 miejsce.
Utworowi bliżej jest jednak do klasycznie synth popowego stylu, aniżeli do italo disco dzięki bardziej złożonej sekcji rytmicznej i soczystym basowym pulsom; oprócz przebojowej linii wokalnej, numer zawiera chwytliwy, popularny w latach 80 japoński motyw klawiszy. Na No. 1 Touch In The Night zaprezentowany został w wydłużonej względem singlowej wersji.
Sib Dub Dua jest już przedstawicielem klasycznego stylu italo disco, przypominającego dokonania Modern Talking czy Bad Boys Blue; numer oparty jest o prosty beat automatu perkusyjnego, równie prosty puls basu, chwytliwe melodie i przebojowe linie wokalne. Podobny styl prezentują Moonlight Affair, Anywhere Tonight oraz singlowy przebój Stop The Rain In The Night.
Synth popowy Give Me Time przypomina dość mocno klimaty OMD z albumu Junk Culture; wpływy OMD słychać w spokojnym Dreams, jednak w refrenach kompozycja przyśpiesza, nabierając charakteru klasycznego italo disco.
Shy Girl zarówno pod względem muzycznym, jak i wokalnym przypomina dokonania Kajagoogoo i Limahla, z kolei spokojna ballada z soulowymi naleciałościami przypomina pod względem muzycznym i linii wokalnych styl szwedzkiego zespołu Secret Service.
Hide Away - Man Is Comin'! - pierwszy singiel i przebój Silent Circle - w klimacie klasycznego italo disco, jest połączeniem stylów znanych z twórczości niemieckich gwiazd italo disco lat 80 Bad Boys Blue, Modern Talking i Fancy'ego. Nie ma więc przypadku w tym, że tym właśnie numerem Silent Circle od początku zaskarbili sobie całe rzesze fanów w Europie.
Jednak najlepszym, obok Touch In The Night, momentem albumu jest For You, zupełnie różniący się od reszty utworów, zaśpiewany jedynie przy akompaniamencie gospelowych chórów. Kompozycja w stylu gospel stanowi całkowitą odskocznię od utanecznionej całości.
Reedycję albumu w 1999 roku uzupełniono o nową wersję Touch In The Night, opartą jednakże w całości na oryginalnym brzmieniu z lat 80, uwspółcześnioną nowoczesną taneczną sekcją rytmiczną.
Album No. 1 okazał się wielkim sukcesem komercyjnym, największym w dorobku Silent Circle, wszystkie single pochodzące z albumu stały się hitami dyskotek, a mimo to, trzy lata po ukazaniu się albumu, wskutek nieporozumień wewnętrznych Silent Circle zawiesił działalność, by wznowić ją w latach 90. Na następny album zespołu trzeba było czekać do 1994 roku, jednak wydany wtedy Back nie powtórzył już sukcesu No. 1.
Entertainment Trough Pain
--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

 
TEST
Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 598
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #116379 autor: Depeche Gristle » 09 lut 2020, 19:51

Prodigy - The Fat Of The Land, 1997;
******
Style: new wave, rock elektroniczny, drum'n'bass, break beat, dark wave, cold wave, industrial, noise, hip-hop, post punk, experimental, ebm, neofolk
Obrazek

Kraftwerk - 3 - D 1 2 3 4 5 6 7 8, 2017;
******
Style: synth pop, industrial, electro, cold wave, minimal, house, experimental, neue deutsche welle
Obrazek


The Fat of the Land - trzeci album brytyjskiej formacji The Prodigy, wydany 30 czerwca 1997 roku, był przełomowym wydawnictwem nie tylko z racji tego, że zespół po raz pierwszy - i jedyny - zaprezentował się bez „The” w swojej nazwie, skracając swój szyld do „Prodigy”. Przede wszystkim muzyka zespołu ewoluowała w kierunku bardziej rockowego oblicza, czego symptomy obecne były już na poprzednim albumie The Prodigy - Music for the Jilted Generation (1994).
W drugiej połowie lat 90 nastąpił koniec ery grunge, po którym niszę wypełniać zaczęła rodząca się scena nu metal. Jednocześnie ogromną popularność osiągnęła scena techno i rave, jednakże The Prodigy postanowili pójść o krok dalej, łącząc dotychczasowy styl prezentowany na poprzednich dwóch płytach, z żywym instrumentarium, prezentując o wiele cięższe, bardziej organiczne granie, niż do tej pory - tym bardziej, że na ciężką muzykę ciągle było zapotrzebowanie, czego w tamtym okresie przykładem był sukces albumu Sehnsucht niemieckiego zespołu gotyk-metalowego Rammstein.
