Ogłoszenie
Studio Nagrań zostało przebudowane i uruchomione w oparciu o najnowsze dostępne skrypty phpBB. W procesie konwersji z dotychczasowej wersji ("by Przemo") mogły wystąpić drobne błędy. W przypadku dostrzeżenia jakichkolwiek nieprawidłowości proszę informować Administrację.

Recenzje spawngamer'aMini Recenzje

Świetne recenzje płyt, których lubi słuchać spawngamer.

Moderatorzy: fantomasz, spawngamer

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #79059 autor: spawngamer » 19 sie 2009, 23:17

Ostatni post z poprzedniej strony:

ROACH STEVE & WOLLO ERIK-STREAM OF THOUGHT’09
Wollo uaktywnił się ostatnio w duetach więc mimo że za Roachem nie przepadam sięgnąłem po jego najnowszą płytę z ciekawością. Nie przepadam za ambientem jakoś nie potrafię się zatapiać w jednostajnych dźwiękach tego nurtu przeżywając jakieś duchowe uniesienia –najczęściej mnie nudzi. Roach właśnie tak gra lejącymi się strukturami ale na szczęście Wollo czuwa aby przemycać rytmiczne akcenty ożywiające całość. Tak jest przez 8 części. Bardzo interesująco zaczyna się od Stream Of Thought 9 gdzie Wollo subtelnie czaruje gitarą a Roach stara się mu za bardzo nie przeszkadzać – co tworzy tajemniczą, lekką przeraźliwą atmosferę. W ogóle po tym utworze płyta nabiera dla mnie rumieńców, barw których brakuje w pierwszej części. Świetne miękkie sekweserowanie w stylu Padilly w 13, ciepłe, nocne klimaty w 15 pełne dziwnych odgłosów nocy rozwinięte w 18 gdzie wspaniale brzmią ledwo zaznaczone wtręty syntezatorów delikatnie czarujących barwami, czy znakomite SM –utwór 17 wykorzystujący brzmienia smyczków do rozbudowania kosmicznej atmosfery i finalne 19 –14 minutowa suita z ciepłym brzmieniem saksofonu. Przez co jak najbardziej polecam. Zwłaszcza na nocne słuchanie.
http://www.youtube.com/watch?v=9GiRn_7fY_Y
DWANE MARK- OTHER WORLDS'09
Jakoś nic nowego tą płytą Dwane nie powiedział. Poprawne granie z sporą ilością elektronicznej gitary. Nie jest to wybijające się ot rzemieślnicza, jak na Dwane’a to dziwne, praca. Jak ktoś lubi?
http://www.youtube.com/watch?v=ZIcfrzeqkcs
BOGAERT VAN FRANK WITH ERIK WOLLO-AIR MACHINE’09
Wstęp, Dead Planet brzmi trochę jak szkicownik proszący się o rozwinięcie. Posuwiste pasaże przestrzenny klimat nasuwają na myśl Vangelisa. Podobnie jest w prowadzeniu melodii ale i w wykorzystaniu efektów w Insomnia gdzie skojarzenie z Grekiem znowu jest oczywiste. Najpiękniejszy fragment to Breathe przypominający klimatem i barwami czasy Heaven And Hell który niespodziewanie okazuje się śpiewna kompozycją. W tytułowym Air Machine przypominającym trochę leniwy chillout wkrada się E-gitara Wollo który wyraźnie zaznacza licznymi wtrętami swoją obecność na całym tym wydawnictwie. Jest nawet rockowo dzięki dynamicznej perkusji w Hyperventilate. Są i też zaskoczenia jak utwór w stylu Metheny’ego All Has Stopped, na które jakoś ochoty nie mam. Ale równoważą to melodyjne kompozycje jak The Thin Line o rozbudowanej wszechogarniającej dźwiękami aranżacji. Dobra płyta z kilkoma znakomitymi momentami plus przepiękna okładka idącego w świat Michała Karcza. Polecam.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5713864-5710001.html
AQUAVOICE-MEMORIES’09
Łuczejki ponoć pożegnalna płyta. Zobaczymy. Co mnie zaskakuje to otwierające News Of The World to rasowy...industrial z tymi wszystkimi popiskiwaniami oscylatorów i metalicznymi dźwiękami charakterystycznymi dla tego gatunku, tworzącymi prawie melodię. Ale już w Nostalgy wracamy na właściwe tory twórczości Aquavoice. Trzaski winylowej płyty plus lejące się solo czyli ambient. Ale z dodaniem takich nowoczesnych brzmień które odpychają całość od tradycyjnego nurtu (np. Labyrinth). Chociaż i ten tradycyjny ma znakomite chwile np. w oparciu o zapętlone akordy z fortepianu i odległą, uprzestrzennioną trąbkę w Autumn. Płyta ciekawa, ale nie najlepsza z jego dyskografii.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5713876-5710001.html
SZAFRAŃSKI MICHAŁ-SYGNAŁ Z ODLEGŁEJ PRZESTRZENI’09
Króciuteńka 24 minutowa płyta wydana chałupniczą robotą tyle że sprzedawana przez Generator. Oszczędne barwy co zapewne jest podyktowane sprzętem dostępnym artyście wcale nie zniechęcają. Szafrański okazuje się zdolnym melodystą okraszającym w inteligentny sposób swe kompozycje efektownymi wtrętami (np. Schron T-750). Na pewno wskazałbym na elektro pop jako inspirację oraz industrial tyle że w złagodzonej, bardziej przystępnej formie. Zresztą brzmienia typowo analogowe, dodatkowo nagminnie automat perkusyjny używany niczym metronom, mogą zmylić kogoś postronnego kto będzie sądził że to produkt z początku lat 80 tych.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5713876-5710001.html
SCHICKERT GUENTER-SAMTVOGEL’75
Ten niemiecki pionier połączenia gitarowego echo z syntezatorami, z wyksztłcenia trębacz, często porównywany z Gottschingiem i Achimem Reichelem oprócz solowych prac na koncie ma koncertową współpracę z Klausem Schulze (także bootleg z 1975 roku Home Session) i płyty w trio GAM(Günter Schickert, Axel Struck, and Michael Leske) gdzie dwie gitary i perkusja tworzyły udziwnione improwizacje w psychodeliczno krautrockowo kosmicznej formie.
Ta praca była pierwszą w jego dyskografii. Nagrana między lipcem a wrześniem 1974 roku, w całości zrealizowana przez samowystarczalnego Schickerta wydana została przez Brain Records w Niemczech. Apricot Brandy. Dziwne, różne brzmienia gitar, modyfikowane śpiewanie, z form przystępnych przechodzą w bardziej udziwnione pełne echa i klimatu odzwierciedlającego wizje korzystającego z halucynogennych używek. Kriegsmaschinen, Fahrt Zur Hölle. To space rock fantasy z licznymi crescendo z nałożonych na siebie brzmień gitarowych tworzących ściany dźwięków w stylu Pink Floyd. Wald –spokojniejsza wersja gitarowych nakładek. Całość to ciekawostka z epoki krautrocka.
ANNA SJALV TREDJE-TUSSILAGO FANFARA (INTRASK I KOSMISKA GRANSMARKER MED)’77
Anna Sjalv Tredje był to szwedzki duet (Ingemar Ljungström syntezatory, Mikael Bojen –syntezatory, gitara elektryczna), który pozostawił po sobie tylko ten album wydany w szwedzkim Silence Records. Główną inspiracją były sekwencje, brzmienia organ i powolne drony z Timewind i Mirage Klausa Schulze. Mroczny, nocny klimat, potęgowany zawodzącym lekko głosem i sprzężeniami organ z którego wyłania się spokojne sekwencyjne granie (Mossen). Brdzo interesujący jest Inkomster Utanför Tiden gdzie zapętlony poszum wiatru pod koniec jakby pierwszej części z kosmicznymi przestrzałami, szepty są tłem do świdrujących kanały solówek i spokojnej moogowej poświaty. W drugiej części tej kompozycji wędrujemy w otchłaniach kosmosu wraz z pływającą gitarą elektryczną wspomaganą prawie niezauważalnie rytmem perkusacji. W pełni oniryczno ambientalną eskapdę opartą na brzmieniu organów Hammonda dostajemy w Den Barbariska Söndagen na które nachodzą ekstatyczne dźwięki z syntezatorów i natężonego dźwięku talerzy jak najbardziej przypominające Klausa Schulze z końcówką przypominającą melanż starego Jarre’a i TD. Tusen År & Sju Timmar prowadzone jest przez gitarę na tle ...gitary. Nakładki tworzą oniryczny klimat. Klasyczna pozycja gatunku. Polecam.
FERET PHILIPPE- ALCHIMIE FLOUE’78
Okładka zrobiona przez Patricię Ripault kojarzy się wyraźnie z kopertą do Moondawn Schulze’a. Feret wydał we francuskim Audivis. Co słychać to miał ciekawe pomysły (Hong Kong Song) sięgające nawet ku klasyce (Le Réveil De Virginie) ale wyraźnie brakowało im instrumentarium, które jak na dzisiejsze czasy brzmi jak z wyprzedaży zabawek Casio w Carrefourze dla dzieci na komunię... Dużo lepiej jest jak tych piskliwych tonów nie używają a grają delikatne kosmiczne melodie (Neige Sur La Vallée czy Jeux De Verre). Zaskakuje też eksperymentami z granic elektroakustyki (utwór tytułowy). Ale najciekawszy fragment to szczątkowe sekwencje i popiskiwania oscylatorów w État D'Âme. Duży misz masz gatunkowy ale słucha się w miarę nieźle więc czemu nie?
LEER THOMAS & RENTAL ROBERT-THE BRIDGE’79
Płytę tą możnaby odstawić na półkę pre new romantics lub pre synth pop obok np. Ledy Welcome To Joyland. Prawie punkowe śpiewanie połączone z syntezatorowym graniem tyle że w zadziornej formie. Rodzący się wtedy nurt oparty na syntezatorach miał przetarty szlak dzięki takim właśnie płytom. I nie poświęciłbym tej płycie uwagi gdyby nie strona B. Interferon to dość wyszukane eksperymentalne granie przechodzące w perliste struktury. Six A.M. to repetytywne brzmienia w otoczce syntetycznych aplikacji. W The Hard Way in & The Easy Way Out słychać pikania, sample głosów, dziwne wtręty np. dźwięk przypominający wyładowania elektryczne, w electropopowo eksperymentalnej formie gdzie słychać echa Cabaret Voltaire czy Throbbling Gristle ( to w ich wytwórni, Industrial Records płytę wydano). W ostatnim utworze zaś wyłuskać też można fascynację Brianem Eno, ambientowe tło wyraźnie przebija spośród nieśmiałych rozbłysków syntezatorowych dodatków. Później tylko Leer w duecie z Claudią Brucken odniósł komercyjny sukces jako ACT. Odpryskowa ciekawostka.
http://www.youtube.com/watch?v=p0SgemEP ... re=related
GLEESON PATRICK-RAINBOW DELTA’80
Gleeson rozpoczął eksperymenty z elektroniczną muzyką w połowie lat 60 tych w Mills College Tape Music Center używając syntezatora Buchla i innych ówczesnych nowinek technicznych. Po usłyszeniu w 1968 roku Switched-On Bach Walter Carlosa porzucił pracę akademicką, kupił Mooga i rozpoczął nagrywanie w Different Fur Studios w San Francisco. Od 1971 roku grał z Herbie Hancockiem oraz w wieloma innymi muzykami jazzowymi, ostatnim z którym odbył trasę był Stomu Yamashta. Pierwszy solowy album elektroniczny były to Beyond the Sun - An Electronic Portrait of Holst's "The Planets" (1976) gdzie wykorzystał oprócz Mooga i Arpa najnowocześniejszy wówczas EUPolyphonic Synthesizer. Dość często od tej pory wracał do tematów muzyki klasycznej rozpisanej na syntezatory. Nagrał też sporo muzyki do TV i filmów między innymi Czas Apokalipsy. Czynnie na grywa do dziś.
Płytę tą nagrano używając syntezatora EMU zbudowanego przez inzyniera od systemów EMU Ed’a Rudnick’a który wykorzystał modular EMU z podwójnym sekwenserem, Blue Box i dwa Sequential Circuits Prophet Tens połączone razem i kontrolowane jednym, pojedynczym keyboardem. Płyta skład się z dwóch suit "Rainbow Delta" i "Draconian Measures, w których kżda podzielona jest na 4 części." Stronę A otwiera pulsujący rytm z sekcją w tle, w otulinie syntezatorowej, wysokotonowej solówki, przypominającej momentami ćwierkania ptaków (Take the 5:10 to Dreamland), część 2 to interesująca feeria efektów perkusyjnych i żywa, wartka muzyka przechodząca w części 3 w proby uchwycenia nocnych odgłosów dość niekonwencjonalnymi analogowymi barwami, przechodzące w wizjonersko kosmiczne obrazki. Cała pierwsza strona powstawał w pod wpływem różnych impulsów ale styczną jest chęć opisania ekstatycznego uniesienia. Gleeson wspomina że czuł w owym czasie dużą więź z światem natury i bodźcami dla niego były a to piękne wiosenne popołudnie w Kalifornii obserwowane z patio, albo optymistyczna lektura książki przedstawiającej wizje przyszłości jaka zainspirowała zdaje się najciekawszą część 4 czyli La Grange Point Five z wyraźnie zaznaczoną, mocną linią melodyczną i interesującą oprawą efektów. Druga strona czyli Draconian Measures to próba technicznego zapanowania nad myśl twórczą z wygrywaniem alfabetu Morse’a czy wstawek strzałów z broni. Tytuł oddaje ducha metody koncepcji tworzenia, bowiem trzonem kżdej z 4 części tej suity jest pojedyncza miara wprowadzona do pamięci komputera, edytowana i zmieniana na mikroprocesorze E-80 zintegrowanym z keyboardem EMU. W końcowym efekcie różne manipulacje oryginalnych miar były przydzielane do syntetycznych instrumentów. Ponad 16 wertykalnych głosów tychże, było magazynowanych w oddzielnych składach komputerowej pamięci. Każdy kawałek miał od 12 do 81 zmagazynowanych obszarów przywoływanych sekwencyjnie przez co formy tych utworów były generowane w części przez kompozycyjny wybór, częściowo przez wybory dokonywane podczas gry w czasie rzeczywistym i edycję i wklejanie struktur z komputera. Dodatkową nowinka było eksperymentalne wykorzystanie technologii cyfrowej stworzonej przez Dave’a Rossuma z EMU Systems, który stworzył pierwszy cyfrowy keyboard skanujący, oparty na technice małego 8 bitowego komputera, który odpowiadał za zapamiętywanie naciśnięć klawiszy. Wracając do muzyki – bardzo interesująca pozycja. Polecam.
Ostatnio zmieniony 19 sie 2009, 23:21 przez spawngamer, łącznie zmieniany 1 raz.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

 
TEST
Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #79121 autor: spawngamer » 22 sie 2009, 22:27

VANDERSON-EARTH MOVING’09
Tą propozycją Maciej Wierzchowski utwierdził mnie w przekonaniu że jest obecnie liderem polskiej elektroniki z tzw. szkoły berlińskiej. Bardzo dobrze rozplanowane tło, przemyślane efekty, wyważone sekwencje. Subtelne pełne czaru i niedopowiedzeń, pozostawiające miejsce na interpretację a w drugiej części pompujące basy zabierają nas w wirującą podróż w ostępy kosmicznej otchłani...Polecam.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5713924-5710001.html
WAVEMAKER-WHERE ARE WE CAPTAIN?’75
Ten wydany przez Polydor album stworzyli Brian Hodgson syntezatory, John Lewis na keyboardach, Anthony Mc Vey - kotły, Jon Keliehor –perkusja. Trzonem grupy jest dwóch pierwszych członków grupy. Pochodzący z Liverpool Brian Hodgson rozpoczynał swą karierę od tworzenia efektów dźwiękowych do programu science fiction nadawanego przez BBC pt. Doctor Who (1962), znanego później jako serial. Już w 1966 roku jest współzałożycielem Unit Delta Plus organizacji której celem jest użycie promocja i tworzenie muzyki elektronicznej i mającego na „sumieniu” pierwszy festiwal muzyki eksperymentalnej i elektronicznej The Million Volt Light And Sound Rave. Z Delią Derbyshire, inną ikoną angielskiej elektroniki (to ona stworzyła temat przewodni do Doctor Who) oraz Davidem Vorhausem tworzą Kaleidophon Studio produkujące muzykę elektroniczną dla licznych londyńskich teatrów oraz w 1968 roku dla samych siebie gdy założyli legendarne White Noise alter ego Vorhausa, które to pierwszy album An Electric Storm mający znaczny wpływ nie tylko na brytyjską muzykę elektroniczną zrealizowało jako trio. Na początku lat 70 tych opuścił Radiophonic Workshop gdzie tworzył muzykę dla telewizji i zakłada Electrophon Studio w którym była unikalna kombinacja własnej roboty modułów syntezatorowych wraz z Johnem Lewisem a później dołączyła Derbyshire. W 1973 roku z innym kompozytorem z DoctorWho, Dudley Simpson’em zakłada duet Electrophon który aranżuje klasyczne kompozycje na syntezatory i orkiestrę wydając dwa albumy. Także dwa wydawnictwa eksperymentów na syntezatory pozostawił w duecie z Lewisem jako Wavemaker. W między czasie pisze sporo muzyki do filmu i baletu. W 1977 roku pozostawia Lewisowi Electrophon Studio i powraca do Radiophonic Workshop jako organizator i gdzie w latach 80 tych staje się managerem zarządzającym. Lewis był nauczycielem muzyki, studiującym rozwiniętą kompozycję w Rzymie u Hansa Wernera Henze’go.
Według notki na okładce –płyta eksploruje syntezator jako wyszukany instrument w jego własnej naturze, nie zaś jako substytut instrumentów konwencjonalnych. A takie właśnie, konwencjonalne jest granie w Lodestar gdzie syntezatory współbrzmią z pracą perkusji w duchu modern jazzu i funky, w dysharmonii można zaś też szukać pokłosia prog rocka. Duża improwizacyjna zabawa. Najbardziej elektroniczna jest ascetyczna w formie jakby opowieść o dalekich jałowych ziemiach. Kolejne utwory ze strony B są bardziej stonowane i poukładane a nawet klimatyczne (zwłaszcza Enter The Eldil). Hybrydowe skrzyżowanie el i progresywnego grania.
SPACE ART- SPACE ART’77
Duet ten to Dominique Perrier keyboardy i Roger Rizzitelli perkusja. Założyli go w Paryżu w 1977 roku i od tej pory nagrali wspólnie trzy albumy. Najbardziej znani są jednak ze współpracy z Jarre’m któremu towarzyszyli podczas koncertów chińskich w 1981 roku. Perrier od tej pory występował n wielu koncertach Jarre’a a także pojawiał się na jego płytach. Jako Space Art mieli intrygujące emploi, przebierali się w stroje niby kosmonautów, przypominające bardziej hutnicze uniformy. Co do tego albumu ma bogatą historię. Wydany przez francuskie Carrere w tym samym 1977 roku doczekał się reedycji na rynek niemiecki oraz innego wydania francuskiego. Po latach w 1992 roku dokonano wydania albumu z dodanymi 2 utworami a w 1998 roku Spalax ponownie wydał ją na CD tyle że zmienił tytuł na Onyx czyli nazwę otwierającej płytę kompozycji notabene najbardziej znanej bo wydanej do promowania pierwszej płyty jako singiel. Płytę nagrano i zmiksowano w paryskim Studio Ferber. Onyx to ciepłe spokojne analogowe granie w perkusyjnej oprawie inspirowanej Led Zeppelin czy Pink Floyd z wyraźną solówką ułożoną w formie refrenu. Naissance De Cassiopée to nadal spokojne granie z niewielką ilością efektów – taka typowa francuska szkoła elektroniczna. Długość kompozycji pozwoliła na improwizacyjne pasaże odrealniające lekko całość. Interlune to wyraźny eksperyment z brzmieniami Hammonda i kaskadą talerzy. Axius przynosi soniczną eksplozję brzmień nawiązujący do prog rocka. Aquarella zdominowana jest przez klawisze i nastrój przypominający kosmiczne dywagacje. Ode A Clavius przynosi porcję klasycznej muzyki na klawesyn z tłem syntezatorowym i rozwinięciem idącym w stronę zabaw brzmieniami. Najbardziej dojrzały wydaje się być Laser En Novembre wyraźnie inspirowany Pink Floydami z czasów Meddle przynoszący świetnie zaaranżowaną historię na syntezatory i brzmienia orkiestrowe i poszukiwań wykraczających poza uładzoną melodykę. Ciekawe.
http://www.youtube.com/watch?v=-R8qCbao9o0
DROIDS-STAR PEACE’78
Droids był to projekt Yvesa Hayata grającego na moogach, Arpie i sekwenserach Oberheim wspomaganego przez Richard’a Lornac’a na keyboardach i Jean-Paul Batailley’a na bębnach i tablach. Droids zasłynęli występem TV gdzie przebrani za roboty promowali singiel The Force co ponad 20 lat później zainspirowało zespół Daft Punk.
Płytę otwiera znany przebój The Force odnotowany po latach przez Eda Starinka na jednej ze składanek Synthetiser Greatest. Ta opowieść jak przekazuje narrator o rejsie statkiem kosmicznym ma chwytliwą syntezatorową melodię z laserowymi efektami powlekaną disco sosem czyli jest sztandarowym przykładem nurtu space disco bardzo modnego w tym okresie. Temat ten był na tyle popularny że na płycie pojawia się równie energetyzujące (Do You Have) The Force - Part 2. O inspiracjach zaczerpniętych z dzieł Jarre’a świadczą króciuteńkie przeurocze Interspace i wabiące zabawami w kanałach spokojne Tchoung Fou. Na stronie B wracamy znowu do żywych, funky rytmów obdarzonych efektownymi wtrętami gdzie dominują zabawy instrumentami perkusyjnymi i wyszukane solówki. Lekkie melodie i tym razem na koniec strony ustępują bardziej artystycznym formom – nastrojowe, przemyślane el granie to większość utworu Renaissance De L'amour. Polecam
http://www.youtube.com/watch?v=MzDsPRSR ... re=related
WHITE NOISE-WHITE NOISE III RE ENTRY’80
Ta nazwa pojawił się przy opowieści o Wavemaker Briana Hodgsona. Zespół założono w 1968 roku przy okazji założenia Kaleidophon Studio. Obok Delii Derbyshire i Briana Hodgsona pojawił się tam Amerykanin osiadły w Londynie, David Vorhaus, grający na klasycznym basie inżynier elektroniki i fizyk. White Noise miał grać eksperymentalną muzykę elektroniczną i już wkrótce pojawiła się pierwsza płyta –An Electric Storm, porównywana jako podwaliny gatunku do np. Switched On Bach Carlosa. Wykorzystano tam wszelkie techniki manipulacji taśmami oraz pierwszy angielski syntezator EMS Synthi VCS3. Płyta bardzo oryginalna jak na tamte czasy odniosła niespodziewanie komercyjny sukces kontestowany później przez następne pokolenia muzyków m.in. The Orb. Dalsze losy White Noise to tylko Vorhaus, który od 2005 roku jest w duecie z Markiem Jeninksem znanym chociażby z solowej płyty Ghosts Of Mars ( już niedługo recenzja) dziennikarzem z Melody Makera i autorem książki „Analog synthetisers”. Każda z płyt otrzymuje kolejną cyfrę rzymską do nazwy (pomysł podchwycony później przez Redshift). Na przestrzeni 30 lat White Noise wydał zaledwie 6 pozycji.
Na trzeciej płycie Vorhaus rozszerzył mocno swe instrumentarium i wykorzystał; The Kaleidophon, MANIAC, Prophet 5, Oberheim, syntezatory Yamaha i EMS oraz Fairlight CMI. Towarzyszy mu włoski perkusista Ermanno Ghisto Erba Płytę wydał angielski Pulse Records. Eksperymentalne dźwięki w kakafonii układającej się nieraz w melodię chociaż słychać że to zamierzony, szokujący efekt co jako kontrapunkt potwierdzają piękne liryczne momenty grane na Farlight CMI. Trochę archaicznie jak na owe czasy brzmią śpiewy zmieszane z syntezatorami w duchu krautrocka (np. Leaving Song) ale zarazem mamy wspaniałe fragmenty jak Deep Space Drift gdzie spadające niczym komety dźwięki w duchu Jarre’a wspomaga abstrakcyjna muzyka z choćby efektem reverbu taśmy. Dużo dziwnych dźwięków, wyszukanych struktur i poszukiwań artystycznej formy wyrazu. Taki elektroniczny performance.
VELVET UNIVERSE -VOYAGER’81
Te niemieckie trio Sepp Niemeyer, Thomas Kapke i Rainer Wolfgang Sauer powstało w 1979 roku. Album ten wydało jak i pozostałe ich płyty Blubber Lips Records. Rockowe w formie granie przeplata się z organowymi podniosłymi wstawkami. W większości jednak to tradycyjne el w opowieści o lotach w kosmos co sugerują sample rozmów kosmonautów z bazą lotów zaczerpnięte zapewnie z lotów wahadłowca Columbia jak i tytuły utworów (Music For Spacemen). Klasyczna muzyka pozbawiona efekciarstwa a stawiająca na rzetelne granie na syntezatorach. Polecam.
Przykład muzyczny trochę naciągany –wspólny utwór z Franke z Enigmas.
http://www.youtube.com/watch?v=axugmXcOB4Y
ART & TECHNIQUE -CLIMA X’81
Art & Technique to wczesny projekt Bernarda Filipettiego, znanego także z Prime Time Victim Show, utworzonego z jednym z członków dość popularnej grupy Treponem Pal. Wczesne dokonania A&T oscylują wyraźnie w rejonach rozkwitającego wówczas industrialu, z zaznaczonym wpływem pokrewnych projektów francuskich w rodzaju Etant Donnes czy też brytyjskich (szczególnie wczesnych nagrań Throbbing Gristle, choćby taśmy TG1, czy SPK z okresu "Information Overload Unit"). Tym jednak, co odróżnia A&T od jest częsta inkorporacja struktur ambientowych, inspirowanych niemieckimi kapelami w stylu Cluster, łagodzącymi surowość brzmień. Z biegiem czasu w kolejnych propozycjach Filipettiego coraz mocniej uwidoczniła się ewolucja w kierunku bardziej przystępnych kompozycji.
Dérive to takie nowoczesne jak na tamte czasy brzmienia ciekawie podane jakby w przybrudzonej, spatynowanej formie. Nouveau Primitif kontynuuje zabawę dźwiękiem układającą wysublimowane, eksperymentalne zestawienia. Jak na industrial to jeszcze łagodna forma ale można to zaliczyć jako babcię cioteczną tego gatunku. Intuicyjne granie w poszukującym sztafażu nie jest łatwe w odbiorze bo zwyczajnie może znudzić.
http://www.youtube.com/watch?v=KSD_sH9c6C8
LANGUIRAND PASCAL-VIVRE ICI MAINTENANT’81
Trzecia płyta tego kanadyjczyka przynosi od samego wstępu muzykę fundującą podróż w orientalną sonikę (Danse De Shiva) gdzie gitara imituje sitrę. Languirand zbacza tu bardziej w stronę uduchowionego, medytacyjnego New Age w czasie gdy to pojęcie jeszcze nie funkcjonowało. Gitara z pogłosem jest podstawowym narzędziem przez co mamy porcję ascetycznych dźwięków z lejącym się tłem z syntezatora. Słuchając tych statycznych medytacji trudno uwierzyć że z chwilę artysta ten przejdzie na stronę komercji jako Trans X. Polecam pełne ulotnej nostalgii Sensorium oraz z początku stonowane a potem obdarzone arabskim rytmem i interesującą solówką Eros. Ogólnie czemu nie?
KASHMIR-HISTOIRE CRUELLE’82
Płyta Alarme! Zrobiła na mnie duże wrażenie czas więc zabrać się za ich drugi tytuł przy produkcji którego ponoć niezadowoleni z efektu panowie z Kashmir się poróżnili i rozstali. Rozpoczyna się imitacją koncertowej aury z muzyką z rockowym zacięciem a potem śpiewane Bien Fini!, kolaż promiennego rocka z syntezatorowymi subtelnościami. Świetne. Świetlisty klimat Microcosme ozdabiają zwiewne pasaże. Kolejna znakomita melodia okraszona śpiewami to Imagination. Chwieje się tu granica z synth popem z tym że granie na syntezatorach wyraźnie skłania się ku muzyce elektronicznej a nie popowi syntezatorowemu. Śpiewane partie nadają całości ciekawego dopełnienia dzięki czemu ta tzw. vintage music nabiera jeszcze bardziej kosmicznego wyrazu. Ostatnie utwory maj cechy bardziej improwizacyjnej gry, mniej atrakcyjnej ale nie mniej ciekawej.
XOLOTL BERNARD & KOBIALKA DANIEL –PROCESSION’83
Pojawiający się u boku Xolotla Kobialka był skrzypkiem mocno zorientowanym na współpracę z muzykami elektronicznymi, tworzył m.in. z Ray Lynchem.
Tradycyjnie z muzyki Xolotla wyziera smutek i zaduma podkreślana dodatkowo rzewnymi wtrętami skrzypiec. Dominuje tematyka religijna co oddają tytuły (Procession, Transmutation) muzyk jest zaś uduchowiona pełna padów, trącących SM i ambientem z skrzypcami z echem, Kobialka wyżywa się w duchu muzyki romantycznej na swym instrumencie. Wyszukane.
http://www.youtube.com/watch?v=IlV97aNI81M

