Recenzje spawngamer'aNamlook chronologicznie

Świetne recenzje płyt, których lubi słuchać spawngamer.

Moderatorzy: fantomasz, spawngamer

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Namlook chronologicznie

Post #63812 autor: spawngamer » 22 maja 2008, 10:57

Z okazji wydania 150 krążka tego artysty (z Move D -Travelling The Silk Route ) pozwolę sobie mini recenzje jego krążków. Szczególne podziękowania dla Neo,TimeCage'a i Taxatora.
Pierwszy odcinek już wkrótce.
Ostatnio zmieniony 26 sty 2011, 20:53 przez spawngamer, łącznie zmieniany 1 raz.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

 
TEST
Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #63929 autor: spawngamer » 23 maja 2008, 23:35

1. 92.12.07 Silence - PK 08/25
Dużo świetnej, hipnotyzującej muzyki z ulubionymi u Namlooka arabskimi wpływami
etnicznymi. Warto.
2. 93.03.22 Air - PK 08/54
Majestatyczny ambient lub nastrojowe, spokojne granie. Mój ulubiony to piękny Spiritual Invocation. Bardzo dobra płyta jak dla mnie obowiązkowa.
3. 93.05.12 Dreamfish - PW 02
Wprowadzające w trans loopy, wolne tempo, linie basu wszystko to wciąga niczym czarna dziura. Kto usłyszy ten już się nie uwolni...
4. 93.05.26 Silence II - PK 08/68
Suita Life/Death poraża ascetyzmem (właściwie to samotny fortepian ) plus rozważania czym jest życie? Heaven akcentuje klimaty i zaśpiewy azjatyckie. Dopiero jednak Sweet Angels ma w sobie to coś – ładne syntezatorowe pasaże i głos arabskiej dziewczynki pozostają na dłużej w pamięci.
5. 93.06.09 Sequential - PK 08/73
Pierwsze trzy opowieści to świetny house połączony z typową dla Namlooka elektroniką w tym dynamiczna, taneczna przygrywka do opowieści o kapitanie Nemo (20,000 Leagues under the Sea). Sonne nazwałbym komercyjnym ambientem. Saturn Cruises obraca się też w kręgu house i to tradycyjnego ale spowalnia szybkie tempo i dodaje jako tło bardziej poszukujace dźwięki. Duane Sky wykracza poza house w stronej nowoczesnej elektroniki. Zaś X-ray Delta One sięga po tradycję vintage music z ostrym, dobrze rozbudowanym, dozującym napięcie trance. Ambient Block to bardziej zabawy przestrzenią z dodanym kłusowaniem rytmu. Cała plyta jest raczej wyzwaniem dla zagorzałych fanów choć są bardzo smaczne momenty ale to za mało...
6. 93.06.23 The Putney - PK 08/76
7. 93.07.07 4 Voice - PK 08/79
W pierwszych sekundach dostaje gęsiej skórki...majestatyczne loopy brzmią jak wstęp do space opery...a potem to przechodzi w ..Love Parade! No cóż te ostre techno trza Namlookowi wybaczyć bo to co się wyprawia na tej płycie nadaje się do telewizyjnej Vivy a nie do kolekcji el fana... Dopiero Light przynosi el ukojenie ale i zaskakuje bo przypomina mi Art Of Noise. Wyłomem jest też The Mystery, eksperymentalne The Final Frontier. Ogólnie dla zagorzałych fanów.
8. 93.07.07 Namlook - PK 08/78
Astrogator to blisko 70 minutowy utwór. Niby słychać tu wyalienowane klimaty ale mają one w sobie jakąś taką ciepłą poświatę. Humanistyczne przesłanie w tej kolejnej kosmicznej suicie Namlooka odzwierciedlają odpływające i przybijające szumy otulone intensywnym średniotonowym piskiem. Dużo tu dziwacznych dźwięków ukladających się w quasi rytm i melodię, które po 45 minucie grzezną w elektrycznych chlostaniach wyładowań nowych brzmień. Ale w całości rzecz warta uwagi.
9. 93.09.01 Hearts of Space - PK 08/81
Rozpoczyna się ambientem (70’s Beauty) aby przejść w techno bit (With a Medium into Trance ) z lekka poświatą syntezatorowej zawiesiny w dalekim tle co kontynuuje Drawn to the Thrill. A że techno i house dominują prawie we wszystkich kawałkach (interesująca jest jedynie suita Namhouse-Namchill) rzec mogę –takiego Namlooka to ja nie lubię.
10. 93.09.08 2350 Broadway - PW 05
Dla wielu fanów ambientu to album –kamień milowy gatunku niczym Substrata Biosphere. Rzeczywiście ten dwupłytowe wydawnictwo to bardzo dobry sposób na ukazanie o co chodzi w ambiencie. Na pewno ciekawszy jest dysk drugi.
Ostatnio zmieniony 23 gru 2009, 8:33 przez spawngamer, łącznie zmieniany 2 razy.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #63931 autor: spawngamer » 23 maja 2008, 23:37

:mrgreen:
Ostatnio zmieniony 23 gru 2009, 8:34 przez spawngamer, łącznie zmieniany 1 raz.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #64003 autor: spawngamer » 25 maja 2008, 23:00

11. 93.09.15 The Fires of Ork - PW 07
Udział Geira Janssena spowodował że to najbardziej znana i rozpoznawalna pozycja w dyskografii Namlooka. No i fakt dwóch gigantów ambientu stworzyło tu doskonale dzieło wcale nie wyrastające z tego nurtu ( świetnie samplowany Fires Of Ork I ) Stricte ambientowy jest najciekawszy na płycie Gebirge –wzorcowy przykład tego gatunku. Talk To Stars najpierw dość mętny wstęp potem dochodzi technoidalny podkład z czasów Microgravity i zmysłowy żeński szept...Ale większość materiału jak dla mnie aż taka porażająca nie jest. Płyta ponoć kultowa – dla mnie nie.
12. 93.09.22 Alien Community - PW 06
Wprowadzenie niczym ze schizoidalnego snu, panaroiczno – niesamowite. I w tym świecie człowieka z zaburzeniami psychicznymi zdajemy się pozostawać. Odpływy i przypływy dziwnych sampli na tle sekcji i tak przez ponad 60 minut prawie bez odczuwalnych zmian. Niekoniecznie.
13. 93.10.13 Hemisphere - PW 08
Utwór tytułowy to nwe brzmienia osadzone w tradycyjnym el w izolacjonistycznej oprawie. Carbon Theory to kosmiczna nostalgia czyli wyciszone i nastrojowe. Cloud Of Orion sięga znów po nowe brzmienia i wykorzystuje jako swoistą mantrę japońską monodeklamację. Odpowiednio dozowane ozdobniki przechodzą w przestrzenną elektronikę. It’s Not My Way wprowadza lubiane przez Kuhlmanna arabskie wtręty –bębny niosą ciekawy rytm a na tym tle niebanalne lekko surrealistyczne el. Bardzo dobra płyta –polecam.
14. 93.10.20 Limelight - PK 08/82 500 sztuk
Ta płyta doczekała się reedycji w 2009 roku co ponoć było podyktowane tym że na aukcjach internetowych osiągała lichwiarskie ceny. Od początku energetyczna, elektryzująca jazda samochodem czyli radosna dawka techno bitu z riffami gitarowymi (Limelight ). Mocarny bit pozostaje a szalona jazda trwa (Mens, Mentis ). I te transowo technoidalne zawijasy i zapętlenia trwają nadal w nieprzerwanym festiwalu z niewielkimi odstępstwami aby widz mógł wytchnąć.W Repentioum venenum panowie bowiem wyciszają się podobnie jest w Sorti destinatus, który już jednak przyspiesza tempo. Odstępstwem, zupełnie z innej nie fiestowo-rave’owej imprezy wydaje się klimatyczny błogi Homo Ambiens która jest jednym z pierwszych utworów Kuhlmanna zrealizowanym jeszcze w 1986 roku a odrzuconym z kompilacji New Age jako zbyt mroczne i złożone. Ogólnie czemu nie? Da się przetrawić.
15. 93.11.10 Deltraxx - PK 08/83 500 sztuk
Altered States (Unfused & Tuned) ma bardzo obiecujący początek z żeńską wokalizą i przeciągłymi padami ale dochodzi łup, łup...i mamy break bitowy trance. Real Secret to już hard trance godny potańcówek w tym gatunku. Idealny do rozwalenia bębenków... Takich łupu cupu jest niestety więcej (choćby Arcangel). Ciekawie brzmi Orbit (Half Moon Bay Mix) zdecydowanie najciekawszy z tych szybkich kawałków i uspokojenia typu Quadra notabene prezentujący skromną paletę środków. W tym wypadku najlepiej na płycie prezentuje się Alaska Slowwater majestatyczny ambient połączony z miłymi dla ucha samplami, przypominającymi odgłosy ptaków. W całości –można sobie podarować.
16. 93.11.24 Namlook II - PK 08/84 500 sztuk
The Dutch Side of the Milky Way to elektroambient zrobiony w odrętwiałej manierze rozwlekłego tasiemca. Najciekawsze są kończące płytę zapowiedzi niczym z dworca PKS. Można sobie podarować.
17. 93.11.24 Shades of Orion - PW 09
Odwrócone odtwarzanie taśmy plus ozdobniki tak można streścić utwór Biotrip –spokojny, leniwy nastrój otrzymuje zastrzyk energii w postaci linii basowej i sekwencji układając się w synkopowaną pętlę. Potem ambient ilustrujący świat po wojnie atomowej (Shades of Orion). Polecam końcówkę utworu Did You Ever Retire a Human... zaś Liquid Shade to pustka i cisza ciemnego kosmosu. Ciekawe
18. 93.12.20 Peter Kuhlmann- Passion - YT 1 500 sztuk
19. 94.01.04 Season's Greetings - Winter - SEA 01 500 sztuk
Lodowe brzmienie nowoczesnej fugi na współczesne organy. Hipnotyzujące wymagające skupienia uwagi. Jednak nużąca jednostajność i brak zmiennych powoduje że płytę tą nie polecam.
20. 94.01.13 Air II - PK 08/85
Travelling Without Moving Trip 1. Mroczny chór niczym z otchłani czyścca na tle minimalistycznych zabaw instrumentami perkusyjnymi wykręca w finale ku pompatyczności. Trip 2 wprowadza elementy orientalne, muzycznie jak instrumentalnie. Ukłon ku azjatyckiej muzyce kontynuuje Trip 3 by w Trip 4 wpaść w kosmiczną alienację która przechodzi w Trip 5 w ostre sekwenserowanie z bitem. Prawdziwym hitem jest lekko mroczny, wykorzystujący didgeroo Trip 8 przechodzący w hiszpańską nostalgię w Trip 9. Wielotematyczna, ciekawa płyta ze sporą dawką egzotycznych brzmień. Polecam.
Ostatnio zmieniony 23 gru 2009, 8:39 przez spawngamer, łącznie zmieniany 5 razy.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #64206 autor: spawngamer » 30 maja 2008, 22:34