Ruch The Prodigy w dobrym kierunku potwierdzały zresztą sukcesy singli Firestarter i Breathe, zapowiadających wydanie albumu The Fat of the Land, jeszcze na długo (odpowiednio 15 i 8 miesięcy) przed ukazaniem się płyty, które plasowały się na czołowych miejscach list przebojów po obu stronach Atlantyku.
Album The Fat of the Land otwiera, utrzymany jeszcze w stylistyce z poprzedniego albumu The Prodigy, kontrowersyjny numer Smack My Bitch Up z wykrzyczaną tytułową frazą, który ukazał się na singlu już po wydaniu albumu. Numer, poprzedzony krótką, 10-sekundową introdukcją składającą się z gitarowego sampla, oparty jest o charakterystyczny dla The Prodigy z dwóch poprzednich albumów ciężki drum and bassowy beat sekcji rytmicznej oraz równie ciężkie i duszne elektroniczne pulsy i brudne elektroniczne tło. W drugiej części kompozycja na chwilę łagodnieje, niemal do form ambientowych, zaś na tym tle pojawiają się bliskowschodnie kobiece wokalizy wokalistki Shahin Badar, po czym utwór powraca do ciężkich form. Co prawda singiel nie osiągnął aż tak zawrotnych wyników na listach przebojów, jak Firestarter i Breathe, ale i tak stał się ogólnoświatowym przebojem, budząc do tego ogromne kontrowersje poprzez teledysk. Wiele stacji telewizyjnych zabroniło emitowania teledysku Smack My Bitch Up; jedyną stacją jaka emitowała teledysk była VIVA Zwei, ale i tak czyniła to po godzinie 23:00. Teledysk ponadto wywołał protesty ze strony środowisk feministycznych, które zarzucały mu zachęcanie do przemocy wobec kobiet. Sam zaś utwór doczekał się miana "najbardziej kontrowersyjnej piosenki wszech czasów" w 2010 roku.
Breathe prezentuje zupełnie nowe, rockowe oblicze The Prodigy; co prawda sekcja rytmiczna dalej oparta jest na ciężkim drum and bassowym podkładzie, to warstwa muzyczna zbudowana jest już na punkowych riffach gitarowych, industrialno-rockowej sekwencji oraz wibrującym dusznym tle. W dodatku w roli głównego wokalisty debiutuje Keith Flint, którego charyzmę i talent wokalny dostrzegł lider i klawiszowiec zespołu Liam Howlett. Wokal Keitha Flinta, wspieranego w refrenie przez Maxima Reality'ego, cechował się ewidentnie ostrym i punkowym stylem, co tylko podkreślało o wiele bardziej rockowe nowe oblicze The Prodigy. W dodatku niemały szok wywołał nowy image Keitha, który niejednokrotnie podejrzewany był o satanizm.
Diesel Power, z gościnnym udziałem rapera Kool Keitha, jest połączeniem ciężkiej break beatowej rytmiki z mroczną i duszną, industrialną elektroniką oraz w całości rapowaną linią wokalną.
W Funky Shit, z dość charakterystycznym uwydatnionym industrialno-ebm-owym pulsem sekwencera, słychać jest wyraźne fascynacje twórczością Front 242, sam zaś utwór opiera się na drum and bassowym podkładzie rytmicznym, klawiszowych sekwencjach oraz ostrych jak brzytwa elektronicznych liniach melodii. W drugiej części ebm-owo-industrialny puls wspomagany jest na moment przez drugi sekwencerowy puls. Słynna fraza utworu "oh my god, that's the funky shit" pochodzi z repertuaru Beastie Boys i podobno została zakupiona przez wytwórnię XL Recordings kwotą 3000 funtów. Utwór kończy eksperymentalne interlude oparte na wyciu policyjnej syreny na tle eksperymentalnej elektroniki.
Elektroniczno-punkowy Serial Thrilla łączy ciężkie break-beatowe uderzenie sekcji rytmicznej z przechodzącą w odległe wycie syren chłodną i duszną elektroniką stanowiącą tło, ostrymi punkowymi riffami gitarowymi zapożyczonymi z utworu Selling Jesus grupy Skunk Anansie oraz stricte punkową linią wokalną. W drugiej części kompozycji pojawiają się eksperymenty z mixowaniem utworu.
