Tangerine DreamMój RICOCHET

Moderator: fantomasz


Autor tematu
esflores
Beton
Posty: 756
Rejestracja: 13 kwie 2006, 13:09
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Mój RICOCHET

Post #29911 autor: esflores » 27 kwie 2006, 12:22

Leżę W ciemności, z letargu wybudza mnie soczysty dżwięk, jeden potem drugi , potem inne, delikatne a potem bardziej natarczywe, wołaja: obudż się. Lament gitary, powtarzany natrętnie przypomina mi ,że coś straciłem. Z trudem przełykam ślinę, gitara i pulsujące bębny zmuszają do myślenia. Dzieciństwo, naiwnosc, niewinność , pierwsza miłośc , nie wiem , muzyka wyrywa mnie z tych rozważań, porywa mnie, przypomina o tym kim teraz jestem i co robię pędzę a ze mna szalejaca perkusja i wbijający się w mózg linia seqwencera , narasta napiecie, wyrazista agresja i szalony rytm , to wypełnia moje życie? Przesilenie, wraca lament, nastrój wyciszenia za krótki abym coś zrozumiał,
Po chwili piano przynosi obietnicę i nadzieję, czekam , wspaniałe rozwijające sie polifonicznie i harmonijnie przebiegi seqwencerowe daja odpowiedż, piekny mieniacy sie kolorami górski strumień raz rozwidla sie raz, łączy, łkanie gitary ostrzega w oddali , oddaję jednak sie temu potokowi , czystemu jak pojawiajace sie w tej chwili solo mooga, to podróż odkrywam , podróz w rejony normalnie nie dostepne i ten okropny dżwiek maszyny, automaty sprowadzają mnie na ziemię. Tak jestem tu i muszę żyć, wspaniała finałowa partia seqwencerów mówi mi ,żyj w harmonii, jest nadzieja na spokój i ukojenie . Niebiosa czekaja.


Płyta fenomen, muzycy wznieśli sie na wyżyny sztuki, majac materiał wyjściowy w postaci kilkudzieciu godzin zapisu z koncertów , złożyli przejmujacy album, album bardzo wyrazisty w wymowie ,powiedziałbym , że na swój sposób bardzo rockowy, bębny i gitara, narastanie napięcia uderzaja w słuchacza . Ma sie wrażenie ,że jest to materiał dokładnie przemyslany , twórcy dokładnie wiedza o co om chodzi i maja pełne panowanie nad materia muzyczną i i instrumentami. Intuicja ,ekspresja i wspaniała wyobrażnia muzyczna .

Uważaj nie rób czegos bezmyślnie bo dostaniesz RICOCHETEM :D

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

 
TEST
Awatar użytkownika

yeske
Dyżurny Inżynier
Posty: 4193
Rejestracja: 29 mar 2004, 12:53
Lokalizacja: Warszawa
Jestem muzykiem: Nie
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 56
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #29912 autor: yeske » 27 kwie 2006, 12:34

Pięknie uchwyciłeś istotę piękna tej muzyki... O wartości sztuki świadczy właśnie sposób, w jaki potrafimy ją odbierać, interpretować, sposób, w jaki porusza w nas w toś, co tak trudno ubrać we właściwe słowa...
Jαrεκ

Zacząłem podejrzewać,
a teraz boję się, że wiem na pewno.
[José Carlos Somoza]

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

irimi
Niedoświadczony
Posty: 33
Rejestracja: 14 kwie 2006, 0:57
Lokalizacja: potato kingdom
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #29965 autor: irimi » 28 kwie 2006, 13:13

Na całe szczęście Ricochet Esfloresa jest także mój... :wink:

Jako, że Ricochet jest dla mnie płytą nr 1 nie tylko Tangerine Dream, ale także całej EL-muzyki, i jest w moim "Top Ten" płyt wszelakich, to trudno pisać o odczuciach.

Najkrócej jak się da: jest to jedyna płyta EL-muzyczna, w której absolutnie niczego mi nie brakuje i nie ma dla mnie nic zbędnego.
"You can produce the sound of two hands clapping.
Now, how does the one hand sound?"