21. 94.02.10 A New Consciousness - PW 10
Environment (twosevenzero) –dziwne, uparcie odgłosy plus wytłumiony bas tworzą rytmiczą całość. Tabletop (foursixone) – podobna konstrukcja tylko stonowana bo treść pozbawiono linii basu przez co brzmi to subtelniej, uklada się to samoistny rytm. Golden Gate (fivefourone)- kontynuuje wątki utworu poprzedniego ale podgłośnione choćby poprzez dodanie zapętlonego riffu z gitary basowej albo kosmicznych pochodów syntezatorowych pasaży. Tea with Ivor Cutler otwierają zmodulowane, metaliczno-zwariowane głosy i takie eksperymentalne zabawy dominują całość.
22. 94.02.12 From Within - PW 11
Stonowane, klimatyczne, lekko zahaczające o elektro. Idealne na wyciszenie, uspokojenie skołatanych nerwów. Można by rzec że to Namlook melancholijny choć i zdarzają się tradycyjne el sekwencje, które jednak w kontekście całości brzmią przejmująco (A Million Miles To Earth). Polecam.
23. 94.03.10 Escape - PK 08/87
Pierwszy dysk stawia na techno i breakbit i fajnie pasuje do jazdy samochodem. Dwójka całkowicie mnie powala. Odtąd to mój ulubiony Namlook. Mroczne muzykowanie z genialnie wplecionymi głosami, wrażenie niesamowite robi zwłaszcza w tle z mówieniem małego dziecka...
24. 94.04.07 Namlook III - PK 08/88
Aliens in My Suitcase Intruder 1 to zabawy oscylatorem z przestrzennym tłem a następny Intruder 2 to skrzypy, zgrzyty, piski, brzdęki, banki mydlane przechodzące od Intruder 3 w typową elektroakustyczną zabawę. Ciekawe.
25. 94.04.14 Psychonavigation - PW 13
Psychic and UFO Revelations in the Last Days. Odgłosy z otchłani ziemi do których dochodzi po czasie riff z gitary basowej zapętlony w nieskończoność na tle dziwnych, nieziemskich dźwięków które w zderzeniu z basem utożsamiającym uporządkowanie muzyczne tworzą niesamowicie urzekający dysonans. Końcowe 10 minut to potężne, pompatyczne pomruki przejmujących kosmicznych wydarzeń w stylu SM z dodaną stopą. A jako mantra słyszymy „szukamy kontaktu z innymi formami życia” na przemian z „jest nieznane które determinuje naszą egzystencję”. Angel Tech oparto na archiwalnym nagraniu głosu Apollinaire’a z 1912 roku i głównie to zabawy oscylatorami. Black Dawn. Jesteśmy na statku kosmicznym i słyszymy pogawędki sond z komputerem pokładowym i odgłosy kosmicznych wiatrów by wreszcie ujrzeć przejmujący widok zalewającej wszystko wokół światłem wschodzącej gwiazdy ... a potem powraca basowa gitara...Stockhausen czy Sala byli by wniebowzięci. Szczerze ja też. Polecam
26. 94.04.21 Namlook IV - PK 08/89
Według modulowanego głosu Power Supply to opowieść o nocy w San Francisco rozpoczynająca się omiatającym wszystko wiatrem ery postatomowej a przechodząca w dub z lejącymi padami w tle. Interesujące.
27. 94.05.05 Peter Kuhlmann- Wandering Soul - YT 2
Niesamowity wstęp na skrzypcach wsparty kontrabasem okazuje się nieustającym dialogiem...wykorzystanie pogłosów, echa, praca z zakresu modern art. Duże zaskoczenie dla fanów Kuhlmanna.
28. 94.05.19 Alien Community 2 pw123
A Long and Perilous Voyage otwiera dźwięk przemieszczający się po różnych częstotliwościach i szumiący w kanałach zimny wiatr. Już spodziewam się nudnej kontynuacji jedynki gdy tymczasem dochodzi tradycyjne świetne sekwenserowanie i trochę zabaw formalnych. Jedna z najbardziej wyrazistych el płyt Namlooka. Polecam.


29. 94.06.10 2350 Broadway 2 - PW 12
Wzorcowy, klasyczny ambient. I tak non stop na dwóch płytach po 60 minut. Dla wytrwałych.
30. 94.06.16 Namlook V - PK 08/90 a
Reality to zaduma, melancholia i minimalizm wymieszany z przestrzennością. Jak przystało na rozważania co jest realnością mamy przedstawienie innych stanów świadomości. Polecam zanurzyć się choćby w dryfujące Reality 4. Niby banalne, oparte na kilku powtarzanych dźwiękach a jednak porażająco ciekawe.
Ostatnio zmieniony 23 gru 2009, 8:47 przez spawngamer, łącznie zmieniany 2 razy.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #64248 autor: spawngamer » 01 cze 2008, 11:30

31. 94.07.02 Create - PW 15
Oniryczna wyprawa w eksperymentalne brzmienia z przetworzonymi ludzkimi glosami w tle. Przypomina senne majaki pijaka albo melancholika. Dopiero od Macro VI pojawia się rytm. Moje ulubione części to VIII, IX, XII. Ogólnie interesujące.
32. 94.08.18 Namlook VI
Symfonia jak bym to nazwał Caves Of Cubik rozpoczyna się bardzo intrygująco bo eksperymentalnie poszukująco co u Namlooka sobie bardzo cenię. Dla mnie te piski, dziwne dźwięki a przede wszystkim cos jakby odgłosy kłębiącego się tłumu ludzi, nie wiem dlaczego ale kojarzą mi się z chórem z Heaven And Hell Vangelisa i obrazem Sąd Ostateczny...później bywa różnie ale ogólnie ciekawe.
33. 94.09.22 Music for Ballet - PK 08/91
Przeciągła nostalgiczna fraza której towarzyszą zabawkowe popiskiwania plus odwrócona taśma i izolacjonizm szumu z odległych generatorów. Komputerowe wiadomości z ambientowym tłem przechodzą w dziwne, zabawkowe granie. Dochodzi drum’n’bassowa sekcja. Ale odpływa...Na tej płycie króluje interesujący ambient i zabawy odwróconym odtwarzaniem taśmy z samplowaniem szeptów. Interesujące.
34. 94.09.30 Wechselspannung - PW 17
Suita 220 V to 47 minut dubu i elektro plus ozdobniki. Pełno tych blipów, głuchych basów i innych dziwactw –taka sobie ciekawostka.
35. 94.09.30 Wechselspannung 2 - PW 23
Ponad dwudziestominutowy „KW 10” Ciekawe, zrytmizowane eksperymentalne poszukiwania mające się ku minimalizmowi z trochę nużącym pod koniec dubowo trip hopowym podkładem. Hausanchluß to typowy, nijaki w sumie dub a 100 KW jest duplikatem 10 KW. Niekoniecznie.
36. 94.10.06 The Dark Side of the Moog - PK 08/96
Pierwsza kolaboracja z tego cyklu parafrazuje w tytule płytę Pink Floyd jako Wish You Were There. Przez dziesięć pierwszych minut wprawki, synchronizacja aż w końcu przejmująca linia melodyczna ( Part III)...Robi się nawet dubowo ale wigor panowie odzyskują w Part VI które jak dla mnie i tak brzmi jakoś tak nieśmiało, zbyt cicho....potem znowu wprawki, niczym strojenie instrumentów i dopiero 8 część przynosi jakieś fajniejsze sekwenserowanie...Szczerze takie sobie.
37. 94.11.03 Namlook VII - PK 08/93
Snuje się przez całą rozciągłość płyty downtempo i jakoś nie za bardzo to wciąga...Takie sobie a nawet nudne...
38. 94.11.10 Season's Greetings - Autumn - SEA 04
Sterylny, zimny wiatr kontra nieskoordynowane brzdęki. Po 40 minutach zaczyna denerwować... Pojawia się wtedy ślad ledwo zaznaczonego udziału linii melodycznej a po 47 minucie mamy regularną kanonadę surowego berlińskiego sekwenserowania...Raczej dla zagorzałych fanów lub wytrwałych.
39. 94.11.17 Outland - PW 19
W kompozycję From the Earth to the Ceiling wkraczamy z pozycji gardłowego śpiewu z pogłosem jakiegoś azjatyckiego mnicha...Im dalej tym bardziej mam wrażenie że to płyta któregoś z amerykańskich ambientowców rozkochanych w azjatyckich medytacjach. Najciekawsze, że tego typu muzyka najczęściej mnie irytuje a tymczasem te ambientowe rozważania w stylu tybetańskim mają coś w sobie. Choćby przejmujący Part X...
40. 94.11.24 Syn - PK 08/95
Dysk pierwszy. If Only You Could See to techno japońskim akcentem, wyszukane, dla wymagającego odbiorcy stąd nie nadające się do klubów a do uważnego posłuchania. Subconscious Power z początku wydaje się być zabawą gitarą elektryczną z pogłosem ale potem dochodzi hardcorowy bit. Jugoslavia wyraźnie inspirowana wydarzeniami na Bałkanach –spokojny, liryczny utwór. TAT '93 to nowe brzmienia z naciskiem na eksperymentalność –zabawy samplami. Ancient History opowieść przetworzonego niczym w zniekształceniu czasowym głosu na tle ledwo zaznaczonego tła potem przechodzi to w nowe brzmienia plus techno bit. Painamplifier I bezmyślny, zwariowany hardcore. Odradzam... Dysk drugi. Dark ambientowa opowieść pasująca idealnie do obrazków z Aliens gdy pokazywane jest to co działo się poza stacją. Opowieść o zgliszczach ludzkiego przyczółka gdzieś na odległej planecie. Ambient postapokaliptyczny. Szczerze wciąga i trzyma w napięciu do końca.
Ostatnio zmieniony 23 gru 2009, 8:53 przez spawngamer, łącznie zmieniany 3 razy.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #64299 autor: spawngamer » 04 cze 2008, 9:56