Mindfields jest kolaboracją drum and bassu w sekcji rytmicznej z industrialno-transowym pulsem, chłodnym i mrocznym tłem, elektronicznymi liniami melodycznymi przypominającymi te, pochodzące z albumu Music for the Jilted Generation, rapowaną sekcją wokalną Maxima Reality'ego, zaś całość dopełnia chwytliwy motyw klawiszowy. Utwór zasłynął ponadto jako ścieżka dźwiękowa kultowego filmu SF Matrix (1999, reż. Lana Wachowski i Lilly Wachowski).
Nieco wytchnienia od ciężkich klimatów stanowi 9-minutowy Narayan z gościnnym udziałem wokalisty Kula Shaker Crispiana Millsa. Kompozycja o dość transowym charakterze, oparta jest na drum and bassowej sekcji rytmicznej oprawionej soczystymi elektronicznymi brzmieniami, syntezatorowymi pulsami oraz wibrującymi zagrywkami klawiszy i industrialnymi warkotami w tle. W drugiej części utwór nabiera plemiennego charakteru, zarówno za sprawą szamańskich wokali, jak i elektronicznego tła; pod sam koniec utwór przechodzi w fazę instrumentalną, w której dominują popisowe partie szaleńczo energetyzujących perkusyjnych solówek sekcji rytmicznej, która przybiera wręcz rockowego wymiaru.
Firestarter, pierwszy singiel, który ukazał się blisko półtorej roku przed premierą The Fat of the Land, jako pierwszy zaszokował fanów The Prodigy nowym wizerunkiem grupy i jej nowym stylem, z demonicznym Keithem Flintem jako głównym wokalistą. Numer posiada strukturę podobną do Breathe, choć więcej jest tu elektronicznego brzmienia, niż gitar, które stanową bardziej odległe, choć ciężkie tło, sama zaś elektronika dzieli się na falującą przestrzeń i ciężką industrialną oprawę zespoloną z potężnym drum and bassowym uderzeniem sekcji rytmicznej. Linia wokalna natomiast jest bliska ostrej punkowej deklamacji. Numer przypomina nieco dokonania Yello z lat 90, choć w o wiele cięższym wydaniu. W utworze wykorzystano sample z utworu The Art of Noise - Who's Afraid (of the Art of Noise?).
Firestarter nie tylko stał się ogólnoświatowym przebojem The Prodigy, ale do dziś jest najbardziej rozpoznawalnym, kultowym utworem w dorobku zespołu, wręcz jego wizytówką.
Instrumentalny Climbatize, to drugi na albumie moment wytchnienia od ciężkich brzmień. Kompozycja charakteryzuje się break beatową sekcją rytmiczną, gęstym podkładem gitary basowej, orientalnymi, bliskowschodnimi solówkami oraz chłodną przestrzenią z chropowatymi sekwencjami i licznymi syntezatorowymi szumami.
Album finalizuje agresywny, elektroniczno-punkowy Fuel My Fire pochodzący z repertuaru grupy L7, z gościnnym udziałem wokalistki Republica Saffron. Numer charakteryzuje się agresywnym i szybkim, utrzymanym w zabójczym tempie break beatowym rytmem, punkowymi riffami gitarowymi i wokalami, wyrazistymi solówkami organowymi Vox Continental, wysokimi, choć ostrymi partiami klawiszy i new wave'owym klimatem.
The Fat of the Land jest nie tylko najlepszym albumem w dorobku The Prodigy; to jeden z najważniejszych albumów w historii muzyki elektronicznej, obok takich klasyków, jak Autobahn (Kraftwerk), Oxygène (Jean-Michel Jarre) czy Violator (Depeche Mode). Album okazał się przełomowy nie tylko dla The Prodigy, ale dla całej ówczesnej sceny elektronicznej.
The Fat of the Land na całym świecie sprzedał się w nakładzie ponad 10 milionów egzemplarzy; był notowany na pierwszych miejscach list przebojów w Austrii, Australii, Holandii, Finlandii, Niemczech, Nowej Zelandii, Norwegii, Szwecji, Szwajcarii, Wlk. Brytanii i USA.