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #79292 autor: spawngamer » 30 sie 2009, 18:12

WARE TOM- THE FOURTH CIRCLE’83
Album wydany przez Sky Records w Niemczech stworzył Amerykanin z Nebraski Tom Ware olśniony niemiecką szkołą syntezatorową. Na liryzm nie ma tu miejsca. Dosadne granie z nieraz mocno eksponowanym automatem perkusyjnym (np. Road Trip). Szybkie tempo i dość jednostajne brzmienia które mogą wymęczyć. Takie sobie.
http://www.youtube.com/watch?v=EUMc2Cg3GnM
THANES JEAN PIERRE-OCCITANIA’84
Tak jak na Lux Terrea, Thanes czaruje nas bardzo osobistą wizją elektroniki. Melanż i mnogość środków wyrazu podanych w co ciekawe, w oszczędnej formule, nadal zaskakuje. Dość eteryczny klimat ma w sobie coś pociągającego. Balansuje to na granicy infantylności ale bliżej temu do ujmującej niewinności. Słyszałbym w tym nawet pokłosie Apokalipsy Zwierząt Vangelisa – taki etniczny ambient z rozmarzonym tłem zahaczący lekko o SM. Zresztą Vangelis z okresu brzmień Rydwanów Ognia a potem Beauborg jest jak dla mnie przywołany w Part VI i VII. W Part VIII pojawia się też przejmujący głos żeński przypominający śpiewy ze średniowiecznych klasztorów. Inne przez co świetne. Polecam
STEARNS MICHAEL-PLUNGE’86
Dziwny to Stearns. Bardziej to tradycyjna muzyka z gitarami, saksofonem, fletami w dość jak na tego wykonawcę niekonwencjonalnych utworach. Przyzwyczaił mnie do SM a tu mamy żwawe, głośne nazwijmy to dziecięce instrumentacje. Bliższe stereotypowi muzyki Stearnsa jest kosmiczno- dantejskie Dark Passage, rytmiczne użyjmy nawet słowa przebojowe Space Grass z interesującą grą gitary i smyczków ale kontruje to powodujące opad szczęki niby country w Tickle. Myślę że może zaskoczyć znających inne dokonania Stearns’a.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5710940-5710001.html
SCHNITZLER CONRAD-CONGRATULATION’87
Mój ulubiony ekscentryk muzyki elektronicznej tym razem w uładzonych formach. Z jednej strony klasycyzujące utwory opierające się na pseudoklawesynowych dźwiękach a z drugiej monotonne brzmieniowo szybkie kawałki w delikatnej oprawie. Przypominają melodie do filmów rysunkowych ale dla starszej publiczności-jest w nich coś dziecinnego ale zarazem wyszukanego. Sama płyta powstała dla hiszpańskiego labelu Discos Esplendor Geometrico z nagrań wytworzonych w kilka sierpniowych nocy 1986 roku. I jak zwykle tytuł rozpoczyna się na C. Czemu nie?
REAVES GILES- WUNJO’86
Reaves rozpoczął przygodę z muzyką od bycia w latach 80 tych w Nashville, inżynierem dźwięku do produkcji country. Jeden z producentów, Tony Brown, usłyszał go jak po godzinach pracy studio, późną nocą bawił się improwizacje space music. Zauroczony podpisał z nim kontrakt co zaowocowało dwoma solowymi albumami i wspólną pracą z Jonem Goinem. Promocja była niewielka ale Wunjo stał się mimo to głośnym albumem uznanym przez amerykńskich krytyków za jeden z najważniejszych albumów muzyki elektronicznej.Jest jednym z nielicznych albumów który aż 17 razy był przypominany w legendarnej amerykańskiej audycji poświęconej el muzyce Hearts Of Space realizowanej przez Stephena Hilla ( także znane jako wydawnictwo Hearts Of Space Records ). W późniejszych latach zrealizował słynny album Sea Of Glass, stworzył zespół Spacecraft i festiwal Space For Music realizowany w Nashville i nadal jest inżynierem dźwięku i producentem ale sceny rockowej w Nashville.
Tytuły utworów bazują na runach wikingów sam tytuł płyty – wunjo oznacza zabawę.
To generalnie nostalgiczne nazwne przeze mnie jaskiniowym, space music. Wyciszony klimat sprzyja delikatnym, nienatarczywym solówkom w otoczce spokojności lekko nawet podpadających pod New Age. To klimatyczne granie wzmocnione dodatkowo brzmieniami naturalnych instrumentów snuje wokół nas czarowne wizje które wciągają otumanionego słuchacza. Są momenty takie sobie jak przydługa i monotonna 19 minutowa suita Odin (The Unknowable) ale rekompensuje to reszta płyty ze wskazaniem na Uruz (Strength) i Sowelu (Wholeness). Polecam.
PRESCOTT DAVID-WALKING IN SLOW CIRCLES’87
Amerykanin Prescott pochodzi z Bostonu. W latach 80 tych należał do prężnego ruchu twórców nagrywających domowymi sposobami, współpracując m.in. z Minoy’em i Zan Hoffmanem. Prescott stworzył też label Generations Unlimited razem z Gen Ken Montgomery’m i Conrad’em Schnitzler’em. Koledzy zajęli się stroną artystyczną on zaś biznesową. Skonczyło się tak że rozstali się gdyż wspólnicy chcieli wydawać tylko swoją muzykę a on otowrzył się na innych wykonawców m.in. Iancu Dumitrescu, If Bwana i Arcane Device. Sprawy wydawnicze wydały się mu ciekawsze niż tworzenie własnej muzyki i zarzucił nagrywanie.
Ambient, minimalizm ale głównie abstrakcyjny eksperyment bez użycia keyboardów a za to z mnostwem efektów. Dużo dziwnych brzmień, zero uładzonych konstrukcji raczej to podróż do stanów onirycznego braku świadomości i halucynogennych doznań. Fajne są fragmenty przypominające mi dźwiękowe rozmowy albo inaczej popiskiwania robotów z Gwiezdnych Wojen. Pozytywnie zakręcone.
HART DENNIS-GRAVITATION’87
Kolejna płyta po której rzec mogę że na Harta stawiam w ciemno. Metropolitan przynosi saksofon Vangelisa i chilloutową atmosferę, Hongkong zdecydowanie na myśl przywodzi początki Karunesha. A więc słodkie, melodyjne, rytmiczne New Age. Gizeh wprowadza orientalne brzmienia i rytm. Islands uładzone miłe granie ...itd. Hart na tej płycie pokazuje swą maestrię – każda kompozycja jest inna i często w różnych gatunkowo splotach, ale stałą jest poruszanie się w melodyjnej, wpadającej w ucho oprawie lżejszej odmiany el ciążącej ku rytmicznemu New Age. Niestety grzęźnie to w nagraniach powyżej 11 tracka w pseudomedytacyjno ambientowych padach. Ale dla pierwszej części płyty, takich smaczków jak Mystic czy Cycles naprawdę warto.
http://www.youtube.com/watch?v=Ep9S3nYlTPQ
THUROW MATTHIAS-MELANCHOLIA’88
Sam artysta zdradza – „głównie byłem zainteresowany muzycznym przedstawieniem polaryzacji która również determinuje naturę melancholii. Z jednej strony smutek i żal z drugiej moc i ekstaza. Oba te zjawiska łączą się poprzez nie opisywane piękno wokół znaczenia tego wyrażenia”. Płyta idealnie wpasowuje się w obraz labelu Erdenklang specjalizującego się w wyszukanej, niebanalnej elektronice reprezentującej awangardowe podejście do tematu el. Zrealizowana głownie za pomocą komputera to wysmakowana el. Sporo improwizacji wziętej z jazzu (ale nie muzycznie choć jest i miejsce na saksofon w World Is A Stage...) połączonej z brzmieniami przypominającymi układanki muzyki klasycznej lub wprost ją cytującej (np. użycie sekcji smyczków z klarnetami na tle literowania jak i pełnych orkiestracji – w May Be) plus syntetyczne brzmienia tworzą niebanalne kompozycje. Thurow bawi się treścią tworząc utwory wymykające się jednoznacznym etykietkom. Zaskakuje przez co słucha się z dużym zainteresowaniem. Wystarczy zagłębić się w modernistyczne dźwięki choćby finalnego Behind The Curtain. Warto.
RICH ROBERT-RAINFOREST’89
Mój ulubiony nudziarz tym razem w etno muzyce (Mbira) połączonej później z czystej wody ambientem. Rich oprócz syntezatorów użył też egzotyczne instrumenty jak flet bambusowy czy instrument perkusyjny z Bliskiego Wschodu zwany dumbek. Temat lasu deszczowego podsunęła Richowi podróż w zarośnięte ostępy północno wschodniej części USA gdzie był zauroczony dzikim pięknem wilgotnej zieleni pamiętającej czasy zamierzchłej historii ludzkości. Widząc blizny po wycinkach lasu poczuł zrozumienie dla protestów przeciw pustoszeniu połaci leśnych. Całość jest do zaakceptowania więc czemu nie?
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5710092-5710001.html
TIEGHEM VAN DAVID- STRANGE CARGO’89
Nowojorczyk Van Tieghem w trzeciej solowej odsłonie. Rockowo-funkowe utwory z orkiestrowym zacięciem a nawet śpiewami. Pojawiają się w tym morzu nieharmonii także zaskoczenia jak melodyjne, skoczne Flying Hearts. Część dźwięków realizowana jest na instrumentach domowej roboty stworzonych ze starych butli tlenowych, puszek po napojach itp. oraz na instrumentarium orientalnym takim jak chińskie cymbałki zaś spis pozostałych instrumentów w tym synteztorów może przyprawić o zawrót głowy. Zdecydowanie to muzyka instrumentalna – wystarczy posłuchać skrzyżowania Control Janet Jackson z jazzowym saksofonem w They Drive By Night. Głównie słyszymy wszelakiego rodzaju instrumenty perkusyjne (Tieghem jest wszak pałkarzem) wymieszane w przedziwnych konfiguracjach. Po jakimś czasie muszę przyznać że nabiera to modernistycznego sensu porównywalnego nawet do prac Laurie Anderson. Czemu nie?
A jako przykład utwór z bliźniczo podobnej Safety In Numbers
http://www.youtube.com/watch?v=yqf1MLWN ... re=related

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #79367 autor: spawngamer » 03 wrz 2009, 20:14

RECKZEH UWE-UNNATURAL LIGHT’09
To juz siódma propozycja Reckzeh’a. Pracował nad nią blisko dwa lata aż do masteringu dokonanego przez Bernd’a Scholl’a w Skyflight Studio II na początku marca 2009. Szczerze nic nowego pod słońcem ale oczywiście to jak zwykle świetna robota ze wskazaniem na rozmarzone, kosmiczne zakończenie Radiation, dynamiczne i melodyjne, wykorzystujące wokoder najbardziej przebojowe Metamaterial.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5713851-5710001.html
TAKLA MAKAN-LANDLINES’09
Anglik Tony Allgood żyje z restaurowania i wytwarzania analogowych syntezatorów. A w między czasie z dostępnych mu sprzętów krzesa kolejne płyty z muzyką elektroniczną. Ta szósta w jego dyskografii pozycja. Bardzo zręczne kombinacje bogatych melodii w sztafażu szkoły berlińskiej z pięknymi romantycznymi wtrętami i jarrowskimi pływami i świergotaniami. Są i dynamiczniejsze fragmenty na tle świetnego sekwenserowania przechodzącego w mroczne bity w otoczce tradycyjnego grania ( w utworze tytułowym). Allgood znakomicie kompiluje znane ze starych nagrań lat 70 tych elementy w zgrabne kompozycje cieszące każde ucho. Myślę, że to jedna z ciekawszych płyt tego roku, niestety dostępna tylko w MusicZeit.
KOEPPER JEFFREY-LUMINOSITY’09
Czasami Koepper wprowadza senny nastrój ambientowych pływów (Light And Truth) ale tytuł go ku temu nobilituje. Spokojne granie w oparach mellotronu (Artifacts) lub nowocześniejszych ale analogowych sprzętów. Szczególnie podoba mi się utwór Dusk Till Dawn gdzie przyrodniczy obrazek świerszczowo- wodnolejący jest tłem dla basowych pomruków i wątłych, filozofujących solówek. Koepper się wyciszył, ewoluuje, stara się bardziej tworzyć jednostajny nastrój prostymi metodami niż opowiadać kolejne historie. Ciekawe.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5713868-5710001.html
FREE SYSTEM PROJEKT-PROCYON’09
Nagranie z Hampshire Jam 7. Jako rozwinięcie alienacyjne wprowadzenia dysharmonii w onirycznym enturażu a potem już czysto sekwencyjne granie. Berlin jaki lubimy czyli nihil novi. Czemu nie?
BENKO LASZLO-IKAROSZ’89
Kolejna płyt jaką Benko nagrał podczas przerwy w nieustających tournee koncertowych zespołu Omega w latach 1987-1995. Sporo tu stycznych z Lexiconem jak chociażby grecka mitologia czy mocno erotyczne odgłosy damsko-męskie w jednym z utworów. Oprócz Benko na syntezatorch i fortepianie pojawia się Tamas Patai na gitarach, Ferenc Muck na saksofonie, Janos Solti na bębnach i wokaliści; Kati Kovacs, Zsusza Cserhati, Tamas Tokai. Rockowa w naturze muzyka instrumentalna nieraz dodająca nawet elementy ludowe (Enszilon). Dużo perkusji, nawet piosenka (Aphrodité gyemekei Part II). Słucha się dobrze więc czemu nie?
WRIGHT DAVID-REFLECTIONS’88
Debiutancka płyta. I to moze być pewne usprawiedliwienie bo statyczne solówki i ubogie tło raczej nużą niż wciągają i wyraźnie inspirowane są ambientem. Talent Wrighta rozwinął się później. Jako ciekawostka –demo tej płyty dostał manager Klausa Schulze, K.D. Mueller i ta muzyka na tyle spodobała mu się że pomógł ją wydać.
FROHMADER PETER- MACROCOSM’90
Frohmader ( ur.1958) pochodzi z Monachium z rodziny która nie miała żadnych tradycji muzycznych. Jako dziecko odkrył w sobie dar produkowania dźwięków z różnych dziwnych przedmiotów. Mając 12 lat zaczął nagrywać swoje eksperymenty na taśmę i potem manipulował nimi. Kolejną wielką pasją było malowanie co zaowocowało skończeniem studiów na kierunku projektowania graficznego i samodzielnie tworzy okładki do swych płyt. Przez całe lata 70 te był członkiem kilkunastu awangardowych i alternatywnych grup takich jak np. Kanaan ale najbardziej znaną była Nekropolis grająca ciężką, prymitywną, mroczną elektronikę w duchu krautrocka i eksperymentów z manipulacjami taśmami i basowymi sekwencjami. Solowe nagrania tak jak obrazy miały reprodukować jego mentalne podświadome wizje i obsesje. W stworzonym przez siebie Nekropolis Studio od 1979 roku realizował kolejne albumy które mają cechy albumów wizualnych gdyż zamieszcza kilka lub kilkanaście reprodukcji jego prac malarskich, często czarno białych, mrocznych i pełnych gotyckich odniesień. Jego nowoczesna elektronika z awangardowymi improwizacjami spodobała się Gigerowi który odnalazł w nich odzwierciedlenie swych wizji. Ponoć nalegał na producentów aby zatrudnić Frohmadera do ścieżki dźwiękowej Aliena. Płytę wydaną przez Cuneiform Records nagrano w monachijskim Nekropolis Studio. Komputerowa muzyka eksperymentalna czasem ugładzona ale w większości wykorzystująca orkiestracje i przypomina dźwięki do jakiegoś mrożącego krew w żyłach dreszczowca. Nie tylko dla zwolenników Art Zoyd.
STRAWE JOERG-EVENTS IN MOTION’90
Dużo ciekawej elektroniki niesekwencyjnej. Strawe sięga do osiągnięć muzyki poruszającej się w świecie popu za pomocą keyboardów. Ciekawe aranżacje, dobre wykorzystanie automatu perkusyjnego – polecam. Jako ciekawostka –tą płytą swoją działalność rozpoczęła Cue Records.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5710852-5710001.html
FOX ROBERT-ASFAFA’91
Urodzony w angielskim Newcastle ( r.1950) Fox zanim stał się muzykiem wykładał w szkole sztukę i teatr. I dzięki temu przeznaczenie pchnęło go do tworzenia na syntezatorach. W 1987 roku miał stworzyć muzykę do szkolnego przedstawienia „Snu nocy letniej” Szekspira. Ktoś podsunął mu jako narzędzie pracy syntezator Roland D50 i Fox połknął bakcyla. Zainteresował się kompozycją co zaowocowało tą właśnie, debiutancką płytą.
Asfafa znaczy podróż. I taką właśnie piękną soniczną wyprawę w melodyjne dźwiękowe krajobrazy funduje nam niezawodny Fox. Piękne melodie, przejmujące solówki romantyczny klimat. Już od otwarcia w postaci A Wing And A Prayer mamy lekki patetyzm podbudowany basowymi, masywnymi wtrętami dającymi przestrzenną moc, zwiewne chórki, dyskretną perkusję i fluktuacyjne pełne nostalgicznej godności, tworzące niesamowitą atmosferę solówki. Środkowe utwory trochę zawodzą ale rekompensuje to ostatni utwór Roof Of The World. Godne polecenia.
DWANE MARK- ANGELS, ALIENS AND ARCHETYPES’91
Po sukcesie Monuments Of Mars na tą płytę Amerykanin Dwane przeniósł swe charakterystyczne brzmienia, rytmiczo-ambientowe struktury w melodyjnej oprawie z gitarą MIDI i perkusją R8 na czele. Jego ambient można by nazwać katedralnym, z krystalicznymi wizjami obcych światów i duchowości skłaniający się lekko ku Space Music. Nie jest to może płyta porywająca – bo znam lepsze w jego twórczości- ale na pewno interesująca. Polecam.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #79589 autor: spawngamer » 09 wrz 2009, 20:19

