Jean Michel JarreOxygene 14-20

Moderatorzy: monsoon, fantomasz, radek tymecki

Awatar użytkownika

Belmondo
Habitué
Posty: 5701
Rejestracja: 10 maja 2004, 12:59
Lokalizacja: W-wa
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Re: Oxygene 14-20

Post #113984 autor: Belmondo » 27 gru 2016, 14:21

Ostatni post z poprzedniej strony:

jman pisze:Hmm, chyba trochę odwracasz kota ogonem. Wzbudzający wielkie muzyczne emocje Iggy Pop w dokumencie mówi wprost: "nie potrafiliśmy grać na instrumentach". Jak to się ma do Twoich moralizacji dotyczących nieodzownego warsztatu rozumianego w sposób tradycyjny, porównywanego do architektury?


Zyczylbym sobie i innym aby ulamek dzisiejszych tworcow umialo tak grac. Mysle tez ze nie rozumiesz co artysta chcial przekazac.
Nie ma czegos takiego jak warsztat rozumiany w sposob tradycyjny.
Nie rozumiesz tez albo nie chcesz zrozumiec tego, ze emocje buduje sie okreslonymi srodkami muzycznymi, bez wzgledu na to czy artysta tymi srodkami posluguje sie celowo czy przypadkowo.

jman pisze:Teraz nagle piszesz, że intuicja to też warsztat. Wiesz, w tym sensie wszystko możesz nazwać warsztatem. Współcześni "amatorzy", którzy wzbudzają przecież tyle emocji, też w takim razie mają warsztat. Koło się zamyka.


Mysle, ze kompletnie nie rozumiesz czym jest warsztat muzyczny. Nie potrafie inaczej/lepiej niz wyzej tego wytlumaczyc, zwlaszcza w takim momencie, w ktorym zaciales sie na ocenie muzyki wylacznie w sposob emocjonalny przyslaniajacy Ci kompletnie bardziej obiektywne formy.

jman pisze:Tylko zwróć uwagę, że tylko potwierdzasz moją tezę o nieporównywalności muzyki do architektury. Budynku nie zbudujesz polegając na intuicji, nawet jeśli jest ona efektem uczenia się na błędach.


Oczywiscie, ze zbudujesz. To czy budynek bedzie sie nadawal czy nie to inna kwestia. Niemniej tu i tak nie chodzilo o porownanie per se, tylko jego kontekst i wnioski, ktore wprost mozna wyciagnac, ze wzgledu na bardzo wiele powiazan. Szkoda, ze ich nawet nie starasz sie dostrzec.

PM7 pisze:Nie szukam nowości, bo to dla mnie równie bezpieczne jak szukanie jedzenia w śmietniku.
Nawet nie wiem gdzie można coś znaleźć. Gdzie bym nietrafił, same niesłuchalne albo nieciekawe rzeczy.


Przesada. Gruba.

Skydancer pisze:Odnosnie porównań architektonicznych to PM7 ty masz dobre oczekiwania ale one pasują tylko do muzyki klasycznej.

Absolutnie nieprawda. Kazdy gatunek ma okreslony fundament skladajacy sie z ilus podstawowych elementow wspolnych dla kazdej muzyki.

Sublime pisze:Można liczyć na jakieś podpowiedzi, gdzie szukać informacji o nowościach?

Prawie kazdy serwis muzyczny. Prawie kazdy dzis dostawca streamingu podpowiada rzeczy podobne.

jman pisze:Oho, wraca wątek warsztatu. Wyczerpaliśmy temat PM7.


Niestety, ale temat wyczerpales jedynie po swojej stronie nie majac nic do powiedzenia.
Przypisywanie tego o czym pisze PM7 tylko do klasyki jest nieporozumieniem wynikajacym z ignorancji. Zdajesz sie tego kompletnie nie przyjmowac.

Stefan pisze:Osobiscie sądzę że tani presetowiec plus pomysłowy samouk i analfabeta są w stanie w muzyce zdziałać (czytaj:stworzyc) więcej niż wyedukowany (czytaj: sformatowany) muzyk na rasowym instrumencie. Liczy sie bowiem wyobraźnia, inwencja i osobowośc twórcy a nie jego maniery czy umiejetności. JMJ stał się z jednego - drugim


Z tym sie kompletnie nie zgodze. Z pewnoscia mozna znalezc wyjatki pokazujace wieksza kreatywnosc u analfabety niz u kogos wyedukowanego, niemniej to wyjatki, ktore statystycznie nie maja znaczenia.

Sublime pisze:A już najbardziej rozczulają mnie takie pozycje jak ARP 2600 czy Mellotron. Na Oxygene i Oxy7-13 obydwa słychać doskonale, wnioskując po próbkach rzuconych nam przez agencje promocyjne myślę, że raczej faktycznie powinien wystawić listę VST, których użył. Nawet ta melodyjka z siedemnastki przypomina mi którąś z moich wtyczek, które mam na swoim komputerze.


Przesada.

smith pisze:Cały sens muzyki elektronicznej - czy to synthy czy wtyczki, brzmi to coraz bardziej homogenicznie.


Amen.

Sublime pisze:Jeśli artysta bierze się za to tak, a nie inaczej, to nie ma się czemu dziwić.


Czyli jak?

Sublime pisze:Lepiej posiedzieć przy tym sprzęcie kilka miesięcy i stworzyć coś naprawdę odkrywczego lub świeżego (co na szczęście dzisiaj też często się zdarza) lub nie nagrywać w ogóle


Ale kiedy na swiezosc i odkrywczosc nie ma czasu, pomijajac inne aspekty padajace juz w tym i nie tylko watku. Tu naprawde nie chodzi o odkrywczosc i mam nadzieje, ze to tylko niefrotunne sformulowanie.

Przy okazji, kilka miesiecy to malo.

PM7 pisze:To ja wyrażałem w ogóle jakąś opinię o tej płycie?