Dla samego The Prodigy The Fat of the Land był mniej więcej tym samym, czym dla Depeche Mode był album Black Celebration; w jednym i w drugim przypadku oba zespoły raz na zawsze pozbyły się etykietki bandów grających do tańca i wyłącznie dla młodzieży; oba albumy przyniosły zespołom szacunek w świecie zespołów rockowych i metalowych.


3-D 1 2 3 4 5 6 7 8 - album kompilacyjny, wydany przez Kraftwerk 26 maja 2017 roku, nakładem wytwórni Parlophone Records Limited.
Legendarny elektroniczny band Kraftwerk, jak żaden inny zespół, do perfekcji opanował wielokrotne wydawanie jednego i tego samego produktu, za każdym razem w zmienionym tylko opakowaniu.
W latach 70 Kraftwerk, pomijając fakt, ze w zasadzie wprowadził muzykę elektroniczną do kanonu muzyki pop, stał się synonimem technologii wyprzedzającej swoje czasy. Jego upadek stał się faktem wraz komercyjną porażką wydanego w 1986 roku albumu Electric Café, co też zapewne było przyczyną głębokiej niechęci do tego albumu lidera i wokalisty zespołu Ralfa Hüttera, i nieumieszczenia go na serii reedycji oraz w boxie The Catalogue w 2009 roku (zamiast Electric Café ukazała się dziwna kompilacja materiału z Electric Café i singla The Telephone Call z 1987 roku, zatytułowana Techno Pop), zresztą album Electric Café nie doczekał się również swojego sequela na 3-D The Catalogue, zamiast niego, zaprezentowano sequel kompilacji Techno Pop.
W 1986 roku muzyka elektroniczna była już w pełni ukształtowana, choć era synth popu chyliła się ku upadkowi, co mogło być przyczyną porażki Kraftwerk, który nie potrafił odnaleźć się w nowej rzeczywistości.
W 1991 Kraftwerk po raz pierwszy zaprezentował stary materiał opakowany na nowo, zatytułowany The Mix, który został bardzo ciepło przyjęty. Od tej pory zespół kilkakrotnie jeszcze "odświeżał" stary materiał; w 2005 roku ukazał się album koncertowy Minimum-Maximum pochodzący ze światowej trasy promującej album Tour de France Soundtracks, zawierający w głównej mierze "odświeżony" stary materiał; album cieszył się dużym powodzeniem, otrzymując m.in. nominację do nagrody Grammy, nic więc dziwnego, że Kraftwerk, zamiast ryzykując reputację wydając nowy materiał, który mógłby zostać źle przyjęty przez krytykę lub okazać się komercyjną klapą, po raz kolejny postanowił sięgnąć po coś, co przynosiło mu już niejednokrotnie sukces - po raz kolejny na nowo "odświeżyć" stary materiał.
Minęły już czasy, kiedy technologia nie nadążała, czy wręcz goniła Kraftwerk; od przeszło trzech dekad zespół stał się narzędziem technologii, z czym się wyraźnie pogodził, a nawet całkiem dobrze się z tym faktem czuł.
Poczynając od początku lat 10 XXI wieku, zespół zainteresował się technologią video 3 D, która nie była już żadną nowością, ale też żaden - przynajmniej znany - wykonawca po tą technologię nie sięgnął. Kraftwerk zaczął więc na koncertach łączyć swoją muzykę z wizualizacjami w technologii 3 D. Był to też pretekst, do realizacji kolejnego wydawnictwa zawierającego stary-nowy materiał. W latach 2012-16, zespół na potrzeby takiego wydawnictwa zagrał serię koncertów prezentując w całości materiał z płyt z lat 1974 - 2003 (za wyjątkiem oczywiście Electric Café, który ponownie zastąpiła kompilacja Techno Pop), począwszy od występu w Museum of Modern Art w Nowym Jorku (9–17 kwietnia 2012 r.), przez koncerty w Kunstsammlung Nordrhein-Westfalen w Düsseldorfie (11–20 stycznia 2013 r.), Tate Modern w Londynie (6–14 lutego 2013 r.), Akasaka Blitz w Tokio (8–16 maja 2013 r.), Sydney Opera House (24–27 maja 2013 r.), Walt Disney Concert Hall w Los Angeles (18–21 marca 2014 r.), Burgtheater w Wiedniu (15–18 maja 2014 r.), Fondation Louis Vuitton w Paryżu (6–14 listopada 2014 r.), Neue Nationalgalerie w Berlinie (6-13 stycznia 2015 r.), Paradiso w Amsterdamie (16 –23 stycznia 2015 r.), DR Koncerthuset w Kopenhadze (26 lutego - 1 marca 2015 r.), Opera w Oslo (4–7 sierpnia 2016 r.), po występ w Muzeum Guggenheima w Bilbao (7–14 października 2016 r.). Z nagranego podczas tych koncertów materiału wyselekcjonowano każdy z utworów i poddano kolejno cyfrowej obróbce; całkowicie wyczyszczono też cały materiał ze wszelkich dźwięków pochodzących od publiczności, dzięki czemu materiał brzmi - i można go też tak traktować - jak studyjny.
