Ogłoszenie
Studio Nagrań zostało przebudowane i uruchomione w oparciu o najnowsze dostępne skrypty phpBB. W procesie konwersji z dotychczasowej wersji ("by Przemo") mogły wystąpić drobne błędy. W przypadku dostrzeżenia jakichkolwiek nieprawidłowości proszę informować Administrację.

Jean Michel JarreNajwiększy przegrany czy geniusz ?

Moderatorzy: monsoon, fantomasz, radek tymecki


Autor tematu
zabapinkfloyd
Niedoświadczony
Posty: 30
Rejestracja: 12 paź 2017, 9:26
Jestem muzykiem: Nie
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 50
Status: Offline

Największy przegrany czy geniusz ?

Post #114486 autor: zabapinkfloyd » 24 paź 2017, 11:04

Moim zdaniem Jean Michel Jarre jest jednym z największych przegranych tego nurtu muzycznego. Po genialnym początku kariery i nagraniu 3 rewelacyjnych płyt - 1976 - OXYGENE, 1978 - EQUINOXE i 1982 - THE CONCERTS IN CHINA i może jeszcze 2 koncertami w Azji niestety już nic ciekawego się nie wydarzyło a każda następna płyta to jedna wielka pomyłka. Niestety ale brak pomysłów i totalna komercja nie ma za wiele wspólnego ze sztuką ! Do dziś się zastanawiam w jaki sposób udało mu się nagrać te trzy płyty :)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

 
TEST
Awatar użytkownika

Lord Rayden
Beton
Posty: 911
Rejestracja: 31 mar 2004, 2:59
Lokalizacja: Breslau
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: TD, Klaus Schulze, BKS, Rainbow Serpent, TM Solver, Neue Berliner Schule
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 49
Status: Offline

Post #114487 autor: Lord Rayden » 24 paź 2017, 13:25

A Pola Magnetyczne ? Oraz Waiting for Costeau ? Dopdałbym też bardziej rozrywkową Chronologię.
Lord Rayden
Tangerine Dream Fan from Poland

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
zabapinkfloyd
Niedoświadczony
Posty: 30
Rejestracja: 12 paź 2017, 9:26
Jestem muzykiem: Nie
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 50
Status: Offline

Post #114488 autor: zabapinkfloyd » 24 paź 2017, 16:03

Przesłuchałem całą oficjalną dyskografię czyli 28 płyt, większość z bardzo wielkim bólem :)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Stefan
Habitué
Posty: 1717
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:23
Lokalizacja: Katowice
Jestem muzykiem: Tak
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #114495 autor: Stefan » 25 paź 2017, 9:50

JMJ jako jednemu z nielicznych elektroników udało się dotrzeć do naprawdę szerokiego grona odbiorców - to w zasadzie On spopularyzował tego typu muzykę. Dlaczego ? Bo był idealnym kompromisem miedzy ideowością a populizmem, amatorszczyzna a profesjonalizmem. No i miał nazwisko, kontakty, układy, kto wie czy nie te ostatnie - najważniejsze :?
Pozostali koncentrowali się na sztuce i aspektach artystycznych - On na końcowym wrażeniu zwyczajnego odbiorcy.
W żadnym wypadku nie nazwałbym Go przegranym :hi:
Biedni są nie ci, którzy mają mało, ale ci, którzy potrzebują wiele.
https://www.facebook.com/pages/D%C3%9CSSELDORF/267666756583471?fref=ts