FRANKS NICK- MALABAR COAST'91
Od połowy lat 70 tych Anglik Franks w różnych konfiguracjach grał w zespołach bluesowych i R&B oraz wykonawcami jazzowymi zarówno w USA jak i Brytanii jako perkusista.
Płyta ta luźno osadzona jest w historii zaczerpniętej z Lorda Jima Josepha Conrada i kolejne sześć kompozycji nawiązuje do wydarzeń z książki a właściwie emocjonalnych i duchowych zmagań głównego bohatera. Malabar I: Lord Jim. Połączenie etnicznej muzyki i rytmu głównie reprezentowanej przez indyjskie tablas z instrumentacjami syntezatorowymi opierającymi się na muzyce klasycznej. Malabar II: The Pilgrims and the Patna wprowadza dodatkowo mocarne basy i opiera się na masywnych, orientalnych brzmieniach z tym że podanych w formie przypominającej rock gotycki. W Malabar III: One of Us / Marlow keyboardy dostają więcej miejsca i mieszanka Dead Can Dance ze smyczkową sekcją daje piorunujące wrażenie. Nocne odgłosy pory deszczowej z wplecioną hinduistyczną melodią to Malabar IV: Patusan / Jewel gdzie uderzenia tablas splata interesująca rzewna solówka. To zdecydowanie najpiękniejszy utwór, poruszający i przemawiający do wyobraźni. Malabar V: Treachery to ostre brzmienia gitary (Peter Gallagher) i solidna, rockowa perkusja (brat wykonawcy, Tim) i nadal te stringowe, gotyckie dźwięki. Zaskakuje zwiewny wstęp Malabar VI: Redemption ale utwór rozwija się w przewidywalnym kierunku. Niekonwencjonalne przez co interesujące.
NOVA- BEST OF NOVA’91
Nova to ci sami ludzie co Peru. Konfiguracja Ruud van Es, Rob Papen i Peter Kommers zrealizowała dwa albumy z których w 1991 roku skompilowano tą składankę. Lekka, przyjemna zgrabnie melodyjna muzyka obliczona na komercyjny sukces. Oczywiście najjaśniej błyszczy Aurora, która trafiła na belgijską listę przebojów. Da się posłuchać.
http://www.youtube.com/watch?v=StTXF_DkOsA
ZYL VAN CHUCK- THE RELIC’91 2cd
Chuck Van Zyl, miłośnik motocykli, to jedna z najważniejszych postaci w propagowaniu muzyki elektronicznej na rynku amerykańskim. Od urodzenia mieszka w Upper Darby, przedmieściach Filadelfii. Od 1974 roku, gdy poszedł do college’u gdzie kończył studia z zakresu biznesu złapał bakcyla pracy w radio. Jest prowadzącym istniejący od 1976 roku, cotygodniowy program w muzyką elektroniczną Star’s End, który samodzielnie tworzy od 1993 roku. Pisze recenzje i felietony dla strony star’s end a także jest koordynatorem odbywających się w Filadelfii koncertów znanych jako The Gatherings. Od 1985 roku tworzy też muzykę. Inspiracją są lata 70-te, kosmiczna muzyka elektroniczna tamtego okresu, ale osobą, która pchnęła go do urealnienia swych muzycznych wizji był Peter Gulch z Nightcrawlers, z którym stworzył wspólne domowe studio. Dzięki temu wydał serię kaset MC „Synkronos” ze swoimi nagraniami i dał serię koncertów jako członek Xisle i The Ministry Of Inside Things. Na początku lat 90 tych Centaur Disc wydał kompilację z utworów z tych taśm, które znalazły się na Celestial Mechanics i The Relic.
Podwójny album na pierwszej płycie przynosi uduchowiony, oniryczny ambient wątle okraszony sekwencjami w drugim secie to już głównie bardzo osobiste rozmarzone ambientowe wizje kosmosu z niewielką ilością „Berlina”. Do nocnego słuchania. Polecam.
BRAINWORK -BRAINOTRONIC’92
Uwe Saher tym razem nie zaskoczył. Niby to elektronika ale mam wrażenie że pasująca momentami na potańcówkę. Saher zahacza nawet o technobit (Discotronic) zupełnie zbijając mnie z tropu marszowym rytmem Extra Track Dedicated To M.Ravel, który nijak Bolero nie przypomina...Jak ktoś chce?
http://www.groove.nl/cd/1/14430.html
EKO-HIPPOGRYPH’92
Gerald Paetsch związany był z kolońskim środowiskiem KLEM. Trzeba przyznać że się zmęczyłem. Muzyka instrumentalna eksponująca mocno gitarę elektryczną z silną perkusją i szczątkową formą sekwencji nawet z brzmieniami charakterystycznymi dla Exit przypomina mocno współczesną, nudnawą odmianę gry TD. Takie sobie.
BUFFET PETER-YONNONDIO’92
Peter Andrew Buffett (ur. 1958) jest synem multimilionera Warrena Buffetta. Urodził się w Omaha w stanie Nebraska. Blisko 30 lat tworzy jako tekściarz, producent, inżynier nagrań, właściciel niezależnych wytwórni płyt (BeSide Records i BisonHead ) i kompozytor dla TV i filmu. Poza muzyką znany jest ze swej filantropii i pracy z wieloma organizacjami pożytku społecznego. Przygodę z muzyką zaczął od nauki gry na fortepianie w wieku 6 lat. Mając ich 21 porzucił Uniwersytet Stanforda aby zostać profesjonalnym muzykiem. Na początku lat 80 tych tworzył jingle do logo MTV, CNN, Coca Coli. Jako muzyk zadebiutował, wypuszczając album The Waiting zrealizowany dla specjalizującej się w New Age, Narada Music. Podczas pracy nad drugim albumem, One by One, Buffett przeprowadził się do Milwaukee, bliżej studia Narada Productions, jak również rodzinnego domu z okresu dzieciństwa w Omaha. Później wydawał dla Epic i Hollywood Records. W latach 90 tych pojawiły się propozycje z TV i filmu – stworzył m.in. tzw. scenę tańca ognia w „Tańczącym z wilkami”. Costner jako producent zaangażował go później do zrealizowania pełnej ścieżki dźwiękowej do ośmiogodzinnego mini serialu 500 Nations stacji CBS nominowanego do nagrody Emmy. Sam ma na koncie dwie nominacje za Wisconsin: An American Portrait i Ojibwe. Do tej pory nagrał 15 albumów, od 2006 roku pojawiły się na nich wokale. Podczas koncertu charytatywnego organizowanego w 1999 roku przez Jamie i Roberta Redfordów poznał wodza Szajnisów Hawk Pope’a z którym później zorganizował wspólne tournée "Spirit" wystawiane także poza granicami USA. W 2005 zaktualizowana wersja przedstawienia "Spirit" zostaje zaprezentowana w National Mall podczas otwarcia Smithsonian National Museum of the American Indian. Buffeta stawia się w amerykańskiej New Age obok Davida Arkenstone, Kurta Bestora i Michaela Gettela.
Trzeci album Buffeta w języku Irokezów oznacza czas lamentu. Mimo użytej całej palety syntezatorów (użył Synclavier, Kurzweil, Roland, Ned i Prosonus) nie ma tu za wiele dźwięków je reprezentujących. Stanowią one jedynie dodatek aby wykrzesać efektowne wtręty. Buffet stawia przede wszystkim na brzmienia gitar; basowej, klasycznej, okrasza to znakomicie chórkami, fortepianem. Pojawiają się też echa muzyki celtyckiej z obojem, rogiem, dudami, mandoliną i wibrafonem zresztą mam wrażenie, że cała płyta podobałoby się to zwolennikom Mike‘a Oldfielda. Znakomita realizacja pozwala cieszyć się przestrzennymi efektami stereo. Już pierwszy kawałek The Crossing przynosi świetne easy listening z wyszukaną aranżacją. Niesamowicie piękne jest zaś Everafter złożone z melancholijnych brzmień dzwonków, fortepianu w które jako w refren wchodzą brzmiące nieziemsko barwy z syntezatorów wzmocnione wybrzmiewającymi talerzami i gitarą basową. Porażające...Płytę wieńczy znakomity wyszukany opus tytułowy w dwóch częściach z świetnym wykorzystaniem chóru chłopców. Akustycznie nienaganna, czarująca płyta. Bardzo dobra muzyka instrumentalna z pogranicza New Age i klasyki. Szczerze i gorąco polecam.
O'HEARN PATRICK- THE PRIVATE MUSIC OF PATRICK O'HEARN'92
Wytwórnia Private Music po sukcesie składanek z muzyką Yanni wydała także retrospektywę nagrań O’Hearna (r.1954). Album przynosi selekcję z Ancient Dreams, Between Two Worlds, Rivers Gonna Rise, Eldorado i Indigo oraz trzy niepublikowane nigdzie kawałki. To jeszcze okres przed tym jak O’Hearn dokonał ascetycznego oczyszczenia swego stylu, przechodząc do oszczędności bliskiej ambientowi. Tutaj mamy charakterystyczny styl solówek ale w bardzo rozbudowanej, dynamicznej oprawie. Dla tych którzy nie znają takiego O’Hearna będzie to spore zaskoczenie.
http://www.youtube.com/watch?v=K7MVPc1MSw0
T M A -ESCAPE'93
Właściwie to jedyny krążek Torstena Abla. Abel grał z kilkoma różnymi zespołami, pozostały po tym jedynie taśmy domowej roboty. Wielka szkoda, ale gdy urodził mu się w 1994 roku syn, porzucił muzykę i wyprzedał wszystkie sprzęty. Dopiero w 2006 roku pasja powróciła dzięki spotkaniu z Thomasem Hermannem z Ambient Circle co sprawiło że skontaktował się z SynGate dzięki Wolfgangowi Barkowskiemu czyli Alien Nature (nagrał z nim wspólną płytę) i materiał z Escape został zmasterowany i na nowo wydany. I całe szczęście! Momentami bardzo dobre połączenie sekwencji, melodii i sznytu jarrowskich efektów. Taka lekka elektronika ze znakomitymi aranżami. Kończy się wytrawnym SM. Polecam. e + TMA.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5713606-5710001.html
SERRIE JONN-MIDSUMMER CENTURY’93
Trącące progresją uładzoną przez zwiewność anielskich chórków otwarcie w postaci Lookback zaskakuje. The Moon Is A Harsh Mistress to pogłębia –fujarka i słodkie dźwięki z syntha jednoznacznie kojarzą się z niewyszukanym New Age! Lajtowe klimaty prezentuje Timelines – to zreszta kompozycja z 1974 roku przez Serrie zaadaptowana na potrzeby tego albumu. Od Distant Moment mam wrażenie że Serrie pokochał pościelowy Smooth Jazz...Niby tło wzięte z Space Music ale pierwszy plan wyraźnie zbacza w stronę chilloutowego relaksu i zadumy. Ale jest też miejsce na rasową muzykę do planetarium (od The Ancient Of Days) czyli na to co Serrie wychodzi najlepiej. Ta połowa płyty (także czasowo) czaruje zwiewnymi wizjami. Dla niej warto.
http://www.youtube.com/watch?v=H7ERDHg87Us
PICKFORD ANDY- REPLICANT’93
Pickford mocno tu zaskakuje. Tytułowy Replicant to bardziej praca orkiestrowa nadająca się na epicki film zresztą podobnie jest na spinającym klamrą całą płytę kończącym krążek Sayonara.. Blonde in a Suitcase dźwiękowo zbieżna jest z tym co Pickford robi czyli melodyjne, dynamiczne el tyle że okazuje się że ... to piosenka, zresztą nie jedyna (Zweifarbig Bomber (Parts One & Two). Questions przynosi sekwencje w rytmicznej oprawie i wpadające w ucho sample itd. Z tego tak dalej najbardziej podoba mi się Cloudwatching. Nic tu nie powala ot, dobra rzemieślnicza robota. Czemu nie?
http://www.youtube.com/watch?v=m5KculXB ... re=related

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #79800 autor: spawngamer » 17 wrz 2009, 12:07

NAMLOOK PETE- DJ BRAINWAVE-LIMELIGHT’93
Ta płyta doczekała się reedycji w 2009 roku co ponoć było podyktowane tym że na aukcjach internetowych osiągała lichwiarskie ceny. Od początku energetyczna, elektryzująca jazda samochodem czyli radosna dawka techno bitu z riffami gitarowymi (Limelight ). Mocarny bit pozostaje a szalona jazda trwa (Mens, Mentis ). I te transowo technoidalne zawijasy i zapętlenia trwają nadal w nieprzerwanym festiwalu z niewielkimi odstępstwami aby widz mógł wytchnąć.W Repentioum venenum panowie bowiem wyciszają się podobnie jest w Sorti destinatus, który już jednak przyspiesza tempo. Odstępstwem, zupełnie z innej nie fiestowo-rave’owej imprezy wydaje się klimatyczny błogi Homo Ambiens która jest jednym z pierwszych utworów Kuhlmanna zrealizowanym jeszcze w 1986 roku a odrzuconym z kompilacji New Age jako zbyt mroczne i złożone. Ogólnie czemu nie? Da się przetrawić.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5713636-5710001.html
PICKFORD ANDY –WORKS VOL 1 LIVE AT EMMA 1994’94
Pierwszy EMMA Electronic Music Festival majacy miejsce w marcu 1994 został zorganizowany prze świeżo założoną Electronic Music & Musicians Association. Nieprzypadkowo wybrano na lokalizację wybrano miejscowość Derby ze względu, że w lokalnym BBC działał angielski Kordowicz, grający regularnie elektronikę Ashley Franklin. Wersja live utworów Pickforda i to praktycznie utwory z jednej płyty –Terraformer plus jeden kawałek z Replicanta. Z tym że materiał jak na ówczas był premierowy, Terraformer miał się ukazać za chwilę a Pickford był znany jedynie z Epek Apocalypse Of Love, Darklands i wydanego zaledwie 6 miesięcy wcześniej debiutu pełnowymiarowego czyli Replicant. Jedynie na końcu pojawia się jeden premierowy, studyjny kawałek10 minutowy Arc Of Infinity brzmi jak techno odrzut z jakiejś sesji. Przegląd ten ma dużą rozpiętość od przepięknych, zwiewnych melodii ( Summer Past) i ekscytującego Darklands po śpiewane kompozycje (Mesmereyes). A wszystko to tylko z Korga K3, Rolanda S10 i Sony ES DAT. Myślę że umili czas każdemu fanowi el muzyki. Polecam.

ESSERS ROB-RAINCOLORS’94
Holender Rob Essers, spec od instrumentów i tajników nagrywania w studio tą debiutancką płytą wywołał ponoć spore poruszenie. W 2002 roku dokonano remasteru tego krążka z dodaniem trzech niepublikowanych kompozycji z okresu tamtej sesji nagraniowej, niestety dane mi posłuchać było materiału pierwotnego.
Świeży styl kompozycyjny łączący chwytliwe melodyjne nagrania, tekstury i sekwencje w jednolite formy muzyczne. Melodyjna retro elektronika z silnym wpływem TD z początku lat 80 tych (charakterystyczne brzmienia) zrealizowana na analogowych syntezatorach takich jak PPG Wave Computer, Sequential Circuits T8 i Oberheim Expander. Nic dodać nic ująć. Dobre granie bez co prawda arcyciekawych momentów ale rzetelnie zagrane. Essers nagrał później jeszcze tylko jedną płytę.
http://www.groove.nl/cd/g/gr-076.html
HILLMAN STEVE- MATRIX’94
Wydany dla Cyclops materiał przynosi nagrania samowystarczalnego Hillmana obsługującego automat perkusyjny, syntezatory, gitarę basową i elektryczną. Wstęp czyli Overdrive to czysto rockowa dynamika zaś wolta w Matrix Part One przenosi nas do berlińskich klimatów z oparami progresywnych solówek, pierwotnych otrodoksyjnych surowości gatunku. Płyta brzmi przez to jak zapomniane dzieło gatunku z gdzieś 1974 –5 roku. Odniesienia do Hawkwind, Wakemana i Roberta Frippa są aż nadto oczywiste.
Polecam.
LYNNE BJORN- MONTAGE'94
Druga płyta w dyskografii na wpół finansowana i wydana przez samego Lynne’a (r.1966) w styczniu 1994 roku w Dens Design i dość słabo dostępna. To na nią zwrócono uwagę w Centaur Discs i dzięki niej podpisał Lynne z tą wytwórnią kontrakt który umożliwił mu w końcu profesjonalne tłoczenie i dystrybucję.
Zaskakujące jest to że to praca stricte elektroniczna nie przynosząca znanej z późniejszej twórczości rockowo-progresywnej nuty w duchu symfoniczności. Lynne kojarzy się z muzyką instrumentalną tu praca która przypadnie do gustu fanom ściśle przestrzegających reguł gatunku. Ciekawe solówkowe pasaże na tle dobrze dobranych sampli i efektów tworzą chwytliwe kompozycje. Eleganckie zmiany nastrojów (np. w Communion) prostota melodii jak zwiewny Enlightenment Through Fear lub lekki eksperyment jak futurystyczne The Spirit of Mechanica” w duchu Kraftwerk wymieszane z techno manierą cieszą ucho. Pojawiają się też nie syntetyczne brzmienia jak np. w balladowym A Secret Place gitara klasyczna i flet (chyba najpiękniejsza kompozycja albumu) ale syntezatory wszystko wspaniale splatają. Dobrze się słucha więc polecam.
SHIPWAY MICHAEL- INTO BATTLE’94
Ta płyta tk naprawdę powstała w 1990 roku ale na CD pojawiła się w 1994 wydana przez Surrel To Real. Mamy to cały przegląd sympatycznych rytmicznych melodii w atrakcyjnej oprawie z nawet ukłonem dla enigmopodobnych dźwięków (Into Battle (Enigmatic Mix) lub jak Ritual przynosi echa przeboju Relax zespołu FGTH. Moja ulubiona kompozycja to mająca słodkie, delikatne entree Capture gdzie subtelne dźwięki w chwytliwej melodii przechodzą w trochę odważniejsze granie. Polecam.
http://www.youtube.com/watch?v=nz73UbBZHpI
BUFFETT PETER- 500 NATIONS A MUSICAL JOURNEY FROM THE CBS TELEVISION MINISERIES'94
Po wydaniu Yonnondio, Buffett podpisał kontrakt z Epic Records, który jako pierwszy sygnowany jego nazwiskiem wydał muzykę do ośmioodcinkowego miniserialu telewizji CBS, „500 Nations” wyprodukowanego przez Kevin’a Costner’a. Serial opowiada historię Indian od czasów prekolumbijskich po XIX wiek. Album został zrealizowany z udziałem licznej grupy muzyków m.in. Helen Reich na skrzypcach, śpiewem wodza Hawk Pope’a, Douglasa Spotted Eagle na flecie, Danielem Chase na perkusji, stałym współpracownikiem Buffeta, gitarzystą Jasonem Klagstadem i tu ciekawostka wielkim amerykańskiej New Age Davidem Arkenstone na gitarze.
To zaangażowana muzyka – poprawność polityczna względem ginącej kultury Indian jest tu wyznacznikiem treści. Nowocześnie zrobiony soundtrack z czytelnie wplecionymi elementami etnicznymi pojawiającymi się poprzez charakterystyczne instrumentarium bądź śpiewy. Tą nowoczesność choćby eksponuje świetnie oparty na riffach gitarowych, perkusji z U2 lat 90 tych, wtrętów gitary w stylu Gilmoura i sekcji smyczkowej na tle indiańskich zaśpiewów Sewee Nation czy inkrustowana przez syntezator, basowe uderzenia i werble wojenna pieśń połączona z plemienną fujarką w No Turning Back. Polecam.
SYNAESTHESIA EMBODY'95
W trakcie istnienia Front Line Assembly, Delerium, Noise Unit i Intermix niezmordowani Will Bill Leeb i Rhys Fulber zaistnieli jako zmiejszająca zawartość industrialu Synaesthesia. Panowie jako twórcę dwóch pierwszych albumów wskazują fikcyjną postać R. Deckarda (skojarzenia z Blade Runner są oczywiste). Dopiero przy trzecim Leeb przyznał się do tworzenia muzyki a Fulber do programowania instrumentów.
Intrygujące połączenie Tribalowych instrumentów i śpiewów, IDM-owskich perkusacji czystej el i wpływów ambientowych. Wprowadza nas w świat ich dźwięków Outland – przebojowe mocno podkreślone perkusją wspartą orientalną wokalizą z paletą ciekwaych syntezatorowych solo. Kolejne kompozycje zaskakują wykorzystaniem wszelkich egzotycznych instrumentów perkusyjnych w zwarciu z nowoczesnymi brzmienia. z tym że w uładzonej, przystępnej formie która zapewnie ortodoksyjnym wyznawcom gatunku do gustu nie przypadnie. Mnie zaś bardzo się podobała bo forma w jaki to jest podane jest atrakcyjna. Zapiera dech w piersiach to co się dzieje w przestrzeni stereo. Dla mnie najbardziej tradycyjny w sensie el jest piękna opowieść z kosmicznymi solówkami Submerged oraz fluaktacyjne pełne niesamowitych odgłosów Floatation. Szczerze polecam.
VALLEY FORGE -LEAVING TO NOTHING'95
Valley Forge to Thomas Bechholds (synteatory, organy, fortepin i vokoder) Michael Seitz (bębny, perkusja i syntezatory) oraz Juergen Winter (gitary).
Zadziwiająco cichy dwuminutowy wstęp to preludium do startu w kosmos. I potem pływamy w subtelnych mellotronowych oparach w połączeniu z innymi analogowymi brzmieniami i perkusją (The Entrance). Później już mamy konwencjonalne granie, mocna perkusja i gitara w ostrych dźwiękach w konwersacji z synteztorow przeciągłą solówką. Ale robi się znowu znakomicie gdy powraca na wpół mroczna i tajemnicza stricte elektroniczna muzyka oparta na niedopowiedzeniach (Coloured Flowers Are Destroyed Before Time-Expansion). Po Spiral Shine gdzie początek to swietne wykorzystanie vocodera w stylu przełomu 70/80 – gitara i perkusja mi już n ie przeszkadzają bo prowadzą świetną melodię już wiem że to dla tych paru nagrań warte uwagi dzieło. Me And Marks Over Seven Meadows przynosi zabawy perkusyjnymi brzmieniami plus przejmującą solówkę w tle. Tak smo jest z Leaving To Nothing gdzie narastające crescendo syntezatorowe wspomaga ciężka perkusja i świetna solówka gitarowa. Świetne udawanie autentyczności lat 70 tych w duchu wczesnych psychodelii Pink Floyd. Polecam.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5712635-5710001.html
HEMISPHERE-INTRUDERS’95
Jakoś mnie ten zespół nie zaskoczył. Jak zwykle na przemian dark ambientowe fantazje przeplatane skoczniejszymi, melodyjnymi wstawkami zrealizowanymi głównie na fortepian i rzewne brzmienia syntezatorów. Są nawet fragmenty żywcem przypominające moich ulubionych syntezatorowych dziwaków Yello ( posłuchajcie wstęp i rozwinięcie utworu tytułowego). Ogólnie jaskiniowe odgłosy opatulone zawiesiną padów. Ostatni mój kontakt z tą grupą sprzed paru lat sprawił że trafiła do panteonu omijanej przeze mnie muzyki. Ale to nie pierwszy wykonawca który zaintrygował mnie pozytywnie przy kolejnym spotkaniu. Polecam.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5710933-5710001.html

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #80097 autor: spawngamer » 25 wrz 2009, 9:07

SYNAESTHESIA- DESIDERATUM'95 2cd
Embody wyszło w styczniu 1995 roku a już w październiku pojawił się ten podwójny album. Początek nie jest zachęcający bo mamy tu technołupankowy rytm bez wyrazu (Andromeda) ale już w Orion Nebulua następują ambientowe wibracje, które dominują całość z przenikaniem nowych brzmień (DNA Barcode) i mrocznością z dodatkami wzmacniającymi przeraźliwy efekt (mój ulubiony Surface System). Część druga jest jeszcze bardziej tajemnicza i przyprawiająca o dreszcze. Ale są i jaśniejsze formy takie jak nie tak hermetyczny, ubarwiony miłymi brzmieniami Mosiac, Lifeless gdzie mroźny ambient przechodzi w mocarne basy wsparte oszczędnym sekwenserowaniem i w końcu delikatna kompozycja Tubastrea Aurea gdzie dostajemy subtelno melancholijną mieszankę ambientu. Ciekawe.
FRITSCH ELOY- DREAMS'96
Eloy Fernando Fritsch (ur. 1968) jest głównym kompozytorem i keybordzistą stworzonej w 1983 roku brazylijskiej kapeli progresywnej Apocalypse. Fritsch wykształcony gruntownie od wczesnego dzieciństwa w dziedzinie muzyki od zawsze interesował się syntezatorami. W 1992 roku po przenosinach do Porto Alegre rozpoczął realizację solowych projektów. Podpisał kontrakt z francuską wytwórnią Musea i wydał kilka projektów z których ten był debiutancki. Fritsch ma tytuł naukowy z muzyki elektronicznej jest jej nauczycielem na brazylijskim uniwersytecie federalnym w Rio Grande Do Sul a w1999 roku stworzył przy brazylijskim Instytucie Sztuk Centrum Muzyki Elektronicznej.
Synteza wielu zmiennych w melodyjnej oprawie fraz muzycznych. Przede wszystkim Fritsch olśniewa świetną imitacją; są tu podobieństwa do Jarre’a z czasów Randez Vous (Space Oddysey) czy rozleniwiającej stylistyki Vangelisa z połowy lat 70 tych (wyśmienity Mystical Ocean wprowadzający też fantomowe chórki i dzwon żywcem wzięty z Tomity). Do tego dorzuca barwne New Age (Motion Of Planets) i pokłosie rocka progresywnego i charakterystycznej elektroniki lat 70 tych (Saturn) a nawet sięga do muzyki dworskiej, klasycznej (Progressive Concert). Z tego koktajlu wychodzi wielobarwny drink który naprawdę może uderzyć do głowy. Rzadko kiedy odtwarzam płytę po jej zakończeniu po raz wtóry a tak właśnie się stało. Szczerze polecam.
HILLMAN STEVE- RIDING THE STORM’96
Album stworzony ze wcześniejszych nagrań niepublikowanych nigdy na CD będący kompilacją z ośmiu kaset MC z lat 80 tych plus nowy materiał. Na flecie w niektórych utworach towarzyszy mu żona, Linda. Hillman hipnotyzuje nas swą konsekwentną grą w stylu wczesnego Berlina. Nic nie udaje tylko rzetelnie tworzy na bazie wczesnych dokonań Tangerine Dream takie surowe perełki jak utwór tytułowy zaczerpnięty z kasety Labirynth (1990), zawieszony w oparach ambientu minimalistyczne w wyrazie Pillars Of Sand z Ashtar (1985) z solo na flecie przywodzącym na myśl Stratosfear czy czerpiące z surrealizmu krautrocka Point Of Contact z Arrival (1993). Hillman jest tak szczery w tym co robi, ze ta asceza bardzo wciąga. Polecam.