Na podstawie tego materiału skompilowano "na nowo" każdy z albumów z lat 1974 - 2003 i umieszczono w boxie 3-D The Catalogue, tym samym Kraftwerk nie tylko "odświeżył" stary materiał, ale wzorem swoich elektronicznych pobratymców Tangerine Dream, Jeana-Michela Jarre'a czy Mike'a Oldfielda, zupełnie "na nowo" nagrał swoje stare albumy sprzed lat.
Wydawnictwo 3-D 1 2 3 4 5 6 7 8 jest kompilacją wybranych utworów, pochodzących z 8-płytowego boxu 3-D The Catalogue, ułożonych chronologicznie do roku, w którym wydany został dany album.
Set otwiera rzecz jasna Autobahn, daleki co prawda od swojego progresywnego przodka, ale ze wszystkich wersji prezentowanych na przestrzeni kilkudziesięciu lat, ta jest najlepsza i najbardziej zbliżona brzmieniowo do oryginału, mimo ograniczenia wyłącznie do elektronicznego instrumentarium i minimalistycznej formy. Również długość bliższa jest pierwowzorowi, utwór trwa bowiem blisko 15 minut, na które składają się zasadniczo trzy części; pierwsza, choć minimalistyczna i stricte synth popowa, najbardziej zbliżona jest pod względem brzmienia, melodii i wokalu do wersji albumowej z 1974; krótka środkowa część odwołuje się do wersji z The Mix (1991), by przejść do trzeciej części, również odwołującej się brzmieniowo i melodycznie do 1974 roku, choć wokal jest tu przetworzony przez vocoder, zaś sekcja rytmiczna jest gęstsza i wyraźniejsza niż w oryginale. Całościowo jest to najlepszy moment całego albumu.
Radioactivity poprzedza bardzo bliski oryginałowi króciutki Geiger Counter oparty na beatach osadzonych na tle trzasków licznika Geigera. Sam zaś Radioactivity, po raz kolejny zresztą, został zmieniony, przede wszystkim w warstwie tekstowej. Utwór został zaprezentowany w wersji bliskiej tej z Minimum-Maximum, składającej się z dwóch części; spowolnionej i bardziej industrialnej części pierwszej oraz bardziej tanecznej i synth popowej części drugiej, z tym, że część pierwsza została zmieniona tekstowo, śpiewana jest po japońsku, tekst odwołuje się do katastrofy w elektrowni atomowej w Fukushimie. Druga część śpiewana jest standardowo po angielsku ze znanym już tekstem. Brak jest też słynnego wprowadzenia ostrzegającego przed skutkami katastrofy nuklearnej, za to do przetworzonej deklamacji "Tschernobyl, Harrisburgh, Sellafield, Hiroshima" dodane zostało "Fukushima".
Trylogia Trans-Europe Express, Metal on Metal, Abzug zaprezentowana została w wersji bliskiej The Mix, jednak dwa ostanie utwory są znacznie skrócone - do nieco ponad dwóch minut.
The Man-Machine najbliższy jest wersji z Minimum-Maximum, choć poprzedzony jest minimalistycznym wokalnym wstępem, jest też bardziej minimalistyczny pod względem sekcji perkusyjnej i basowego pulsu oraz chłodniejszy brzmieniowo; druga strofa śpiewana jest po niemiecku.
Numbers i Computer World bliskie są wersji z Minimum-Maximum, choć różnią się tylko niewielkimi detalami w postaci dodatkowych innowacji czy przetworzonego głosu powtarzającego wartość cyfry w innym momencie, niż uprzednio.
Boing Boom Tschak nawiązuje brzmieniowo do oryginału z Electric Café, choć pojawiają się tu dodatkowe innowacje.