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Michal Zelazowski
Stary wyga
Posty: 349
Rejestracja: 10 cze 2005, 8:49
Lokalizacja: ten swąd?
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #114496 autor: Michal Zelazowski » 25 paź 2017, 11:21

zabapinkfloyd pisze:Po genialnym początku kariery i nagraniu 3 rewelacyjnych płyt - 1976 - OXYGENE, 1978 - EQUINOXE i 1982 - THE CONCERTS IN CHINA i może jeszcze 2 koncertami w Azji niestety już nic ciekawego się nie wydarzyło a każda następna płyta to jedna wielka pomyłka. Niestety ale brak pomysłów i totalna komercja nie ma za wiele wspólnego ze sztuką ! Do dziś się zastanawiam w jaki sposób udało mu się nagrać te trzy płyty :)


e tam.
Zoolook to brak pomysłów i komercja?
Waiting For Cousteau jest też genialne.
na Electronica 1 i 2 odnalazł się we współczesnej muzyce, nie pozostał zapatrzony w swoje stare płyty.
ok, zaliczył wpadki typu Metamorphoses czy Teo&Tea ale sumarycznie facet jest wielki.
zobacz ilu się nim inspiruje. przegrani nie mają naśladowców
M.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
zabapinkfloyd
Niedoświadczony
Posty: 30
Rejestracja: 12 paź 2017, 9:26
Jestem muzykiem: Nie
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 50
Status: Offline

Post #114497 autor: zabapinkfloyd » 25 paź 2017, 22:08

Co do popularyzacji tego gatunku muzyki to w pełni się z tym zgadzam i nie podlega to żadnej dyskusji. Bardzo dobrze to Ująłeś od samego początku do końca :) z muzyka stał się show menem. Poszedł swoja drogą i tyle, mi najbardziej brakuje tego że nagrał tak mało dobrych płyt. Co do płyty zoolek to moim zdaniem jest bardzo słaba i bez pomysłu, ale każdy ma swoje ulubione :)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

00adamek
Zaawansowany
Posty: 127
Rejestracja: 12 lip 2004, 17:23
Lokalizacja: Dobra k.Szczecina
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: dużo by wymieniać ...
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 55
Status: Offline

Post #114500 autor: 00adamek » 26 paź 2017, 20:24

zabapinkfloyd pisze:Moim zdaniem Jean Michel Jarre jest jednym z największych przegranych tego nurtu muzycznego. Po genialnym początku kariery i nagraniu 3 rewelacyjnych płyt - 1976 - OXYGENE, 1978 - EQUINOXE i 1982 - THE CONCERTS IN CHINA i może jeszcze 2 koncertami w Azji niestety już nic ciekawego się nie wydarzyło a każda następna płyta to jedna wielka pomyłka. Niestety ale brak pomysłów i totalna komercja nie ma za wiele wspólnego ze sztuką ! Do dziś się zastanawiam w jaki sposób udało mu się nagrać te trzy płyty :)

Do tych trzech obowiązkowo jeszcze "Magnetic Fields" (słabsze), "Zolook"(lepsze), "Randez Vous" (lepsze) i "Waiting for Cousteau" (słabsze). Reszty nie posiadam i nie słucham. Dla mie, dla tych tylko siedmiu płyt, przegranym absolutnie nie jest. Tym bardziej, że pozostałe, nie wymienione z tytułu płyty, nabyła rzesza ludzi. :D

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 370
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #114503 autor: Sublime » 27 paź 2017, 20:11

O JMJ sporo pisałem w swoim czasie. W gruncie rzeczy zdania nie zmieniam. Francuz po 1997 roku powinien zdecydowanie inaczej poprowadzić swoją dyskografię. Mimo tego, że i przed tym rokiem Jarre nie wydawał zawsze dobrych płyt (choćby nietrafione Les Chants Magnetiques czy kiczowate brzmieniowo Rendez-Vous), tak po Oxy 7-13 warte przesłuchania jest Miss Moon, Geometry of Love i duet z Tangerine Dream.