41. 94.12.08 Namlook VIII + IX - PK 08/97
VIII to chyba najkrótszy CD w dorobku Namlooka; tylko 34 minuty. Modernistyczne eksperymenty, które przekształcają się potem w zrytmizowane struktury – niestety dość monotonne – najciekawszy to Blow the Fuse part 5. IX to suita The Gate to the Milky Way gdzie pierwsze trzy części rzeczywiście przypominają podróż po mlecznej drodze. IV i V przenosi nas w rytmy arabskie, tak przez Kuhlmanna lubiane. I brzmi to znakomicie. Ale od części szóstej napięcie lekko siada...
42. 95.01.13 A New Consciousness 2 - PW 18
Kroki, dzwony, gwizdy, trzaskające drzwi...a w tle wyszukana, intymno zadumana atmosfera wynikająca z nowych brzmień.
43. 95.02.24 The Putney II - PK 08/98
Ciekawe eksperymenty i interesujący dark ambient. Warto.
44. 95.03.05. Shades of Orion 2 - PW 20
Iluminacyjny ambient czyli podglądanie z ciekawością pustki kosmicznej i odległych zimnych błysków gwiazd. Przez cały krążek...dla fanatyków.
45. 95.04.01 Namlook X - PK 08/100
Na siłę można wcisnąć tą płytę do szuflady Ambient. Ale jak dla mnie to granie z ciekawymi samplami i ładnymi dźwiękami jest jak na ten gatunek zbyt wyraziste. Dość długo interesujące ale potem lekko nuży (dodanie dubu).
46. 95.04.14 The Dark Side of the Moog 2 - PK 08/99
Czyżby jakiś New Age? Odgłosy ptactwa, podkład niczym widok na łąkę z linią brzegową jeziora. Dochodzi bicie dzwonu i nocne odgłosy przyrody. I tak monotonnie przez większość płyty...To że od Part IX przybiera bardziej energetyzującą formę jakoś nie ratuje tego wydawnictwa. Raczej na nie.
47. 95.05.05 62 Eulengasse - PW 21
Piękny fluaktacyjny ambient. Czyli opowieść za pomocą muzyki o mieniących się cudnymi barwami niezmierzonych głębiach majestatycznego oceanu. Subtelnie wciąga.
48. 95.05.26 Koolfang - Jambient - PK 08/104
Namlook w krainie łagodności. Koolfang to błogie, prawie chilloutowe brzdąkanie w gitarę na tle miłych, relaksacyjnych dźwięków wspomagane jeszcze trąbką. Fusonics powiela klimat niczym z Metheny’ego tyle że kreowany już wyraźniej przez syntezatory z dodanym jako tło szybszym rytmem z tym że na pierwszym planie wciąż mamy spokojne popiskiwania. Ciekawy jest też Counter gdzie melodia łączy łagodność podskórnym niepokojem podkładu muzycznego rodem z teatru sensacji przechodząc już tylko w przyjemne klimaty, nieprzyzwoite bo ładne...Polecam.
49. 95.05.26 Season's Greetings - Spring - SEA 02
Suita Spring to ambient – czasem z ładną wstawką fortepianu, trelami ptaków, dodaniem SM, tybetańską medytacją czyli dla ortodoksyjnych fanów gatunku smaczny kąsek.
50. 95.06.28 Season's Greetings - Summer - SEA 03
Jakoś dziwnie kolejna pora roku dla Namlooka to minimalistyczny ambient. Nie dostrzega eksplozji barw, radości, życia tylko skupia się na opisywaniu promieni słońca igrających w refleksach na samochodowych szybach...Zależy od nastroju.
Ostatnio zmieniony 23 gru 2009, 8:55 przez spawngamer, łącznie zmieniany 1 raz.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #64466 autor: spawngamer » 10 cze 2008, 18:04

51. 95.07.03 Peter Kuhlmann The Sunken Road - YT 3
Jedna z trzech płyt Namlooka sygnowanych jego prawdziwym nazwiskiem. Dla mnie oznacza to, że nie podchodzi do jej zawartości z przymrużeniem oka tylko nie wstydzi się jej podpisać rzeczywistymi danymi. Piękny ambient z spod gatunku SM. Weg 1 to jeden z najciekawszych utworów tego gatunku. Weg 2 to spokojna, nastrojowa el muzyka oparta na fortepianie –chyba jedno z najbardziej nostalgicznych nagrań tego artysty. A potem znowu festiwal SM w stylu Stearns’a czy Braheny’ego z charakterystycznym syntezatorowym pikaniem imitacji rozbłysków gwiazd i nieraz dodaniem dziwnych jak na ten gatunek instrumentów np. fletni pana. Kolejna płyta Z FAXu jak dla mnie obowiązkowa w kolekcji el fana.
52. 95.07.07 Jet Chamber - PK 08/102
Rozpoczyna się minimalizmem oplecionym ambientową oprawą –dochodzi po czasie stopa i zaczyna się miłe dla ucha sekwenserowanie przechodzące w eksperymentalne dźwięki i w końcu lądujemy w pustce wszechświata omiatanej promieniowaniem kosmicznym czyli w skrajnie ambientowych strukturach . Split Wide to jeden z moich ulubionych kawałków Namlooka. Znakomity. W kolejnych utworach poszczególne elementy z tej 30 minutowej suity znajdują swe indywidualne kontynuacje.
53. 95.07.10 Kooler - PK 08/103
Przedziwna, wciągająca płyta. Trąbka w Urban Isolationism opływa syntezatorowymi falami i tajemniczymi odgłosami cywilizacji plus delikatne brzdęki gitary elektrycznej. Metro to improwizacja na saksofon Roberta Sattler’a. Jedno z arcydzieł Kuhlmanna.
54. 95.08.28 The Dark Side of the Moog III - PK 08/101
Post apokaliptyczna wizja wyludnionego świata czyli dźwięki od których chodzą ciarki po plecach....Phantom Heart Brother nabiera rumieńców gdy dochodzą przejmujące pady plus płacząca gitara w dalekim tle (Part II)– wyraźnie schulze’owski kawałek. Part III wprowadza odmienny rodzaj muzykowania – pikania, sapania i inne formy zabawy brzmieniami w melodyjnym ciągu. Part IV jest nad wyraz przebojowa – ciekawy bit i wpadające w ucho linie melodyczne. Part V przynosi lejące się pady na tle zawodzącej gitary i trochę sampli głosów. Part VI to typowy Schulze z alienacyjnym klimatem. Ogólnie nie jest źle na pewno dużo lepiej niż na wcześniejszych Moogach.
55. 95.09.25 From Within 2 - PW 22
Płyta składa się z 3 utworów: Do Bassdrums Have Feelings – klimatyczna, interesująca elektronika. Brain to Midi – ma w sobie cechy opowieści o wyprawie kosmicznej stacji badawczej podanej w intymny, nastrojowy sposób. We wstępie dużą rolę gra cisza przerywana szumami a te otaczają pojedyncze syntezatorowe wtręty, potem mamy nadal spokojną aurę dryfujemy z lekką linią basu w tle a finał to nabranie rozmachu majestatycznych dźwięków. Future Surfacing (What Lies Ahead) to blisko 40 minutowe berlińskie w treści sekwenserowanie. Zwraca uwagę jednorodność utworów tworzących zawartość tego albumu. Bardzo dobra godna polecenia pozycja.
56. 95.11.20 Psychonavigation 2 - PW 24
Spokojna, wyciszona forma prawie iluminacyjnej elektroniki to Under Heaven. Blue Shift – mroki kosmosu w ambientowej oprawie kontynuowane w najciekawszej jak dla mnie kompozycji na tym krążku, wzbogaconej o przejmujące stringi i basowe pomruki z lekką domieszką dubu czyli The Fate of Energy. The Hell of the Same – ambient oparty na samplach różnych dziwnych odgłosów i zamglonych struktur – jakoś nie moja bajka. Króciutki Infinium to czysty eksperyment. Podsumowując ciekawie ale nie powalająco.
57. 95.11.23 Dreamfish 2 - PW 16
Suita Aquarium to znakomita, tradycyjna elektronika z ambientowymi ozdobnikami i wtrętami IDM pod koniec – to taki utwór dla którego warto słuchać całej dyskografii Namlooka. Fenomenalny klimat. Gładko przechodzimy do Caviar kontynuującego wątki pierwszego utworu a brzmiącego jak przydługi łącznik z kawałkiem Submerge kolejną świetną kompozycją utkaną z klimatycznego pełnego tajemnic, widoków wszechświata wzorca, który niestety momentami nuży monotonią podawanych dźwięków. Ogólnie –czemu nie?
58. 95.12.18 Koolfang II - Gig in the Sky - PK 08/106
Głównie króluje tu smooth jazz z choćby trąbką ale jest też kilka ciekawych smaczków. Zdecydowanie wyróżnia się Come Closer z błogimi gitarowymi relaksacjami.
59. 96.01.01 Namlook - Atom - PK 08/107
Pierwsze dwa utwory aż proszą się o użycie przycisku Skip ...brrr to nie dla mnie ale już utwór Machine Atoms brzmi interesująco. Zaskakuje w tym zestawieniu ortodoksyjny ambient Sadness Atoms i interesujące zwieńczenie z ala King Crimson’ową perkusją w Audio Atoms. Dziwne...
60. 96.01.29 2350 Broadway 3 - PW 25
Oprócz stylistyki ambientowej mamy tu tradycyjną el z sekwenserowaniem (Rich Dreams)al. Rarytasem jest Morning Spirit – początek to piękny błogo marzycielski ambient w który wkraczają wstawki z mooga żywcem wzięte z charakterystycznego stylu ...Józefa Skrzeka! Brzmi to niesamowicie pięknie. Na pewno najlepsza część cyklu bo urozmaicona.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #64934 autor: spawngamer » 22 cze 2008, 20:02