Hehe, najwyrazniej tak ;).

piotrasz pisze:Stawia siebie w roli kogoś, kogo kto uprawia dziecinną zabawę w stylu "wiem, ale za dużo nie powiem". (…) Śmieszne i zarazem żałosne.


Amen.

jarre3 pisze:Najbardziej żałosne jest że masa osób na tym forum, uważa swój gust muzyczny za jedyny słuszny a każdy kto słyszy inaczej to "guściarskie" zero. Nie ważne czy album ocenia pani Jadzia z mięsnego, Rysio z Klanu czy wszystkosłyszący Sublime i PM7


Z tym, ze PM7 nie pisze o swoich gustach, podczas gdy jman jedynie o nich.
I w calym tym watku najwiekszy jest problem ze zrozumieniem, ze gust NIE jest jedyna forma oceny, jak i tego, ze istnieje cos wiecej (jest cala wielka dziedzina o tym) niz gust czy tam sentyment.

PiotrS pisze:Recenzja tak samo wartościowa jak każda inna. Tak samo jak Tobie, miało prawo się mu podobać lub nie. Ale on przynajmniej płyty już słuchał.


Kazda recencja powinna zawierac elementy obiektywne jak i subiektywne. Jesli opiera sie tylko na podobaniu jest tak samo wartosciowa jak doslownie ze costam sie podoba komustam jakby to kogokolwiek w ogole interesowalo.

PM7 pisze:Z tymi współczesnymi recenzjami muzycznymi, jest tak jak z większością "testów" samochodów


Tak, dzisiaj juz nie ma nie sposnorowanych. Dlatego trzeba nauczyc sie je czytac, o ile nie sa naprawde bezdennie beznadziejne.

NIEBYT1978 pisze:Nie masz wrażenia że zdobywana przez lata inteligencja, wiedza techniczna i te wszystkie badziewne zdobycze "świadomości" wpływają negatywnie na odbiór muzyki wprost?
Ja mam.


A ja nie. Zamykam oczy (moze niedoslownie) i slucham. I tu wiele zalezy od artysty czy potrafi zaczarowac czy nie w kontekscie calosci muzyki, ktora kiedykolwiek powstala. Kwestia technologii itd. jest kompletnie drugorzedna o ile nie wychodzi w jakikolwiek sposob na wierzch.
Natomiast jest to niewatpliwie interesujaca kwestia. W mojej ocenie te wszystkie zdobycze duzo bardziej negatywnie wplywaja na tworce niz na odbiorce. W przypadku tworcy sila rzeczy odbiorca dostaje rykoszetem. Nie jeden album “przeprodukowano” i niejeden “nie doprodukowano” zarowno w warstwie artystycznej jak i produkcyjnej (nie odnosze sie tu konkretnie do JMJ). Kiedys nie bylo takich kwestii, z drugiej strony teraz jest wiecej muzyki. Jesli mialbym wybierac- wybieram jednak to drugie, choc jeszcze 10 lat temu- nie.

EMO pisze:Jest natomiast na naszym forum projekt CES i mam propozycję dla kolejnej edycji:" Oxygene 3 - Fans Concept" ( tak sobie nazwalem).
Wykażmy się wiedzą/osłuchaniem/odczuciami o trylogii Oxygene i zróbmy ją po swojemu.Według wlasnych oczekiwań i rozczarowań po ukazaniu się OXY3.


Konstruktywnie :).

NIEBYT1978 pisze:Sublime, przyjacielu - nie popadaj w unifikację znaczeń. Tlen jest wyjątkową materią. Nie ma nic bardziej istotnego w twórczości Jarre'a. Tlen wspóistniał z Jarre'em tak samo jak Manuel Göttsching z Klausem przy In Blue, jak Lisa Gerrard i Brendan Perry w projekcie Dead can Dance.


Amen.

Equinoxe1983 pisze:Z całym szacunkiem (być może) prywatnie, ale na Na Forum Użytk. : "Sublime" wdał się w rolę krytycznego recenzenta, takiego: "rewizora-Gogola"... :- )


Troche tak :)

PM7 pisze:brak spójności tematycznej z wcześniejszymi częściami Oxygene


Mysle, ze nazwanie podobnie plyty nie musi wcale oznaczac spojnosci tematycznej.

NIEBYT1978 pisze:Carboni podobno nie podźwignęli się po sporym sukcesie Gardenu i Interlopera - co nie zmienia faktu, że zarówno Twentythree jak i Refuge to bardzo dobre płyty.
To samo dzieje się z Oxygene 3.


Ciekawy punkt widzenia. Serio.

vous_24 pisze:tylko w Polsce można usłyszeć teksty typu skok na kasę lub dla kasy. Na zachodzie ludzie tak nie myślą no cóż


Zgadza sie, tylko powod innego myslenia na zachodzie jest nieco inny. Oni troche dluzej sie w tym sosie gotowali. Na tyle dlugo, ze uwazaja za cos absolutnie normalnego.

jman pisze:Myślę, że wiedza na temat JMJ jest odpowiednia. Problem w tym, że jest ona negatywna.


Myślę, ze tylko w bardzo niewielkich kręgach.

PM7 pisze:Nie rozumiem, dlaczego udawanie robota należy uważać za mniej kiczowate, od kolorowej bajki w stylu lat 80. To co robił Kraftwerk, było dobrym przedstawieniem w latach 70. zwłaszcza na tle ówczesnej sceny muzycznej. Dzisiaj mając do wyboru pójście na pokaz fajerwerków, a pójście na czterech facetów stojących przy stolikach, wybrałbym to pierwsze.


Akurat nie do konca sie zgodze, jman ma tu troche racji.

Skydancer pisze:Dla mnie np. ta plyta jest beznadziejna z kilku powodow. Wezcie sobie obojetnie jaki koncert skrzypcowy Vivaldiego. I uslyszycie tam wiecej harmonii i melodii niz na calym Oxy 3


To prawda, tylko, ze takie porownanie nie jest hmmm sprawiedliwe.
Zupelnie inne przeznaczenie i krąg odbiorców (zeby nie powiedziec, ze rozminiecie z oczekiwaniami).