Ale trzeba mu oddać to, co jego. Oxygene, Equinoxe, Chronologie czy Oxy 7-13 - do tych płyt można wracać bez problemu i bez poczucia niesmaku.
Ostatnio zmieniony 31 paź 2017, 15:03 przez Sublime, łącznie zmieniany 1 raz.
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


piotrasz
Zaawansowany
Posty: 134
Rejestracja: 11 sie 2005, 1:24
Lokalizacja: W-wa
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #114504 autor: piotrasz » 31 paź 2017, 12:29

Nigdy nie postrzegałem JMJ w zaproponowanych określeniach - czyli ani jako geniusza lub największego przegranego.
JMJ osiągnął w życiu sporo, dla Francuzów zawsze będzie legendą. Zapisał się również w kanonie elektroniki na stałe. Czy to wystarczy aby uznać go za geniusza? Na pewno nie. Poza tym nie wszystkie eksperymenty muzyczne JMJ uważam za udane. Wiadomo, każdy ma swoje ulubione płyty JMJ. Do moich również należą nie tylko te pierwsze (w tym koncertowe), lecz także wspominany już wyżej Zoolook, RV, Oxy 7-13, czy nawet Chronologie. W którymś momencie JMJ rozminął się jednak z moim gustem, co absolutnie nie przeszkadza mi w sięganiu po jego wcześniejsze płyty. Tak samo z koncertami. Zawsze będę miło wspominał Katowice `97, czy Gdańsk w Stoczni oraz parę innych. Niestety, w tym roku JMJ już nie widział mnie pod sceną i pewnie szybko nie zobaczy.
Według mnie JMJ nie jest więc geniuszem, tym bardziej że na brzmienie jego pierwszych płyt miało wpływ parę osób. Nie jest również największym przegranym, gdyż nadal ponoć udaje mu się zapełniać sale koncertowe. Skoro zatem znajduje odbiorców swojej obecnej twórczości, nie widzę potrzeby mówienia o nim jako o największym przegranym.

Można więc dalej obserwować poczynania JMJ, a nóż widelec, wpadnie na pomysł zorganizowania jakiegoś dużego koncertu w Europie, na który będzie warto wybrać się. :wink:
"lepsze jest wrogiem dobrego"

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


PM7
Beton
Posty: 862
Rejestracja: 15 wrz 2012, 22:28
Lokalizacja: z nienacka
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #114507 autor: PM7 » 01 lis 2017, 20:20

Chciałbym tak przegrywać jak JMJ, natomiast na pewno dobrym muzykiem nie jest. Wydał kilka niezłych płyt, przy czym z tych lepszych często są one dobre tylko w połowie.
Trafił w swój czas, przy czym wiele z pewnością dały mu znajomości, pieniądze i nazwisko ojca, bo jak wiadomo najlepszy warsztat nie ma szans na sukces bez szczęścia, pieniędzy i kontaktów, a warsztat JMJ jest cokolwiek nędzny.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
zabapinkfloyd
Niedoświadczony
Posty: 30
Rejestracja: 12 paź 2017, 9:26
Jestem muzykiem: Nie
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 50
Status: Offline

Post #114513 autor: zabapinkfloyd » 06 lis 2017, 22:14

Z tym geniuszem czy przegranym to oczywiście była słowna gra :) jak widać Każdy trochę inaczej postrzega jego twórczość i osiągnięcia. Na pewno jest Kimś kto zaznaczył się w muzyce i nikt mu tego nigdy nie odbierze :) Z muzyką jest jak z modą a moda to kwestia gustu :) Muzyka w jakimś stopniu odzwierciedla czasy w których jest tworzona i czas niestety potrafi ja zabrać ze sobą. Jest wielu wykonawców którzy dają sobie z tym radę i przez całą swoją karierę albo jej większą część są na szczycie. JMJ zapewne jest na szczycie ale to nie jest już od bardzo dawna moja góra. Liczę że jeszcze nagra coś w moim guście. Pisze to słuchając - Pink Floyd:A Tree Full Of Secrets, jestem na 7 płycie, jeszcze 10 przede mną, bardzo dobre wydawnictwo stworzone przez Fanów PF. I w dalszym ciągu się zastanawiam co by było jakby został tam gdzie zaczynał a nie poszedł tam gdzie poszedł.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

station55
Stary wyga
Posty: 251
Rejestracja: 19 wrz 2007, 18:56
Lokalizacja: Low Earth Orbit
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: TD, KS, Airsculpture, Rainbow Serpent, Ruud Heij, Gert Emmens, Steve Roach, Robert Rich, Rudy Adrian, Steve Moore, Thom Brennan itd. itd.
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 45
Status: Offline