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Michael
Stary wyga
Posty: 321
Rejestracja: 25 lut 2006, 1:02
Lokalizacja: K-g
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #30048 autor: Michael » 30 kwie 2006, 0:54

Ricochet to przepiękny album, jedyny w swoim rodzaju, odnoszę jednak wrażenie, że został w całości nagrany w studio z wykorzystaniem materiału pochodzącego z trasy koncertowej z 1975 r. :wink:
świadczy o tym :
primo - czas trwania płyty, zaledwie 38 minut
secundo - Part I jest bardziej skoncentrowany od jego odpowiedników zagranych "live" , bardziej dopracowany i nie pozostawia cienia wątpliwośći że tu nie było miejsca na improwizację :!:
Oczywiście nie ujmuje to w żaden sposób albumowi, który jest kawałkiem przemyślanej, solidnej roboty. Nawiasem mówiąc podobny "manewr" TD zastosował na płycie Live Miles, gdzie np. pierwsza część berlińskiego koncertu jest zupełnie inna niż ta którą zespół faktycznie zagrał na żywo i którą dokumentują bootlegi (Antarktis)z tego właśnie wydarzenia :)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Regulus
Habitué
Posty: 2367
Rejestracja: 19 kwie 2005, 10:09
Lokalizacja: Poznań
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #30053 autor: Regulus » 30 kwie 2006, 1:07

Bo to jest studyjny album... Te brawa, to montaż...



R.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Michael
Stary wyga
Posty: 321
Rejestracja: 25 lut 2006, 1:02
Lokalizacja: K-g
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #30055 autor: Michael » 30 kwie 2006, 1:12

Rubycon pisze:Bo to jest studyjny album... Te brawa, to montaż...



R.

Tak... szczególnie te sympatyczne klaśnięciana niby pustej sali , na samym początku drugiej części płyty - jest intrygujące

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Regulus
Habitué
Posty: 2367
Rejestracja: 19 kwie 2005, 10:09
Lokalizacja: Poznań
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #30057 autor: Regulus » 30 kwie 2006, 1:17

kedyś teś myślałem że to Live, ale zawsze mi coś nie pasował...


R.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Michael
Stary wyga
Posty: 321
Rejestracja: 25 lut 2006, 1:02
Lokalizacja: K-g
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #30062 autor: Michael » 30 kwie 2006, 1:34

Mnie z kolei podpadało to, że wszystko tam jest tak perfekcyjnie dopasowane i zazębione i nie ma ani jednego fałszywego dzwięku :!: Przecież w tamtym okresie non stop instrumenty się rozstrajały i improwizacyjny przebieg koncertów powodował jakieś poślizgi w liniach melodyczych czy niekontrolowane spowolnianie lub przyśpieszanie ówczesnych sekwencerów...

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Regulus
Habitué
Posty: 2367
Rejestracja: 19 kwie 2005, 10:09
Lokalizacja: Poznań
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #30063 autor: Regulus » 30 kwie 2006, 1:37

O własnie o tym mówuię. dobrze to uchwyciłeś ten Ricochet jaest za "gładki" jak na Live...


R.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

phaedra
Habitué
Posty: 4027
Rejestracja: 10 wrz 2005, 19:19
Lokalizacja: Toruń
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Wiek: 44
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #30070 autor: phaedra » 30 kwie 2006, 9:49

Rubycon pisze:O własnie o tym mówuię. dobrze to uchwyciłeś ten Ricochet jaest za "gładki" jak na Live...
R.


Ja też uważałem zawsze, że Ricochet jest płytą typu Live. Wątpliwości rozwiały mi koncertowe nagrania TD z lat 70, dostępnych na TT (nie mam wszystkiego). Ricochet to sklecona płyta "Live" w studio i na koncertach. Hmmm, zastanawiam się, czemu i po co ten zabieg miał służyć ? Bądź co bądź, Ricohet pozostania zawsze w moim sercu, jako jedna z najlepszych płyt TD.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Belmondo
Habitué
Posty: 5847
Rejestracja: 10 maja 2004, 12:59
Lokalizacja: W-wa
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #30073 autor: Belmondo » 30 kwie 2006, 10:03

Michael pisze:Przecież w tamtym okresie non stop instrumenty się rozstrajały i improwizacyjny przebieg koncertów powodował jakieś poślizgi w liniach melodyczych czy niekontrolowane spowolnianie lub przyśpieszanie ówczesnych sekwencerów...


Nie demonizowalbym zbytnio tych zjawisk. Sekwensery nawet wtedy nie przyspieszaly czy zwalnialy zauwazalnie, bo zegary chodzily w miare stabilnie. Duzo wiekszym problemem bylo rozstrajanie sie oscylatorow (nawet o pol tonu), a rozstrajanie filtrow bylo duzo mnie zauwazalne. Sek w tym, ze krolem w rozstrajaniu byly oscylatory modulara Mooga, ale TD nie uzywal modularow na scenie prawie w ogole- glownie to byly tylko meble. A, no i jeszcze jak temperatura sie ustalila, to i z tymi oscylatorami nie bylo tak zle. Zreszta, instrumenty mozna bylo dostrajac na biezaco i to chlopaki robili (Encore) i tu zgadzam sie, ze to ma swoj klimat, bo to znak tamtych czasow.