LINTZ WOLF- THE GRAIL CYCLE - THE WOUND - PART TWO’96
Środkowa część cyklu stworzonego przez tego Francuza. Przy części pierwszej, parę lat temu zanotowałem: Dziwny ale zarazem intrygujący melanż muzyczny NE+el+classic music. Lintz sięga do mitologii irlandzkiej a właściwie celtyckiej opowiadając związane z nią wydarzenia za pomocą muzyki ilustracyjnej sięgającej ku modernistycznemu, filmowemu sposobowi narracji. Oprócz wszechobecnych tu orkiestrowych obrazów wprzęga do muzyki także typowe celtyckie dźwięki ale i też nie waha się to unurzać momentami w ściśle syntezatorowym ambientowym morzu. Raz monumentalnie i przerażająco po chwili zaś spokojnie w stylu Oldfielda na gitarze i dudami w tle...Ciekawe.
HEMISPHERE-BEYOND THE DARKNESS’96
Początek jest taki ze zastanawiałem się czy to aby na pewno Hemisphere (dynamiczny z nachalną gitarą i perkusją) ale już ambientowa otchłań w utworze drugim ta pewność mi przywróciła choć i ten nie do końca jest przynależny gatunkowi gdyż dodano zapętloną rytmiczną wstawkę. Ten duet Ralf Knappe-Heinbockel i Thorsten Reinhart miał swoją specyficzną metodę twórczą w przeplataniu dark ambientowych kompozycji rytmiczno melodyjnymi utworami. Idą nawet ku przyswajaniu nowo brzmieniowych nowinek co daje interesujący efekt. Wystarczy posłuchać choćby subtelności Fragile Imagination gdzie ambient podporządkowano tworzeniu onirycznego zadumania. A z drugiej strony mocne dźwięki w etno oprawie w Theta...Moim jednak ulubionym kawałkiem jest dziwne, mroczne i psychodeliczno zakręcone w futurystycznym wykorzystaniu sampli Eleven –porażające. Całość szczerze polecam.
29 stycznia 2005 roku Reinhart odwiedza Heinbockela w jego mieszkaniu by nacieszyć się przysłaną właśnie z wytwórni ich najnowszą, dwunastą wspólną płytą Rambling Voyage. Ralf chwali się skończeniem swej solowej pracy po uciążliwych czterech miesiącach harówki w studio. Rozstają się a kilka godzin później 44 letni Heinbockel umiera na serce...
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5710930-5710001.html
FRITSCH ELOY - BEHIND THE WALLS OF IMAGINATION'97
Na tej płycie Fritsch bardziej odnosi się ku tradycji rocka progresywnego z całym instrumentowym sztafażem po sposób gry n syntezatorze kończąc (np. The Journey Starts Now). I choć pojawiają się reminiscencje z wielkich el muzyki jak i na poprzedniej płycie (np. typowe dla Vangelisa glissanda z Yamahy w Cosmic Winds czy balansujące na granicy plagiatu kopiowanie Jarrowskiej poświaty z Oxygene przechodzące w symfoniczność Vangelisa w Eternity) to jednak symfoniczno-rockowe zacięcie, luźna improwizacyjna forma dużo bardziej dominuje to wydawnictwo niż album debiutancki Dreams. Stąd mimo że kończy podniosłością zestawioną z delikatnościami, w stylu Vangelisa ( The Fortress of Solitude) to jednak całość już tak nie olśniewa. Ciekawe ale na kolana mnie nie powaliło.
BODDY IAN- RARE ELEMENTS’97 2cd
Dysk pierwszy to niepublikowany materiał studyjny zaś dysk drugi to kompilacja z 3 koncertów z lat 1993-94 zawierający nagrania z takich krążków jak Drive czy Jade. Można to potraktować jako swoiste podsumowanie współpracy z Something Else Records przed przejściem Do DiN. Co do nagrań ze studia –to wielobarwna mozaika nastrojów i gatunków. Rozpiętość wahań sięga od energetycznych transowych klimatów z masywnym bitem (Sequence In Blue) poprzez wyszukany uduchowiony SM (Rising From The Red Sand) po delikatne eklektyczne el (Fools Gold). Boddy robi to ze swadą i talentem. Polecam.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5713648-5710001.html
JIANNIS-PLUGGED’97
Grecki kompozytor Jiannis Zedamanis jest tak zakochany w tzw. szkole berlińskiej że tytuły swych utworów nazywa po niemiecku. Tworzy od 1986 roku a na szersze wody wyszedł dzięki Lambertowi Ringlage który zaprosił go do wspólnej realizacji krążka Timeless Vision.
Jiannis zaspokoi gusta najwybredniejszego „betoniarza” gatunku. Całe wiązki analogowych brzmień i sekwencyjnych wtrętów zrobione są na bardzo wysokim poziomie i mogą zmylić kogoś niezorientowanego czy aby nie mamy do czynienia z jakimś zaginionym dziełem Schulze z lat 70 tych. Druga suita, Zweites Schattenspiel przypomina wprowadzonym rytmem wspólne dokonania Schulze z Blossem. Finałowe Drittes Schattenspiel – wiatr w postapokaliptycznym świecie na tle którego rozgrywa się melancholijna solówka która zanika na rzecz dynamicznych loopów. Jada obowiązkowa dla miłośników gatunku BS.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5712583-5710001.html
JENKINS JON- FLOW’98
Metaforyczna opowieść o wodzie. Ambient z niezwykle bogatym tłem. Cichy liryzm połączony z ekspansywnością krajobrazów muzycznych i wątków etnicznych przypomina O’Hearna. Jenkins spokojnie eksploruje ścieżki przetarte przez tego twórcę subtelnie dodając np. gitarowe granie (aż trzech gitarzystów m.in. inna gwiazda wytwórni Spotted Peccary David Helpling) stosując całą paletę zabiegów ożywiających te ambientowe klimaty. Dla mnie najciekawszy jest misterny a zarazem pełen werwy Blood And Water. Jenkins zdradza; „Zawsze byłem zafascynowany zdolnością jaką niesie dobra muzyka do stymulacji wyobraźni i przeniesienia słuchacza w inny rejon jego umysłu bez opuszczania przez niego krzesła na którym siedzi”. I trzeba przyznać że mu to wychodzi
http://www.groove.nl/cd/1/14760.html
HELPLING DAVID- SLEEPING ON THE EDGE OF THE WORLD’99
Kolejna intrygująca praca Helplinga zrealizowana dla Spotted Peccary. Fortepianowe i gitarowe ambientowe subtelności na tle przebogatej, wyszukanej muzycznej tkaniny przyoblekającej kolejne kompozycje. Przez to słucha się fenomenalnie, nie nudzi a fascynuje poprzez łączenie kontrastowych elementów (np. genialne Deepest Days). Są też poruszające obrazki jak rozgrywany za pomocą gitary, pogłosu, lejących dźwięków syntha i potężnego odgłosu bębnów Sticks And Stones. Helpling ma niesamowity dar wciągania w kreowane przez siebie wizje. Jego ambient ma formę bogatej w kolory ale zarazem zwiewnej niczym muślin woalki za którą kryje czarowne światy. Kolejny uczeń O’Hearna, jak dla mnie prześcigający mistrza. Gorąco polecam.
http://www.groove.nl/cd/1/17827.html

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #80260 autor: spawngamer » 01 paź 2009, 18:12

Niemiecki artysta Bernd Kistenmacher (r. 1960) uznawany jest za jednego z najważniejszych odnowicieli niemieckiej elektroniki w duchu szkoły berlińskiej a zarazem innowatorów przecierających nowe szlaki. Rozpoczynał w połowie lat 80 tych serią limitowanych kaset magnetofonowych by wydać pierwsze CD Head Visions w 986 roku odnosząc wielki sukces zarówno wśród fanów gatunku jak i spotkał się z wielkim uznaniem krytyki. Jest też założycielem własnej wytwórni Musique Intemporelle. Od ośmiu lat milczy ale ponoć kończy swą najnowszą produkcję Celestial Movements i przygotowuje się do występów w listopadzie tego roku.
W 1999 roku wydał ośmiopłytowy box My Little Universe zawierający muzykę zebraną z kilku kaset MC i wcześniej niepublikowanych materiałów archiwalnych.
Obecnie można je kupić pojedynczo.
KISTENMACHER BERND-ROMANTIC TIMES’99
Wysokiej próby “berlińskie” granie wspomagane odlotami ambietowymi w stylu wczesnego Jarre’a.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5712606-5710001.html
KISTENMACHER BERND-BERLIN 85’99
Bernd zapamiętale, ortodoksyjnie wycina berlińskie zawijasy.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5713942-5710001.html
KISTENMACHER BERND-ELECTRONIC GOES BENEIT’99
Ta część zawiera NBS – czyli nowocześniejsze, komputerowo-digitalowe brzmienia.
MP3 Ferne Ziele
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5712604-5710001.html
KISTENMACHER BERND-BEST OF THE BEST’99
Mellotronowe opary i kosmiczne wizje przechodzące w żywe granie nasuwające na myśl Klausa Schulze.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5712713-5710001.html
KISTENMACHER BERND-THE TREASURE BOX’99
Ruckkehr von fernen Zielen. Trans pulsujących perkusacji rytmicznie zaznaczających drugi plan wspaniale współbrzmi z ciekawymi aranżami. Druga suita, Weit draussen to bogate SM. Dla mnie najciekawszy dysk.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5712608-5710001.html
CHRYSALDOR- THE LEGEND'00
Dwaj Belgowie ukrywający się pod pseudonimami El Jice i Zen stworzyli ten album na bazie konceptu zaczerpniętego z powieści SF tego pierwszego pt. "Le Tombeau Des Etoiles". I tak El Jice amatorsko monodeklamuje swoje naukowe wizje a Zen przygrywa mu na keyboardach. Płyta przynosi przedziwny miks różnych stylów - elementy New Age, elektronika z gitarą elektryczną (Shuttle Of Love), eksperymentu bazującego na efektach perkusyjnych (Inside The Ship), pokłosie Das Boot Doldingera (Urux Quest) i bombastycznego stylu Vangelisa (Erased Night) gdzie jednak dominuje ambient. Ale na koniec fundują nam jeszcze dyskotekowe techno w New Eden które zupełnie dezorientuje gdzie tą płytę przypisać. Znośne.
SYNDROMEDA- SYNDROMEDA IN C.H.A.O,S.’00
To kolaboracja tego Belga z Dave’m Gurrem (znany też z Oxymora i Omega Syndicate) i Ed Brittenem czyli Creative Harmonics And Organic Soundscapes. Płyta jakoś szczególnie nie powala ale są bardzo ciekawe fragmenty jak rytmiczno melodyjne Mapping Marianna, interesujące połączenie gregoriańskich klimatów wstępu z przepięknym sekwenserowaniem w Skudicism i olśniewające intro przechodzące w punkowy, zwariowany bit w Banzai. Ogólnie czemu nie?
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5713840-5710001.html
ARKENSTONE DAVID-MUSIC INSPIRED BY MIDDLE EARTH'01
Płyta inspirowana Władcą Pierścieni Tolkiena jest muzycznym oddaniem niektórych wątków powieści. Arkenstone płytę tą stworzył wraz z żoną Dianą.
Zrealizowana na komputerze i syntezatorach symfoniczna muzyka ilustracyjna z zacięciem naśladowania elficko-celtyckich sztafaży. Wychodzi to zgrabnie i trzeba oddać że Arkenstone to nie byle rzemieślnik (np. Lothlorien, przepiękne podchodzące prawie pod SM The Riders of Rohan) ale nie tego oczekiwałem. Z tym że jako alternatywa do muzyki oryginalnej z filmowej trylogii służyć może znakomicie.
NAVIGATOR-OCEANIC EMPIRE’01
Tony Andersen,Kent Eskildsen i Jens Peschke po debiutanckim Northern Consequence zwerbowani zostali do Groove Unlimited. Nagrywana między czerwcem 2000 a 2001 w Niemczech i Danii płyta zmasterowana została przez Rona Bootsa. I takie powinno być NBS. Tam gdzie trzeba liryczne z delikatną gitarą i fujarką tam gdzie trzeba dynamiczne w sekwenserowaniu przypominające lata prosperity TD (świetne, najlepsze na płycie Journey). Fajny kąsek dla nie tylko jak myślę zwolenników Berlina. Żywe, ciekawe wciągające granie i co bardzo lubię energetyczne kombinacje melodii sekwencjami a tam gdzie trzeba efektowne ambientowe kreślenia innych światów (wzorcowo w utworze tytułowym). Zamiast wiernego odwzorcowywania mamy tu świeży powiew innowacji podanych w sosie retro. Przyjemnego słuchania –polecam.
http://www.groove.nl/cd/9/9070m.html
BODDY IAN-LIVING PLANET’02
Library music – to rodzaj króciutkich form specjalnie tworzonych jako ilustracyjna muzyka na potrzeby filmów TV, dokumentów i reklam TV i radiowych. Najczęściej taka muzyka nie jest sprzedawana w szerokim obiegu jedynie w numerowanych krótkich seriach.
Boddy ma na swym koncie kilka takich wydawnictw.
Płyta składa się z 23 trzydziesto sekundowych fragmentów i tyluż samo ich rozbudowań do dwu, trzy minutowych impresji.
Intymna atmosfera komercyjnego ambientu przechodząca czasem w czystej krwi SM (np. piękne Force Of Nature) ale są też odstępstwa od tej reguły jak obdarzone mini bitem Active czy lajtowa w budowaniu dźwięków Earhbeat. Polecam.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #80340 autor: spawngamer » 04 paź 2009, 17:00

PADILLA CRAIG- FOLDING SPACE AND MELTING GALAXIES’02
Szkoła berlińska wymieszana z refleksyjnym ambientem. Czemu nie?
GANZ OLIVER- PHASES OF DEATH’03
Ganz zastanawiał się nad naukowymi aspektami tego co dzieje się z człowiekiem po śmierci. Ukuł więc całą opowieść o tym co dzieje się z jaźnią gdy człowiek trafia na OIOM po uderzeniu piorunem i gdy przechodzi momentami na tamtą stronę (świetnie to uchwycone poprzez zakłócenia w słyszalności głosów ratowników gdy wymyka się z tego świata) a słyszy hinduskie pieśni a w drugiej fazie umierania powraca rozmowa telefoniczna z ukochaną wybaczająca mu wcześniejszą kłótnię ...Szokujący ale jakże oryginalny pomysł streszczenia za pomocą muzyki kolejnych etapów umierania. Muzycznie to dość ostre granie z gitarą elektryczną często na pierwszym planie. Zamiast patetycznie wychodzi bardziej krzykliwie i szkoda że jednak brak tu liryzmu i zadumy. Ale jeśli ktoś lubi?
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5712633-5710001.html
SYNDROMEDA-CREATURES FROM THE INNER’03 2cd
Album zrealizowany w SinSyn Studio w Antwerpii wydany przez Neu Harmony. Dysk pierwszy to piękny, delikatnie sekwenserowany wstęp Dub Statement. Później muzyka poważnieje – dźwięk tężeje lub rozbity jest na czynniki pierwsze schodzące się ze sobą w prawie klaustrofobicznych zestawieniach. Nastrój jest tajemniczy ale nie mroczny – raczej wizyjno tajemniczy co najlepiej obrazuje kończący pierwszą płytę Out Of Dark. Out Of Nowhere wprowadza już Dark Ambient. I już pomimo sekwenserowania pozostaje taka ponuro melancholijna atmosfera kończąca się zadumanym solo na fortepianie w Rianna wieńcżącym płytę. Zamyślone, refleksyjne czyli ciekawe.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5712047-5710001.html
SYN-SYNPHARA’03
Zrobione dla Syngate nagrania zrealizowano w latach 2000-2003 w szkockim Syn Studio. Rozpoczyna się sztampowym berlinem Cydonia ale już druga suita, Valles Marineris jest ciekawą podróżą w nieznane otchłanie kosmicznej przestrzeni. Część trzecia, Utopia Planitia to opowieść ziem jałowych, ambientowe, tradycyjne kreacje z mellotronową otoczką. Zdarzają się jakieś nowoczesne tendencje (Olympus Mons) ale reszta to tradycyjna mellotronowa gra. Czemu nie?
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5712352-5710001.html
REALTIME –JOURNEY INTO SPACE’03
Niemcy Thomas Bock, Norbert Hensellek należą do „stajni” wytwórni SynGate. Duet ten powstał w Kolonii w 2002 roku gdy Bock, miłośnik Schulze’a, Kistenmachera i TD dokooptował Hensellka jako współproducenta do swych nagrań. Ten stał się pełnoprawnym uczestnikiem po zaprezentowaniu kompozycji Chandra którą razem obrobili na tej płytę. Od tej pory mają na koncie występy live na Satzvey Festival prezentującym gwiazdy SynGate oraz zrealizowaną w 2007 roku drugą płytę – Lights Of Universe gdzie eksperymentują połączeniem elektroniki ze śpiewem. Jakieś takie niewyraźne, rozmydlone sekwencyjne granie i dość monotonnie podane. Dramaturgii wydaje mi się być budowana na siłę. Dopiero ostatni utwór, Chandra wzbudza moje pozytywne emocje – zabudowana przestrzeń, szybka, elegancka melodia zwracają uwagę słuchacza. Ale to za mało jak dla mnie aby płytę obdarzyć szczególnym zainteresowaniem.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5712362-5710001.html
GALACTIC ANTHEMS- ABSTRACT CIRCUITY'04
Za pseudonimem Galactic Anthems kryje się Amerykanin Glenn Adams. Ta płyta, wydana w SynGate to jego drugi krążek. Już pierwszy, tytułowy utwór zaskakuje. To przedziwna mieszanka el symfonicznej ambientu, space disco i efektów z tradycyjnej elektroniki. I takie wahania stylów mamy już do końca. A to ambient zmieszany z bitem (Smooth) lub nowoczesnymi brzmieniami i z aborygenskim śpiewem (Madness), od Quiety Dreaming zaczyna się eksperymentalny ambient. Awakening to ambient z dubem zmieszanym z tribalem (dla mnie najciekawszy utwór) a Downtime i The Enchantment to eteryczny SM. Ta kombinacja nastrojów jakoś szczególnie dla mnie nie jest pociągająca. Ale jest ok.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5713302-5710001.html
FREE SYSTEM PROJEKT-PROTOAVIS’04
Ruud Heij, Frank Van del Wel i Marcel Engels w kolejnej odsłonie. Mollowe duszności zmieszane z wtrętami z wysokich rejestrów snują się przeciągle aby wykluć w końcu stałe szkoły berlińskiej (In The Ocean Of Tethys). Protoavis -wyładowania i bulgotania i znów ten sam schemat czyli gdzieś koło 23 minuty sekwencje. Desolate Landscape to najciekawsza dla mnie część – dobrze rozplanowana i subtelna. Ogólnie wciąż drepczą panowie wokół wiernopoddańczego odwzorcowywania tradycji. Jeśli ktoś lubi?
RADIO MASSACRE INTERNATIONAL –E-LIVE 2003’04
RMI to moi ulubieni “odmieńcy” dodatkowo obdarzeni poczuciem humoru przejawiającym się poprzez tytułownie kompozycji. Jest to jeden z limitowanych CDRów z ich muzyką będący pełnym zapisem występu na E-Live w Eindhoven, 23 września 2003 roku. Dodam, że ich najnowsze wydawnictwo to CDR z koncertem z E-Live w 2008 roku. Niestandardowe podejście do tematu berlina objawia się już w Signature of selective sweep, długim na 17 minut tracku, gdzie sekwencje podane są w nowoczesny sposób, a cała otoczka gitarowo eksperymentalna nadaje całości dodatkowego smaczku. „Neurological proteins aren't enriched for repetitive sequences, no” to basowy pomruk, repetetywny dźwięk przypominający klawesyn i spokojne mellotronowe rozważania przełamane przez wtręty gitary elektrycznej ożywiającej całość. Damo to świetna progresywa z pełną sekcją i łkającą gitarą elektryczną. Nucleotide Diversities to wzorocowe połączenie rzężeń gitary z sekwencjami. Mamy tu tylko dwie znane kompozycje –sztandarowy Geiger z Organ Harvest pojawiający się prawie na każdej koncertówce i część szóstą z God Of Electricity, gdzie instrumenty w tej przepięknej progresywnej balladzie wyraźnie nie stroją. Żywe, pełne werwy i innowacji granie –tak jak lubię –szczerze polecam.
http://www.groove.nl/cd/6/64795.html
INDRA –CALL OF SHIVA VOL. 1’05
Pole Shift przynosi skoczne bity zespolone z sekwencjami które wyciszają się a właściwie rozpływają i przechodzą w sekwencje w rozrzedzonym, odrealnionym tle w Great Ancient Gods Are Coming . Najdłuższy utwór In Search for a New Land to sugestywna impresja roziskrzona w zadumanym nastroju nocy. Równie oniryczny tyle że z żywszym rytmem wpadający w pulsujcy trans jest Sinai (original edit) –znakomity utwór. Magic Circle to kolejny zjawiskowy kawałek w transowej oprawie i pompatycznych pomrukach basowego grzmotu. Znakomita płyta.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5712901-5710001.html
AWEN –SHADOWS’05
Jako Awen muzykę tworzy francuski poeta i muzyk Richard Wentk. Album wydał Biomedical Electronics i była debiutem Awena. Paradise Lost to zdecydowane nawiązanie do tajemnicy dźwięków Klausa Schulze. Witchie’s Trance wprowadza najpierw jaskiniowy ambient pełen dźwięków z górnych rejestrów a potem wkracza w to wirująca w kosmicznych otchłaniach sekwencja podbudowana dodatkowo solówką i basowym brzmieniem. Aura alienacji i tajemniczości trwa nadal aż do finalnego Chamane gdzie Wentk łączy poszukujący ambient z mistycznym nastrojem. Złożoność i konsekwencja która prowadzi do stworzenia jednolitego klimatu na tej płycie, który wciąga słuchacza (mnie na pewno) w kreację osobistych wizji pozwala mi ten krążek szczerze polecić.
http://www.groove.nl/cd/3/34790.html

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #80538 autor: spawngamer » 11 paź 2009, 22:15