Post #114525 autor: station55 » 09 lis 2017, 12:05

Nie ukrywam, wychowałem się na JMJ, pierwsza płyta z ogólnie przyjętego nurtu "elektronicznego" to była oczywiście Oxygene. Ale wtedy odbierałem jego twórczość z perpektywy oczarowanego "kosmicznymi brzmieniami" dzieciaka, a jak zacząłem myśleć i dojrzewać (również w zakresie odbioru muzyki) - JMJ coraz bardziej uwidaczniał się jako - co najwyżej - dobry showman i reżyser swoich spektakularnych - nie da się ukryć - imprez. Jarre może do końca przegranym nie jest, swoje osiągnął, ale niewątpliwie wiele razy "udało mu się" totalnie skompromitować, nie tyle w studio, wypuszczając takie babole jak T&T czy chociaż by te ostatnie, katastrofalne Electronica, ile na tzw. koncertach/show (jak zwał tak zwał). Stracił, przynajmniej dla mnie, resztki szacunku po swych wygłupach na scenie i "udawanie w granie", wieczny plejbek i zapędzanie do grania wszystkich wokół, byle nie jego we własnej osobie. Jego ściemy były i są tak rażące, że najzwyczajniej w świecie męczą i już dawno zmęczyły. Zmęczyło - podjerzewam nie tylko mnie - jego ciągłe odcinanie kuponików od dawnych pomysłow. Kompilacja taka, owaka, Aero, the best of..itp, Oxygene thgrough..., Images, itd. itd. niekończące się deja-vu, wiecznie te same kawałki, a grubaśne lata mijają. Pomiędzy nimi jakieś nieporadne eksperymenty typu Geometry of Love czy Jazz Sessions....
Tylko przez swój dorobek z lat młodzieńczych, końca lat 70-tych i początku 80-tych JMJ jest w galerii sław, ale wybitnym artystą na pewno nie jest, z pewnością jest kiepskim klawiszowcem, stąd ten rimbertowo-sammardowy support z cienia. Swego czasu nawet się zastanawiałem czy to na pewno on komponował albo przynajmniej grał w studio Oxygene i Equinoxe. Dziś cięzko w to uwierzyć. Reasumując Jasia zgubiło w dużej mierze koncertowe lenistwo, brak pomysłów, ale także bardzo złe pomysły studyjne. Stał się niestety parodią samego siebie, człowieka, który wprowadził miliony osób w świat elektroniki, ale których również potem ponabijał w butelkę artystyczną.
Maciej Weiss
---
gg:491639
skype: station5

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
zabapinkfloyd
Niedoświadczony
Posty: 30
Rejestracja: 12 paź 2017, 9:26
Jestem muzykiem: Nie
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 50
Status: Offline

Post #114527 autor: zabapinkfloyd » 09 lis 2017, 22:26

Konkretne słowa, w pełni się z nimi zgadzam.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
zabapinkfloyd
Niedoświadczony
Posty: 30
Rejestracja: 12 paź 2017, 9:26
Jestem muzykiem: Nie
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 50
Status: Offline

Post #114528 autor: zabapinkfloyd » 09 lis 2017, 22:39

A co do tego przegranego czy geniusza to było to przemyślane. W czasie gdy przesłuchiwałem dyskografie JMJ to natrafiłem na różne wpisy na temat jego twórczości i zastanawiało mnie jak można uważać większość jego płyt za płyty bardzo dobre. Dlatego specjalnie te dwie skrajności. Oczywiście to jak jest oceniana płyta przez innych nie ma żadnego znaczenia.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

mirage
Doświadczony
Posty: 98
Rejestracja: 14 gru 2005, 15:20
Lokalizacja: Śląsk
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Tangerine Dream , Klaus Schulze , Redshift
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 50
Status: Offline