PM7 pisze:Niezależnie od motywacji, twory minimalistyczne są zawsze łatwiejsze do zrobienia niż skomplikowane


To zalezy co rozumiesz pod pojeciem “do zrobienia”. Bo artystycznie wcale tak nie jest.

PM7 pisze:Muzyka pozwala oddać emocję, a także opisywać świat.


Ooo to duze uproszczenie, muzyka pozwala na duzo wiecej. Stad wlasnie rozne gatunki nie nadajace sie akurat do opisu swiata.

NIEBYT1978 pisze:Panowie, jasnym test, że amputacja klasycznych struktur utworu w muzyce prowadzi w świat mniej wymagającego instrumentarium.


Mala poprawka: jasnym test, że amputacja klasycznych struktur utworu w muzyce prowadzi w świat mniej wymagającego odbiorcy :)

piotrasz pisze:Czy mam prawo wymagać od JMJ, jeśli decyduje się na wydanie czegoś, co już samą swoją nazwą wyraźnie coś sugeruje, utrzymania poziomu pierwowzoru?


Nie :D
Let us be thankful we have commerce. Buy more. Buy more now. Buy. And be happy

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

 
TEST
Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 441
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113986 autor: Sublime » 27 gru 2016, 18:45

Prawie kazdy serwis muzyczny. Prawie kazdy dzis dostawca streamingu podpowiada rzeczy podobne.


Szukałem czegoś bardziej konkretnego, ale komu chciałoby się dzisiaj tworzyć lepszą muzyczną bazę danych niż takie RateYourMusic np.

Ostatecznie po krótkich poszukiwaniach znalazłem kilka ciekawych portali i kilka list z naprawdę ciekawymi propozycjami.

Przesada.


Przesada czy nie - ja to tak odbieram. Lepiej wypadają nawet średnio ogarnięci muzycznie muzycy spod niedawno przytaczanego na forum nurtu synthwave. Musiałby chyba wiernie odegrać płytę na żywo, bym uwierzył. :hi:

Czyli jak?


Jak? Kompletnie beznadziejnie - bez pomysłu, bez weny, bez jakiejś inspiracji. Choć ostatnio doszedłem do wniosku, że jednak tak jak głupio od absolwenta podstawówki wymagać rewolucji w świecie nauki, tak od postarzałego Francuza wymagać całkiem znośnej pół godziny muzyki.

Ale kiedy na swiezosc i odkrywczosc nie ma czasu, pomijajac inne aspekty padajace juz w tym i nie tylko watku. Tu naprawde nie chodzi o odkrywczosc i mam nadzieje, ze to tylko niefrotunne sformulowanie.

Przy okazji, kilka miesiecy to malo.


Jeśli nawet nie odkrywczość, to chociaż przyjemne odczucia podczas słuchania muzyki. Dzisiaj już nawet tego nie odnajduję w najnowszych babolu Mistrza Jana. O reszcie już pisaliśmy, to tylko takie drobne zwieńczenie.

Tak, dzisiaj juz nie ma nie sposnorowanych. Dlatego trzeba nauczyc sie je czytac, o ile nie sa naprawde bezdennie beznadziejne.


http://synthsequences.blogspot.com/

A co z recenzjami tego pana? IMO ani sponsorowane, ani beznadziejne. Bardzo pomocne swoją drogą.

piotrasz pisze:Zastanawiam się czyj to był pomysł (pewnie samego Marka Niedźwieckiego?), aby Oxygene 14 pojawiło się na Liście Przebojów PR3? Wiadomo od dawna, że "Niedźwiedź" lubi JMJ, ciakawe więc jak więc ten akurat kawałek nowego Oxy poradzi sobie na liście. :wink:


No właśnie, jestem bardzo ciekawy...

...czy utrzyma się tydzień czy dwa. :handup: :rofl:
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Belmondo
Habitué
Posty: 5701
Rejestracja: 10 maja 2004, 12:59
Lokalizacja: W-wa
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113990 autor: Belmondo » 28 gru 2016, 13:52

Sublime pisze:Szukałem czegoś bardziej konkretnego, ale komu chciałoby się dzisiaj tworzyć lepszą muzyczną bazę danych niż takie RateYourMusic np.


Ale to wlasnie jest konkretne. Dzis nikt nie tworzy baz danych recznie, to powstaje algorytmicznie na podstawie preszukiwan, wysluchan, wyborow calej masy uzytkownikow i w ten sposob dziala to dosc celnie, choc nie precyzyjnie.
A u progu stoja automaty analizujace utwory pod katem gatunku.

Sublime pisze:Przesada czy nie - ja to tak odbieram. Lepiej wypadają nawet średnio ogarnięci muzycznie muzycy spod niedawno przytaczanego na forum nurtu synthwave. Musiałby chyba wiernie odegrać płytę na żywo, bym uwierzył. :hi:


Ale mowa byla o VST. Chyba ze zle odczytalem kontekst.

Sublime pisze:Jeśli nawet nie odkrywczość, to chociaż przyjemne odczucia podczas słuchania muzyki. Dzisiaj już nawet tego nie odnajduję w najnowszych babolu Mistrza Jana. O reszcie już pisaliśmy, to tylko takie drobne zwieńczenie.


I wlasnie dlatego nie rozumiem po co to sluchac i tyle sie rozpisywac skoro to takie zle.

Sublime pisze:http://synthsequences.blogspot.com/

A co z recenzjami tego pana? IMO ani sponsorowane, ani beznadziejne. Bardzo pomocne swoją drogą.