Techno Pop, choć znacznie ucięty do niespełna trzech minut, zachowuje brzmienie pierwowzoru, przy jednoczesnym przyśpieszeniu dzięki dodaniu groove do sekcji rytmicznej. Tekst utworu zaprezentowany w formie deklamacji - klasycznej, jak i przetworzonej - zaśpiewany został w każdym z języków, w jakim utwór był prezentowany: po angielsku, niemiecku i hiszpańsku.
Music Non Stop z kolei przedstawiony został w bardziej innowacyjnej i wydłużonej do blisko ośmiu minut wersji.
Remixowa wersja The Robots rozkręca się powoli, by w końcu nabrać szybkiego tanecznego rytmu przypominającego wersję z The Mix, choć sama sekcja rytmiczna jest bardziej retrospektywna, zaś brzmienie nawiązuje do remixów utworu z początków lat 90, znanych przede wszystkim z bootlegów, choć czasami zespół prezentował też taką wersję podczas koncertów.
Tour de France, choć poprzedzony został minimalistyczną introdukcją znaną z Minimum-Maximum, brzmieniowo bliski jest oryginałowi z 1983 roku.
Całość finalizują cztery miniatury składające się na Tour de France z Tour de France Soundtracks - Prologue, Étape 1, Chrono i Étape 2, zaprezentowane w wersjach niemal identycznych, jak na Minimum-Maximum, dodatkowo Prologue wyposażony został w dynamiczną i pulsującą sekcję rytmiczną, co tylko korzystnie wpłynęło na tę miniaturkę.
3-D The Catalogue i 3-D 1 2 3 4 5 6 7 8 okazały się spodziewanym sukcesem komercyjnym, docierając do 4 miejsca w Niemczech (Offizielle Top 100), 7 miejsca w Belgii oraz 24 miejsca UK Albums w Wlk. Brytanii.
Album w 2018 roku uhonorowany został nagrodą Gammy w kategorii Best Dance/Electronic Album.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 598
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #116384 autor: Depeche Gristle » 16 lut 2020, 18:49

Heldon - Electronique Guerilla, 1974;
******
Style: rock elektroniczny, rock eksperymentalny, krautrock, drone, art rock, dark wave, cold wave, rock psychodeliczny, noise, jazz rock, ambient, minimal, musique concrète
Obrazek

Deutsch Amerikanische Freundschaft - Gold Und Liebe, 1981;
******
Style: neue deutsche welle, industrial, ebm, synth pop, post punk, cold wave, minimal, dark wave
Obrazek


Electronique Guerilla - debiutancki album formacji Heldon, nagrywany w latach 1973-74, wydany został w 1974 roku.
Heldon został powołany przez studenta filozofii na Sorbonie Richarda Pinhasa w 1973 roku. Począwszy od końca lat 60, Richard Pinhas grał na gitarze w amatorskich zespołach blues-rockowych; jego pierwszym poważnym zespołem była w 1972 roku art.-rockowa formacja Schizo, która wydała dwa single, jednakże w następnym roku Schizo uległa rozwiązaniu, wobec czego Richard Pinhas powołał nową formację, której nazwę zaczerpnął z twórczości amerykańskiego pisarza, reżysera, twórcy ruchu Beatników i nieformalnego ojca chrzestnego subkultury hippisowskiej Williama S. Burroughsa. Od samego też początku, jeszcze w czasach Schizo, główną inspiracją Richarda Pinhasa była filozofia Fryderyka Nietzschego, zaś muzycznie inspirował się twórczością King Crimson, Roberta Frippa i Briana Eno.
Francja w latach 70 nie wykształciła tak wpływowej sceny alternatywno-rockowej, jak prog-rockowa scena w Wlk. Brytanii czy scena krautrocka w Niemczech, mimo to także we Francji powstało na przełomie lat 60 i 70 kilka zespołów nagrywających ambitną muzykę, m.in. Triangle, z którego na szerokie wody wypłynął potem Jean-Michel Jarre, czy najbardziej znany francuski prog-rockowy zespół Gong. Powstała też tzw. scena zeuhlowa, do której należały m.in. Magma, Eskaton, Dün, Art Zoyd, Lard Free czy właśnie Heldon.
Muzyka wczesnego Heldonu opierała się przede wszystkim na brzmieniu syntezatora EMS Synthi AKS i starej gitary Gibson Les Paul z 1954 roku. Muzycznie najbliżej było zatem Heldonowi do niemieckiej sceny krautrockowej, bowiem główne brzmienie muzyki zespołu opierało się na syntezatorze, sam wymiar muzyki był też mocno eksperymentalny, gdyby więc zespół tworzył i nagrywał w Niemczech, należałby z całą pewnością do sceny krautrockowej - i pewnie byłby o wiele bardziej znany.