61. 96.02.12 The Dark Side of the Moog IV - PK 08/108
Wstęp do Three Pipers at the Gates of Dawn to przydługie intro w z schulze’owskimi brzmieniami sekcji smyczkowej. Part II dostaje szybki rytm plus charakterystyczną w latach 90 tych dla twórcy „Mirage” pracę instrumentów perkusyjnych ze sporą ilością smaczków w tle, trochę to nuży gdy Klaus się zapętla ale stosowane wtedy przełamania i zmiany tonacji pozwalają wytrwać do końca. Później uwagę zwraca dynamiczne sekwenserowanie Part V, lekko psychodeliczna w tle a ze spokojna gitarą na pierwszym planie Part VI. Pozostałe części to jak dla mnie formalne zabawy. Ujdzie.
62. 96.02.26 Create 2 - PW 26
Muzyki tu niewiele, twórcy bardziej skupiają się na tworzeniu izolacyjnego klimatu wspomaganym licznymi, dawkowanymi w odpowiednich momentach samplami, dziwnymi odgłosami itp. Szczególny nastrój zdołali zwłaszcza wydobyć w utworze „OM” – wciągające. Całość pozytywnie zakręcona.
63. 96.03.11 Elektro - PK 08/109
Pete Namlook i Robert Görl w Perfect Body I tworzą niby to batalistyczne odgłosy z kosmosu, w II zaś wprowadza element elektroakustyki i eksperymentu niestety zamordowanego przez dodanie techno, house i tego rodzaju wynalazki. III wrzuca nas w głębiny kosmosu by przy końcu przejść do el poszukującej. IV to znowu elementy techno i elektro ale w bardzo interesującej oprawie. A V to zaskakująco ciekawe typowe el. Czemu nie?
64. 96.03.25 Sultan - PW 27
Za to polecam z czystym sumieniem to wydawnictwo. Tureckie tradycyjne instrumenty kontra nie nachalne wstawki syntezatorowe. Szczególnie porusza wieńczący płytę, przypominający dotyk wszechświata majestatyczny „Gel gör beni ask n'eyledi”. Warto.
65. 96.04.08 Outland 2 - PW 28
Surowe, katakoniczne dźwięki w minimalistycznej manierze sugerują odrętwiającą zawartość płyty. Tymczasem African Virus ma w sobie sporo subtelności. Mimo izolacjonistycznych klimatów podkreślanych choćby modulowanymi głosami tłumu ludzi (Part II), dostajemy też sporą dawkę etno z afrykańskich sawann i arabskich knajp(derwiszowskie Part III)eksperymentu wymieszanego z dubem (Part V)i wreszcie świetnego ambientu (najciekawszy na krążku Part VI). Ta wielobarwna mozaika ...jednak nie powala.
66. 96.04.22 Namlook XI - PK 08/113
Na tej płycie zaskakuje wplecenie kwartetu smyczkowego z muzyką poważną. Czyżby Namlook pozazdrościł Tomicie? W Passing Airwhales są i elementy rodem ze Stockhausena, elektroakustyka i typowo namlookowskie el granie. Ten melanż tworzy ciekawe zestawienie ale bez uniesień. Brak kiksów ale i brak szaleństw. Najlepiej prezentuje się Whale IX.
67. 96.05.20 Shades of Orion 3 - PW 29
Ani lepsze ani gorsze –szczerze trochę nuży. Trzonem wydawnictwa jest prawie 40 minutowe Stranded on Rigel 3 gdzie początkowe 10 minut brzmi znakomicie ale im dalej w las tym bywa różnej...Szczerze to najbardziej podoba mi się okładka.
68. 96.06.06 Jet Chamber II - PK 08/115
Inner Rotation - te breakbitowe łamańce w tle psują odbiór całości –na nie. Złe wrażenie zaciera znakomite Calm Box łączące ambientowy spokój z nerwowymi nowymi brzmieniami –znakomite! Outer Rotation rozpoczyna minimalizm ale niestety znów wkracza breakbeat –denerwuje ale jakoś da się strawić. Na szczęście na koniec znów powraca bardzo dobry minimalizm. Całość trudno ocenić jednoznacznie.
69. 96.06.17 Air III - PK 08/116
Arcyciekawe Inauguration to połączenie iluminacji w stylu Vangelisa z pulsacjami ala Schulze. Znakomite Oui to opowieść o mrocznych tajemnicach portowej dzielnicy przechodzące w jak zwykle u Namlooka, porywające transkrypcje arabskiej muzyki. Świetne Est-ce que l'amour fait mal? Brzmi jak uzupełnienie Paris,Paris Mc Larena – paryskie zaułki ukazane w subtelnej muzyce. Give Space a Trance w 3 częściach to wzorcowy kosmiczny ambient wpadający w sekwenserowanie i nowe brzmienia. Znakomita płyta z świetnie wykorzystanymi samplami francuskich filmów. Koniecznie.
70. 96.07.01 Amp - PK 08/117
Całość to ciekawe electro gdzie moja szczególną uwagę przykuło Chica i Kuch. Poprawne.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #65055 autor: spawngamer » 26 cze 2008, 20:11

71. 96.07.15 Ozoona - PW 30
Ciepłe, pastelowe, niewymuszone granie w prawie chilloutowej konwencji. Relaksujące utwory tworzą nową jakość u Kuhlmanna. Jednak czwarta część płyty, The Hunt wyłamuje się z nastroju industrialnymi dźwiękami. Całość godna uwagi.
72. 96.09.02 Season's Greetings - The Four Seasons - SEA 00
Cztery pory roku w skrócie czyli znowu zamyślony ambient medytacyjny. Rewelacyjne do usypiania... Jeśli już bym miał wskazać coś jako ciekawe to Autumn.
73. 96.09.30 Electronic Music Center - PK 08/119
Stylistycznie to ukłon w stronę elektro w stylu grupy Kraftwerk czyli głównie minimalistyczne zabawy brzmieniami z dodanymi samplami mowy w wielu językach. Moją uwagę zwraca poprzez dodanie linii melodycznej splecionej z japońską monodeklamacją Vocal Atoms (AC Study), a zaskakuje The Baroque Exposition: J.S. Back "Passacagalia" in C Minor BWV 582 czyli ponad 11 minutowa fuga na klawesyn. W sumie za dużo tu przeciętności.
74. 96.10.14 Move D/Namlook - Exploring the Psychedelic Landscape - PK 08/121
Podoba mi się otwarcie w postaci utworu Giant Mushroom –to taka prawie nostalgiczna, nastrojowa impresja. Ciekawy lecz trochę zbyt przydługi jest też Drop Kick z ciekawym bitem i interesującym drugim planem. Kolejne trzy kawałki Floor, Saucerful i Coda to interesujący, nie nużący breakbeat. Czemu nie?
75. 96.11.04 Time\2 - PW 32
Choć płyta zrealizowana jest przy udziale Inoue są tu też żywsze fragmenty. Otwierający Bypass Mood to rzeczywiście spokojne granie i nastrój. Free And Flowers to kosmiczny ambient z fajną sekcją rytmiczną przechodzący w lekki drum’n’bass. Turn nazwałbym spce chilloutem zaś konczący płytę I’ve Got Chillness Illness to troszkę dziwaczne nieharmonijne formy przechodzące w ambient. W sumie może być.
76. 96.12.09 The Dark Side of the Moog V - PK 08/123
Zaskakujący wstęp to zapowiedź samego Roberta Mooga podającego swego e-maila i zapraszającego do wysłuchania Dark Side Of The Moog. I rzeczywiście jego obecność uświetnia znakomite wydawnictwo. Psychedelic Brunch Part II i III to świetna, tradycyjna elektronika z dodanymi industrialnymi samplami co daje oryginalny efekt. Part III to do bólu ortodoksyjne el brzmieniowo przypominające King Crimson. Akustyczno syntezatorowe, tajemniczo – misteryjne świetne Part IV oparto na bębnach i dźwięku przypominającym trącenia szklanych naczyń. Ten poziom zachowuje żywsze Part V. Część szósta to zimne, kosmiczne drony przechodzące w żwawą, interesującą elektronikę w Part VII. Co ciekawe w sesji brał udział Bill Laswell a tymczasem nie ma tu śladu lubianego przez niego dubu...Wreszcie mogę napisać o płycie tego cyklu –polecam!
77. 97.01.06 Jet Chamber III - PK 08/125- 1000 sztuk
Szalone elektro połączone z subtelnymi dźwiękami. Płyta jest mimo głośnych brzmień jakoś tak stonowana...
78. 97.01.13 Elektro II - PK 08/126
Recent Organic Discoveries to nieustające zabawy brzdąknięciami, brzmieniami które pojedynczo w delikatnej oprawie atakują nas w tej 10 częściowej suicie. Dla lubiących elektronikę poszukującą. Czyli dla mnie też...
79. 97.02.17 Psychonavigation 3 - PW 33
A to inny cykl Gorla i Namlooka –szczerze dużo ciekawszy. Wciągające quasiambientowe psychodeliczne pady. Polecam.
80. 97.03.24 Move D/Namlook II - A Day in the Live! - PK 08/127
Delikatne, minimalistyczne Wake Up przechodzi w spokojne elektro funky w Fall Out of Bed kontynuowane w niezmienionej formie i treści w kolejnych odsłonach tej płyty i mimo, że ciągnie się to przez kolejne utwory to nie nuży bo Namlook zadbał o odświeżające całość oryginalne wtręty, choćby w swym ulubionym arabskim stylu. Ciekawe.
Ostatnio zmieniony 23 gru 2009, 9:21 przez spawngamer, łącznie zmieniany 3 razy.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #65115 autor: spawngamer » 28 cze 2008, 22:11