SCHULZE KLAUS FEAT. LISA GERRARD-HOMMAGE A POLSKA 17 WRZEŚNIA W HOŁDZIE POLSCE’09 (SP)
Dzięki uprzejmości Pani Anny Chylak i Pana Macieja Małka z Narodowego Centrum Kultury mogę mimo nieobecności na koncercie KS w Warszawie 17.09 cieszyć się możliwością posłuchania promocyjnego singla poświęconego 70 rocznicy napaści ZSRR na Polskę. Jak na Klausa króciutki utwór. Nic nowego tu do kolaboracji z Gerrard nie wprowadził. Stara się jej nie przeszkadzać. Powłóczyste dźwięki otulają słuchacza smutkiem zmieszanym z melancholią. Ciepłe słowa Schulze zawarte na okładce – Polacy zawsze byli świetną publicznością i jestem wdzięczny że mogę wracać do tego pięknego kraju od czasu do czasu...
SINGH BONCARD–EXP MUSIC FO SYNTRONIC INSTRUMENTS’05
Singh Boncard to nazwisko fikcyjnego muzyka wymyślonego prze Hansa Kneifel’a w kultowej serii przygód Perry Rhodana w końcówce lat 60 tych. Ten pseudonim kryje Niemca Georga Absta, miłośnika tych opowieści, który kolejne muzyczne treści osnuwa na wydarzeniach z universum Rhodana także booklet opierając o wizje plastyczne tego świata. Abst zawsze łączył zamiłowanie do elektroniki z hobby związanym z literaturą SF. I mimo, że elektroniką interesował się od wczesnych lat 70 tych swoje marzenia o realizacji własnych idei muzycznych mógł zmaterializować dopiero na tym albumie. Artysta uznał że syntezatory są zbyt łatwym wyzwaniem w spontanicznym tworzeniu muzyki stąd do rangi tajemniczego instrumentu -„syntronu” awansował jego PC-et na którym co ciekawe, tworzył spontanicznie w tzw. czasie rzeczywistym i to zarówno tyczy się kompozycji jak i wykorzystanych dźwięków ... Tytuł EXP wymyślił jako skrót słowa experimental.
Oryginalna tzw. vintage music połączona momentami z rasowym ambientem rozpisana na współczesne komputerowe zabawki. Spokojne, minimalistyczne melodie, wietrzne efekty, oszczędne aranże. Bardziej stawia na klimat niż na olśnienie słuchacza feerią dźwięków. W tym kontekście zaskakuje obdarzony bitem utwór tytułowy zbudowany z nakładających się na siebie brzmień gitary. Ciekawe bo inne.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5713359-5710001.html
NORLANDER ERIK -SEAS OF ORION'04
Erik Norlander urodził się w 1967 w filmowym Hollywood. Dorastał w Los Angeles i tam też zgłębiał jazz, muzykę klasyczną na kilka instrumentach od lat dzieciństwa po czasy uniwersyteckie ( dyplom Bachelor of Arts i zakresu literatury angielskiej). Wzorcami muzycznymi dla niego byli m.in. Rick Wakeman, Keith Emerson, Jon Lord i Mike Pinder.
Norlander pojawił się na ponad 25 płytach innych wykonawców w tym na od 1993 roku wspólnie wydanych kilku krążkach z Laną Lane i grupą rockową Rocket Scientists. Norlander wypowiada się w wielu stylach i gatunkach dla przykładu album Seas Of Orion będący jego debiutanckim zetknięciem z czystą elektroniką miał premierę podczas holenderskiej imprezy Alfa Centauri Electronic Music Festival ( trafił tu po raz drugi –pierwszy występ z 2001 roku był wspólny z Rickiem Wakemanem) a w tym samym czasie ukazał się tytuł Stars Rain Down zawierający rockowe nagrania jego kapeli z występów w Europie w latach 2001-2003.
Norlander płytę nagrał z gościnnym udziałem „pałkarza” Grega Ellisa, a wydała ją coraz bardziej licząca się w świecie el holenderska Quantum Records.
Rockowo progresywna perkusja i sięgająca nawet po granie w punkowym duchu (Fanfare for Absent Friends) plus syntezatory starające się nadążyć za bębnami. Ta energetyczna dawka muzyki zawierająca nieraz mordercze tempo wspaniale wpisuje się w tego typu wydawnictwa modne w latach 70 tych. Panowie zadbali jednak o przełamanie schematu umieszczając utwór bliski dark ambientowym alienacjom - Adrift on the Fire Seas of Orion's Shield przechodzące w rasową elektroniczną suitę. A płytę wieńczy zaskakująco przeróbka vangelisowskiego Hymne –jak dla mnie niepotrzebnie bo Norlander tworzy samodzielnie znakomitą muzykę i nie potrzebuje wspierać się coverami. Świetna praca-szczerze polecam.
ETHERFYSH-STASIS’05
Chris Christou kryjący się za nazwą Etherfysh to Anglik z Hastings w hrabstwie Essex greckiego pochodzenia. Jako dziecko u swego kolegi słuchał często puszczane przez jego matkę Tangerine Dream co w efekcie spowodowało takie a nie inne zainteresowania muzyczne. Jako nastolatek rozpoczął pierwsze próby muzyczne na string maszynie do własnoręcznego zbudowania i Korgu MS10.
To co słyszymy to głównie rozbudowany dźwiękowo, senny ambient. Jednostajne mimo urozmaiceń ewentualnie wyróżniłbym podchodzący pod SM utwór ostatni. Idea albumu czyli jakie wizje ukazywałyby się astronaucie oddzielonemu od statku kosmicznego dryfującemu bezładnie w przestrzeni kosmicznej brzmi dużo ciekawiej niż muzyka....
CANOVAS JAVI-IMPASSE’05
62 minuty Berlina. Ani lepsze ani gorsze. Dla zwolenników gatunku.
http://www.groove.nl/cd/1/18361.html
RICH ROBERT-ECHO OF SMALL THINGS’05
Iluminacyjny, delikatny ambient z szumem morza odgłosami przyrody, uderzeń dzwoneczków na wietrze do nocnego słuchania. Zadumane.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5712491-5710001.html
ALIEN NATURE-DISTANT CALLING’05
Ten solowy debiut członka formacji Hypnosphere, Wolfganga Barkowskiego wydała SynGate. Dramatyczna atmosfera najpierw mellotronowych a potem cyfrowych loopów wchodząca na pole ambientowych lejących się padów w tle których sączą się przytłumione bity i szczątki sekwencji. Ten nerwowy klimat mnie osobiście razi i niestety jest powielany. Przez moment robi się ciekawie w kawałku Ice Floating ale i on po czasie robi się nudno monotonny...
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5712369-5710001.html
INDRA –CALL OF SHIVA VOL. 2’06
Ta płyta odbiega od klimatu wcześniejszych płyt Indry. Stawia bardziej na rozbudowane efekty połączone z solówkami w surowej, intymnej otoczce pozbawionej wyraźnych cech szkoły berlińskiej a bardziej momentami uwypuklającej choćby bit wzięty z muzyki techno i świetnym lekko podniosłym zakończeniem – Nataraja, gdzie nastrój buduje rytm i zmienna natężenia dźwięku. Porządna, solidnie spreparowana porcja muzyki.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5712902-5710001.html
ALPHA WAVE MOVEMENT- TRANSCENDENCE’06(96)
Płyta ta rozpoczęła działalność kanadyjskiej oficyny Harmonic Resonance Recordings i jest rozszerzona o jeden utwór reedycją debiutanckiego albumu tego artysty. Kuryluk gra niby coś co przypomina ambient ale wyraźnie przyspiesza rytm tego gatunku, okrasza to dyskretnie instrumentami perkusyjnymi i subtelną ale rozbudowaną aranżacją. Jeśli zaś pojawia się muzyka idąca w kierunku SM to wtrącone są etno elementy (znakomity Terra Nocturna). Dodany utwór The Evolution of Dawn świetnie wpisuje się jako maxi ambient w ducha całego wydawnictwa. Słucha się świetnie, świat dźwięków tego Kanadyjczyka wciąga i czaruje słuchacza więc szczerze polecam.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5713219-5710001.html
NIES HARALD- MAGNETIC DEFLECTION’06
Dwie pierwsze płyty Niesa jakiegoś szczególnego wrażenia na mnie nie uczyniły. I tu też pojawiają się tradycyjnie rockowe przemycenia (gitara i perkusja) jak i nawiązania do muzyki symfonicznej (zwłaszcza wstępy). Ale od strony muzyki elektronicznej dzieje się tu mnóstwo - fruwamy i bujamy się w obłokach w nieustających pasażach loopów obdarzonych echem, gdzie otrzymujemy przy tym ładną porcję melodyjnej elektroniki (np. Lightconversation). Najciekawszy dla mnie kawałek- OSC Trip -wspaniale wpisuje się w tradycje nie sekwenserowej elektroniki – pełzająca w słuchawkach stopniowo rozbudowująca się kompozycja dryfuje pośród perkusyjnych subtelności by w końcu wpaść w molowe dźwięki mellotronu stopniującego wirowanie w kosmosie. Całą płytę słucha się fenomenalnie – zaskakuje kolejnymi ciekawymi utworami układającymi się w płytę którą jedynie można określić jako –koniecznie!
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5712941-5710001.html

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #80989 autor: spawngamer » 27 paź 2009, 13:21

EBIA -STAR VOYAGER’06
Przez moment bałem się (odgłosy morza) że to jakieś typowe New Age ale już po chwili startują syntezatory, sample i dźwięki układają się w melodyjne, wpadające w ucho granie. Jak forpoczta wystawiony jest tytułowy kawałek który w kontropozycji do dźwięków z górnych rejestrów powtarzających jak refren pewną frazę wystawia silny bit i basowe przetłoczenia –uwielbiam takie rytmiczne wpływające na emocje granie! Gravitation wykorzystuje ambientowo medytacyjne tło z brudnymi dźwiękami nowych brzmień do stworzenia przestrzennej miniatury. Supernova powtarza zabieg z pierwszego utworu – rytmiczne porywające brzmienia w opozycji do powtarzanych wysokich dźwięków tworzących chwytliwy temat implikują podniosły, radosny klimat. Pulsar –spokojny rytm nadaje plemienny bęben okręcony przelatującymi efektownymi świdrowaniami a na tle tego po jakimś czasie pojawia się rzewna solówka... Podobny zabieg wykorzystuje Asteroids. Geen Planet jest niestety przekombinowana i nuży ale rekompensuje to wieńczący płytę znakomity Galactic Dream –przebojowe ME. Wiem że treść tego krążka jest po części zręcznie zmanipulowana pod publiczkę ale jednak zrobiono to bardzo smacznie –polecam
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5712946-5710001.html
BINAR-SPINDRAGONS’06
Wydawcą tego albumu jest Viktor Rek i jego Ricochet Dream. Płyta ukazała się w USA w limitowanym do 300 egzemplarzy wydaniu. Dwaj utalentowani muzycy sceny brytyjskiej, Paul Nagle i Andy Pickford to nie lada rzemieślnicy więc mamy tu dobrze spreparowane melodyjne granie z nadspodziewanie dużą ilością wokalnych sampli. Choć początek może zapowiadać jakiś dziki trance to jednak zalegamy w rytmicznych ale dość leniwych klimatach (Bride Of Spankenstein) powoli wykluwających swe mocniejsze oblicze (Ultrasound Dudes) ale jest sztampowo dopóki nie wpadamy w Tell Me Why gdzie za pomocą wibrafonu i przejrzystej przestrzennej solówki syntezatorowej budują przepiękną kompozycję dodatkowo wzmocnioną efektami perkusyjnymi –wspaniała rzecz. Potem mamy w miarę konwencjonalne granie, melodyjną watę –jaśniejsze momenty to A Strange Silence i przynoszący dużo ciekawych zabiegów formalnych i dobrze podkreślony i rozbudowany z ładnym wkomponowaniem fortepianu Out Of Skinner's Box. Całość jest zgrabnie przygotowna więc –czemu nie?
JENKINS MARK- GHOST OF MARS’07
Mark Jenkins to dziennikarz tak szacownych magazynów muzycznych jak Melody Maker, New Musical Express i Music Week oraz profilowanych Keyboard Player, Virtual Instruments gdzie wykłada tajniki muzyki syntezatorowej. Stąd jego przygoda jako członka legendarnej brytyjskiej White Noise, Muzyką instrumentalną zainteresował się po ujrzeniu telewizyjnej realizacji Tubular Bells Mike’a Oldfield’a w 1974 roku co bardzo różniło się od typowych popowych piosenek. Na dobitkę usłyszał w tym czasie u Johna Peela Tangerine Dream i od tej pory sukcesywnie tworzył własne zestawy do nagrań. W czasach akademickich na ARP Oddysey tworzył podkłady muzyczne do studenckiej telewizji a pierwszą pracę znalazł w magazynie muzyki elektronicznej recenzując nowinki w nowych modelach syntezatorów, nowinkach MIDI, dzięki czemu poznał m.in. JMJ i członków TD. W 1985 roku stworzył własny label, który wkrótce oprócz jego muzyki wydawać począł kompilacje na które kompozycje osobiście dostarczyli m.in. Isao Tomita i Karl Bartos. Od tej pory ma za sobą wiele koncertów, głownie w planetariach oraz wspólne prace z ludźmi z Can, Gong, Tangerine Dream, Heldon i Hawkwind. Jest też obecnie członkiem legendarnego brytyjskiego projektu White Noise.
Wydawcą tej płyty jest brytyjski AMP. Zaprosił na nią meksykańską gwiazdę NA, Alqumię. Słychać tu jego fascynacje nowymi brzmieniami spod znaku wykonawców do których wpływów się przyznaje (The Aphex Twin, William Orbit, Air, The Orb, System 7). Do tworzenia wykorzystał rozwinięte technologie zaprzęgając do pracy komputery Apple syntezatory wirtualne i polifoniczny modularny syntetyzator zbudowany przez Delta Music Research. Z początku niechętnie przyjmuje drum’n’bassowe brzmienia połączone ze śpiewem (Moonbeams) ale już drugi kawałek który wplata w to wspaniale tradycyjną elektronikę rekompensuje z nawiązką to złe wrażenie (Something Dancing In The Darkness). Są też tangentyzowane wątki z tym że w dużo ciekawszej formie niż robiło to TD (Phobox & Deimos Dancing). Ta mieszanka poszukiwań w duchu Namlooka z tradycyjną elektroniką brzmi bardzo przekonywująco i świeżo, słucha się tego z uwagą i zainteresowaniem bardzo dobre wrażenie niestety psują pseudopiosenki z wątłym wokalem Alquimy (np. Reunited ). Co ciekawe nie przeszkadzają mi jej kolaboracje z np. z Zinklem a tu jakoś ich nie trafię. Taneczne rytmy i pompujące basy splatają się z gitarowymi riffami i ambientowymi pejzażami tworząc melodyjną dynamiczną całość. Polecam. http://www.generator.pl/x_C_I__P_5713274-5710001.html
ALTRES- TRIPPING THE DARK FANTASTIC’07 2cd(cd1-1983-1986, cd 2-2003-2006)’07
Zespól pochodzi ze szkockiego Dundee. W oryginalnym składzie ( Jeremy Bryning, Joseph Donnelly, Kevin L. Guthrie, Brian Hutton, Mike Nelson i Maurice Richardson) powstali w 1983 roku grając głownie improwizowaną muzykę instrumentalną. Rozpadli się w 1985 roku ale zdążyli wydać kilka kaset i wystąpić na kilkunastu eventach. Reaktywowali się w2003 roku –mają na koncie kilka dużych imprez, kilka kompozycji na kompilacjach. Ten album to ich pierwsze samodzielne CD zbierające na pierwszej płycie nagrania sprzed lat a na drugim krążku najnowsze kompozycje, także te publikowane na samplerach. Co ciekawe, używają gitary i syntezatorów unikają za to komputerów.
Dysk pierwszy ostre sekwencyjne granie z dodatkami automatu. Dysk drugi jest dużo bardziej dojrzały aranżacyjnie i profesjonalny w treści – ciepłe barwy i nawiązania do tradycji TD z początku lat 80 tych. Tyle że stonowane i zadumane –tu zwraca uwagę ładnie rozwijający się w przestrzeni oparty na brzmieniu fujarki i gitarze akustycznej wspomaganych syntezatorami w nie narzucający się sposób kawałek Magiscule Beach i to jest pewna stała –lekko oniryczny, trochę eksperymentalny klimat potęgowany brzdąknięciami gitary i zawieszonymi przez moment w próżni syntezatorowymi wtrętami – Dusktreader i Black Point. Zaś (Shadow of a) Broken Mirror i Throb to stonowane powoli wijące się w głośnikach systematyczne berlińskie granie. Zdecydowanie polecam drugi dysk.
http://www.youtube.com/watch?v=BZmuEnZr5pg
DUTCH SPACE MISSION –MASTERS OF SPACE & TIME’07
Ten duet to Eppie E Hulshof znany też jako Von Haulshoven twórca tzw. "stone age sequences" i Bert Hülshoff ukrywający się pod pseudonimem Phrozenlight, miłośnik sennego, kosmicznego ambientu. Zapoznali się w 2006 roku na EMForum i po odkryciu wspólnych inspiracji jak i fascynacji innymi nurtami muzycznymi mimo różnic w typach tworzonej muzyki zdecydowali się stworzyć coś razem.
Sekwencje są zmarginalizowane na rzecz kosmicznych padów. DSM przemierza niezmierzone ostępy kosmiczne Meandry SM są im nieobce więc wychodzi z tego całkiem gustowna prezentacja nie stroniąca od eksperymentalnych brzmień połączonych z medytacją (tybetańskie gongi). Raczej ciekawostka.
NIES HARALD- DUAL SYSTEMS’07
Nies wyraźnie odrzucił gitarę na rzecz wirtualnych instrumentów. Harmoniczne, melodyjne granie pozbawione jednak jakiegoś szczególnego polotu. Aż dopięknej, poprowadzonej ciepłą barwą kompozycji Magma Chakra. Równie interesujący jest Organic Sector gdzie symfoniczny wstęp przechodzi w kłusujące ale nie nachalne tempo z ponownie ciepłym tłem. Ogólnie czemu nie?
.http://www.generator.pl/x_C_I__P_5713242-5710001.html
KIRKWOOD JIM-NIGHTSHADE IN EDEN’07
Autor jak wynika z okładki próbuje w muzykę mieszać jakieś idologie profetyczno- ekologiczne. Mamy więc przytoczone z kilku źródeł przepowiednie że jak nie będziemy dbać o naszą planetę to zdegraduje się i zemści na nas w katastrofach żywiołów. Najpierw wiolonczela i sukcesywnie wprowadzane, w roztropny sposób wytrawnej wiedzy doświadczonego muzyka kolejne elementy szkoły berlińskiej (Children Don’t Play Here). Kirkwood udowadnia że doświadczenie m znaczenie a że sztafaż mimo ze wyświechtany to może cieszyć ucho gdy jest dobrze skompilowany. Drugi kawałek Nightshade In Eden celebruje wstęp w symfoniczno ambientowych pasażach aby wejść w końcu na właściwe tory sekwenserowania . Dobra praca godna uwagi.
SYNDROMEDA- VON HAULSHOVEN MEETS SYNDROMEDA’07
Kiedy Belg spotyka Holendra to...spokojne stonowane pływy w tradycji unurzane. Zresztą tytuły Oscillator Suite czy Vibrations mówi wszystko. Zwyczajne.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5713630-5710001.html
EMMENS GERT & HEIJ RUUD-JOURNEY’07
Romantyczna szkoła berlińska z dużą domieszką ambientu. Czemu nie?
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5713516-5710001.html
PATCHWORK- FIRST WORK’08 (98)
Wersja zrobiona dla SynGate zawiera jedno niepublikowane nagranie. Spokojne, stonowane nastrojowe w wyrazie granie w tradycyjnym duchu. Momentami posępne...Jedynym odstępstwem jest dodany po latach Meadow – który w stosunku do reszty mocno odstaje swą dynamiką. Przyzwoite.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5713459-5710001.html
SCHULZE KLAUS FEATURING GERRARD LISA-RHEINGOLD LIVE FROM THE LORELEY’08 (2 DVD)
Dysk pierwszy zawierający koncert zarejestrowany podczas trzeciej edycji festiwalu Night Of The Prog Rock Festival, zwraca uwagę profesjonalnym , wielokamerowym filmowaniem (holenderska ekipa). Cieszą też napisy w języku angielskim, dotyczące tego co mówi Klaus na scenie. Schulze wyraźnie kokietuje publiczność, Lisa jak zwykle udaje skromność ...Pełny zapis występu, czyli oprócz antraktów także to co nie zmieściło się na CD. Audofile mają do wyboru zwykłe stereo, Dolby 5.1 i DTS 5.1. Dysk drugi to gratka dla kolekcjonerów wszystkiego co z KS związane. Mamy więc reklamówkę sklepu wysyłkowego, interesujący dokument The Real World Of KS gdzie pokazano pracę w wynajętym w Anglii studio Petera Gabriela nad obróbką całości materiału muzycznego zapisanego podczas występu, do wersji surround, gdzie Schulze wypowiada się podczas mowy o tym że nie lubi edytować ani podrasowywać dodaniem bitów w studio, materiału live, co jak się śmieje, można sprawdzić na bootlegach. Klaus opowiada też o swoich instrumentach, o tym że nie lubi festiwali i dawno już nie grał na żywo ale urzekła go jak i Lisę, która dołączyła do występu spontanicznie, tematyka wagnerowskiego dzieła Pierścienia Nibelungów jako tematu przewodniego Loreley, wreszcie o podjęciu współpracy z Lisą Gerrard i obawach czy śpiewa do notacji gdy on preferuje improwizację...Ostatnim dodatkiem jest rozmowa Steve Wilsona z Porcupine Tree z Klausem. Zapadł mi w pamięć fragment gdy Wilson opowiada że nie lubił jednostajnej muzyki Schulze a kochał się w zmiennych formach TD i dopiero po latach dorósł do atmosfery i tekstur muzyki Klausa. Polecam
TANGERINE DREAM-LIVE AT LORELEY’08 (DVD)
TD na festiwalu prog rocka w dniu 18 czerwca 2008 wystąpiło przed Schulze’m z materiałem prezentującym przekrój ich twórczości od lat 70 po najnowsze kawałki czyli od tradycji po obecne tendencje w ich muzyce. Oczywiście kawałki znane są przerobione na potrzeby koncertu i „unowocześnione”- na szczęście nie za bardzo...Sarkam może niepotrzebnie bo set słucha się bardzo dobrze! Posłuchajcie Night One In Space, Leviathan, Red Sphinx Lighting, Tangram, Warsaw In The Sun itd. Dobre profesjonalne filmowanie, efekty w postaci podziału ekranu. Najmilej się patrzy na pełną energii, ciągle uśmiechniętą pałkarkę Iris Camaa. Jako bonus zamieszczono materiał pokazujący okolicę gdzie koncert się odbywał jak i przygotowania do niego. Polecam.
TANGERINE DREAM-EPSILON JOURNEY EIDHOVEN 2008 TANGERINE DREAM PLAYS EDGAR FROESE’08 (DVD)
Występ z holenderskiego E-Day z 13 kwietnia 2008 na Uniwersytecie Technicznym Eidhoven. Solowe nagrania Froese’go po nowemu. Rozpoczyna się od transkrypcji Dvoraka a potem świetne granie dawnych i nowych kawałków. Już pierwsze dwa –nostalgiczny Traffic Of Silence i przebojowo dynamiczny Vault Of The Heaven Zespół w takim samym pięcioosobowym składzie później na jak na Night Of Prog Rock Festival. Zdjęcia z kilku kamer także ruchomej platformy, urozmaicone przebitkami wizualizacji z koncertu, zdjęcia czarno –białe, w sepii, w poświacie, efekty np. podziału ekranu oraz półprywatne fotki Froese spoza koncertu. Widać że realizator nagrania koncertu starał się, i bardzo dobrze bo dynamiczny montaż nie nuży widza. Do wyboru jest tradycyjny dźwięk stereo jak i surround 5.1 sumie 2 i pól godziny dobrej muzyki. Polecam.
TANGERINE DREAM -VIEWS FROM A RED TRAIN’08
Już od pierwszego utworu jest sympatycznie-lajtowe, nastrojowe granie. Potem operowa diva i przebojowe Leviathan potem trochę zapętlają się ale znów przebojowo jest w –One Night In Space. Poza tymi kawałkami jakoś przeciętnie. Ujdzie.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #81678 autor: spawngamer » 29 lis 2009, 17:59