Pozdr

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

seth
Stary wyga
Posty: 304
Rejestracja: 02 kwie 2006, 18:19
Lokalizacja: Poznań
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #30083 autor: seth » 01 maja 2006, 9:57

phaedra pisze:
Rubycon pisze:O własnie o tym mówuię. dobrze to uchwyciłeś ten Ricochet jaest za "gładki" jak na Live...
R.


Ja też uważałem zawsze, że Ricochet jest płytą typu Live. Wątpliwości rozwiały mi koncertowe nagrania TD z lat 70, dostępnych na TT (nie mam wszystkiego). Ricochet to sklecona płyta "Live" w studio i na koncertach. Hmmm, zastanawiam się, czemu i po co ten zabieg miał służyć ? Bądź co bądź, Ricohet pozostania zawsze w moim sercu, jako jedna z najlepszych płyt TD.


Taka praktyka jest codziennością, przypomnijcie sobie koncert R. Watersa w Berlinie (The Wall Live In Berilin) i porównajcie z płytami CD i DVD ;)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

phaedra
Habitué
Posty: 4027
Rejestracja: 10 wrz 2005, 19:19
Lokalizacja: Toruń
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Wiek: 44
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #30084 autor: phaedra » 01 maja 2006, 10:07

seth pisze:Taka praktyka jest codziennością, przypomnijcie sobie koncert R. Watersa w Berlinie (The Wall Live In Berilin) i porównajcie z płytami CD i DVD ;)


Wszystko się zgadza. Koncert Watersa w Berlinie oglądałem i przyznam się, że nie zachwycił mnie tak bardzo. Zabrakło prawdziwych PF... :? Najgorsza była Lauper, a najładniejsze wykonanie Sinead O'Connor. REszta tak sobie, nawet Waters w niektórych momentach zawodził.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
esflores
Beton
Posty: 756
Rejestracja: 13 kwie 2006, 13:09
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #30115 autor: esflores » 01 maja 2006, 17:45

Swymi postami wywołaliście bardzo ważny i interesujacy temat :
Czy autor może poprawiac swoje koncertowe dokonania czy to raczej artystyczne "oszustwo"?
przyznam ,że osobiście mam mieszane uczucia, bo jeśli mówimy o muzyce elektronicznej, to specjalnie to nie razi np. ostatni Kraftwerk Minimum Maximum, który to album na pewno "poleżał" troche w studiu, zreszta nagrania są z róznych koncertów , to w innych rodzajach muzyki, te różne potknięcia i fałsze dodaja bonusowego smaczku tym koncertom vide stare płyty zespołów hardrockowych DP Made in Japan , Grand Funk Live album '70, Uriah heep live '72 i wiele innych. Oddają one autentyczny nastrój tych czasów , trochę szkoda gdy ktoś wycina reakcje publiczności czy nagrywa od nowa jakiś wokal czy solówkę , to jakoś nieuczciwe ,
nie przyznawać się do własnych błędów. Wyjątkiem jest nieśmiertelny F.Zappa, który uczynił z tego procederu sztukę, który w jednym utworze :!: :!: wykorzystał fragmenty z kilkunastu koncertów :) Jego koncertowe albumy są czasami bardzo "studyjne"a mimo to zupełnie się nie czuje jakiejlolwiek ingerencji.
Jakie są Wasze doswiadczenia i poglądy na tę sprawę?

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Belmondo
Habitué
Posty: 5847
Rejestracja: 10 maja 2004, 12:59
Lokalizacja: W-wa
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #30117 autor: Belmondo » 01 maja 2006, 18:17

esflores pisze:Czy autor może poprawiac swoje koncertowe dokonania czy to raczej artystyczne "oszustwo"?
(...)
Jakie są Wasze doswiadczenia i poglądy na tę sprawę?


Autor moze zrobic co chce. Musi sie tylko liczyc z tym, ze to co robi, musi robic ze smakiem, a wynik moze sie nie podobac sluchaczom.
O ile pierwsze wydawnictwa koncertowe TD montowane studyjnie byly ok, to mimo wszystko milo by bylo, gdyby taka informacja znalazla sie na okladce plyty (zwroccie uwage, ze np. KS wrecz w niektorych wydawnictwach koncertowych pisze co zrobil zle w wyniku czego i w ktorym utworze). Natomiast caly proces tangentyzacji to jak najbardziej jest oszustwo i nabijanie ludzi w butelke. EF ani nie robi tego ze smakiem, a sluchaczy (glownie tych najwierniejszych i znajacych cala historie TD) zwyczajnie ma gdzies.