81. 97.04.14 Amp II - PK 08/129
Trochę breakbitu ale głównie elektro z ukłonem w stronę Kraftwerk (Listening of Balls). Interesujące.
82. 97.05.05 Pete Namlook/Hubertus Held - PK 08/131
Rozpoczyna tą płytę funky połączone z modern jazzem oparte na brzmieniu saxu i synkopowanych brzmieniach (Pepperbeef). W Hey Leroy nadal pozostajemy w prawie tanecznych rytmach w stylu chillout gdzie mamy zabawy w wordpainting w stylu Urszuli Dudziak a potem gitarowe impresje wsparte przeszkadzajkami perkusyjnymi. Od It's Gonna Be Alright zaczyna się zabawa jak dla mnie w dance dj-kę. I tak już prawie cały czas (są odstępstwa) do końca...a to nie mój krąg zainteresowań. Na nie.
83. 97.07.09 HIA/Namlook - S.H.A.D.O - PW 34
Nowatorskie połączenia breakbitu, ambientu i nowych brzmień.
84. 97.09.29 The Dark Side of the Moog VI - PK 08/133
Final Cut nie jest moją ulubioną płytą Pink Floyd ale inaczej odbieram Final Dat duetu Namlook Schulze...Najpierw syntezatorowe rozmazy z lekko modulowanym męskim półszeptem w tle, by przejść do konkretów w Part II czyli schulze’owska praca perkusji na tle keyboardowych solówek. Ku zaskoczeniu kontynuacja w postaci Part III jest zwyczajnie...wpadającym w ucho el przebojem! Komercja? Part IV do połowy to dość bezbarwne elektro ale zmienia się to gdy dochodzi gitara. Part V to mięsiste, bardzo charakterystyczne sekwenserowanie. Part VI to także tradycyjne granie el. Podsumowując dużo tu świetnej muzyki ale równoważy ją przeciętność drugiej połowy wydawnictwa. Ale - czemu nie?
85. 97.11.13 Namlook XII - PK 08/134-1000 sztuk
Łamane bity łączone z dźwiękami wyjetymi z progresji i jazzową wokalizą tworzą przedziwną mozaikę w Britains Most Easterly Point. Jedenastoczęściowe Live at Lovefield Festival to najpierw dziwaczne elektroakustyczne zabawy, kolejna część przynosi miłe uszom brzmienia organ, następnie słyszymy imitację jazdy pociągiem aż wreszcie w Part V Namlook wydobywa z syntezatorów solówki. Interesujące,rytmiczne granie. Na koniec zaskakujący nihilistyczno –alienacyjny ortodoksyjny nie harmoniczny ambient Subharmonic Invocation of the Dark Spirits, który słucha się bardzo dobrze o dziwo. Przytłaczająca część płyty jest interesująca więc-polecam.
86. 97.11.20 From Within 3 - PW 36
To jeden z tych solidnych “namluków”, gdzie miło się słucha na dobrą sprawę nic nie wnoszącej do gatunku muzyki. Namlook opanował do perfekcji umiejętność robienia z przeciętności czegoś interesującego. Retrospekcja gatunków od jazzu (Silent Intelligence Part 4) po akustyczny eksperyment (Part XIII). No cóż, polecam – jako przynajmniej exemplum namlookowskiej wszechstronności.
87. 98.01.19 Silence III - PK 08/135- 2000 sztuk
Rozpoczyna Into The Desert –nastrojowy ambient w ciekawej formie po nim mamy zjawiskowy nawet jak na Kuhlmanna Mirage przejmujaco majestatyczny w wykorzystaniu smyczków w zestawieniu z linią basu, A Ship On Sea Of Sand to etno bębny połączone z kosmiczno syrenimi wokalizami. Ambient rządzi z lekką domieszką ethno. Choć są potknięcia ( nadużycie smyczków w Lost City) to reszta tych spokojności nastraja pozytywnie gdyż ambient uprawiany przez Namlooka ma charakter pozytywnych wibracji. Jedyne wyciszenie to wieńczące płytę illuminacyjne minimalistyczne dźwięki Dream Time. Polecam.
88. 98.02.16 Jet Chamber IV - PK 08/137
Nie lubię break beatu stąd już na początku bolą mnie zęby od tych dyrdymał.
Po chwili dochodzi jazz w stylu Metheny'ego i robi się bardziej interesująco
a nawet od 13 minuty ciekawie. Potem bywa różnie ale są duże fragmenty godne
uwagi -choćby te z solówkami na gitarze czy ostatnie 10 minut.
89. 98.03.02 Namlook XIII - License to Chill - PK 08/136
Interesujące lekko zdynamizowane dark ambienty aż tu nagle reszta płyty to drum’n’bass. Szkoda.
90. 98.03.16 Miles Apart - PK 08/138
I to jest taki Namlook jakiego lubię. Ciągnące się struktury rytmiczne i
szczątkowe formy melodyczne wszystko w sosie nowej elektroniki. I to bardzo
nowoczesnej, powiedziałbym, że technologie cyfrowe wylewają się tu z
głośników...I choćby przedziwne zbitki instrumentalne takie jak flet,
akordeon na tle NE (Soft CRD). Pozytywnie zakręcone. Polecam.
Ostatnio zmieniony 23 gru 2009, 9:22 przez spawngamer, łącznie zmieniany 2 razy.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #65313 autor: spawngamer » 04 lip 2008, 21:09

91. 98.04.20 Outland 3 - PW 37
Definition of Life- dub wymieszany z el muzyką. The Question of Containment ciekawe intro łączące plemienne bębny z fortepianem - później dubowo. Mroczne rozpoczęcie Keeper of the Purple Twilight to to tylko początkowa wstawka- rozwija się w tradycyjny el utwór. DSTC idzie w strone drum’n’bass. W całości dziwna mozaika. Ale czemu nie?
92. 98.05.04 Silent Music - PK 08/139 – 1000 sztuk
Tytuł płyty odzwierciedla dźwięki pojawiające się na płycie a tytuł pierwszej kompozycji oddaje nastrój -Cosmic Nose. Te spokojne granie wcale nie ma otoczki ambientu a idealnie wpasowuje się w siedzenie na słoneczku przy piwie w sierpniowe popołudnie... Ambient wkracza przy czwartej odsłonie, Carmen. Ciekawsze jeśli chodzi o ten gatunek zdaje się jednak być Forst Nicox. W dwóch ostatnich utworach wpadamy znów bardziej błogie, nawet rzec można relaksacyjne struktury. Ogólnie czemu nie?
93. 98.06.01 Polytime - PK 08/140
Polifoniczne zabawy choćby wibrafonem. Z tym że Berger gra z życiem na tym
instrumencie nie tak jak Steve Halpern wpadający w nju ejdzowy trans.
Ciekawa jak zwykle u Kuhlmanna pozycja.
94. 98.06.15 Planetarium - PW 38
Ja zczytaju czto w nastajaszcze wremia na wapros jest żi żyźń na Marsie
atwieczać utwierdzicielno... I już czuję się jakbym oglądał Solaris
Tarkowskiego. Rosyjski język ze swą śpiewnością idealnie wpasowuje się w
muzykę elektroniczną. Nowej wartości zaś muzyce Namlooka dodają muzycy z New
Composers z Sankt Petersburga - Lakoff i Igr Ver to zarazem inne gwiazdy
FAX. Niezwykła kosmiczna, muzyka i bardzo klimatyczna płyta momentami
przypominająca mi dawne, przedziwne kompozycje Yello. Właśnie dla takich rodzynków warto przeorać całą dyskografię Kuhlmanna.
95. 98.10.12 Virtual Vices - PK 08/141
Początek kolaboracji dwóch geniuszy czarnej klawiatury jest niby interesujący ale znając ich możliwości trochę rozczarowuje. Futurescope to breakbitowe łamańce na tle mrocznej zawiesiny, Virtual Vices to typowy ...Pat Metheny! Dopiero Deu Sex Machina i Ancient Industry są w pełni elektroniczne.
96. 98.10.26 Sultan - Osman - PW 39
Tureckie tradycyjne instrumentatium kontra syntezatorowe pady. Prześwietna
płyta! Już Bir çalgiyim gögsüne yaslanmis Part I tworzy niesamowity klimat
pogłębiane kolejnymi częściami gdzie recytacje po turecku ( Part V) czy
rytmiczne orientalizmy z syntezatorem w tle ( Part IV) dają niezapomniane
wrażenia. Tak powinny brzmieć płyty wykorzystujące etno muzykę. Rewelacja.
97. 98.11.09 4 Voice II - PK 08/142
The Driver znakomicie imituje elektryczny pop lat osiemdziesiątych wpadającą w ucho melodią. I taki jest też ciąg dalszy płyty –miłe, sympatyczne melodyjne granie lub ambitniejsze el kompozycje(Cave of Ancient Dreams, a zwłaszcza fantastyczny New York, 25th of November 2089 ). Odstaje lekkie techno czyli kawałek Old Love Dies Hard ale w pełni zasłużenie trafia ten krążek do kategorii „polecam”.
98. 98.11.23 The Dark Side of the Moog VII - PK 08/143
Z początku typowy Schulze z lat 90 tych czyli charakterystyczne składniki w postaci wysokotonowych dźwięków plus zaśpiewy operowych diw. Ale w Obscured By Klaus Part 2 pałeczkę przejmuje Namlook i wchodzimy w ciekawe, lekko zdynamizowane melodyjne granie. Part 3 wytraca tempo i dostajemy porcję nastrojowego, prawie melancholijnego el w ambientowej oprawie ciągnące się także na czwarty fragment z tym, że jako tło i wsparty sekcją rytmiczną i żywszym graniem syntezatorów na pierwszym planie. Part 5 to schulzowskie surowe glissanda a bardzo ciekawie, filmowo brzmi pełna dramatu i zadumy zarazem Part 6 z dziwnym, nastrojowym sztafażem. Wartościowa płyta, polecam.
99. 99.02.08 Air IV - PK 08/144
Wyprzedzając opis moich odczuć co do Air V mogę się przyznać, że to mój ulubiony namlookowski cykl. Ten krążek przynosi melanż różnych gatunków. Wyróżnić należy : arabskie instrumentarium i rytmy plus francuski w La nuit de tous nos rêves approche, fantastyczne Elle a du Shell zrealizowane w rytmie tango z użyciem tzw. tarki i kontrabasu, niezwykły modern jazz w Synthetique Be-Bop i ciekawe sekwenserowanie w On Her Way Out - po prostu gorąco polecam wysłuchanie całości tego krążka.
100. 99.03.08 Namlook XIV - Solarized - PK 08/145
Płytę wypełniają trzy nastrojowe impresje osadzone głównie w elektro(szczególnie piękna jest BEsic AnEmail). Namlook zadumał się spowolnił, rozgląda się z nostalgią za odchodzącym na horyzoncie słońcem... Ale pierwszy utwór, wstęp do płyty, to oczywiście pełen energii bit i dodający andrenaliny nastrój uzyskany zarówno dźwiękami jak i samplami filmowych rozmów (Go No Go ). Znakomita płyta.
101. 99.04.05 Psychonavigation 4 - PW 40
Słuchając początku pierwszego kawałka, Arena sądziłem że to nic nie wnoszący breakbeat a tymczasem przekształca się on w przestrzenne świetne granie z dużą ilością powietrza w tle. Znakomita rzecz. Polecam też futurustyczne ENTIB 2060 to przyjemne, rytmiczno melodyjne el. Na przeciwnym biegunie są Samira czyli jakże ulubione przez Namlooka orientalizmy i ambientowe Good And Bad. Całość jest bardziej łatwa w odbiorze niż pozostałe części cyklu. Polecam.
102. 99.05.03 HIA/Namlook - S.H.A.D.O 2 - PW 41
Breakbitowe łamańce ale ładnie oprawione. Zdarzyły się nawet nawiązania do TD z ładnymi sekwencjami (Inner Sense ). Warto.
103. 99.05.31 Move D/Namlook III - The Retro Rocket - PK 08/147
Remember the Days to odrętwiały klimat tajemniczej pustki kosmosu jako element spinający na początku i końcu a następnie ciekawy rytm i dźwięki lekko zahaczające o modern jazz. Schmock! To nowe brzmienia -raczej nijakie. Für Fredrich, Oskar & Paul to nastrojowa, spokojna elektronika. Nite Out i znowu nowe brzmienia - dla mnie mdłe.
Całość mnie jakoś nie urzekła...
104. 99.05.31 The Dark Side of the Moog VIII - PK 08/146
Careful with the AKS, Peter to poprawne sympatyczne jam session. Moją uwagę zwróciło Part III i dość oryginalne Part IV. Całościowo raczej przeciętne.
105. 99.11.08 Namlook XV - Free Your Mind - PK 08/148
Bardzo sobie cenię Kuhlmanna ale tej płyty zdzierżyć nie mogę. Każdy utwór wyrwany z innej bajki powoduje że ten misz masz totalnie odrzuca....
106. 99.11.22 Planetarium 2 - PW 42
Po znakomitej części pierwszej z namaszczeniem umieszczałem w CD kolejną
część Planetarium i...najpierw Moontrip i oniryczno minimalistyczny klimat
kosmicznej fantasmagorii z rozmowami kosmonautów w tle ( ciągną się przez
całą płytę ale jedynie tu wyjątkowo pojawiają się amerykanie, pozostałe
części dotyczą pogwarek Rosjan). Start Process jak sam tytuł sygnalizuje to
opowieść o procedurze startowej, dość monotonny i mało odkrywczy dopóki nie
pojawia się interesujący rytm z ciekawymi barwami. Urgent Message wyraźnie
nawiązuje do otwarcia jedynki tyle że rosyjski tekst tłumaczony jest na
angielski - eksperymenty dźwiękiem i samplami. MIR Station - Selektor to zaś
niezwykle udane techno (!) z mocnym, pogłębionym basem. Space Casino brzmi
humorystycznie i to typowe elektro. Potem mamy sympatyczne 6 Beta 9 Answer
i idealnie nadające się na pokazy w planetarium Spirit Preparation.
Prawdziwą ucztę zaś mamy w Space Ballet -jakby Tomita spotkał wczesnego
Vangelisa -utwór oparty na zamglonym brzmieniu fortepianu ma niezwykłą
urodę...I wreszcie piękne zwieńczenie -225. Namlook komercyjny? Słucha się
tego lekko i przyjemnie. Dla mnie kolejna rewelacja.
107. 99.12.13 Silence IV - PK 08/149
Circle of Life rozpoczyna i kończy odgłos spadających kropli wody – a wszak z wody wzięło się życie. Utwór ten zaś jak podaje lektor traktuje o rozważaniu o życiu zamkniętym w kole historii. Szczególnie piękna jest metamorfoza tej suity w drugiej połowie utworu. Deep Inside to mroczny rozmaz ambientowy. Bedouin Love to kolejny ambient opleciony orientalizmami. The Night Before I Left – ambient poraz wtóry. Czemu nie?