STOCKMAN & MAC OF BIONIGHT- SOLAR MISSION’08
To wspólna praca Belga Gotfrieda Stockmana i Włocha Mac Of Bionight. Obaj nigdy się nie spotkali wymieniając się pracą poprzez internet a Godfried dokonał też masteringu.
Stockman wymyślił historię która została rozrysowana na poszczególne tracki.
Opowieść o próbie transmisji energii słonecznej bezpośrednio ze słońca na ziemię – w specjalnym statku podejmują się tego dwaj naukowcy. Opowieść o tej misji jest rozpisana jako dalsze wydarzenie na kolejną kompozycję na płycie. A tą wydał SynGate zachęcony próbkami muzyki jakie autorzy przesłali do wydawnictwa.
Melodyjne trzymające się el tradycji granie. Już pierwszy, tytułowy utwór wpada w ucho serwując żywą perkusję by przejść do subtelnych kosmicznych tematów pełnych świergoczących minięć z satelitami i kometami...Kolejna kompozycja, Space Travel zwiewna utrzymana w duchu najlepszych kąśków el muzyki wabi piękną atmosferą i delikatna instrumentacją. W Closing In pozostajemy w spokojnościach ale niesamowicie podanych pełnym rozmachu i magnetyzującej poświaty analogowych brzmień i jednostajnej sekwencyjności godnej Klausa Schulze. Już wiem po tym kawałku że album to niezwykły. Nawet kiedy dodają basowe pomruki, spełniają one rolę wyznacznika rytmu a na pierwszym planie tymczasem znowu subtelności układające się w niebanalną melodię (znakomity Heat). Tam gdzie jest sztampowo, berlińsko, smaczne są wstawki sampli (np.Probe One) . Data Stream to przykład jak z banalnej kompozycji można wydobyć to coś za pomocą solówek– zwraca też uwagę świetne przełamanie perkusją. Kolejną interesującą kompozycja zbudowaną za pomocą delikatnych dźwięków i bitu jest Leaving Orbit i melancholijne zakończenie oparte na fortepianie (Solar Mission Reprise). Berlińsko kosmiczny blend klimatów. I dla takich wielobarwnych muzycznych motyli warto czesać dziesiątki płyt. Koniecznie.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5713480-5710001.html
WIM - THE WHITE PEAK'08
Wim to Norweg z Trondheim Ketil Lien (rocznik 1972). W elektronice rozkochali go w latach 80 tych Kitaro, Vangelis, Oldfield ale szczególnie TD i Jarre. Ukuł do tworzenia swej muzyki swoistą filozofię gdzie instrumenty to paleta kolorów a tworzenie to malowanie dźwiękowych obrazów. Na swe wydawnicze łono przygarnął do AD Music Wrighta i Foxa specjalizujący się w atmosferycznej, melodyjnej elektronice. Romantyczno-patetyczne solówki w szerokim spektrum stylów; z chilloutem (The Last Realm) downtempo (SIrens From The Past) elementami techno (np. Magic Hills) lub zwiewnym New Age ( fortepian z pogłosem i pełne uniesienia dźwięki w Econ Theme). Te przeciągłe pasaże w tle zgrabnych efektów układające się w senne ale miłe dla ucha aplikacje najlepiej wyeksploatowane są w Seeking Soft Atmospheres oraz bardziej dynamicznym, gitarowym Dark Princess. Trochę drażni naiwność ale treściowo jest ok. Polecam.
http://www.youtube.com/watch?v=2nk3JGfUFfk
ALLUSTE-CONSTELLATION’08
Romantyczna szkoła berlińska. Nostalgie w berlińskim enturażu senne spokojności najlepiej przechodzą w sekwencje w Acul. Lasesias wprowadza niespokojną atmosferę Tafesani zaś nasuwa najbardziej kosmiczne pejzaże. Monachello tą płytą debiutował.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5713972-5710001.html
BRAINWORK –TEN’08
Uwe Saher zaczyna od ambientowo fluktuacyjnych perygrynacji. Atlantica to taki niekończący się styl KS zrobiony w bardziej komercyjny, przebojowy sposób podobnie jak Pacifica która te porównanie pogłębia. Beauty Of Sadness to wysokotonowe pasaże jednostajnych dźwięków. Koherentna, trzymająca się mocno podwalin gatunku muzyka. Polecam.
http://www.youtube.com/watch?v=s94Zfr0AlrE
COSMIC HOFFMANN- OUTERSPACE GEMS’08
Klaus Hoffmann Hoock jako Mind Over Matter zmierza bardziej ku prostocie New Age pod swoim nazwiskiem i jako Cosmic Hoffmann nurza się w tradycyjnej elektronice. Album ten to niespodzianka złożona z niepublikowanych nagrań z lat 1978 –1985 gdzie słychać oszczędne w formie mellotronowe wojaże, analogowe błądzenia pulsujące w kosmicznych przestrzeniach itp. Hoffmann użył Mellotron M 400 S + plus taśmy, Mini Moog, ARP Odyssey, Roland M 100 Modular System, maszynę perkusyjną Roland Korg PS 3100 i gitarę Gibsona. Wszystkie te domowe nagrania odkurzone zostały z taśm szpulowych i MC. Hoock wspomina te czasy gdy puszczał jeden magnetofon z nagranym dźwiękiem i w tym czasie grał na żywo nagrywając wszystko na innym magnetofonie z rozrzewnieniem godnym czasów „przed MIDI”, presetów i pluginów.. Szczególnie przypadło mi do gustu modulowane Spacewards i wsparte gitarą akustyczną Black Hole Magic. Surowe ale z pasją. Polecam.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5713493-5710001.html
PATCHWORK-CONNECT’08
Rene Jansen komponuje od 1985 roku a Ruud Heij od 1982.Ten ostatni znany jest z Free System Projekt, niektórych propozycji Kubussschnitt ale najbardziej z duetu z Gertem Emmensem. Panowie spotkali się na wspólnej sesji w 1994 roku, a efekt na tyle im się spodobał że zdecydowali się na wspólny album. I tak powstał projekt Patchwork gdzie gościnnie występował też Niemiec Udo Scheyka. Materiał na tą płytę Heij odnalazł w swym obszernym archiwum różnych sesji które odbył na przestrzeni wielu lat. Obaj panowie po wysłuchaniu tego materiału uznali że byłoby fajnie udostępnić go zarazem nie chcąc wydawać kolejnego krążka. Wpadli więc na pomysł umieszczenia go jako downloadu na cieszącym się coraz większą popularnością wśród muzyków el jak i fanów gatunku portalu MusicZeit. I tak powstał album Connect. Myślę że wszyscy dla których pojęcie Berliner Schule jest bliskie odnajdą tu smczny kąsek dla siebie. Majestatyczne pady, loopy i sekwencje tworzą wzorcową tapetę tego gatunku. Dobre.
AIRSCULPTURE-BURN - LIVE AT THE SECOND HAPSHIRE JAM’08
ArSculpture to kanon współczesnej elektroniki a zespół ten to jeden z najważniejszych twórców angielskiej sceny el. Tytuł ten ma dość niezwykłą historię gdyż do 29.11 2009 dostępny jest tylko jako download na stronie MusicZeit lecz tego właśnie dnia będzie miał swą fizyczną, bo na CD, premierę podczas inauguracji już ósmej edycji Hapshire Jam w Liphook. Historia płyty sięga zaś listopada 2002 i Hampshire Jam 2 – jest to rejestracja ówczesnego koncertu. Zabieg trochę dziwny odgrzewania starego setu ale biorąc pod uwagę że panowie milczeli rzec można 3 lata ( nie biorę pod uwagę unikalnego promocyjnego Before The Moon), zajęci swymi projektami solowymi jak i nowymi konfiguracjami jako Cosmic Smokers i Ideation dobre i to.
Efektowny ambient pełny akustycznych odgłosów i elektrycznych zabaw. Dochodzą z początku niemrawo a potem wpadające w ekstatyczne uniesienia, sekwencje. Stąd też tytuł. Wyjaśniają to na okładce; na tym koncercie pożegnaliśmy się z mellotronem Adriana i zarazem był to test dla nowych systemów modularnych przywiezionych dosłownie dzień wcześniej z Bristolu. Wszystko się zwieszało i niechciało współdziałać ale muzyka powoli rozpalała się „a slow burn, a inferno”. Przyzwoite.
BODDY IAN-SLIDE’08
16 album studyjny Boddy’ego stworzono miedzy styczniem a lipcem 2008 na Roland System 100-M, Doepfer A-100 & Analogue Systems, Analogue Systems French Connection keyboard, Minimoog, VCS-3, Spectrasonics Atmosphere & Stylus RMX. Tybetańskie misy w mrocznych oparach zamiast w ambient przechodzą w konkretne, mocne dźwięki pełne dynamizmu. Boddy mógłby ta muzyką ilustrować jakieś kino akcji. Ciekawe.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5713509-5710001.html
VANDERSON-MUSIC IN MY MIND’08
Tą plytę od “podziemnych” wydawnictw Wierzchowskiego różni to że jej zawartość udostępnił SynGate.Pierwsze utwory to zdecyd owanie lajtowe granie z miłymi melodiami, sympatycznymi aranżami mające ludyczne założenia. Dziać się zaczyna od Paranormal gdzie twórca zanurza się w „poważnej” el muzyce sięgającej ku nowym brzmieniom wypływającym z dźwiękowych zabaw i poszukiwań Kraftwerk (np. Project 79 czy Destination Road Part 2 ). Wyróżniłbym lekko rozmarzony Elements i cyzelujace efekty dźwiękowe Hoogie. Ciekawe.
http://www.generator.pl/x_C_I__P_5713458-5710001.html
SPEEDY J (Jochem Paap)-GINGER’93
Jochem Paap jako ambientowiec ze stajni FAX wynudził mnie swymi nagraniami. Ale ten urodzony w 1969 roku w Rotterdamie twórca rozpoczynał od nurtu techno jako producent i wykonawca. Wydana w 1993 roku płyta Ginger przynosi coś co nazwano inteligent techno. Na przykładzie pierwszego utworu, tytułowego, można rozpoznać cechy tego nurtu. Techno bit otoczony jest minimalistycznymi, miękkimi i miłymi dla ucha dźwiękami. Kolejne kawałki zahaczają o groove (r2d2) i chillout, pełne samplowanie (Fill 14) ale nadal w ciepłej, rytmicznej poświacie gdzie każdy słuchacz mimowolnie tupie nóżką. Płytę wydał label Plus 8 Ritche Hawtina (inny członek rodziny FAX) będący amerykańską częścią legendarnej Warp Records w ramach AI series prezentujących ambitną nową elektronikę. Ciekawe.
http://www.youtube.com/watch?v=Os39qOYNP5Y

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #81975 autor: spawngamer » 13 gru 2009, 9:02

ATILLA CAN- 1453 SULTANLAR ASKINA'06
My mamy Grunwald a Turcy Konstantynopol. Czyli Attila został zaprzęgnięty do patriotycznej agitki o upadku imperium bizantyjskiego i cezury jaką przynosi historii 29 maj 1453 roku i zdobycie Konstantynopola znanego dzisiaj jako Stambuł. Muzyka jest typowo ilustracyjna ( sięga po nią turecki film dokumentalny ) i z pompatycznym zacięciem chórów, bębnów i tym podobnych elementów lub delikatności subtelnych kompozycji sięga ku tworzeniu w stylu Vangelisa. Orkiestrowe brzmienia, podróbki naturalnych instrumentów, skrzypiec, harf, fletów okraszone typowymi orientalizmami ledwo przemycają jakieś syntezatorowe wtręty (np. Ak Şemsettin’in Rüyası). By zakończyć (niepotrzebnie) śpiewanym po turecku techno hitem Sultanlar Aşkına (Radyo Remix)...W większości bardzo interesująca muzyka szczególnie polecana miłośnikom soundtracków.
http://www.youtube.com/watch?v=VxlyXd40 ... re=related
HELPLING DAVID-ORIGINAL MUSIC SCORE TRADE OFFS’04
Helpling po „Sleeping ...” zajął się tworzeniem do reklam, gier video, multimediów i TV. W 2003 roku został zaproszony do stworzenia muzyki do pełnometrażowego filmu zrealizowanego przez pisarz i reżysera Vikrama Yashpala. Reżyser pochodzący z Indii opowiedział uniwersalną historię jak ulegamy pożądaniu i chciwości poprzez losy małżeństwa, które z Indii emigruje do USA. To taki maxi ambient pełen etnicznych odniesień. Pełen czarownych, zwiewnych klimatów w stylu O’Hearna ale i też zaskakuje techno łupankami pokazującymi wszechstronność Helplinga (Are You Ready, Sapna Dances, To Win The World i inne). Królują miniaturki nieprzekraczające 1.30 - efekt tego że to muzyka użytkowa, na zamówienie pod obrazki filmowe. Ścieżka dźwiękowa jest taka jak w filmie, czyli Helpling nie pokusił się o rozbudowanie poszczególnych kompozycji i tak naprawdę mamy 7 utworów i 18 ułamków. Raczej ciekawostka choć są też chwile godne wcześniejszego "Sleeping On The Edge Of The World". Dużo hinduistycznych wtrętów.
SYN-SONUS’04
Oschły ale koherentny w formie wyrób szkoły berlińskiej. Ciekawostką jest cytowanie prawie dosłowne Jarre’a z Oxygene w Sonus Part VI. Dobre.
FRITSCH ELOY-SPACE MUSIC’98
Pierwszy utwór Beyong the galaxy, trochę mnie zaskoczył bo to takie nieporadne symfoniczne el z efektami kosmicznymi z dekady lat 70 tych. Ale tak jest i dalej –czyli Fritsch tworzy pastisz początków współczesnej el muzyki z archaicznymi analogowymi brzmieniami. Nie ma tu tajemnicy, przestrzeni na interpretację, melancholii tylko dosadne głośne dźwięki. Może trochę przesadzam bo są tu też spokojniejsze partie (np. Gate to infinity czy Starlight) ale generalnie jestem rozczarowany bo ta muzyka do mnie nie przemawia – to raczej sympatyczna konfekcja.
LYNNE BJORN- WIZARD OF THE WINDS’98
Przygodowa muzyka ilustracyjna przypominająca mi to co zrobił Clannad na Angel And The Soldier Boy czyli reading story tutaj gatunku fantasy a potem muzyczne przedstawienie czytanego fragmentu. A to opowiedziane jest za pomocą rockowo symfoniczno minimalistycznych środków w średniowiecznej woalce. I tak mamy albo tylko samotną gitarę albo rozbudowane aranżacje. Syntezatorów tu niewiele bardziej skłania się ku naturalnym brzmieniom tworzonym z komputera. Zwraca uwagę piękna progresywna gitara w Betrayal in Zanzair. Ciekawe.
HASLINGER PAUL- PLANETARY TRAVELLER’97 (DTS)
Fanom TD chyb nie muszę przedstawiać. Bynajmniej ten Austriak po tzw. hollywood yers pozostał w USA i nadal tworzy muzykę filmową ( m.in. Tomb Raider, Underworld). Planetary Traveller jest to projekt poświęcony serii muzycznych zobrzow grafik komputerowych. Muzyka ta znakomicie nadaje się do pokazów w planetariach. Pełna odgłosów pasujących do obrazowania olbrzymich pustych przestrzeni, pełna pokory i uwielbienia dla ogromu kosmosu w masywnych orkiestracjach i wykorzystaniu chóru przypomina mi klasyczne dzieło - Planety Holsta. Przerażające potężne widowisko wypełnia masywnie system 5.1.
SYNAESTHESIA -EPHEMERAL’97
Mroczna, nowoczesna elektronika z elementami etno. Nic to odkrywczego, poprawne i wypada blado przy dwóch poprzednich wydawnictwach. Jakoś mnie nie uwiodło.
FRANKS NICK -DARK ANDROMEDA (EP)’96
Jak na dzisiejsze czasy to króciutka bo 22 minutowa prezentacja. Rockowe dudnienie perkusji w tle chwytliwego pasażu syntezatora (Dark Andromeda). Psuje odbiór piosenkowe Dark Andromeda (Slight Return) The Girl By The Lough raczej wątłe wokalnie. Land Of The Rising Moon to cięzka progresywna praca perkusji i syntezator plus ostra elektryczna gitara. Te przytłaczające mocne dźwięki królują do końca. Zaskakująca jest jedynie Stone Mountain przypominająca raczej skrzyżowanie bluesa z nowymi brzmieniami i hard rockiem. Dziwaczne.
LINTZ WOLF- THE GRAIL CYCLE - DARK AGES - THE MISSING CHAPTERS’96
Początkowe fragmenty przypominają mi Vangelisa gdy za pomocą chóru i orkiestry próbował w latach 90-tych stworzyć coś idącego ku muzyce symfonicznej w romantycznym stylu. Ale szczęk bitewny i następująca po nim typowa dworska muzyka na harfę, dudy i zaśpiewy świadczy, że nadal jesteśmy w świecie Lintza kończącego swą opowieść. Ale ta część ma bardziej alegoryczny, czasem pompatyczny czasem zadumany wymiar instrumentalnej muzyki symfonicznej.
HIMEKAMI - HOKUTEN GENSO'86
To krążek z czasów gdy Himekami grał zwiewną, podobną do Kitaro z wczesnego okresu, elektronikę opartą na delikatnych, przemiłych melodiach. Sympatyczne typowo azjatyckie granie z ciepłymi barwami nastroi pozytywnie każdego w ponure grudniowe wieczory. Polecam.
Ostatnio zmieniony 13 gru 2009, 9:04 przez spawngamer, łącznie zmieniany 1 raz.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #82095 autor: spawngamer » 20 gru 2009, 20:11

NIGHTCRAWLERS –NIGHTCRAWLERS’84
Jedna z trzech winylowych pozycji do których sięgnął Manikin records tworząc po latach jedyne wydawnictwo CD tego zespołu. Analogowe, trochę momentami śmiesznie brzmiące wariacje dookoła szkoły berlińskiej. Myślę ze zwolennicy BS mogą przy tej płycie wpaść w niezły trans.
KRZYŻANOWSKI PIOTR-APSYCHASTENIA’99
Bardzo przystępna forma ambientu. Krzyżanowski nie sili się na jakieś mroczne wizje przyszłości tylko pochyla się nad tu i teraz w minimalistycznej lekko zadumanej ale bardziej skłaniajacej ku rozglądaniu się wokół siebie niż zagłębianiu w dziwność ludzkiej egzystencji. Szczególnie podoba mi się iluminacyjne Bradykardia, pełne harmonii wyciszenia i tajemnicy oraz etno rozwinięcia w Tesknota za Kwiatem zaskakuje zaś prawie trip hopowe Srebrnoszary mit. Ciekawa zawartość stąd polecam.
FRITSCH ELOY- CYBERSPACE’00
Dużo tu dźwięków kojarzących się ze złotą epoką elektroniki przełomu siódmej i ósmej dekady ubiegłego stulecia. Np. Malacara Canyon żywcem przypomina TD z drugiej połowy lat 80 tych. Ale głównie pojawiają się analogie z Vangelisem; podróbka podniosłego, patetycznego Vangelisa (Lake Of Peace), el symfoniczną z domieszką progresji w Tales Of The Ancient Sphinz i jeśli naśladuje mistrza to używając barw charakterystycznych dla tego twórcy ( wzorcowo Towards The Sky a szczególnie Beyond Ocean Of Waves a See You Later Vangelisa). Ale są też twory jak robiła to szkoła francuska w latach 70 tych. Nieskomplikowane, chwytliwe melodie z analogowym sznytem połączone odgłosami techniki lub przyrody. Mam wrażenie że w Lost Paradise mamy parafrazę „Bug wsegda budźet słońce”. Słucha się tego dużo lepiej niż wcześniejszą płytę Space Music. Polecam.
VAN ZYL CHUCK & GULCH PETER D. & RATH ANDREW-SOUND MUSEUM’01
Choć płyta jest sygnowana trzema nazwiskami tak naprawdę to dzieło głównie Van Zyla skonstruowane z podwójnego wydawnictwa MC pod tym tytułem a wydanego pod pseudonimem tego trio, Xisle. Jeden fragment Zyl wykorzystał na Relic, tu znalazły się pozostałe trzy plus niepublikowany Shifting sands będacy zapisem z koncertu w Tabernacle w Filadelfii.
Zaskakuje dynamiczny, rytmiczno melodyjny początek (Shadow Chasers) gdyż taka muzyka z Van Zylem jakos się nie kojarzy a przypomina momentami TD z początku lat 80 tych i jest szczególnie piękna od miej więcej 13 minuty. Później wpada w kosmiczno zadumane klimaty nawet czasami z elementami wschodniego skalowania. Dojrzała interesująca muzyka. Polecam.
HEMISPHERE-NOW’01
Najciekawsza jest pierwsza trójka nagrań. Jako wstęp wykorzystują mroczne oblicze dark ambientowych mrożących krew w żyłach odgłosów, które w Red przechodzą w trip hopowe zabawy na tle ciepłych pastelowych gitarowych klimatów. Orange dodaje nowoczense brzmienia a Blue świetne pompowania mocarnych basów splata znowu z gitarą. White już grzęźnie bo wprowadza blisko 20 minutowy bezbarwny wstęp ale potem mamy znakomite rasowe sekwenserowanie. Później jest sztampowo ale myślę że warto.
HIMEKAMI - KAZE NO DENSETSU'04
Himekami przygrywa na tej płycie japońskim divom śpiewającym w tradycyjny dla tego obszaru, charakterystyczny sposób. Dla miłośników etno i anime w stylu Akira.
AXESS-TIME TRAVELLER’05
Axel Stupplich z Pyramid Peak w jednej ze swych solowych propozycji. Na wstępie bardzo energetyczna porcja muzyki łącząca sekwenserowanie, groove i melodyjna elektronikę. I tak pozostaje w duchu repetytywnej muzyki w skocznym wydaniu do potupania z dużą ilością elementów trance. Najciekawiej brzmi kawałek The Voyage choć to może niezbyt dobra rekomendacja przypominający współczesne TD. Raczej przeciętne.
BROEKHUIS B. BAS & KELLER DETLEF &SCHONWALDER MARIO - LIVE @DORFKIRCHE REPELEN’06
Tak naprawdę panów na scenie było pięciu (jeszcze Raughi Ebert i Thomas Kagermann ) a jest to zapis koncertu z 16 stycznia 2005 roku w Dorfkirche Repelen. Oprócz muzyki na dysku znajduje się tęz pokaz zdjęć z koncertu z dodatkowym utworem jako tłem. Wszystkie utwory oprócz ostatniego zostały stworzone przez kwintet, ten jedyny, ostatni to dzieło gdzie nie maczał palców Schonwalder. Materiał na płytę podczas występu zgrał Klaus Hoffmann-Hoock znany najbardziej jako Mind Over Matter a masteringiem I miksem zajął się Gerd Wienekamp z Rainbow Serpent.
Wcześniej poznałem kontynuację tego wydawnictwa a że zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie z radością sięgnąłem po pierwszy zapis występów tego trio w Dorfkirche. To wzorcowa praca jak tworzyć dobrą elektronikę. Miód dla uszu fana el rozpoczyna się od romantycznego fortepianu wspartego lekkimi rozmazami syntezatorów, w które niepostrzeżenie wkrada się znakomita rytmiczna sekwencja w otoczeniu spokojnej gitary Eberta i smyków Kagermanna The Beginning)…Twórcy znakomicie wykorzystują akustykę instrumentów naturalnych i wkomponowują je w elektroniczne dźwięki przez co muzyka nabiera głębi i sznytu wysublimowanej muzyki z pogranicza nowoczesnej klasyki -wzorcowo czyni to Walking. Poza ramy elektroniki najbardziej wychodzi instrumentalne The Diminished Song. Bardzo interesujący album.
DWANE MARK-MEMORY ALPHA’07
Dwane w 2007 roku wydał dwa składaki. Variants zawiera remiksy zaś Memory Alpha to wybór utworów sięgających po typowo ambientowe obrazowanie. Fortepian z pogłosem i oszczędne wpasowania leniwych, powłóczystych syntezatorowych wtrętów. Czasem jest to zjawiskowe pełne wewnętrznego ciepła bijącego z pastelowych barw i rozmarzonego w pięknej poświacie dźwięków (Genetic Drift z The Nephilim). Ogólnie to dość konwencjonalne granie z jednym rozwiniętym nagraniem (Eternity z Archives). Wydane jedynie w nakładzie 500 sztuk ma wartość kolekcjonerską.
FREE SYSTEM PROJEKT & POLLARD BRENDAN & HASHTRONAUT-TIME OUT OF MIND’09
Ta kolaboracja w której uczestniczył Brendan Pollard, Free System Project czyli Ruud Heij i Marcel Engels oraz Hashtronaut (Michael Daniel), której sesja odbyła się w Brendana Pollarda Radial Velocity Studio w Bedford w Anglii wiosną 2009.
The Valther Twins przynoszą bardzo długie wprowadzenie świszczących i świdrujących onirycznych odgłosów do których dołącza wykazujący duże aktywności mellotron a później już sekwencje z dodatkami przywodzącymi na myśl TD z czasów Ricochet, Encore. Cała ta suita, bardzo udana zaznaczę, to jak dla mnie ukłon właśnie w stronę TD z tamtych czasów. Kolejne utwory też powielają ten wariant –odrealnione nieskoordynowane dźwięki i potem sekwenserowanie. Retro peregrynacje rozciągnięte są na całą płytę więc miłośników lat 70 tych mile zawartość połechce.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #82257 autor: spawngamer » 27 gru 2009, 21:50