Ja malem na mysli recenzje, pisane przez ludzi, ktorzy na pisaniu i dziennikarstwie muzycznym zarabiaja pieniadze czyli robia to zawodowo, a nie przez kogos, kto sobie po prostu pisuje w internecie. Lubie sobie poczytac tego bloga ad-hoc bo troche sie z niego dowiaduje, ale trudno mi czesc tekstow nazwac recenzjami, sa to raczej jakies wolne przemyslenia.
Let us be thankful we have commerce. Buy more. Buy more now. Buy. And be happy

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

jman
Beton
Posty: 989
Rejestracja: 26 wrz 2005, 18:19
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113991 autor: jman » 28 gru 2016, 17:37

Nie rozumiesz tez albo nie chcesz zrozumiec
Mysle, ze kompletnie nie rozumiesz
Szkoda, ze ich nawet nie starasz sie dostrzec
Temat wyczerpales nie majac nic do powiedzenia


Spodziewałem się po Tobie więcej Belmondo.

Z tymi współczesnymi recenzjami muzycznymi, jest tak jak z większością "testów" samochodów

Tak, dzisiaj juz nie ma nie sposnorowanych. Dlatego trzeba nauczyc sie je czytac, o ile nie sa naprawde bezdennie beznadziejne.

Ja malem na mysli recenzje, pisane przez ludzi, ktorzy na pisaniu i dziennikarstwie muzycznym zarabiaja pieniadze czyli robia to zawodowo, a nie przez kogos, kto sobie po prostu pisuje w internecie.


Niech no spróbuję zrozumieć ten Wasz ciąg logiczny:

1. Współczesne recenzje są niewiele warte
2. Są niewiele warte, ponieważ są sponsorowane
3. ...oczywiście mowa o recenzjach pisanych przez ludzi, którzy w ten sposób zarabiają

Hmm. Nadal nie wiem co z cała masą recenzji pisanych przez ludzi, którzy nie dostają za to pieniędzy. Rozumiem, że też są niewiele warte? Bo tak? :-)

Pozdrawiam,
Krzysiek

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

smith
Habitué
Posty: 1238
Rejestracja: 31 mar 2004, 1:29
Lokalizacja: planeta Ziemia
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #113992 autor: smith » 28 gru 2016, 17:49

W końcu wysłuchałem Oxygene 3 inkryminowanego tu artysty - tak tak, wykazałem się cierpliwością, zażyczyłem sobie płytę jako upominek na święta.

Przesłuchałem. Jarre zagrał jak... Jean Michel Jarre. W końcu! :). I jakoś tak dziwnie czyta się różne opinie w internecie, szczególnie te mówiące o braku oryginalności, brzmieniach które są na wyciągnięcie ręki w każdym VST (albo i nawet w smartfonach...) - to prawda, są na wyciągnięcie ręki, ale każdy kto po nie sięgnie będzie już tylko naśladowcą (o ile nie zrobi czegoś zupełnie po swojemu, ale to temat na osobny wątek). Dziwnie się też też czyta te opinie wiedząc, że na Ziemi są tysiące jego naśladowców.

Płyta nie jest przełomowa, ale o to właśnie chodzi - po co miałaby być? Czuć w niej trochę smutek i melancholię - nie wiem, czy to nie ostatnia, pożegnalna płyta czy efekt wypalenia, o którym w wywiadach Jarre otwarcie mówił. Płyta raczej dla 40+/50+ niż 20+ . Nie wnikam, ile w tym prawdy, że się Jarre zamknął na te parę tygodni i cofnął w czasie, a na ile był to ruch na sugestię wytwórni i zbliżające się 40-lecie Oxygene.

Cieszy mnie na tej płycie brak sterylności w wielu miejscach - u naśladowców ta sterylność wręcz odrzuca. Cieszy granie plamami w kilku momentach - ot się Jaś zapomniał i pobawił, wolno mu :). I hicior też jest (18) - znak firmowy, szkoda że nie towarzyszy temu jakaś większa promocja i teledysk jak to miało miejsce 19 lat temu.
Cieszy też fakt, że płyta nie jest napchana pod korek do 74min.- takie napychanie niestety bywa nagminne odkąd powstał nośnik. Ach nie - no przecież to jest pod modne ostatnio LP... A nawet jeśli, to co? :beach:

Wiem, wiem, jestem głupcem w tłumie mędrców :) - ale sprawy mają się tak, że muzykę odbieram bardziej emocjami niż racjonalnie, dałem się ponieść sentymentom itd., zaliczam się już do grupy 40+ więc pewnie inaczej się nie da. No może właśnie o to chodziło? W przeciwnym razie będzie "wszystko już było".

:listen:

PS. jman: Steve Hauschildt - poklilałem trochę na YT, jakie było moje zdziwienie, że miał swój event w ramach Boiler Room - do tej pory myślałem że tam raczej bardziej przytupajki grają (no nie mówie że zło jakieś, ale taką miałem percepcję)
::::: polarismusic.eu :::::: scamall.net ::::::

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


PM7
Beton
Posty: 911
Rejestracja: 15 wrz 2012, 22:28
Lokalizacja: z nienacka
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113994 autor: PM7 » 28 gru 2016, 19:41

jman pisze:Niech no spróbuję zrozumieć ten Wasz ciąg logiczny:

1. Współczesne recenzje są niewiele warte
2. Są niewiele warte, ponieważ są sponsorowane
3. ...oczywiście mowa o recenzjach pisanych przez ludzi, którzy w ten sposób zarabiają

Hmm. Nadal nie wiem co z cała masą recenzji pisanych przez ludzi, którzy nie dostają za to pieniędzy. Rozumiem, że też są niewiele warte? Bo tak? :-)

Pozdrawiam,
Krzysiek


Oryginalnie dookreśliłem to inaczej. Nie podnosiłem kwestii sponsorowania (choć zgadzam się że proceder jest nagminny).