108. 00.02.07 Outland 4 - PW 43
The Old World pachnie orietalizmem poprzez prowadzenie fujarki przypomina wstęp do filmu dokumentalnego o pięknie Arabii. Kultura bliskiego wschodu nadal jest obecna w East Meets West ale z dodaniem elektro. Szczerze ten krążek jakoś mi nie leży mimo ciekawych momentów (wspomniany Old World czy Bella Prime )-niekoniecznie.
109. 00.04.10 Jet Chamber V - PK 08/150
I Miss Green to niestety nie moja bajka i odrzucam ten kawałek na wstępie.
Tightness ma zdecydowanie ciekawsze entree w kosmiczno tajemniczym sosie ale
po trochu biorąc długość nuży, zaś najbardziej interesujący jest Voted
Steady przypominający marimby ze wszechświata. Można sobie darować...
110. 00.05.08 Possible Gardens - PK 08/151
Czysto ambientowe wydawnictwo niekiedy bardzo urzekające (Terminal Beach)
czy iluminacyjne jak Memory Lagoon. Znakomita płyta...
Ostatnio zmieniony 23 gru 2009, 9:23 przez spawngamer, łącznie zmieniany 2 razy.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #65580 autor: spawngamer » 11 lip 2008, 22:32

111. 00.07.03 Adlernebel - PK 08/153
Na tej fenomenalnej płycie Kuhlmann ukazuje jak można artyzm pogodzić z komercyjnym obliczem muzyki. Piękne, przesympatyczne spokojne el zmieszane z wpadającymi w ucho riffami gitarowymi ma relaksacyjny wymiar w The Forgotten Trail, potem niezwykle melodyjne, zrytmizowane Raum und Zeit i wreszcie porażające połączenie wokalu a la Lisa Gerrard (z czasów Dead Can Dance) z trance na Dagar powodują że mój osąd jest jeden - to płyta obowiązkowa!
112. 00.07.05 Move D/Namlook IV - The Audiolounge - PK 08/152
Całość to stonowane, mile dla ucha elektro zaserwowane w bardzo strawny
sposób. Płyta jest bardzo równa i klimatyczna, momentami nawet
relaksacyjna. Interesujące.
113. 00.09.11 Virtual Vices II - PK 08/154
Bauxit to prawdziwa perełka. Wolno rozwijająca się 14 minutowa suita oparta głównie na rozbudowanym progresywnym brzmieniu perkusji i mrocznych odgłosach ( przewijają się one przez wszystkie utwory) ma swą subtelną kontynuację w 2nd Level Distance gdzie intymności dodają triphopowe sample i zwiewna anielska wokaliza bardziej luźną w Tshoogy Beatbox by eksplodować zimnym ambientem w Svuk. Koniecznie
114. 00.10.23 4 Voice III - PK 08/155
Rozważania, że życie pochodzi z kosmosu ( czy to upozorowane wypowiedzi czy rzeczywiste komentarze naukowe?) oplata swymi charakterystycznymi barwami wybuchając szybkim rytmem i świetną melodią w The Cosmick Packing Order. A już Evidence to prawdziwy majstersztyk klimatu utkany z kilku taktów, wokalizy i paru zdań powtarzanych niczym refren o odkryciu pierwszego dowodu inteligentnego życia poza ziemią. Pojawia się nawet techno bit (The Place of Mankind), który trochę rozsadza odbiór całości płyty. Wydawnictwo jest lekkie i przyjemne w odbiorze – to takie przystępne, prawie popowe, dla mniej wyrobionego słuchacza oblicze Kuhlmanna. Polecam.
115. 00.11.13 The Fires of Ork 2 - PW 44
Otwierający płytę In Heaven to jeden z moich ulubionych “kólmanów”. Rozmarzona kompozycja ze znakomitą monodeklamacją. Ten nastrój zostaje pogłębiony w prawie mistycznym, lekko mrocznym When The Night Was Black –kolejna znakomita kompozycja. Sky Lounge to psychodeliczne wizje otoczenia, rozładowane przez dodanie delikatnie brzmiącej sekcji. A Way to Focus the Mind kontynuuje oniryczno ambientowe struktury z ponownym dodaniem czytanego tekstu. Nouvelles Machines to ortodoksyjny ambient przechodzący w nowe brzmienia. Chociażby dla dwóch pierwszych utworów koniecznie.
116. 01.02.12 Namlook XVI - New Organic Life - PK 08/156
Płyta nastawiona jest na eksperyment. Słyszymy szumy, trzaski, skrzypienia jak dla mnie dochodzące ze świata mikroflory. I tak przez całą płytę...Chociaż czasami zmienia się ich asortyment np. w Molecular Progression #2 czy brzmiącym trochę humorystycznie Entity 2840. Cóż uważam że ponad 60 minut raczej jednostajnych akustycznych udziwnień należy polecać tylko tym najbardziej wytrwałym...
117. 01.04.30 Silence V - PK 08/157
Po atonalnej pulpie płyty wcześniejszej piękne ukojenie dla uszu –to Asbendos otwierające jak na razie ostatnią część jednego z najlepszych cyklów Namlooka. Ascetyczne pokryte nostalgią granie scalone z żeńską wokalizą. Jedna z tych cudnych kuhlmannowskich pieśni bez słów. Kontynuuje to subtelna kompozycja While Angels Sleep gdzie mam wrażenie że cofnęliśmy się do początków lat siedemdziesiątych Urszuli Dudziak. Master of the Sky to arcydzieło –piękna, spokojna melodia z Yamahy i jedna z najbardziej wciągających monodeklamacji u Namlooka- ściszony prawie do szeptu, egzaltowany głos starszego mężczyzny – jestem jak wiatr, władca przestworzy...Fenomenalny klimat. W Ancient Beauty nie wiedzieć czemu Namlook powraca do, według mnie, wyeksploatowanego na tej płycie motywu żeńskich zawodzeń. Tu mi zgrzytnęło obniżając wartość płyty. Przez całą długość utworu Picnic słyszymy trele ptaków –trop wiedzie więc w stronę nie smutku ale kontemplacji piękna wiosennego, piknikowego przedpołudnia... Genialna prostota. Gorąco polecam.
118. 01.05.21 Move D/Namlook V - Wired - PK 08/158
Softwired to ciepłe, nastrojowe klimaty przełamane w pewnej chwili ekstrawaganckimi dźwiękami. Całość prawie chilloutowa zdominowała wydawnictwo(27 minut). Suita Hardwired jest za to dynamiczniejsza i mroczniejsza ( znakomite Hardwired – Hypoteneuse )a kończące płytę Wear Your Love Out i 1969 są już jak tytuł płyty lekko zakręcone. Nie jest to może płyta kultowa ale na pewno bardzo ciekawa propozycja Moufanga i Kuhlmanna.
119. 01.09.10 Namlook XVII - New Organic Life II - PK 08/159
Biorąc pod uwagę zawartość części pierwszej z obawą wkładałem do odtwarzacza część drugą. Uzasadnioną. Tym razem jesteśmy gdzieś w rejonach chmur pierzastych wznosząc się gwałtownie w górę...Jak dla mnie słyszymy puszczanie gazów w różnych częstotliwościach – już się boję części trzeciej...
120. 01.11.19 Move D/Namlook VI - Live in Heidelberg 2001 - PK 08/160
Enjoy Jazz jak sama nazwa wskazuje to sympatyczne jazzowe granie oparte na stopie wspomagane przeszkadzajkami a przede wszystkim prowadzeniem dialogu przez gitarę akustyczną. The Grue Bleen Paradox to nadal spokojne ale trochę udziwnione granie podchodzące delikatnie pod elektro. Pi Machine sięga po funky i elektro w manierze analogowych brzmień przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Footer to znakomity, pulsujący rytmem i bitem mocarny trance. Bardziej blado wypadają Der Bergkönig a zwłaszcza Archer's Nocturnal Doubling. Wieńczący płytę False Decodings jakoś też nie wnosi nic rewelacyjnego. Ogólnie może być.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #65618 autor: spawngamer » 13 lip 2008, 12:17