GEODESIUM - FOURTH UNIVERSE'92
Geodesium to Mark C. Petersen a pseudonim powstał z połączenia słów „geodesic dome” i „planetarium”. Jego zainteresowania w tworzeniu muzyki dla planetariów obudziła się w nim w 1975 roku pod wpływem konstrukcji planetarium uniwersytetu w Colorado. Tam też został nadwornym muzykiem dającym show podczas pokazów w latach 1975-78. W sumie ma na koncie ponad 50 muzycznych prezentacji na potrzeby planetariów w aż 28 krajach! Jako, że używa do tworzenia narzędzi którymi ciężko się operuje w czasie rzeczywistym ma w swym dorobku tylko kilka występów live w USA i wielkiej Brytanii. Tworzył też muzykę do reklamówek AT&T, Forda, Hondy, Pizza Hut, prezentacji NASA i różnego rodzaju nowinek technologicznych.
Ta płyta to najlepiej sprzedający się krążek tego wykonawcy z nagraniami z lat 1986-1991.
Muzyka do planetariów kojarzy się zawsze z SM a tu mamy na początek lajtowe klimaty easy listening podchodzące też pod New Age. Ale to tylko zmyłka. Od The Seventh Planet ciekawej impresji elektronicznej w kosmicznym wydaniu rozpoczyna się pochód niezwykłości. Mamy wystrzał w postaci skrzyżowania Braheny’ego ze Stearnsem –Closer To Home, wspaniałe wizje kosmosu w Phobos itd . Geodesium ma swój unikalny styl obrazowania pokazów nieba, kosmosu – mniej przestrzenny a bardziej sentymentalny i melodyjny, bardziej ilustracyjny, podporządkowany co da się łatwiej zrozumieć jeśli dodamy że często bywa ta muzyka tłem narracji. Stosuje mocniejsze dźwięki, unikane najczęściej w miękkim SM, układają się one w subtelne melodie układające się w piękne gobeliny dźwiękowe. Myślę że nikt wrażliwy obojętnie wobec tej muzyki nie przejdzie.
http://www.youtube.com/watch?v=thZXy-CFt8o
FOX ROBERT-THE FIRE AND THE ROSE’92
Jak zwykle porywające emocje granie pełne patosu, pompy, romantycznego rozwichrzenia i piękna melodyki. Wszystko jest dobrym, porywającym materiałem- dedykowane żonie a to zobowiązuje… Ciekawe początki kariery Foxa.
WARD PAUL - FOR A KNAVE'91
Ward zaczynał przygodę z muzyką w połowie lat 80 tych w duecie Quiet Point by potem pracować na własne konto oraz współpracować z Wavestar, Dysonem, John’em Parrem. Stał się też znanym dziennikarzem piszącym do fachowych czasopism na temat nowinek w muzycznym sprzęcie i software oraz przeprowadzającym interesujące wywiady z artystami posługującymi się syntezatorami. Wydał 3 albumy solo a obecnie pochłonęła go praca nad muzyką użytkową dla TV, teatru i sceny muzycznej.
Solidnie spreparowana porcja melodyjnej elektroniki w tzw. Wydaniu noisy el czyli sporo perkusji i głośnych dźwięków. Są też bardziej liryczne fragmenty jak Love,Lies And Magic; Cetacean czy Glide Path . Jako najciekawsze odnajduję Interleave w shreevoskim El horror stylu ale z funky wstawkami oraz przebojowe Last Stand. Bez wzlotów ale i bez nudy. Czemu nie?
HANSEN OLE HOJER-THE DOME’90
W Part I równie ważna jak dźwięki jest panująca między nimi cisza. Przydługi wstęp serwuje nam przedziwną mieszankę nastrojów wyjętych z opiumowych wizji. A potem wchodzimy w harmoniczne granie z lekko sekwenserową poświatą i interesującą, freestylową solówką na moogu by znowu wpaść w wyciszenia i ledwo słyszalne dźwięki pełne niedomówień. Niesamowity, złożony blend. Part II to znowu kosmiczna pustka i oszczędne, ledwo uchwycone przez ucho odgłosy i ambientowe pady i na stringach pociągnięte prawie do końca aż do momentu wejścia na obszary typowe dla sposobu grania Schulze. Part III dalej wiedzie nas meandrami odrealnionych stanów zamyślonej świadomości. Dojrzała praca wytrawnego el muzyka.
HUGHES GARRY-ANCIENT EVENINGS’88
Jak świadczą tytuły tracków to opowieść o krajach bliskiego wschodu. Nadal to niesamowite przynależne charakterystycznemu sposobowi tworzenia kompozycji właśnie Hughesowi z tym że jakieś wyciszone w stylu ambientowym, kruche i delikatne w swym pięknie (utwór tytułowy). Dead Sea wprowadza żywszy rytm ale wygrywany na marimbach co dodaje utworowi etnicznego kolorytu. Bikila rozwija te motywy nadal poruszając się w delikatnościach by rozwinąć się w złóżone muzycznie rozbudowania instrumentów perkusyjnych. Najciekawiej brzmi Alexandria wykorzystująca arabskie wtręty i niepokojace wtręty marimby i fujarki na tle oryginalnych sampli. Cała płyta to artystyczne poszukiwania. Mniej przebojowa jak znakomita Sacred Cities stawia na nowe (jedynie w Zanzibar znajduję autocytat dźwiękowy z poprzedniego wydawnictwa). Kreacje są wyszukane i wysmakowane więc polecam jako interesujące.
WHITE CLIFFORD-ASCENSION’85
Anglik White tą płytą debiutował na rynku wydawniczym. Do dziś jest czynny muzycznie, a akurat ten tytuł stał się klasyczny dla nurtu New Age sprzedając się w nakładzie przekraczającym 50.000 kopii. Oszczędne nastrojowe granie w delikatnej oprawie z samplami przyrody na pierwszą myśl przywodzi skojarzenie z New Age. Świetnie brzmi użycie barw w łagodnej melodii Church of light tworzące iskrzącą się zimową impresję. Te wyciszone, zadumane minimalistyczne opowieści słucha się wyjątkowo dobrze! Zadumane i ciepłe.
BOCQUET DIDIER-PICTURES OF LIFE’82
Bocquet na tej ostatniej w swej dyskografii płycie uległ przeżywającej właśnie wtedy swe apogeum modzie na syntezatorowe piosenki. Stąd i tu Don't Turn Back i This Way to śpiewane kawałki ( w wykonaniu Bocquet’a) przypominające mi elektro przeboje z początków zespołu Depeche Mode czasu New Life i płyty Broken Frame. Reszta materiału do wariacje na temat instrumentalnego popu syntezatorowego z dodaniem elektrycznej gitary. Te eksperymenty po dłuższym czasie nużą….
DEYEN VON ADELBERT-ECLIPSE’81
To przykład jak wszystko się przenika. Deyen znany jest jako wierny kopista stylu Klausa Schulze. Tą płytą wyłamał się z tego schematu czyniąc przedmiotem hołdu dokonania Pink Floyd. Kilkanaście lat później Schulze w duecie z Namlookiem też pokłonili się przed zespołem Watersa – i tu i na serii Schulze’a symbolem uczyniono zaćmienie nawiązujące do płyty Dark Side Of The Moon, a zdjęcie z okładki Deyena to starszy brat wersji zdjęciowej okładek Dark Side Of The Moog przedstawiającej 9 faz zaćmienia.
Eclipse Phase 1 przypomina Wish You Were Here zaś śpiewane In The Fog wraca do czasów Dark Side…Zamiast Us And Them mamy kolejny śpiewany kawałek They And I. Nawet rytmiczne Eclipse Phase 3 mimo ze już bardziej elektroniczne przypomina prace PF. Atomic Age to ballada w stylu Granchester Meadows a Eclipse Phase 4 otwierają zaś słynne bijące zegary z Time. Efekty z taśmy przypominaja to co robił Waters z kolegami na początku swej drogi. Śpiewający Von Deylen ma nawet podobny do Gilmoura glos a zamiast instrumentarium syntezatorowego na pierwszy front wysuwa gitary (Zabba Lindner) i perkusję (Uwe Johannsen – obaj ci panowie czynnie brali udział w tworzeniu wszystkich kompozycji). Chyba największa frajda ma tu miejsce dla fanów Pink Floyd.
http://www.youtube.com/watch?v=TInW0x3cFk0
RIECHMANN WOLFGANG- WUNDERBAR’78
Riechmann przygodę z muzyka rozpoczął w 1966 roku od szkolnego zespołu Spirits Of Sound Group gdzie grał obok Michaela Rothera (później Neu i kariera solowa) i Wolfgang Flür’a (później Kraftwerk) by wylądować w innym duisseldorfskim zespole, kwartecie Streetmark gdzi oprócz wokalu grał na syntezatorach, gitarze i spełniał rolę producenta. Ich krautrockowe nagrania wydano w rok po śmierci Riechmanna jako Riechmann & Streetmark w hamburgskiej Sky Records gdzie rok wcześn iej w 1978, pojawił się ten jego solowy debiut. Sky Records wydało jeszcze dwukrotnie jej reedycję w 1985 i 1991 roku ale wersja CD to rok 2009 i niszowy niemiecki sublabel Bureau B. Cała wrzawa jaka ma miejsce wokół tego tytułu wynika z tego że artysta nie doczekał jej wydania zamordowany bez powodu nożem przez dwóch pijanych przechodniów na 3 tygodnie przed jej ukazaniem się…
Wundebar. Zabawy rytmem w sympatycznej oprawie. Abendlicht spokojne prawie ambientowe Weltweit szybkie rytmiczne granie z minimalistyczną solówką wnosi powiew vintage music Himmelblau ponoć imituje Autobahn Kraftwerk co jakoś nie potrafię rozpoznać…Jak dla mnie zwyczajna muzyka.
http://www.youtube.com/watch?v=HPBlGRf_iT0
WHITE NOISE –AN ELECTRIC STORM’69
Ten debiutancki krążek White Noise to zarazem ostatnia wspólna praca trio David Vorhaus, Delia Derbyshire, Brian Hodgson. Wywołał dużą wrzawę krytyki i ma statut legendarnego, kultowego wydawnictwa przecierającego szlaki elektroniki w Anglii. Projekt przetrwał do dziś w osobie Davida Vorhausa do którego obecnie dokooptował Mark Jenkins.
Zawartość krążka to śpiewana elektronika wymieszana z modnymi wówczas trendami. W Love Without Sound głos jest dość oniryczny, zamroczony. Bardzo interesujące są odgłosy jak na tamte czasy rewolucyjne sample z taśm. Z J’ataime Gainsbourga z Birkin bezsprzecznie kojarzy się My Game Of Loving gdzie mamy prowokacyjne erotyczne odgłosy plus szepty po francusku zawsze kojarzące się z miłością cielesną. Dużo mamy odgłosów z taśmy, dziwne mieszanki odgłosów i specyficznego śpiewu w formie dzisiaj zwanym performance – myślę że PF musiało słuchać tą płytę. Najciekawsze są eksperymentalno psychodeliczna suita The Visitation a totalny odjazd czyni The Black Mass: An Electric Storm In Hell pełen dysharmonii i potępieńczych wrzasków przetwarzanych elektronicznie. Interesujące.
http://www.youtube.com/watch?v=spKSnkwwu6c

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #91362 autor: spawngamer » 13 lut 2011, 12:01

Po krótkiej przerwie parę refleksji na temat słuchanej przeze mnie muzyki;
Ostatnio naszło mnie na wszystko co jest w DTS więc wyszukuję przeróżne wydawnictwa opierające się o ten format dźwięku. I tu należy podzielić te rarytasy na dwie kategorie; oficjalne i kolekcjonerskie bootlegi zrobione przez "domowych inżynierów dżwięku".
Takimi przykładami oficjałek, ktorych jest coraz więcej (Namlook wydaje swe nowe pozycje już tylko jako CD+CD-DTS) jest Oxygene in DTS Jarre'a -powiem szczerze spodziewałem się czegoś jeszcze lepszego, że wszystkie 6 kanałów będzie się wprost iskrzyć zmiennymi dźwięków ale i tak co otrzymujemy wyciska łzy w oczach - kamień milowy elektroniki w nowej porażającej odsłonie! Kolejną formą oficjałki są ADVD czyli DVD z dźwiękiem Digital lub DTS do wyboru, z obrazem - ale w postaci nieruchomego widoku z np. zmieniającymi się jedynie paskami określającymi utwór. To znamy np z Aero Jarre'a gdzie widzimy jedynie poruszające się oczy ale ja zaproponowałbym do obejrzenia, posłuchania reedycje dzieł Isao Tomity zrobione na bazie wydanych w latach 70 tych płyt kwadrofonicznych. Są to Snowflakes Are Dancing, Pictures At An Exibition, Firebird, Kosmos, Bermuda Triangle i Planets. Od strony wizualnej najciekawsze jest wydawnictwo ostatnie bo transkrypcji muzyki Holsta towarzyszy zmienna w postaci zdjęć adekwatnie się zmieniających do dźwiękowego opisu kolejnej planety. W reszcie to skojarzeniowy obrazek wykorzystujący tytuły utworów np. w Obrazkach Musssorgskiego widzimy chatkę na kurzej nóżce (Baba Yaga) obok wrót od miejskiej bramy (Great Gates Of Kiev) itd. Jesli chodzi o muzykę to prawdziwa uczta dla ucha - Tomita ze swoim minimalistycznym podejściem do dźwięku podobnym do Kraftwerk, w wersji DTS realizuje się fenomenalnie -odkrywamy nową jakość tej muzyki. Druga forma to wersje bootlegowe zrealizowane poza wytwórniami płytowymi. I tu znowu podział na dwie kategorie - rzadziej spotykaną ADVD której sztandarowym przykladem moze być wydawnictwo KRAFTWERK-DISCOGRAPHY (AUTOBAHN, RADIO-ACTIVITY, TRANS EUROPE EXPRESS, THE MAN MACHINE, COMPUTER WORLD, TECHNOPOP, THE MIX, TOUR DE FRANCE) DTS, DOLBY DIGITAL 2.0. Warstwa wizualna to ciekawe menu z info o płytach a odtwarzaniu płyty towarzyszy obraz okładki danego wydawnictwa. Oczywiście muzycznie odkrywamy na nowo dawno znane dźwięki rozpisane na 6 głośników co daje porażające efekty słuchowe. Druga subkategoria to CD-DTS czyli płyty przerobione na 5.1 ze zwyklego stereo. Tu bywa różnie albo zachwycająco (Klaus Schulze Body Love I, II) albo amatorsko (Brian Eno Ambient 4 On Land) ale ważne że komuś się chce. Polecam.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #91460 autor: spawngamer » 19 lut 2011, 14:57

Przed następnym odcinkiem o całym tabunie DVD jakie ostatnio udało mi się zobaczyć dwie małe dygresje do pooglądania które chodzą za mną ostatnio;
śpiewana elektronika Szwedów (Karin Dreijer Andersson i Olof Dreijer ) z Fever Ray przypomina początki Laurie Anderson i lata 80 te Anne Clark. Co zwróciło moją uwagę to bardzo interesujące wizualnie teledyski - tu przykład-warto pooglądać też inne z dysku DVD wydanego w 2009 roku;
http://www.youtube.com/watch?v=4F-CpE73o2M
Rzecz druga to Takagi Masakatsu i DVD Coieda (2004) - całość to minimalizm oparty głównie o fortepian plus modern electronic z ciekawą stroną graficzną - różne formy animacji oraz niekonwencjonalnego lekko surrealistycznego filmowania poddanego obróbce. Z tego wydawnictwa chodzi za mną to nagranie;
http://www.youtube.com/watch?v=jwkDQtYWICM

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #91789 autor: spawngamer » 18 mar 2011, 21:19

Obiecałem popisać trochę o ostatnio oglądanych DVD to może skoro Kraftwerk na tym forum cieszy się szczególną popularnoscią na początek o nich.
KRAFTWERK VIDEO BOOTLEGS- DIE MENSCH MACHINE – TV SHOW AND INTERVIEW ’81
Ciekawy dwudziestominutowy niemiecki dokument telewizyjny zrealizowany na fali popularności jaka wybuchła w związku z sukcesem singla Das Model i płyty Computer Welt. Mieszanka teledysków, występów na żywo z wypowiedziami Ralfa Hutter’a. Zgrywka z VHS więc jakość marna.
KRAFTWERK VIDEO BOOTLEGS-KRAFTWERK @ PRAGUE 22.05.2004
Nafoute TV prezentuje całkiem zgrabnie nagrany z ręki (dobre oświetlenie) kręcony z loży po lewej stronie, cały set zagrany w Pradze. Polecam
KRAFTWERK VIDEO BOOTLEGS-ST. PETERSBURG 1ST JUNE 2004
Ledwo 47 minutowy zapis ( sporo cięć ) kamerą cyfrową, drżąca ręka, głowy i ręcę widowni w polu widzenia ale jakość bardziej niż przyzwoita. Set bez zaskoczeń.
KRAFTWERK VIDEO BOOTLEGS- KRAFTWERK@ LOVE TECHNO GENT 21.10.2006
I znowu Nafoute TV tym razem jakość gorsza przez to że autor stał wśród publiki ale obraz jest dobry. Tylko 30 minut.
KRAFTWERK VIDEO BOOTLEGS--ACTIVITY’07
Prawdziwa gratka. Mordercza praca fanów którzy wyłapali aż 24 (np. 3 różne wersje Tour De France) różne zapisy TV (m.in. duża część Die Mensch Machine TV), teledyski zespołu od czasów Rueckstossgondoliere po Vitamin 2004. Przekrój jakościowy od złej, z VHS po krystaliczną z HD TV. Fenomenalna animacja do Autobahn no i nieśmiertelne Showroom Dummies z manekinami grającymi na keyboardach do dzisiaj powielane na koncertach. Gorąco polecam.
KRAFTWERK VIDEO BOOTLEGS-DER CLIPS’09
Raptem 30 minutowy dysk zawierający teledyski wyzbierane z różnych stacji TV. W porównaniu z Activity nic szczególnego.
KRAFTWERK VIDEO BOOTLEGS – LIVE @ BESTIVAL ISLE OF WIGHT ENGLAND 12.09.09’09
Zdjęcia mini kamerą czyli drżąca ręka przesterowany dźwięk – ciężko wytrzymać ten ponad godzinny zapis. Rzecz zrealizowana znowu przez fana ukrywającego się jako Nafoute TV.
KRAFTWERK VIDEO BOOTLEGS- SAU PAULO 22 -03-2009’09
Bardzo dobra jakościowo zgrywka z telewizyjnego przekazu występu Kraftwerk jako jednej z gwiazd dużego koncertu na wolnej przestrzeni ( po nich wchodziło Radiohead). Krótkie bo niecałe 40 minutowe przedstawienie jak dziś na scenie prezentują się weterani El muzyki, jak widać na koniec, nadal entuzjastycznie przyjmowani przez Brazylijczyków.
KRAFTWERK VIDEO BOOTLEGS –MTV 2 120 MINUTES
W profesjonalny sposób (wszak to produkt MTV) przygotowana mieszanka oryginalnych utworów Kraftwerk w postaci klipów lub fragmentów oficjalnych zapisów koncertów jak i kawałków przez twórców programu uznawanych za pochodną poczynań zespołu z Dusseldorfu. Polecam zwłaszcza video do Plaid- Itsu http://www.youtube.com/watch?v=VDDnuZAL9ps

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #91799 autor: spawngamer » 19 mar 2011, 9:16

Porcja inności czyli nowoczesne spojrzenie na elektronikę.

SCHILLER –SEHNSUCHT’08 (DVD)
To DVD przyciąga uwagę fanów el muzyki ze względu na utwór Zenit zagrany przez Christophera Von Deylena razem z Klausem Schulze (niestety ukazany jest w formie jaką spotyka się n a ADVD czyli jedynie tytuł utworu i widok pracującego szpulowego magnetofonu zamiast ruchomych obrazów). A niesłusznie. Von Deylen kojarzy się z śpiewanymi przebojami realizowanymi w duchu New Wave lat 80 tych ( współpraca z Heppnerem- zwłaszcza ten utwór http://www.youtube.com/watch?v=dQlxjSm0 ... re=related ) a tymczasem ma na swym koncie fantastyczną kooperację z Haraldem Bluechelem znanym jako Cosmic Baby – na Bi Polar ( http://www.youtube.com/watch?v=UZL04W8I ... re=related ) kontynuowaną na Mare Stellaris ( http://www.youtube.com/watch?v=jbod1-To ... FA7010208A ) . Schiller to nie tylko więc śpiewane piosenki z keyboardami w tle ale i świetne pasaże z syntezatorów oplecione żywymi instrumentami czego pięknym przykładem jest jeden z 3 utworów z występu w Kijowie –Irllicht - http://www.youtube.com/watch?v=kiv-YXFIP2s . Całość to profesjonalne wydanie – mamy możliwość obejrzenia 10 teledysków, suity Berlin Calcutta, wywiadu, fotosów, fragmentu wspomnianego występu w Kijowie no i oczywiście Schiller mit KS. Ciekawe.

MANTRA MICHAEL-ILLUMINATED MUSIC VOL.1 –SONIC ALTER’05 (DVD)
30 minutowa suita ambientowo nowobrzmieniowych odgłosów spleciona z powolnie wirującymi kolorowymi fraktalami. Pod koniec dźwięk mocniej koreluje z obrazem (odpowiednia fraza wywołuje znak graficzny) – dla zagorzałych fanów.

MANTRA MICHAEL-A_B ILLUMINATED MUSIC’06 (DVD)
Alienistyczny ambient znowu osnuty na widoku fraktali z tym że tym razem wzbogacony archaicznymi efektami telewizyjnymi z lat 80-tych.

MANTRA MICHAEL-BAND SMORE’06 (DVD)
Czarno białe zdjęcia zboczy wzniesień plus znowu staromodne efekty wizualne typu podział ekranu itp. A muzyka to ledwo 15 minut quasi ambientu.

ALIO DIE, CHAKO, B’’EIRTH OF IN GOWAN RING, FRANCESCO PALADINO- NOCTURNAL ANGEL SESSION A FRANCESCO PALADINO FILM’04 (DVD)
Muzycznie to skrajność –połączenie etno abstraktu z eksperymentalem gdzie oglądamy Alio Die wygrywającego dźwięki z pocieranych kamieni czy gościu harczący do mikrofonu i zanurzający dla efektu dźwiękowego jakiś instrument strunowy w wodzie... Wizualnie to poszukiwania form wyrazu na wstępie – ciekawa sekwencja rozpedzającej się kamery, która kilka razy próbuje wyskoczyć przez okno plus zdjęcia z ręki –zapis tego dziwnego performance. Dla zakręconych.

AUTECHRE-GANTZ_GRAF’02 (BONUS DVD)
Ten brytyjski duet prezentuje tu eksperymentalne nowe brzmienia wzmocnione generowanymi komputerowo obrazami dziwnych, cylindrycznych stworów i pseudokosmicznych widoków a zwłaszcza w drugiej części skrajno abstrakcyjnej drum’n’ bassowej kompozycji wpływającej na widok jakiejś technicznej konstrukcji drgającej i rozciągającej się w rytm paranoicznego odgłosu kompozycji ( http://www.youtube.com/watch?v=s4ZwTUUu ... re=related ) . Dla zakręconych.

GAIA BANCO DE- TWO THOUSAND AND 4 OFFICIAL DVD BOOTLEG’04
Ten artysta kojarzony jest przede wszystkim z protest songiem a właściwie kompozycją Last Train To Lhasa ( oczywiście się tu pojawia) i uprawia muzycznie coś co nazwałbym Etno trance. Oglądamy zaś kameralny koncert przeplatany bogato migawkami ze skomercjalizowanych telewizji gdzie głownie pojawia się temat wojny w Iraku i kultury islamskiej. Dodatkowo sporo tu dydaktyki związanej z sytuacją 3 świata – afirmacja tych spraw na tle nowych brzmień mnie zmęczyła… ( http://www.youtube.com/watch?v=O-K1Gj-FlzY )

FOUR TET-EVERYTHING ECSTATIC’05 (DVD)
Awangardowe post rockowe utwory instrumentalne osadzone w nowych brzmieniach. Obrazy adekwatnie do muzyki mocno zakręcone od animacji w stylu Ociepki przez lekko odrealnione nietypowe zdjęcia ulic, widoków z samochodu itp po znakomite, nowatorskie nazwijmy to teledyski . Jest też coś co nazwałbym hitem - http://www.youtube.com/watch?v=LY4VbtaoKW0 . Interesujące.

MAR LE GABRIEL –REEL TIME’06 (DVD)
Wizualnie to wygląda tak http://www.youtube.com/watch?v=vXAWyLBGETk i wszystko byłoby fajnie gdyby krążek nie zawierał prawie godzinę takich obrazków plus nowobrzmieniowe wygibasy muzyczne. Wolę już Le Mara we współpracy z Namlookiem.

MODERAT -MODERAT’09 (DVD)
Kolejny przykład nowatorskich brzmień – zainteresował mnie ze względu na porównania do Kraftwerk jako inspiratorów projektu. Ciekawe video np. oglądamy rozkruszanie bloków betonu naciskanych z olbrzymim ciśnieniem, albo falujące pod prześcieradłami kształty – to nie ironia z mojej strony ale rzeczywista fascynacja minimalizmem (zawsze ciemne tło i jakiś wyróżniający się element na pierwszym planie) koncepcji graficznej. Jako przykład – opowieść dłońmi http://www.youtube.com/watch?v=5w0JSVGh ... re=related . Zgrabne.

HAWTIN RICHIE-DE9 / TRANSITIONS’05 (DVD)
Kolejny współpracownik Namlooka. I kolejny zakręcony rodzynek ( http://www.youtube.com/watch?v=aCIAJRCxNGU – w roli statysty sam artysta ) Oprócz teledysków płyta zawiera wywiad i zapis koncertu. Dla fanów – mnie taka muza na dłuższy dystans męczy.
Ostatnio zmieniony 19 mar 2011, 9:34 przez spawngamer, łącznie zmieniany 4 razy.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #91815 autor: spawngamer » 20 mar 2011, 22:19

DIRECTIONS: NORTH SIX CHANNELS SOUND EXPERIENCE (JOHN DICKINSON)-SILVERLINE PRODUCTION’00 (DVD)
DIRECTIONS: CENTER SIX CHANNELS SOUND EXPERIENCE (RICHARD FRIEDMAN) –SILVERLINE PRODUCTION’00 (DVD)
INSIDE THE MUSIC: NEW AGE- SILVERLINE SERIES-VARIOUS ARTISTS’98 (DVD)
Silverline to wytwórnia tworząca serie DVD ukierunkowane na jakiś profil np. w Inside The Music obok New Age pojawia się jazz, folk itd. Directions zaś poświęcone są chilloutowi i New Age. Od strony graficznej bardzo skromne – na pograniczu ADVD - W Inside pojawia się tytuł a potem zmieniające się zdjęcia w ramce na ¾ ekranu… Muzycznie bez rewelacji, zbiór mniej lub bardziej udanych kompozycji. Niestety ten schemat powielają dyski z serii Directions, których w sumie jest 5 ale jakoś za pozostałymi nie tęsknię. Odradzam.

STARGAZE: HUBBLE’S VIEW OF UNIVERSE’00 (DVD)
Pamela i Randy Octopus zostali poproszeni o udostępnienie swojej muzyki z płyty Land Of Forever i River Of Stars jako ilustracji dźwiękowej na dysk uwieczniający zdjęcia z teleskopu Hubble’a. Tak więc nie jest to wydawnictwo duetu 2002 a jedynie gratka dla fanów ich muzyki ( akurat z najlepszego okresu)– no i oczywiście fanów zapierających dech w piersiach widoków kosmosu, które wypełniają całą zawartość DVD. Polecam. http://www.youtube.com/watch?v=njaU8gTl ... re=related

ART OF NOISE –VISIBLE SILENCE LIVE’86 (DVD)
Przegrywka z oficjalnego VHS-a wydanego w popularnej serii koncertowej Polygramu. Mamy więc zapowiedź Maxa Headrooma i potem występ koncertowy zespołu okraszony jak na tamte lata nowatorskimi efektami telewizyjnymi. Wielka gratka dla fanów z zapoznaniem się jak brzmiały koncertowe wersje ich wielkich przebojów Paranomia czy Moments Of Love z oczywiście Peter Gunn na finał w wersji jakiej nigdy nie słyszałem. Moją uwagę przyciąga zwłaszcza żeńskie trio w chórku bawiące publikę ruchem scenicznym no i innowacje jak chociażby dodanie wibrafonu. Solidna porcja elektroniki wychodzącej wówczas poza wszelkie ramy. Polecam.