Nieważne czy ktoś zarabia w ten sposób czy nie (choć jeżeli recenzja jest jego środkiem do życia, to pole do korupcji jest oczywiście duże).
Ważne jest to, jakie informacje są zawarte w recenzji, i czy są kompletne, a pośrednio także ważne są kompetencje piszącego, bo z nich wynika treść. I z tą drugą kwestią: treści i kompetencji są związane dwa najczęstsze (poza opłaceniem) problemy recenzji:
1. Nie zawierają żadnej informacji, poza tej o subiektywnym odczuciu autora.
2. Jeżeli nawet zawierają jakąś informację która w założeniach miała mówić o elementach obiektywnych (np. tego jak coś de facto zostało zrobione) to często ta informacja jest fałszywa z powodu niekompetencji autora.

Odnosząc się do postu powyżej: mnie osobiście nie przeszkadza źródło brzmienia, może to być nawet zlewozmywak ale pod warunkiem że efekt będzie odpowiedni.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 441
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113995 autor: Sublime » 28 gru 2016, 20:53

Belmondo pisze:Ale to wlasnie jest konkretne. Dzis nikt nie tworzy baz danych recznie, to powstaje algorytmicznie na podstawie preszukiwan, wysluchan, wyborow calej masy uzytkownikow i w ten sposob dziala to dosc celnie, choc nie precyzyjnie.
A u progu stoja automaty analizujace utwory pod katem gatunku.


Najwyraźniej po prostu sam jeszcze za dużo z tych baz nie wyciągnąłem - po czasie może będzie bardziej dokładna.

Ale mowa byla o VST. Chyba ze zle odczytalem kontekst.


W takim razie, czy porównanie do VST to przesada? Mimo mojej niewielkiej wiedzy trochę przy VSTkach siedziałem i wcale nie jest to dla mnie przesadzone i w tym kontekście.

I wlasnie dlatego nie rozumiem po co to sluchac i tyle sie rozpisywac skoro to takie zle.


Po prostu wyrażam swoją opinię - choć jestem zazwyczaj ciekawy, jak to tak wielu może się podobać taka muzyka. :hi:

Ja malem na mysli recenzje, pisane przez ludzi, ktorzy na pisaniu i dziennikarstwie muzycznym zarabiaja pieniadze czyli robia to zawodowo, a nie przez kogos, kto sobie po prostu pisuje w internecie. Lubie sobie poczytac tego bloga ad-hoc bo troche sie z niego dowiaduje, ale trudno mi czesc tekstow nazwac recenzjami, sa to raczej jakies wolne przemyslenia.


Recenzje czy przemyślenia - całkiem trafne i obejmują ten mniej recenzowany obszar elektroniki. Kilka płytek poznałem choćby dzięki temu, że wylądowały pewnego czasu na tamtym blogu.

Co do reszty - sam nie jestem w stanie zweryfikować, czy każdy recenzent z dowolnej popularnej strony dostaje swoje za takie, a nie inne pisanie.

smith pisze:Przesłuchałem. Jarre zagrał jak... Jean Michel Jarre. W końcu! :). I jakoś tak dziwnie czyta się różne opinie w internecie, szczególnie te mówiące o braku oryginalności, brzmieniach które są na wyciągnięcie ręki w każdym VST (albo i nawet w smartfonach...) - to prawda, są na wyciągnięcie ręki, ale każdy kto po nie sięgnie będzie już tylko naśladowcą (o ile nie zrobi czegoś zupełnie po swojemu, ale to temat na osobny wątek). Dziwnie się też też czyta te opinie wiedząc, że na Ziemi są tysiące jego naśladowców.

Płyta nie jest przełomowa, ale o to właśnie chodzi - po co miałaby być? Czuć w niej trochę smutek i melancholię - nie wiem, czy to nie ostatnia, pożegnalna płyta czy efekt wypalenia, o którym w wywiadach Jarre otwarcie mówił. Płyta raczej dla 40+/50+ niż 20+ . Nie wnikam, ile w tym prawdy, że się Jarre zamknął na te parę tygodni i cofnął w czasie, a na ile był to ruch na sugestię wytwórni i zbliżające się 40-lecie Oxygene.

Wiem, wiem, jestem głupcem w tłumie mędrców :) - ale sprawy mają się tak, że muzykę odbieram bardziej emocjami niż racjonalnie, dałem się ponieść sentymentom itd., zaliczam się już do grupy 40+ więc pewnie inaczej się nie da. No może właśnie o to chodziło? W przeciwnym razie będzie "wszystko już było".


Naśladowców tego typu grania są rzeczywiście tysiące - kto nie wie, ten chyba po prostu sam nie szukał, a mnie się zdarzyło. :wink:

Przełomów nikt nie oczekiwał i chyba tylko postrzeleńcy na takie liczyli - kto liczył na całkiem porządną elektronikę może spokojnie posłuchać z dwa razy i zignorować, tak jak i ja czynię.

W wywiady Jaśka nie ma co wierzyć - wedle nich miało się już pojawić tyle płyt, tyle koncertów i tyle przełomów, że nie starczyłoby Francuzowi tchu, by w tym wszystkim być zaangażowanym w ciągu swojego życia.

Sam piszesz też, że płytka jest kierowana do 40+ - sam JMJ jednak poprzez to, jak promuje swój najnowszy szczyt możliwości przyznaje, że target jest jednak trochę młodszy. Ciekawe, czy ktoś młodszy rzeczywiście to kupuje.
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


PM7
Beton
Posty: 911
Rejestracja: 15 wrz 2012, 22:28
Lokalizacja: z nienacka
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113998 autor: PM7 » 28 gru 2016, 23:58

Ze względów marketingowych nie sądzę, bo podłoga tej płyty jest odpowiednia właśnie dla młodych.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Belmondo
Habitué
Posty: 5701
Rejestracja: 10 maja 2004, 12:59
Lokalizacja: W-wa
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113999 autor: Belmondo » 29 gru 2016, 0:29

PM7 pisze:Nieważne czy ktoś zarabia w ten sposób czy nie (choć jeżeli recenzja jest jego środkiem do życia, to pole do korupcji jest oczywiście duże).