121. 01.11.26 Virtual Vices III - PK 08/161
Dla mnie ta część jest trochę irytująca. Denerwuje mnie w pierwszych dwóch utworach tribal house’owe „cmokanie” połączone z minimalizmem a zaskakuje czysty kuhlmanowski ambient na Event Horizon.
122. 02.03.18 Psychonavigation 5 - PW 45
Ostatni jak dotąd dysk innego wielkiego cyklu Namlooka. Czy można połączyć hałaśliwe maszynowo- technoidalne rytmy z orientalizmami? Wystarczy posłuchać The Catalyst. Świetne. Potem mamy atonalne ciągłości z plumkaniami przechodzącymi w tribal house w tle w czteroczęściowym Cryosleep gdzie mamy połączone płynnie kolejne części (wskazanie na Part 3 - Holy Man). Sympatyczne Life Eternal dedykowane Oskarowi Sala oparto na syntezatorowych zawiesinach i gitarze basowej ale wykorzystuje jeszcze rytmy poprzedzającej suity przechodzi w oniryczny trans. Całość jest ok ale bez uniesień.
123. 02.04.15 Syn II - PK 08/162
Töulin - Spirit of the Earth to mogłaby być ścieżka do filmu sensacyjnego typu 007 czy Mission Impossible – nerwowa, dynamiczno-ekspansywna. A Meditation On Modern Philosophy wypływa z kręgu ambientu medytacyjnego. Mindlab żeńska wokaliza z technoidalnym podkładem zaś Night Time Pleasures to spokojny eksperyment . Fajne.
124. 02.05.10 The Dark Side of the Moog IX - PK 08/163
Set the Controls for the Heart of the Mother w sześciu częściach to chyba najlepsza kolaboracja Schulze i Namlooka. Part I straszy przez moment szumami ale po chwili wkrada się intymne brzmienie przypominające wibrafon tworząc niesamowitą nostalgiczną atmosferę gdzie po czasie dochodzą sekwencje...porażające. Wyróżniłbym też spokojną część piątą i bardziej zdynamizowaną szóstkę. Polecam.
125. 02.07.22 Move D/Namlook VII - Home Shopping - PK 08/164
Odprężające Bad Hair Day zmienia się w pokłosie poszukującej el w stylu RadioActivitad Kraftwerk z sympatycznym, wprowadzającym w trans rytmem w intymnych brzmieniach (Nanotube). Flexdollars zaś to niezwykle rytmiczny, wciągający prawie klubową atmosferą kawałek. Arm Candy kolejne spokojne, prawie nastrojowe zabawy brzmieniami. Mouse Potatoes to NE czyli raczej nie moja bajka ale da się posłuchać. Kończący piękny Detox to skrzypienia, trzaski, kontra nostalgiczny fortepian i brzmienie mooga... Kolejna płyta, która nie powala ale ma to coś w sobie.
126. 02.10.14 Virtual Vices IV - PK 08/165
Na początku wibrafonik, łamany beat ale nie rzucający się zbytnio na uszy, troszkę mooga, ociupinka perkusyjnych i już mamy błogi hit – Femto. Te ledwo muskane talerze i stopa plus wibrafonicznie brzmiące synty pozostają w Sat Mute nadając mu jazzującą poświatę. We Don't Mind the Rain najpierw słyszymy nagranie gwaru ulicy tyle że odtworzone od tyłu a potem sympatyczne riffy gitary basowej której wtóruje synth i lekko brzmiąca perkusja. Lajtowa, relaksacyjna atmosfera, której również nie skąpią podobni w klimacie Sons and Daughters. I znowu udziwniony psychodeliczno-paranoiczny wstęp Philomela Nocturne przeradza się następnie w urodziwy kosmiczny ambient. Bardzo dobre wydawnictwo.
127. 02.11.28 Namlook XVIII - New Organic Life III - PK 08/166
Traz jesteśmy w kosmicznych jaskiniach z których ulatuje powietrze. Awangardyści byliby zadowoleni. Ja nie.
128. 04.02.16 Namlook XIX - Music for Urban Meditation - PK 08/167
Zapętlony dźwięk ze zmieniającą się modulacją i tak bez przerwy aż do 14 minuty gdzie dochodzi efekt grzechotania, przerywanie sygnału dźwięku itd. ...Powaga, mrok, eksperyment formalny. Ciekawe i da się słuchać.
129. 04.03.15 Pete Namlook & Jochem Paap - pp • nmlk - PW 46
Skrzypy, trzaski, bulgotania- jeśli ktoś lubi?..
130. 04.10.26 Sultan - Orhan - PW 47
Jak na razie to trzecia i ostatnia współpraca Ocala i Namlooka. I jak zwykle porażająca.
Tureckie instrumentarium i rytmy wspaniale brzmią w pierwszych trzech częściach Where Do You Come From? Fenomenalna pierwsza oraz szósta przeznaczona jest szczególnie dla miłośników Yello. Blank i Meier uwielbiali orientalizmy i te kawałki brzmią dokładnie jak któryś z ich utworów tyle że z turecką monodeklamacją a drugi z zabawą połamanymi, szybkimi rytmami. Namlook pojawia się tak naprawdę w części 4 gdzie syntezatorowe przejścia tworzą mroczne tło opowieści po turecku. Koniecznie.
Ostatnio zmieniony 23 gru 2009, 8:51 przez spawngamer, łącznie zmieniany 1 raz.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #65991 autor: spawngamer » 22 lip 2008, 21:29

131. 05.03.21 Koolfang III - Be Aware - PK 08/169
Hmm czyżby Namlook i David Moufang coś chcieli nam opowiedzieć o swej orientacji seksualnej? Be Aware i Fuerteventura to chillout z półszeptanym, zmysłowym, ciepłym śpiewem wokalisty gdzie teksty mają zabarwienie mocno erotycznych pościelówek. A z drugiej strony zahaczające o downtempo i techno wpadające w ucho nowe brzmienia (Don't be a Spooner, Jeanne ). Mieszane uczucia...
132. 05.03.21 The Dark Side of the Moog X - PK 08/168
Astro Know Me Domina zaczynają psychodeliczne rozważania o brzydkiej pogodzie na zewnątrz i wciąż tych samym tkwiącym w mózgu i zaproszenie aby rzucić okiem z innej perspektywy na ciemną stronę naszego umysłu...no i mamy trochę popiskiwań R2D2 a potem katakoniczne, odrętwiałe pasmo zawieszonych dźwięków...Ale Part III i IV przynosi już godną tych twórców muzykę. Tak na poważnie to bardzo interesująca, dojrzała pozycja. Polecam.
133. 05.05.16 Pete Namlook & New Composers - Russian Spring - PW 48
Moi ulubieńcy czyli New Composers znowu z Namlookiem. Russian Spring to blisko 60 minutowa impresja na temat rosyjskiej wiosny. A ta według wstępnych dźwięków jest leniwa, otulona ciepłymi promieniami słońca, błyszczącego figlarnie w przedmiotach powszechnego użytku. Mamy nawet wykładnię jak rozumieć reinkarnację rosyjskiej duszy z wplecionymi w nie dźwiękami jako żywo przypominającymi promienie słoneczne. W Part III słychać odgłosy przyrody, np. gęganie ptactwa, przelewającą się wodę prawie czuć ciepło słońca. Part IV to znowu błogie barwy i spokojna aura, szóstka to łąka, trzmiele, świerszcze i spokojna impresja gitarowa. VII to medytacja, IX delikatne space music. Całość to stonowany, iluminacyjny minimalizm. Ciekawe- polecam
134. 05.05.30 Move D/Namlook VIII - The Art of Love - PK 08/170
Płytę otwiera spokojny chillout z wykorzystaniem trąbki (The Art of Love ) a potem mamy dość wyszukany trance (One After 303 ) by przejść do udziwnień w VS(OP). Dial Again to lejące się dźwięki tła ozdobione ciekawymi wstawkami konwersujących ze sobą tonów. Ma w sobie wiele podskórnej magii i wchłania słuchacza w wykreowaną przestrzeń dźwiękowej zawiesiny. Kool Train Intro to samotne, repetytywne drony unurzane w syntezatorowych padach wkraczające w Kool Train Riding the Desert skrajnie ambientowy z dodającą surrealizmu trąbką. Może być ale też niekoniecznie.
135. 05.09.15 Move D/Namlook IX - Wagons-Lits - PK 08/171
Lubię ten namlookowski ambient w którym zamiast statyki mamy wiele zmiennych. Interesujące tło i dźwięki powodują, że chce się tego słuchać w przeciwieństwie do wielu dokonań tego gatunku chociaż Peter też nie ustrzega się niestety nużącej jednostajności. Próbuje to przełamać przez dodanie goa trance bitu (Lastec ) ale jednak uważam że całość to jednak średniak.
136. 06.01.26 Pete Namlook & Gaudi - Re:sonate - PW 49
Zdecydowanie najciekawszy z tych trzech długich utworów jest pełen kosmicznego rozmachu NAFK. Reszta muzyki jest przyzwoita ale to chyba zbyt mało by wystawić jakąś bardzo przychylną rekomendację.
137. 06.02.17 Move D/Namlook X - Let the Circle Not Be Broken - PK 08/172
Sea of Holes to przedługa ponad 32 minutowa impresja. Ambient komercyjny w leniwej oprawie z dodaniem tekstu znanego już z Be Aware. Fajnym zabiegiem jest spatynowanie nagrania poprzez dodanie trzasków charakterystycznych dla płyt winylowych. Statyczny dronowy ambient połączmy z interesującym pasywnym trance? Odpowiedź co z tego wychodzi daje znakomity Springtime tyle że jego długość powoduje że efekt się rozmywa w nużącej ciągłości. Zaś wadą Escape From Berlin jest jego za to, że mógłby być swobodnie dużo dłuższy bo co prawda przejmuje go Der Strahlende Verlierer ale w jakoś mniej ciekawej formie. Ciekawie brzmi Heidelberg, Texas gdzie mamy gitarę klasyczną, wiolonczelę i syntezatory. W sumie czemu nie?
138. 06.05.15 Virtual Vices V - PK 08/174
Po solowym albumie z tego okresu Orphan Waves Der Spyry mogłem spodziewać się takiej płyty. No i widać że idee Der Spyry przeważyły stąd więcej tu jazzu w stylu Metheny’ego niż wyciszonych brzmień mellotronu. Ale to właśnie w tym siła tego wydawnictwa –niekonwencjonalność. Warto.
139. 06.07.21 Move D/Namlook XI - Sons of Kraut - PK 08/175
Zamiast kraut rocka dostajemy melanż jak dla mnie mało strawny różnych brzmień, nawet reggae (E-lectric Touch) w Sleeplearnin' ciekawy jest początek ale rozmywa się to wszystko w w pętli 18 minut dopiero Arabesque wzbudza moje większe zainteresowanie. Raczej nijakie.
140. 06.09.21 Move D/Namlook XII - Space & Time - PK 08/176
Unrealized Realities. Lekko psychodeliczne osadzone w delikatnym ambiencie przechodzi w sekcję i subtelne plamy z syntu. Felice. Zmodulowane nawoływania waleni przechodzące w klimatyczno intymne granie. Millions of Exits. Słuchowisko radiowe lekko zakręcone na tle eksperymentalnej odrętwiałej muzyki z rytmem nadanym z bębnów. Czemu nie?
Ostatnio zmieniony 23 gru 2009, 8:53 przez spawngamer, łącznie zmieniany 2 razy.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #67113 autor: spawngamer » 17 sie 2008, 10:16