ART OF NOISE-INTO THE BATTLE WITH ART OF NOISE’03 (BONUS DVD)
Reedycja Into The Battle w 20 lecie wydania płyty Art Of Noise przyniosła gratkę dla fanów – bonus DVD zawierający opis wybranej dyskografii oraz 4 klipy w tym alternatywną wersję Close To The Edit. Smaczny kąsek.
http://www.youtube.com/watch?v=-sFK0-lcjGU

ART OF NOISE –THE BEST OF VIDEO CLIPS’09 (DVD)
Bootleg stworzony przez rosyjskich fanów zawierający w sumie 16 klipów. Niestety brakują pewne tematy np. Yebo ( http://www.youtube.com/watch?v=jKc5ohqnku8 ) ale zarazem są takie smaczki jak Kiss czy Dragnet. Profesjonalny design menu i dobra jakość. Nie wiadomo dlaczego dodano 3 kawałki innych wykonawców zupełnie z innej bajki co burzy wrażenie jednolitości…Ale warto choćby dla takich klipów jak ten http://www.youtube.com/watch?v=ZEPq0FvF ... re=related

DERBYSHIRE DELIA-INSIDE OUT
Derbyshire przeżywa okres rozkwitu zainteresowania jej twórczością. A wszystko na fali nowej popularności kultowego, najdłuższej nadawanego serialu brytyjskiej BBC czyli Dr. Who, do którego skomponowała temat tytułowy. Dlaczego jest tak ważną postacią? Jako kobieta wzbudzała sensację w świecie elektroniki jako pionierka tego nurtu, zafascynowana możliwościami syntetycznego kreowania dźwięków. Była członkiem legendarnej formacji White Noise i współtwórczynią angielskiej podwaliny el muzyki –płyty An Electric Storm. Dlaczego to zadziwiające? Bo działo się to w czasach gdy nie tylko Tangerine Dream szukało swojej drogi ale i Pink Floyd dopiero ewoluowali czyli latach 60 –tych! … http://www.youtube.com/watch?v=8NPJ6GMXM3E Kiedy Derbyshire zmarła na raka piersi w 2001 roku, odkryto dziesiątki taśm z jej muzyką, które restauruje się obecnie na uniwersytecie w Manchester. Nagrane kilkadziesiąt lat temu zadziwiają świeżością i innowacyjnością. Stąd olbrzymie nią zainteresowanie – zarówno w tym interesującym dokumencie czy w radiowych audycjach SCULPTRESS OF SOUND: THE LOST WORKS OF DELIA DERBYSHIRE (BBC 4, RADIO DOCUMENTARY 27TH MARCH 2010) oraz BLUE VEILS AND GOLDEN SAND THE STORY OF DR WHO COMPOSER DELIA DERBYSHIRE. Szczerze polecam.
http://www.youtube.com/watch?v=NDX_CS3NsTk

ENIGMA-REMEMBER THE FUTURE NEW VERSION’08 (DVD)
Od razu małe wyjaśnienie – to druga wersja DVD pod tym tytułem pierwotnie wydanego w 2001 roku. Rosyjski oddział EMI wydał go w 2008 roku ponownie w w wersji z rozbudowanej o Turn Around i lekko zmodyfikowanej w ułożeniu klipów. Podoba mi się w projekcie Michaela Cretu, że kreuje przy okazji wydania nowego krążka także DVD odpowiadający treścią płycie CD. Ten akurat składak typu Best Of przynosi zbiór teledysków do singli zespołu z Sadeness Part I na czele. Nie jestem zwolennikiem Enigmy oczywiście poza pierwszą, znakomitą płytą ale zwracam uwagę na detale – i tu świetna realizacja, krystaliczny, wyszukany dźwięk choć muzycznie jest przeciętnie…Dysk zawiera też rozdziały dyskografia z dźwiękowymi wstawkami z oraz rozdział fakty czyli opowieść o Enigma. Ciekawe.
http://www.youtube.com/watch?v=mvUAuzs_h_U&feature=fvsr

ENIGMA-A POSTERIORI ‘06(DVD)
Oprócz wywiadu z Cretu o płycie A Posteriori, serii zdjęć twórcy projektu, oraz bonusu w postaci remiksów niektórych utworów jako porcję główną dostajemy pełną wersję tego albumu w wersji z obrazkami. Wizualnie mamy kosmiczno fraktalowe widoki zaś muzycznie to coś jakby kosmiczny chillout. Dla fanów - jak zwykle świetny dźwięk.
http://www.youtube.com/watch?v=CKFnqub_a08

ENIGMA –SEVEN LIVES MANY FACES’08 (DVD)
Tu poraża dźwięk –DTS jest wzorcowy – do wyboru mamy też komentarz Michaela Cretu do całej płyty po niemiecku lub angielsku. Teledyski pozostają w klimacie surrealistyczno –sennej ekspresji muzycznie mocne zboczenie w stronę etno wpływów, zwłaszcza rumuńskich (Cretu jest Rumunem osiadłym w Niemczech). Dla fanów obowiązkowo.
http://www.youtube.com/watch?v=QG_pry2F ... re=related

ENIGMA-CLIPPOGRAFIA’09 (DVD)
Chcecie mieć wszystkie dyski wizyjne Enigmy na jednym krążku? No to sięgnijcie po ten „bootleg” który może być traktowany jako nabijanie w butelkę albo kompendium wiedzy. Ktoś się nie natrudził i upakował wszystko w jednym miejscu z tym że nie potrudził się aby ułożyć wydawnictwa chronologicznie… Ale uwaga- dźwięk tylko Dolby Digital.

ENO BRIAN -14 VIDEO PAINTINGS’05 (DVD)
Dysk zawiera video wariacje do dwóch wcześniejszych prac Eno- Thursday Afternoon i Mistaken Memories Of Mediaeval Manhattan. Jako obrazy do minimalistycznych form muzycznych Thursday Afternoon wybrano przedstawione w ośmiokrotnie zwolnionym tempie obrazy nagiej kobiety, rozmyte w onirycznej mgiełce niczym pierwsze zdjęcia braci Lumiere… Modelka czesze włosy, kąpie się, pali papierosa wszystko w tle spowalniającej krążenie krwi muzyki Eno. Mistaken… obrazują zaś statyczne obrazy filmowanego z większej odległości jako grupa wysokościowców Manhattanu o których życiu świadczą jedynie formacje przepływających po niebie chmur. Ciekawostką jest że obie kreacje można „oglądać” wertykalnie albo horyzontalnie –ot, takie artystyczne widzimisie.

ENO BRIAN- MUSIC FOR AIRPORTS DIRECTED BY FRANK SCHEFFER PERFORMED BY BANG ON A CAN ALL STARS’08 (DVD)
Muzyka została przearanżowana i zagrana przez zespół instrumentalistów i zilustrowana dwoma różnymi filmami dla każdej części. Tak więc widzimy rozmyty do granic możliwości rozregulowania obiektywu obraz ludzi przechodzących z bagażami przez obrotowe drzwi , kołujących samolotów itp. Muzycznie typowy minimalistyczny Eno.

GLASS PHILIP –KOYAANISQATSI LIFE OUT OF BALANCE’83 (DVD)
Cykl Qatsi- życie, to rzecz kultowa w kręgach kina innego niż gładkie produkcje BBC czy łopatologiczne filmy dokumentalneMade In USA. Pierwszy z tych dokumentów zamiast narracji z offu zafundował nam nowatorską opowieść językiem dźwięków muzyki Glassa, interpretację tego co widzimy pozostawiając każdemu z widzów indywidualnemu osądowi – jedynie naprowadzając nas na to co chcą powiedzieć poprzez tytuł filmu – życie na krawędzi, poza odwiecznym prawem przyrody…W pierwszej części tej wizjonerskiej serii maczał palce Francis Ford Coppola i jest opowieścią o zderzeniu spokoju przyrody z człowiekiem stojącym do niej w opozycji, eksplorującej ją ponad miarę, wciąż gdzieś gnającym bez celu. Modernistyczna muzyka Glassa nadaje temu pompatycznego zacięcia ( http://www.youtube.com/watch?v=LFBijDU8 ... re=related )
. Moja ulubiona scena to autostrada pełna zabytkowych na dzień dzisiejszy aut, żywym cztero torowym strumieniem zmierzających wszędzie czyli donikąd. Jest coś niesamowitego w tych zdjęciach ale może wszystko wyjaśnia, że operatorem był Ron Fricke, który zainspirowany pracą nad tym filmem potem już pod swoim nazwiskiem z muzyką Stearns’a stworzył autorskie dzieło, jak dla mnie dużo lepsze –Baraka.

GLASS PHILIP-POWAQQATSI LIFE IN TRANSFORMATION’88 (DVD)
Muzycznie zdecydowanie najlepsza część. Fenomenalny temat przewodni z sekcją dętą powracający przez cały film w mniej lub bardziej zmodyfikowanych formach. Na tle obrazów ludzi z trzeciego świata, ich wysiłku i koegzystencji z naturą nabiera iście metafizycznego wymiaru. Co ciekawe ten właśnie temat pojawił się naście lat później w genialnym jak dla mnie Truman Show ( http://www.youtube.com/watch?v=F385pDaLiIM ). Ta część od strony wizualnej skupia się na życiu i obyczajach kultur innych niż europejska. Nie ma więc tu za dużo obrazów fast foodów, skyscaperów, tysięcy ludzi w garniturach ( są ale na zasadzie migawkowej opozycji) tylko widzimy ciężko pracujących fizycznie mieszkańców różnych egzotycznych zakątków naszego świata… Film wyprodukowała kultowa, nieistniejąca wytwórnia Menahem Golan - Cannon odpowiedzialna w tamtych czasach za filmy z Schwarzeneggerem i Stallone.

GLASS PHILIP-NAQOYQATSI LIFE AS WAR TEST DRIVE FUTURE A FILM BY GODFRED REGGIO –ORIGINAL SCORE BY PHILIP GLASS FEATURING YO YO MA’02 (DVD)
Za trzecią część odpowiada mająca w tamtych czasach aspiracje aby ją postrzegano za zajmujacą się kulturąwysoką niezależna wytwórnia Miramax, która z czasem mocno się skomercjalizowała. Film jest zupełnie inny bo zamiast naturalistycznych zdjęć już na początku widzimy komputerową animację wierzy Babel. Dużo tu efektów wizualnych, które mają symbolizować erę digitalizacji życia ale zamiast negacji mam wrażenie że uzyskali twórcy niezamierzoną afirmację kultury cyfrowej. To widać choćby w jak dla mnie zupełnie nie przystającym do dwóch pierwszych części wykorzystaniu nowoczesnych efektów telewizyjnych. Wizje zaś są zbyt dosłowne jak np. widok lecących monet, ruletki, maklerów, złota i amerykańskich dyplomatów idących pod rękę z szejkami arabskimi. Zamiast dowolności interpretacji to bardziej agitka propagandowa ze zdjęciami Reagana na tle Coca Coli, próbująca pobudzić podświadomość co jest be a co cacy… Muzycznie znowu orkiestrowy modernizm.
http://www.youtube.com/watch?v=9PxT3MtTedw

HAMMER JAN–BEYOND THE MIND’S EYE MIRAMAR PRODUCTION’92 (DVD)
Na początku lat 90 tych Miramar był labelem pretendującym do najważniejszego gracza jeśli chodzi o wydawanie muzyki El i pochodnych na VHS. Po latach powracają te produkcje na DVD jak i ta. Czech Hammer sprzed płyty Escape From TV jak dla mnie nie jest strawny – i wiadomo że do dziś istnieje w świadomości większości odbiorców El muzyki dzięki oryginalnemu stylowi kompozycji z serialu Miami Vice ( polecam Escape From TV rozszerzone do dwóch płyt jako Miami Vice Complete Collection wydane w 2002 roku). Nagrane w stylu Miami Vice, Beyond The Mind’s Eye nie zrobiło na mnie już takiego wrażenia ale zrobiło gdy obejrzałem ten dysk. Fenomenalna praca – opowiadająca osobną historię do każdego utworu zawsze za pomocą innej próby zdigitalizowanej formy przekazu – co o dziwo, w chwili gdy już wszystko można wykreować z komputera, wcale się nie zdeawulowało jako przestarzałe, choć archaiczne wobec nowych możliwości obliczeniowych komputerów. Spójrzmy choćby na to http://www.youtube.com/watch?v=1Vc8o3Bs ... re=related . Muzyka podparta obrazem nabiera nowego, ciekawego wymiaru. Gorąco polecam http://www.youtube.com/watch?v=ZFiXKA7m ... re=related

IASOS-LIVE MULTI MEDIA CONCERTS’06 (DVD)
Warto dla muzyki – świetna relaksacja przy SM wpadającym lekko w NA momentami przypominająca mi nawet fragmenty z Vangelisa epoki Direct. Dysk to zapis kameralnego koncertu z ubogimi efektami animowanymi i telewizyjnymi robiony prawie chałupniczo. Iasos wygląda jak typowy Grek – poskręcane kruczoczarne włosy i maniera podczas grania artystycznego podnoszenia i falowania ręką chyba podejrzana u Kitaro. Ale to co słychać polecam – szczególnie jak w nocy ktoś obserwuje gwiazdy…
http://www.youtube.com/watch?v=sHkGQPuE728

INDRA-LIVE IN SALT MINE OF TURDA 10th NOVEMBER 2007, MAKING OF, INTERVIEW’10 (DVD)
Indra, niezwykle utalentowany twórca NBS z Rumunii doczekał się przepięknie wydanego, profesjonalego DVD bedącego zapisem koncertu jaki dał pod ziemią, w kopalni soli Turda. Dysk zawiera też opowieść Indry o przygotowaniach do koncertu, o tym, ze Indra był zafascynowany walorami akustycznymi ścian solnych, z rejestracją od początku do końca tych przygotowań. Wszystko opowiedziane jest po rumuńsku ale z wklejonym angielskim tłumaczeniem. Polecam
http://www.youtube.com/watch?v=u-Q5hz0l0CQ

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #91948 autor: spawngamer » 02 kwie 2011, 9:49

JARRE JEAN MICHEL -PLACE DE LA CONCORDE CONCERT DE AUDIOVISUEL’79 (DVD)
Zgrywka z VHS rejestrującego transmisję telewizyjną koncertu na placu zgody. Ciekawostka to możliwość ustawienia dźwięku jako oryginalnego (DD) lub remasterowanego (PCM). Młodziutki Jarre i miks utworów z Oxygene i Equinoxe plus zachęcające rozmachem początki wielkich plenerowych koncertów Francuza. Denerwujący rozmazany fragment u dołu typowy dla „zjechanych” taśm. Wartość nostalgiczna ale i kolekcjonerska.
http://www.youtube.com/watch?v=McSktvKn4xo

JARRE JEAN MICHEL -LES CONCERTS EN CHINE –BEJING & SHANGHAI (DVD)
Zgrywka z oficjalnych 2 VHS wydanych w serii Polygram Music Video. Pierwszy artysta za chińską żelazną kurtyną - stąd odbierać to też można jako swoisty dokument socjologiczny. Kamera chłonie wrażenia z państwa środka od lotniska poczynając zawieszając się na twarzy każdego człowieka w szarym wdzianku…Pokazem zmian jest chociażby ukazanie dysydentów bawiących się nieporadnie w tańcu karnawałowym, czy picie Coca Coli przez zwykłych ludzi…Mamy obraz przygotowań do koncertu, Jarre z Charlotte Rampling, wreszcie pierwszy koncert gdzie obrazy ze sceny (kameralnej – rzecz dzieje się w hali koncertowej) przeplatane stereotypowymi obrazami Chińczyków z niemych filmów, dokumentów sprzed II wojny światowej, przeglądanie książki ze zdjęciami Mao Tse Tunga na tle z cytowanymi w języku Moliera hasłami z czasów rewolucji francuskiej itd. itp. W koncercie pekińskim brali udział jako widzowie głównie bonzowie partyjni, którzy zachowują się jak żywe mumie. Jarre ponoć się wściekł i przed koncertem w Szanghaju rozdano szereg wejściówek wśród przypadkowych przechodniów czego efekt widać od razu. Ludzie autentycznie bawią się, Jarre wchodzi w publikę pozwalając rozradowanym robotnikom grać na instrumentach…Żywy zapis tamtych czasów. Obowiązkowo.
http://www.youtube.com/watch?v=L57Fqxrx7KY&feature=fvst

JARRE JEAN MICHEL-RENDEZ-VOUS LYON CONCERT FOR THE POPE 5 OCTOBER 1986 RENDEZ VOUS IN HOUSTON. CITY IN CONCERT(DVD)
Kolejna zgrywka z oficjalnych VHS. Zapowiedzi z TV, przygotowania, występy. Gigantyczne show z niesamowitą warstwą wizualną, z wieżowcami w roli dekoracji, zrealizowane na taśmie przez wytwórnię Francisa Dreyfus’a. Świetnie pokazane ujęcia publiki, zmierzającej i dobrze bawiącej się podczas koncertu. Występ lioński jest bardziej kameralny – sama struktura miasta czyli kamieniczki wymogły inność wykorzystywania budowli jako dekoracji.
http://www.youtube.com/watch?v=9SVfLoPHmOg

JARRE JEAN MICHEL -PARIS LA DEFENSE –A CITY IN CONCERT’90 (DVD)
Olbrzymi koncert zrealizowany na przypominającej piramidę scenie na wprost oddalonego o kilka kilometrów Łuku Triumfalnego. Oglądamy przygotowania, czyli budowę dekoracji a potem olbrzymi tłum zbierający się na ulicy, setki, tysiące ludzi czekających na zmrok i rozpoczęcie koncertu. Pojawiają się nieśmiertelne przeboje, okraszone fragmentami z Revolutions i promocją Waiting For Cousteau. Całe miasto drga, barwnymi wizualizacjami widzimy początki naówczas nowoczesnych pokazów laserów jak i świetny pomysł z stworami –kreacjami poruszanymi przez tancerzy z których najbardziej pamięta się indiano-kościotrupa z Calypso. Ciekawe nowe aranże, dodanie perkusji. Jeden z moich ulubionych koncertów Jarre’a. Szkoda, że nie ma tego z ostrością prawdziwego DVD… Ciekawostką jest za filmowy zapis odpowiedzialni byli Brytyjczycy.
http://www.youtube.com/watch?v=sg1xYATtJhk

JARRE JEAN MICHEL-IMAGES. THE BEST OF JEAN MICHEL JARRE’91 (DVD)
Zgrywka z oficjalnego wideo Polygramu. Zbiór nowatorskich video clipów będący prawdziwym rarytasem bo zapisem starzenia się Jarre’a. Niektóre pomysły do dziś cieszą oko – jak chociażby pomysł z nakręcanym sprężyną robocikiem (Oxygene) czy opowieścią na tle Pól Magnetycznych. Najbardziej jednak przemawiają klipy do Zoolook. No i można popatrzeć na zdolności aktorskie Jarre’a. Jakość nagrania zaskakująco dobra. Polecam.
http://www.youtube.com/watch?v=6qnY5wyX ... re=related

JARRE JEAN MICHEL-LEGENDS OF THE LOST CITY (MAKING OF, CONCERT)’93 (DVD)

Dysk zrobiony przez fanów z ponad 30 minutowych telewizyjnych relacji do przygotowań do koncertu plus zapis TV samego koncertu. A koncert robi wrażenie gdyż realizowany na czarnym lądzie ma klimat rodem z planu filmowego Tarzana (patrz wstęp z tancerzami). Piękne wizualizacje wykorzystujące wspaniale bliskość wody (świetny efekt niby nurkowania ryb). Bajeczna feeria barw, egzotyka miejsca, etniczna muzyka –coś innego niż to do czego nas Jarre przyzwyczaił. Ciekawostką jest fakt że nie widzimy koncertującej ekipy. Polecam.
http://www.youtube.com/watch?v=ja7oyED2 ... re=related

JARRE JEAN MICHEL -EUROPE EN CONCERT BARCELONA- 6TH OCTOBER 1993 (DVD)
Zgrywka z oficjalnego VHS Polygramu. Koncert promujący głównie poszczególne części Chronologie. Jarre w tamtym okresie lubiał żywe instrumenty (ostra rockowa gitara) i półokrągłe kształty keyboardów. I tu jest problem – bo ta muzyka jest dość słaba…nie pomagają akcenty hiszpańskie (flamenco) ani wizualizacje –koncert jest przeciętny. Jakość przyzwoita.
http://www.youtube.com/watch?v=BelMR53n ... re=related

JARRE JEAN MICHEL –LIVE IN SEVILLA –TV SEVILLA TV’93 (DVD)
Nagranie z TV Seville. Powtórzenie setu z Barcelony plus kilka dodatkowych utworów co czyni koncert blisko dwugodzinnym. Pojawiają się np. ci sami tancerze ale novum jest chociażby chór i scena w bezpośrednim sąsiedztwie akwenu wodnego. Poprawne. Jakość przyzwoita.
http://www.youtube.com/watch?v=DpBJ0tHSDIc

JARRE JEAN MICHEL-HONG KONG IN CONCERT-BOOTLEG’94 (DVD)
Duży wysiłek fanów - 3 analogowe kamery z publiki, niestety trzęsące się ręce, profesjonalny mix i ujęcia Jarre’a tuż po koncercie wychodzącego na podziemny parking. Zrobione przez hard fanów właściwie dla … hard fanów.
http://www.youtube.com/watch?v=-DQfxewBaq8

JARRE JEAN MICHEL-MAKING OF DESTINATION DOCKLANDS –LONDON CONCERT’95 (DVD) Zgrywka z oryginalnego VHS z 1989 wydanego przez Dreyfus’a obejmująca jedynie zapis całego procesu pomysłu i logistycznego przygotowania do koncertu w londyńskich dokach. Jak przystało na zapis z VHS jakoś ledwo przyzwoita – rastry wołają o pomstę do nieba.
http://www.youtube.com/watch?v=U7rldZxicyk

JARRE JEAN MICHEL-THE DESTINATION DOCKLANDS.THE LONDON CONCERT’95(DVD)
Zgrywka oficjalnych VHS – obejmujących i wyżej wymienioną taśmę o przygotowaniach jak i koncert zrealizowany jak na tamte czasy z użyciem najnowszych technologii TV czyli ciekawymi wstawkami, dziś już archaicznymi. Muzycznie głównie Revolutions i gigantyczne widowisko na niebie …Jakość – znowu lekko rozmyte zdjęcia…
http://www.youtube.com/watch?v=UzjmH-pp ... re=related

JARRE JEAN MICHEL-PARIS 14. JULY 1995-CONCERT POUR LA TOLERANCE’97 (DVD )
Zgrywka z TV czyli znowu zapis z VHS koncertu przy wieży Eiffel’a z przelotem wojskowych samolotów i świetnym widowiskowym aranżem świateł i świetlnych dekoracji i zestawem Best Of kompozycji Jarre’a. Jakość więcej niż dobra.
http://www.youtube.com/watch?v=spyefjf2ZSw

JARRE JEAN MICHEL -OXYGENE TOUR KATOWICE’97 (DVD)
Zgrywka z TVP 1. Zamiast gigantomanii jakoś tak bardziej kameralnie. Ciekawie bo i pojawia się theremin i stare przeboje ale przeplatane nowościami lekko trącącymi dj-jką no i Jarre zawsze w białym płaszczu tym razem na czarno…
http://www.youtube.com/watch?v=tW7c9QMs ... 0BA10118E5

JARRE JEAN MICHEL OXYGENE IN MOSCOW COMPLETE CONCERT ON 2 DVD’S’97 (2 DVD BOOTLEG)
Zrobiony handycamami bez statywów bootleg z wklejonymi tłumaczeniami na angielski rosyjskich zapowiedzi koncertu i powodu jego zaistnienia czyli 850 lecia Moskwy. Tłem jest gigantyczny Pałac Kultury i pompatyczna oprawa jak na Rosję przystało czyli slajdy godła Rosji i ikon i mnóstwo fajerwerków no i bezpośrednia relacja od kosmonautów ze stacji MIR. W sumie ponad dwie godziny! Na koniec jeszcze ciekawostka - zajawki występu z CNN i holenderskiej oraz francuskiej TV.

JARRE JEAN MICHEL- OXYGENE IN MOSCOW Москва - дорога в 21 век ’97 (DVD)
Ten sam koncert na półtora miliona widzów ale zrealizowany profesjonalnymi kamerami telewizji. Wygładzony (nawet odliczanie Łużkowa poprawiono aby synchronizować cyfry wyświetlane w prezentacji z jego głosem gdy na bootlegu słychać że się mylił) przekaz skurczył się do 1.40. Oficjalna rosyjska publikacja cieszy oko.

JARRE JEAN MICHEL FEATURNING TETSUYA KOMURO –RENDEZ VOUS’98- ELECTRONIC NIGHT Champ de Mars, Paris’98 ( DVD)
Zgrywka z TV A&E Mundo. Kolejny gigantyczny koncert przy wiezy Eiffel’a. Jarre w luźnym, młodzieżowym stroju i takimże repertuarze czyli zdidżejowanych utworach z przeszłości. Pojawia się nawet breakbit, azjatyckie wokale i inne love parade. Szerokim łukiem…
http://www.youtube.com/watch?v=td79UCiPKtg

JARRE JEAN MICHEL-OKINAWA 2001 RENDEZ VOUS IN SPACE (DVD)
Zgrywka z JAPTV ale bardzo profesjonalnie wydana – bootleg naśladujący oryginalne wydanie. Nowe tysiąclecie przywitane na Okinawie z narracją pojawiającego się na olbrzymim telebimie Artura C. Clarke’a. Dziwny koncert bo Jarre’a wspomaga muzycznie TK i ViZItors a zaczyna się od transkrypcji na nowoczesne bity Richarda Straussa. Ta dziwność przekłada się na to że zestaw nagrań brzmi świeżo –Jarre nie wyciąga z lamusa starych melodii tylko tworzy we współpracy całkiem zgrabny set nowości. Opowieść o przyszłych próbach podboju kosmosu przynosi takie utwory jak np. My Name Is Arthur a Jarre zaskakuje grając np. na harmonii. Nieskomplikowane melodie i raczej klubowa atmosfera. Czemu nie?
http://www.youtube.com/watch?v=oBpwIi4Lb1s

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Wróć do „Recenzje spawngamer'a”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Studio Nagrań : Zastrzeżenia