Pozdr

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

phaedra
Habitué
Posty: 4027
Rejestracja: 10 wrz 2005, 19:19
Lokalizacja: Toruń
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Wiek: 44
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #30119 autor: phaedra » 01 maja 2006, 18:46

Belmondo pisze:Autor moze zrobic co chce. Musi sie tylko liczyc z tym, ze to co robi, musi robic ze smakiem, a wynik moze sie nie podobac sluchaczom.
Pozdr


Można to robić, ale z głową. :?

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

degorski Jaroslaw
Habitué
Posty: 1275
Rejestracja: 30 sty 2005, 22:53
Lokalizacja: mam to wiedzieć
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #30125 autor: degorski Jaroslaw » 01 maja 2006, 19:33

Moim zdaniem manipulowanie na materiale koncertowym nie powinno miec miejsca, a jeśli juz to tylko w minimalnym stopniu.
Przeciez idea grania na koncercie jest taka aby iść na żywioł i zagrać w inny niz na płycie sposób ( są dodatkowe emocje, muzyk potrafi wznieść sie na wyżyny swej sztuki, czując że dociera ona do bezpośredniego odbiorcy), inną sprawą jest to że bardzo wielu muzyków podczas "live actu" posługuje sie gotowcami, nie mam tutaj na myśli ścieżek midi, ale opracowane wavy, które juz nie dają żadnej możliwości ingerencji w materiał. Pozostaje w takim przypadku pytanie,: na ile jest to jeszcze gra na żywo, a na ile prezentacja gotowego materiału z udziałem muzyka?

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Belmondo
Habitué
Posty: 5847
Rejestracja: 10 maja 2004, 12:59
Lokalizacja: W-wa
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #30134 autor: Belmondo » 01 maja 2006, 20:13

degorski Jaroslaw pisze:nie mam tutaj na myśli ścieżek midi, ale opracowane wavy, które juz nie dają żadnej możliwości ingerencji w materiał. Pozostaje w takim przypadku pytanie,: na ile jest to jeszcze gra na żywo, a na ile prezentacja gotowego materiału z udziałem muzyka?


Powstaje zatem pytanie, w ktorym momencie konczy sie live, a w ktorym zaczyna ? IMHO przygotowane sciezki midi nie roznia sie zbytnio od wav'ow.
Z drugiej strony jak sami kiedys przyznawaliscie, muzyk nie jest w stanie grac wszystkim na raz :lol: . Wiec jak to z tym jest :mrgreen: ?

Pozdr

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Stefan
Habitué
Posty: 1750
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:23
Lokalizacja: Katowice
Jestem muzykiem: Tak
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #30144 autor: Stefan » 01 maja 2006, 21:09

Nie do końca się zgadzam co do dogrywania czegoś do "Ricochetu" w studio...
Według wypowiedzi Froesego z tamtych lat, Ricochet to wynik montażu z taśm nagranych na żywo podczas całego tournee. Wspominał coś o 40-50 godzinach "okropnej" muzyki której musieli wysłuchać aby sklecić z tego "Ricochet". Zresztą te "cięcia" słychać wyraźnie w kilku miejscach. Na TT znalazłem tylko kilka fragmentów "pasujących" do tego montażu, zatem reszta albo się jeszcze nie odnalazła, albo po prostu nikt nie nagrywał "audience master tape".
Najciekawsze jest to jednak że F,F i B wtedy znienawidzili prace nad płytą, która znalazła już swoje miejsce w historii rocka.
Co do tych oklasków ze strony 2, to mam także CD i tam ICH NIE MA !

Jakże to tak ? :o
Biedni są nie ci, którzy mają mało, ale ci, którzy potrzebują wiele.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Belmondo
Habitué
Posty: 5847
Rejestracja: 10 maja 2004, 12:59
Lokalizacja: W-wa
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #30159 autor: Belmondo » 01 maja 2006, 22:31

Stefan pisze:Jakże to tak ? :o


Wszystko bylo by w porzadku, gdyby:
a) byo od tym wiadomo od poczatku (np. bylo by napisane na wkladce do plyty)
b) byly dostepne oryginalne sciezki koncertowe.
Ale i tak jest niezle. Teraz patrzymy z perspektywy wielu innych plyt, wszak wielu uwaza Ricochet za najlepsza plyte TD. Cholera wie co by bylo, gdyby material byl inny ? I dlatego nie mam nikomu za zle, ze plyta przybrala taki ksztalt (choc akurat inna plyte uwazam za najlepsza w dyskografii TD). Duzo potworniejsza jest profanacja Phaedra'y.

Pozdr

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Wróć do „Tangerine Dream”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

Studio Nagrań : Zastrzeżenia