To jednak ma znaczenie. Bo jesli ktos zarabia, to ktos za to placi bo widzi w tym wartosc. Wielu sobie cos piszacych nie przeszlo by tego prostego kryterium, m.in. z powodow jak ponizej. To tez trzeba umiec dobrze robic, a nie po prostu sobie cos napisac co sie mysli jakby naprawde kogos to obchodzilo. To musi ktos kupowac.
Komercyjne recenzje maja to do siebie, ze ktos je weryfikuje pod katem merytorycznym, a ze zawsze sa troche naciagane (tez komercyjnie) to akurat daje sie zauwazyc i filtrowac.

PM7 pisze:Ważne jest to, jakie informacje są zawarte w recenzji, i czy są kompletne, a pośrednio także ważne są kompetencje piszącego, bo z nich wynika treść.


Amen.

PM7 pisze:I z tą drugą kwestią: treści i kompetencji są związane dwa najczęstsze (poza opłaceniem) problemy recenzji:
1. Nie zawierają żadnej informacji, poza tej o subiektywnym odczuciu autora.
2. Jeżeli nawet zawierają jakąś informację która w założeniach miała mówić o elementach obiektywnych (np. tego jak coś de facto zostało zrobione) to często ta informacja jest fałszywa z powodu niekompetencji autora.


3. Brak uzasadnienia dla jakkolwiek stawianych tez.


Sublime pisze:W takim razie, czy porównanie do VST to przesada? Mimo mojej niewielkiej wiedzy trochę przy VSTkach siedziałem i wcale nie jest to dla mnie przesadzone i w tym kontekście.


To nie bylo porownanie tylko bardziej zarzut, niczym nie uargumentowany w mojej ocenie. JMJ ma rzeczone instrumenty fizyczne.
Zdziwilbym sie gdyby po calym przetworzeniu, ktore przeszla plyta dalo sie rozroznic co bylo faktycznie uzyte.


Sublime pisze:Recenzje czy przemyślenia - całkiem trafne i obejmują ten mniej recenzowany obszar elektroniki. Kilka płytek poznałem choćby dzięki temu, że wylądowały pewnego czasu na tamtym blogu.


No to recenzje czy przemyslenia? Bo jest imho spora roznica.
Ja nie neguje trafnosci przemyslen, natomiast tam czesto daleko jest do recenzji.
Let us be thankful we have commerce. Buy more. Buy more now. Buy. And be happy

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 441
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #114001 autor: Sublime » 30 gru 2016, 0:50

To nie bylo porownanie tylko bardziej zarzut, niczym nie uargumentowany w mojej ocenie. JMJ ma rzeczone instrumenty fizyczne.
Zdziwilbym sie gdyby po calym przetworzeniu, ktore przeszla plyta dalo sie rozroznic co bylo faktycznie uzyte.


Faktycznie przesadzony zarzut, ale nie jestem przekonany o tym, by go całkowicie wykluczyć. Nie wydaje mi się, że można uwalić sprawę miksu tak, by cały album brzmiał kompletnie płasko, za głośno i boleśnie cyfrowo. W takiej sytuacji korzystanie z ARP 2600 czy fizycznego Mellotronu wydaje mi się mało realne.

No to recenzje czy przemyslenia? Bo jest imho spora roznica.
Ja nie neguje trafnosci przemyslen, natomiast tam czesto daleko jest do recenzji.


Też dostrzegam pewne różnice, ale IMO te materie są tak płynne, że napisanie do bólu wzorcowej recenzji bez dozy przemyśleń wydaje mi się niemożliwe. W tym kontekście akurat typowych dla recenzji elementów zbyt dużo nie ma, ale pewne dostrzegam. Nie jestem jednak specjalnie cięty w tym temacie - tutaj nie trzeba mierzyć jak od linijki, kiedy kończy się recenzja, a kiedy zaczyna się potok swobodnych przemyśleń.
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


PM7
Beton
Posty: 911
Rejestracja: 15 wrz 2012, 22:28
Lokalizacja: z nienacka
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #114002 autor: PM7 » 30 gru 2016, 1:21

1. JMJ wysypał przy Electronice że wygodniej mu użyć VST niż syntezatora. Niemniej może i użył syntezatorów, a potem to zmasakrowano przy produkcji.

2.Wniosek? Jeżeli recenzja nie jest wymagana jako określone specyfikacją narzędzie do czyjejś pracy, tylko jest treścią do publikacji prasowej dla rozrywki, to nie ma znaczenia czy jest recenzją czy nie jest, bo odbiorca i tak nie zauważy różnicy. (oczywiście trochę przesadzam)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

tommsonn
Stary wyga
Posty: 362
Rejestracja: 21 sie 2008, 12:35
Lokalizacja: WMG
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #114003 autor: tommsonn » 30 gru 2016, 19:01

W tym roku od gwiazdora zażyczyłem sobie pod choinkę "Oxygene 3", a że byłem grzeczny cały rok, to płytę otrzymałem :)

Czytając te wszystkie wpisy poprzedników, zaczynam naprawdę cieszyć się że nie mam wykształcenia muzycznego, że nie znam się na instrumentach elektronicznych, wtyczkach itp. Moja wiedza kończy się na tym że odróżnię Yamahę DX7 od takiego Eminenta 310 i w sumie na tym koniec. Pozwala mi to cieszyć się muzyką bez jej analizowania i rozdrabniania na czynniki pierwsze.

Co do samej płyty, to naprawdę moim zdaniem jest bardzo dobra. Daleko jej oczywiście do pierwszej części ale jest to najlepsza muzyka jaką Jarre stworzył od 1997 roku, czyli od czasów "Oxygene 7-13". Można powiedzieć że znowu muzyka JMJ uruchomiła moją wyobraźnię, na taką dawkę emocji czekałem od 20 lat. Nie zgodzę się z poprzednikami że brak tej płycie spójności, moim skromnym zdaniem tworzy ona zamkniętą całość, z bardzo charakterystycznymi elementami z płyt poprzednich. Posiada też swój hit promujący jakim jest "Oxygene part 17", jednak pozostałe części są bardzo mroczne i zupełnie niepodobne do skocznej siedemnastki. Całość wieńczy najlepszy w mojej ocenie Oxygene part 20, niezwykle smutny, chwytający za serce utwór, w którym słyszę zagładę naszej planety, ta podniosła muzyka (ktoś napisze że to jedynie parę ciepłych barw) i dźwięki pękającej skorupy ziemskiej, burzy, sprawiają że mam ciary na plecach. Sama już okładka nawiązująca do grafiki Michela Grangera, ukazuje czaszkę, gdzie skorupy ziemskiej nieco ubyło w stosunku do części pierwszej z 1976 roku. Oxygene 3 to zdecydowany koniec opowieści o naszej planecie.