W spadku po grupie Schizo pozostało Richardowi Pinhasowi studio, które nosiło nazwę tejże grupy, oraz utwory z dwóch singli, które artysta postanowił wykorzystać na potrzeby debiutanckiego wydawnictwa Heldonu - Electronique Guerilla. Album otwiera jednak syntezatorowa miniatura Zind oparta w całości na niskim, drone'owym brzmieniu, poprzetykanym podnoszącymi się i opadającymi sprzężeniami.
Back To Heldon opiera się na zagęszczonych syntezatorowych zapętleniach osadzonych na nisko granym drone'owym tle, w którym zawieszone zostały przetworzone elektronicznie gitarowe riffy. W drugiej połowie utworu syntezatorowe pętle ustępują, zastąpione przez liczne syntezatorowe bulgoty, pulsy i eksperymenty dźwiękowe; w miejsce gitarowych riffów pojawiają się z kolei powtarzalne klawiszowe sekwencje.
Charakterystyką albumów Heldonu był fakt, że oprócz utworów stricte elektronicznych, zespół znajdował na nich miejsce także dla kompozycji art.-rockowych, co było pozostałością po twórczości w Schizo oraz miało związek z inspiracjami muzyką King Crimson.
Art.-rockowa Northernland Lady jest powrotem do stylistyki Schizo; utwór opiera się na podkładzie gitary rytmicznej, w tle zaś słychać wysokie riffy gitarowe w stylu Roberta Frippa, klawiszowe solówki w orientalnym japońskim stylu (można rzec, że to Heldon, nie Kraftwerk, jest pionierem tego modnego w latach 80 trendu), oraz naprzemienne wysokie (epizodycznie) i niskie (zdecydowanie częstsze) brzękliwe solówki syntezatora uzupełniające tło.
Równie art.-rockowy, choć utrzymany bliżej tradycyjnej rock'n'rollowej struktury utworu jest Ouais, Marchais, Mieux Qu'en 68 (Ex : Le Voyageur) pochodzący jeszcze z repertuaru Schizo; utwór oparty jest na konwencjonalnej rockowej sekcji rytmicznej oraz mocnych i wyrazistych riffach gitarowych. Pojawiają się też rozbudowane klawiszowe solówki o jazz-rockowym zabarwieniu, a także subtelne organowe tło. Utwór posiada rzadką w przypadku Heldonu warstwę wokalną, a w zasadzie deklamację w gościnnym wykonaniu francuskiego filozofa Gillesa Deleuze'a, recytującego wybrane fragmenty książki "Ludzkie, arcyludzkie" Fryderyka Nietzschego.
Circulus Vitiosus jest powrotem do elektronicznego oblicza muzyki Heldon; dominują tu charakterystyczne już wtedy dla zespołu zagęszczone wibrujące syntezatorowe pętle, w których tle słychać przetworzone, przeciągłe solówki gitarowe i analogowe klawiszowe partie. Pod koniec utworu zagęszczone pętle ustępują miejsca syntezatorowym pulsom i ciągle powtarzającej się syntezatorowej sekwencji, choć odległe przetworzone solówki gitarowe nie milkną, w końcu atmosfera znowu gęstnieje za sprawą wibrujących energicznych syntezatorowych zapętleń.
Album wieńczy miniatura Ballade Pour Puig Antich, Révolutionnaire Assassiné En Espagne. Numer oparty jest na syntezatorowych dźwiękach szumów atmosferycznych i morza oraz elektronicznych wibracjach i sygnałach wypełniających przestrzeń, której podstawę stanowi basowy puls podkładu muzycznego oraz delikatne zagrywki gitary w stylu Roberta Frippa i Micheala Rothera.
Chociaż album Electronique Guerilla nie odniósł komercyjnego sukcesu, co zresztą jest w pełni zrozumiałe, album jest dziś jednym z najbardziej kultowych wydawnictw muzyki elektronicznej, zaś w latach 70 wpłynął na twórczość m.in. Throbbing Gristle i Cabaret Voltaire.