Post #114531 autor: mirage » 09 lis 2017, 23:01

zabapinkfloyd pisze:Moim zdaniem Jean Michel Jarre jest jednym z największych przegranych tego nurtu muzycznego. Po genialnym początku kariery i nagraniu 3 rewelacyjnych płyt - 1976 - OXYGENE, 1978 - EQUINOXE i 1982 - THE CONCERTS IN CHINA i może jeszcze 2 koncertami w Azji niestety już nic ciekawego się nie wydarzyło a każda następna płyta to jedna wielka pomyłka. Niestety ale brak pomysłów i totalna komercja nie ma za wiele wspólnego ze sztuką ! Do dziś się zastanawiam w jaki sposób udało mu się nagrać te trzy płyty :)



A Zoolook ? Jest tam chyba najlepszy jak dla mnie utwór Jarrea - "Ethnicolor"

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
zabapinkfloyd
Niedoświadczony
Posty: 30
Rejestracja: 12 paź 2017, 9:26
Jestem muzykiem: Nie
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 50
Status: Offline

Post #114533 autor: zabapinkfloyd » 10 lis 2017, 23:06

Płyty nie ocenia się po utworze czy kilku ale po całość. Płyta w odróżnieniu od singla jest całością i tak powinno ją się oceniać. Zoolook jest moim zdaniem słabą płytą i w dodatku bez konkretnego pomysłu. Zoolook to zupełna zmiana o 360 stopni, nie mam pomysłu co mogło być tego przyczyną i nie chce się domyślać. Może nie koniecznie JMJ był autorem wszystkich swoich płyt i czerpał z pomysłów innych ? Od Equinoxe minęło 6 lat a od
Les Concerts En Chine tylko 2.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 370
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #114534 autor: Sublime » 11 lis 2017, 1:19

zabapinkfloyd pisze:A co do tego przegranego czy geniusza to było to przemyślane. W czasie gdy przesłuchiwałem dyskografie JMJ to natrafiłem na różne wpisy na temat jego twórczości i zastanawiało mnie jak można uważać większość jego płyt za płyty bardzo dobre. Dlatego specjalnie te dwie skrajności. Oczywiście to jak jest oceniana płyta przez innych nie ma żadnego znaczenia.


No chyba jednak miało znaczenie, skoro skłoniło do takich, a nie innych przemyśleń. Swoją drogą zjawisko bycia fanem JMJ w przypadku jego bardzo różnorodnej i wielobarwnej dyskografii zasługuje na jakieś opracowanie...

zabapinkfloyd pisze:Płyty nie ocenia się po utworze czy kilku ale po całość. Płyta w odróżnieniu od singla jest całością i tak powinno ją się oceniać. Zoolook jest moim zdaniem słabą płytą i w dodatku bez konkretnego pomysłu. Zoolook to zupełna zmiana o 360 stopni, nie mam pomysłu co mogło być tego przyczyną i nie chce się domyślać. Może nie koniecznie JMJ był autorem wszystkich swoich płyt i czerpał z pomysłów innych ? Od Equinoxe minęło 6 lat a od
Les Concerts En Chine tylko 2.


Już raz pisałem, ale powtórzę po raz kolejny, że takie insynuacje bez większego wsparcia ich jakimikolwiek dowodami są zupełnie nie na miejscu. Trzeba po prostu przyjąć do wiadomości, że Jarre bardzo swobodnie podchodził do kwestii muzyki, co jasno odpowiada temu, jak na przestrzeni lat zmienił sposób grania.

Szczególnie, że Zoolook nie zasługuje na takie pierwsze lepsze baty. Pomysł wydaje się oczywisty i dość banalny - Jarre po prostu zainteresowany samplingiem chciał się wykazać i sprawdzić, jak on może na swój sposób to wykorzystać. Owocem tych prac jest choćby wspomniany Ethnicolor, który można śmiało uznać za jedno z większych dzieł Jarre'a na przestrzeni jego całej kariery. Na cały Zoolook składa się również wiele bardziej przebojowych, utrzymanych w popowej konwencji utworów co nie zmienia faktu, że są one po prostu wynikiem pewnego eksperymentu, za co trzeba Francuza chwalić.