Słychać na tej płycie echa nie tylko Oxygene ale również Equinoxe czy Rendez-Vous. Mam wrażenie że jest to już ostatni album studyjny Jarre'a, dlatego powrócił do klasyki od której wszystko się zaczęło, nie robiąc jednocześnie prostych odniesień do dwóch poprzednich części. Jak na człowieka, który ma prawie 70 lat wyszło to całkiem dobrze.

Jeśli Jarre zdecyduje się na trasę koncertową taką jak "Oxygene Tour" z 2008 roku, z tym że rozbudowaną o trzecią część trylogii, to zdecydowanie wybrałbym się na taki koncert.

pozdrawiam
TomekS

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
blecho
Niedoświadczony
Posty: 27
Rejestracja: 09 sie 2015, 16:34
Lokalizacja: Białystok
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #114004 autor: blecho » 31 gru 2016, 14:51

Tak. Oxygene 20 to może być jedyny utwór z tej płyty, który ma potęge starych Oxygenów. Być może jest tak dobry bo Jarre w swym niestety braku przesłania i weny wkładanej w dzisiejsze utwory, w ten musiał włożyć jakieś przesłanie, które ujawnia się samoistnie: zakończenie trylogii, smutek, tęsknota do lepszych czasów gdy się miało formę, młodość, życie....

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Belmondo
Habitué
Posty: 5701
Rejestracja: 10 maja 2004, 12:59
Lokalizacja: W-wa
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #114007 autor: Belmondo » 31 gru 2016, 18:15

tommsonn pisze:Czytając te wszystkie wpisy poprzedników, zaczynam naprawdę cieszyć się że nie mam wykształcenia muzycznego, że nie znam się na instrumentach elektronicznych, wtyczkach itp. Moja wiedza kończy się na tym że odróżnię Yamahę DX7 od takiego Eminenta 310 i w sumie na tym koniec. Pozwala mi to cieszyć się muzyką bez jej analizowania i rozdrabniania na czynniki pierwsze.


Zdecydowanie lepiej nawet nie umiec czytac, po co gdzies potem wyczytac cos niepokojacego.
Let us be thankful we have commerce. Buy more. Buy more now. Buy. And be happy

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


PM7
Beton
Posty: 911
Rejestracja: 15 wrz 2012, 22:28
Lokalizacja: z nienacka
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #114009 autor: PM7 » 31 gru 2016, 18:29

tommson, to nie jest kwestia wykształcenia muzycznego czy jego braku, tylko osłuchania.

O ile ktoś nie jest wybitnie amuzyczny, w takim sensie że ma koszmarnie wyjątkowe problemy z odróżnieniem wysokości tonów, to od samego osłuchania zależy odbiór dzieła muzycznego.

Niemniej jest w stanie uwierzyć że wiele osób uzna ten album za dobry, bo to czego się słucha jest tak potwornie koszmarne że ubogie dzieło Jarra i po dniu z Trójka może być miodem na uszy, a co dopiero po dniu z Eską.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Belmondo
Habitué
Posty: 5701
Rejestracja: 10 maja 2004, 12:59
Lokalizacja: W-wa
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #114010 autor: Belmondo » 01 sty 2017, 18:03

Przesluchalem uwaznie.

Plyta przemyslana, niezwykle swieza, odkrywcza, rownoczesnie czerpiaca pelnymi garscmi z pierwowzoru.
Poszczegolne utwory latwo zapadaja w pamiec, jednak zaskakuja swoja nieprzewidywalnoscia i niepowtarzalnym charakterem.

Artysta z lekkoscia przenosi sluchacza w swoj odlegly i niezwykle tajemniczy swiat. Bogactwo formy, nietuzinkowe brzmienia i melodie, nigdzie indziej nie spotykane efekty dzwiekowe- to wszystko sprawia, ze ten swiat mozna odkrywac na okraglo, bez konca, bez zadnych nawet najmniejszych sladow znuzenia.

Wyjątkowa realizacja, muzyka brzmi przestrzennie, poteznie i dynamicznie, z zebem. Rzadko kiedy ma sie doczynienia z tak dojrzala i dopracowana w najmiejszych szczegolach produkcja.

Wzor dla innych produkcji i artystow. Prawdziwa perelka, nie mam watpliwosci, ze znajdzie swoje miejsce w panteonie najwybitniejszych plyt, a pokolenia beda sie na niej uczyc tajnikow kompozycji i dobrego wykonania.
Let us be thankful we have commerce. Buy more. Buy more now. Buy. And be happy

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

tommsonn
Stary wyga
Posty: 362
Rejestracja: 21 sie 2008, 12:35
Lokalizacja: WMG
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #114011 autor: tommsonn » 01 sty 2017, 20:49

Belmondo pisze:Zdecydowanie lepiej nawet nie umiec czytac, po co gdzies potem wyczytac cos niepokojacego.