Gold und Liebe - czwarty album niemieckiej formacji nurtu neue deustche welle Deutsch Amerikanische Freundschaft, nagrywany między sierpniem, a wrześniem 1981 pod okiem legendarnego producenta Conny'ego Planka, wydany został pod koniec 1981 roku. Po ogromnym sukcesie poprzedniego albumu D.A.F. Alles Ist Gut, formacja postanowiła kontynuować obrany na tamtym albumie kierunek, toteż Gold und Liebe stanowi zasadniczą kontynuację Alles Ist Gut. Na obydwu albumach, w elektroniczno-punkowo-industrialnej oprawie muzycznej, brak jest zbędnych przestrzeni muzycznych, choć często industrialny puls sekwencera podszyty jest klawiszową partią czy zagrywkami na cymbałkach. Tę charakterystykę Deutsch Amerikanische Freundschaft wypracowali jeszcze na swoim drugim albumie - Die Kleinen und die Bösen (1980).
Album Gold und Liebe otwiera utrzymany mocno w klimacie piosenki Der Mussolini utwór Liebe Auf Den Ersten Blick, z charakterystycznym dla D.A.F. ciężkim, suchym i mechanicznym beatem sekcji rytmicznej i równie mechanicznym industrialnym pulsem, stanowiącym wczesną formę EBM-u. Ten model muzyczny był typową cechą niemieckich wykonawców electro-punkowych wczesnych lat 80; styl ten miał ogromny wpływ na twórczość m.in. Front 242, Nitzer Ebb, Psyche i wykonawców nurtu EBM w latach 90, w Polsce zaś wpłynął na późniejszą twórczość śląskich formacji Nowy Horyzont i Düsseldorf.
El Que zawiera szybki, choć oszczędny, uzupełniony o energiczne uderzenia bębnów, beat sekcji rytmicznej, na której osadzony jest równie energiczny i gęsty industrialno-ebm-owy puls.
Sex Unter Wasser to przykład klasycznego neue deustche welle - syntezatorowego punku z twardym syntezatorowo-basowym pulsem osadzonym na ciężkim i mechanicznym rytmie perkusji. W tle utworu słychać jest również partie xylofonu. W podobnym electro-punkowym stylu, choć agresywniejszym i w jeszcze bardziej zabójczym tempie, utrzymany jest Verschwende Deine Jugend.
Was Ziehst Du An Heute Nacht prezentuje bardziej tradycyjne, synth popowe oblicze, oparte na energicznym, choć prostym typu "raz-dwa-trzy" rytmie sekcji rytmicznej, na której osadzony jest równie energiczny, gęsty industrialny puls. W kompozycji słychać echa przyszłej twórczości Sigue Sigue Sputnik.
Goldenes Spielzeug to kolaboracja oszczędnego beatu sekcji rytmicznej i niezwykle energicznego, choć subtelnego industrialnego pulsu, z zagrywkami na cymbałkach w tle, oraz pojawiającymi się solówkami klawiszy i partiami saksofonu tenorowego.
Również na prostym, choć mocniejszym i o bardziej punkowym zabarwieniu rytmie perkusji, opiera się Ich Will z mocnym industrialnym pulsem ukoronowanym krzykliwą i chropowatą zagrywką klawiszową.
Muskel to mariaż silnego i gęstego industrialno-ebm-owego pulsu z niemal militarną sekcją rytmiczną, utrzymaną w niezwykle szybkim tempie. Słychać tu inspirację dla twórczości wczesnego Nitzer Ebb.
Instrumentalny Absolute Körperkontrolle, jako jedyny utwór na płycie nie posiada sekcji rytmicznej, której w zasadzie nie potrzebuje; kompozycja opiera się na zagęszczonym industrialnym pulsie, w tle zaś słychać subtelne zagrywki gitary.
Całość kończy Greif Nach Den Sternen, najwolniejszy, niemal balladowy, numer płyty, oparty o silne i zagęszczone industrialne pulsy, analogowo-syntezatorowe zagrywki w tle i spowolnioną, choć w kulminacyjnych momentach posiadającą silne uderzenie perkusją.
Album Gold und Liebe nie powtórzył spektakularnego sukcesu Alles Ist Gut, plasując się jedynie na 35 miejscu w Niemczech i 4 miejscu w Austrii; mimo to Gold und Liebe wywarł niebagatelny wpływ na twórczość Front 242, Nitzer Ebb oraz na wykonawców nurtu EBM w latach 90.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Wróć do „Recenzje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Studio Nagrań : Zastrzeżenia