Znacznie gorzej na tle Zoolook wypada raczej następne "dzieło", Rendez-Vous, która jest zbiorem kompletnie niepowiązanych ze sobą utworów, opartych na tanich i kiczowatych brzmieniach. Tutaj czarno na białym słychać, że nie jest to zwarta płyta, która powstała jakoś specjalnie długo. Oczywiście nie każda płyta tworzona w kilka dni musi być zaraz paskudna, ale R-V po prostu do najlepszych nie należy. Nie pomagają tutaj nawet te charakterne "single", takie jak Part II i IV.

Swoją drogą po co rzucać takie hasła, skoro nie chce się ich rozwijać? Mam nadzieję, że to będzie pewnego rodzaju zwrot w tym temacie o te rzeczone w domyśle 180 stopni. :hi:
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


PM7
Beton
Posty: 862
Rejestracja: 15 wrz 2012, 22:28
Lokalizacja: z nienacka
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #114537 autor: PM7 » 12 lis 2017, 1:07

Sublime pisze:Znacznie gorzej na tle Zoolook wypada raczej następne "dzieło", Rendez-Vous, która jest zbiorem kompletnie niepowiązanych ze sobą utworów, opartych na tanich i kiczowatych brzmieniach.



Nie zgadzam się z tą oceną.
Rendez-Vous jest moim zdaniem jedną z bardziej spójnych płyt JMJ, nawet bardziej spójnych niż Oxygene czy Euquinoxe. Oxygene było bardzo proste, a utwory powiązane głównie brzmieniem, zaś w Equinoxe wspiął się na szczyty, by w połowie płyty pójść nagle w proste kiczowate utwory od 1 do 4 buduje klimat, i rozwija kompozycję, można to wręcz traktować jak jeden utwór. I kiedy wydaje się że zaraz zrobi się naprawdę ciekawie, wchodzi Equinoxe 5 i kiczowata masakra trwa już do końca płyty.

Rendez-Vous jest kompozycyjnie dobry i spójny, problemem jest aranżacja która dzisiaj może razić, choć też nie w całości.
Dodajmy że razić będzie kogoś kto albo zna szerszy kontekst muzyki elektronicznej, czy muzyki w ogóle, bo na tle dzisiejszego mainstreamu wszystko co Jarre wyprodukował (poza Teo&Tea) to arcydzieło pod każdym względem.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
zabapinkfloyd
Niedoświadczony
Posty: 30
Rejestracja: 12 paź 2017, 9:26
Jestem muzykiem: Nie
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 50
Status: Offline

Post #114538 autor: zabapinkfloyd » 12 lis 2017, 15:58

Sublime - ciekawy post.
Dopiero dwa czy trzy dni temu wysłuchałem Oxygene 3 i powiem że za pierwszym razem byłem pozytywnie zaskoczony.
Po drugim przesłuchaniu już nie było tak kolorowo :)
Czyli jest zmiana ale to jeszcze nie ta zmiana :)
Radiophonie Vol. 9 też wysłuchałem - z płytą za wiele wspólnego to nie ma :)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Belmondo
Habitué
Posty: 5559
Rejestracja: 10 maja 2004, 12:59
Lokalizacja: W-wa
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #114541 autor: Belmondo » 13 lis 2017, 18:35

zabapinkfloyd pisze:Moim zdaniem Jean Michel Jarre jest jednym z największych przegranych tego nurtu muzycznego.


A jak definiujesz "przegranie"?
Let us be thankful we have commerce. Buy more. Buy more now. Buy. And be happy

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Wróć do „Jean Michel Jarre”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości

Studio Nagrań : Zastrzeżenia