Porównanie raczej nie trafione. Bez umiejętności czytania ciężko byłoby funkcjonować w dzisiejszym świecie (no chyba że w buszu), natomiast wnikliwa analiza muzyczna to nie jest umiejętność niezbędna w życiu, no chyba że w taki sposób ktoś zarabia na chleb ;)

pozdrawiam
TomekS

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


PM7
Beton
Posty: 911
Rejestracja: 15 wrz 2012, 22:28
Lokalizacja: z nienacka
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #114012 autor: PM7 » 02 sty 2017, 0:13

Spróbuj przeprowadzić wnikliwą analizę muzyczną przy brytyjskich studentach nie od muzyki. Nazwą Cię "elitist" jakby to była obelga. Sowiecki duch usuwania dyrygenta.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

EMO
Stary wyga
Posty: 301
Rejestracja: 03 paź 2008, 14:16
Lokalizacja: Chodzież
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 49
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #114017 autor: EMO » 03 sty 2017, 20:56

Belmondo pisze:Przesluchalem uwaznie.

Plyta przemyslana, niezwykle swieza, odkrywcza, rownoczesnie czerpiaca pelnymi garscmi z pierwowzoru.
Poszczegolne utwory latwo zapadaja w pamiec, jednak zaskakuja swoja nieprzewidywalnoscia i niepowtarzalnym charakterem.

Artysta z lekkoscia przenosi sluchacza w swoj odlegly i niezwykle tajemniczy swiat. Bogactwo formy, nietuzinkowe brzmienia i melodie, nigdzie indziej nie spotykane efekty dzwiekowe- to wszystko sprawia, ze ten swiat mozna odkrywac na okraglo, bez konca, bez zadnych nawet najmniejszych sladow znuzenia.

Wyjątkowa realizacja, muzyka brzmi przestrzennie, poteznie i dynamicznie, z zebem. Rzadko kiedy ma sie doczynienia z tak dojrzala i dopracowana w najmiejszych szczegolach produkcja.

Wzor dla innych produkcji i artystow. Prawdziwa perelka, nie mam watpliwosci, ze znajdzie swoje miejsce w panteonie najwybitniejszych plyt, a pokolenia beda sie na niej uczyc tajnikow kompozycji i dobrego wykonania.

Czekałem Belmondo na Twoją recenzję i tu...pełne zaskoczenie :o
Czytam,czytam i już czekam na ostatni akapit w stylu "...a teraz to już tak na poważnie", a tu nic - koniec,kropka.Aprobujesz ją w kazdej plaszczyźnie tego zagadnienia jakim jest "produkcja muzyczna na CD",że tak to ujmę.
Wielu sluchaczy zarzuca jej kiepski,płaski mastering - możesz jakoś szerzej się do tego odnieść?
Ja osobiście im więcej razy jej slucham , tym bardziej mi się podoba. Ma to Coś - trudne jednoznacznie do okreslenia.
pitek

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

tommsonn
Stary wyga
Posty: 362
Rejestracja: 21 sie 2008, 12:35
Lokalizacja: WMG
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #114018 autor: tommsonn » 03 sty 2017, 21:32

EMO pisze:Ja osobiście im więcej razy jej slucham , tym bardziej mi się podoba. Ma to Coś - trudne jednoznacznie do okreslenia.


Dokładnie mam to samo. Słuchając jej pierwszy raz na kompie nie wywarła na mnie tak wielkiego wrażenia, w momencie gdy posłuchałem tego albumu na CD, słucham jej praktycznie codziennie. Nie chcę się powtarzać ale to jest naprawdę dobra płyta. Mam wrażenie że gdyby nie poprzednie wybryki JMJ typu Teo&Tea czy dziwne kolaboracje na Elektronice, wielu starych fanów spojrzałoby na Oxygene 3 nieco przychylniej.

Jeśli jesteśmy już w temacie, EMO, czy bierzesz się może za jakiś temat z Oxygene 3 :wink: ??

pozdrawiam
TomekS

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


PM7
Beton
Posty: 911
Rejestracja: 15 wrz 2012, 22:28
Lokalizacja: z nienacka
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #114020 autor: PM7 » 04 sty 2017, 1:02

EMO pisze:
Belmondo pisze:Przesluchalem uwaznie.

Plyta przemyslana, niezwykle swieza, odkrywcza, rownoczesnie czerpiaca pelnymi garscmi z pierwowzoru.
Poszczegolne utwory latwo zapadaja w pamiec, jednak zaskakuja swoja nieprzewidywalnoscia i niepowtarzalnym charakterem.

Artysta z lekkoscia przenosi sluchacza w swoj odlegly i niezwykle tajemniczy swiat. Bogactwo formy, nietuzinkowe brzmienia i melodie, nigdzie indziej nie spotykane efekty dzwiekowe- to wszystko sprawia, ze ten swiat mozna odkrywac na okraglo, bez konca, bez zadnych nawet najmniejszych sladow znuzenia.

Wyjątkowa realizacja, muzyka brzmi przestrzennie, poteznie i dynamicznie, z zebem. Rzadko kiedy ma sie doczynienia z tak dojrzala i dopracowana w najmiejszych szczegolach produkcja.

Wzor dla innych produkcji i artystow. Prawdziwa perelka, nie mam watpliwosci, ze znajdzie swoje miejsce w panteonie najwybitniejszych plyt, a pokolenia beda sie na niej uczyc tajnikow kompozycji i dobrego wykonania.

Czekałem Belmondo na Twoją recenzję i tu...pełne zaskoczenie :o
Czytam,czytam i już czekam na ostatni akapit w stylu "...a teraz to już tak na poważnie", a tu nic - koniec,kropka.Aprobujesz ją w kazdej plaszczyźnie tego zagadnienia jakim jest "produkcja muzyczna na CD",że tak to ujmę.
Wielu sluchaczy zarzuca jej kiepski,płaski mastering - możesz jakoś szerzej się do tego odnieść?
Ja osobiście im więcej razy jej slucham , tym bardziej mi się podoba. Ma to Coś - trudne jednoznacznie do okreslenia.


Jeżeli to też był żart, to tego już nie wychwyciłem.
Recenzja Belmonda jest tak jednoznacznie przesłodzona, że widać wyraźnie ironię. Już pomijam niezgodność z faktami.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Wróć do „Jean Michel Jarre”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

Studio Nagrań : Zastrzeżenia