141. 06.11.26 Air V - Jeux Dangereux - PK 08/173
Jak na razie ostatnia część tego znakomitego cyklu. Zaskakuje otwarcie- Happiness –hinduistyczne medytacje z dodanymi po jakimś czasie bitami i monodeklamacjami. Jeux dangereux to świetny żarcik –gwizdanie, tarka i mnóstwo przeszkadzajek, wokaliza w manierze lat 60 tych, plus pani mówiąca coś po francusku wszystko w rytmie cha-cha. Czuć wprost zapach paryskiego bistro i klimat paryskiej bohemy lat studenckich niepokojów. Znakomita podróbka ówczesnej muzyki. Obsessions to energetyzujące klubowe rytmy w kontrze do orientalnych wtrętów. I wreszcie skóra mi cierpnie –czyli to na co czekaliśmy – hit. State of Mind łączy znakomitą elektronikę ze zmysłowym damskim głosem(Tying Tiffany) który wyszeptuje prawie –pozwól mi mówić kłamstwa, wtedy czuję się dobrze, kiedy to prawda czuję się naprawdę źle... End of Line to prawie popowy kawałek w stylu imitującym brzmienie Francuzów z Daft Punk. Jeux dangereux (Reprise ) zaś jako punkt wyjścia stosuje przeszkadzajki i klimacik z utworu Jeux dangereux z dodaną kolejna zmysłową monodeklamacją po francusku tyle że dojrzałej kobiety. Świetna płyta – warto.
142. 07.01.15 2350 Broadway 4 - PW 50
Ciąg dalszy typowego Inoue czyli podążamy za meduzą w jej wędrówce w otchłaniach morskiej głębi mijając ukwiały, plankton i od czasu do czasu gigantyczny cień walenia...
143. 07.03.21 Outland 5 - PW 51
Pierwsze dwa kawałki są ciekawe ale jak wpadamy w nowe brzmienia (Object Approaching i n-Dimensional) tracę cierpliwość. Na szczęście „Origin” wraca mi wiarę w talent Namlooka. Dla fanów.
144. 07.04.16 Namlook XX - Music for Urban Meditation II - PK 08/177
Ponury, mroczny ambient połączony z industrialnymi odgłosami. Pesymistyczny ton dark ambientu jest niekoniecznie moim ulubionym ale trzeba przyznać że da się słuchać.
145. 07.09.15 Move D/Namlook XIII - Raumland Exploration - PK 08/178
W Exploration I mamy wciągającą ciekawą suitę gdzie brzdąkanie otoczono ciepłymi barwami z kosmosu i tak lubianymi przez Kuhlmanna samplami ludzkich głosów. Exploration II to funky z eksperymentami głosami i brzmieniami wpadający w część III mocno eksponujący elektro z basowym podkładem. Prawdziwa niespodzianka do Part IV gdzie najpierw mamy przypominające dysonansowe dzwonki syntezatorowe wtręty a potem lekko zaznaczone bity i dużo solowego ciekawego grania w tle. Całość bez rewelacji.
146. 07.10.15 Move D/Namlook XIV - Raumland Montage - PK 08/179
Najdłuższy na płycie Montage I to elektro jako pierwszy plan połączone z minimalizmem i basowym bitem. Brzmi znośnie. Montage II to psychologiczny zimny ambient odzwierciedlający stan psychiki wyalienowanego człowieka. Montage III ciągnie przez moment wcześniejsze brzmienia ale dochodzi donośny bas czyli wychodzimy z traumy. Montage IV wydaje się być odrzutem z sesji Air – spowolniony rytm tanców latino z dziwnymi głosami ludzkimi przypomina trochę klimaty knajpiane. Ogólnie bez rewelacji ale może być.
147. 07.11.15 Move D/Namlook XV - Raumland Sphäre - PK 08/180
Sphäre I ma charakterystyczne namlookowski sztafaż i ciekawe granie na pierwszym planie, bardzo wyciszone, subtelne jak chociażby stosowanie pojedynczych fortepianowych akordów i dziwacznych wokaliz. Part II stawia na rytmiczne, zapętlone granie. III przynosi kosmiczne odgłosy plus nieharmoniczne granie i stonowane tło. Choć wydaje się to monotonne ta część Raumlandów jakoś najbardziej mi pasuje. Czyli bez rewelacji ale ok.
148. 08.02.15 Namlook XXI - Subconscious Worlds - PK 08/181
Opening the Gate. Spokojny minimalizm oparty na brzmieniu przypominającym ksylofon z techno tłem ale w delikatnej oprawie. Fajna rzecz trochę zamordowana przez rozwlekłość i wstawienie elektro ale Namlook próbuje ją ratować choćby gitarą basową. Living the Dream bardzo ciekawie przechodzi od dark ambientu w stronę mrocznego techno. Subconscious Worlds soniczna wędrówka w zakamarki ludzkiej psychiki czyli eksperymentalne eskapady. Canned Love . Spokojny technobit w zestawieniu z kobiecym nastrojowym ale zmodulowanym głosem opowiadającym coś po francusku (bardzo słabo słychać odpowiadajacego jej mężczyznę). A wszystko to unurzane w kosmicznych padach. Jak dla mnie ciekawe –więc polecam.
149. 08.04.15 Klaus Schulze & Pete Namlook –Dark Side Of The Moog XI – PK08/182
Dobra, ciekawa elektronika ale zarazem nic szczególnie na kolana mnie nie powaliło. Od dwóch wybitnych twórców zrobiło kolejną niezłą sesję. Wskazałbym jako faworyta utwór The Heart of Our Nearest Star Part II .
150. 08.05.15 Move D/ Namlook XVI –Travelling The Silk Route –PK 08/183
Płyta nagraną w reSource studio Davida Moufanga w Heidelbergu poprzez bogate, inwencyjne łączenie elementów muzycznych różnych kultur odzwierciedlać „jedwabny szlak” jako znak rozwoju wielkich cywilizacji i podstawę pod fundamenty nowoczesnego świata. Pojawia się więc jazz, ambient, innowacyjne perkusacje i orientalizmy oddające ducha jedwabnego szlaku jako synonimu dla handlowej i kulturalnej wymiany pomiedzy różnymi cywilizacjami. Muzyka ma portretować kupców, pielgrzymów, mnichów, nomadów i osadników wędrujących z Chin ku morzu śródziemnemu. Pierwsza część Travelling the Silk Route przynosi dalekowschodnie instrumentarium w cyfrowej, syntezatorowej oprawie. Rytm przypominający podróżujący pociąg trwa przez większość płyty. Dochodzi jazzujący wibrafon i trąbka na tle indyjskich instrumentów...Całość słucha się bardzo dobrze i szczerze to wydawnictwo polecam.

To już koniec. Koniec? Przecież Namlook wciąż żywy...w zapowiedziach:
151. 08.09.15 Move D/ Namlook XVII –There!-PK 08/184- 500 sztuk
a więc festiwal trwa nadal...
Ostatnio zmieniony 23 gru 2009, 9:23 przez spawngamer, łącznie zmieniany 3 razy.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #71639 autor: spawngamer » 24 lis 2008, 23:18

:eek:
Ostatnio zmieniony 23 gru 2009, 9:17 przez spawngamer, łącznie zmieniany 6 razy.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #74404 autor: spawngamer » 19 lut 2009, 19:30

:grin:
Ostatnio zmieniony 23 gru 2009, 8:49 przez spawngamer, łącznie zmieniany 5 razy.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Wróć do „Recenzje spawngamer'a”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Studio Nagrań : Zastrzeżenia