Neue Berliner SchuleRMI - przynudzanie?

Dyskusje o muzykach uprawiających ten gatunek

Moderator: fantomasz

Awatar użytkownika

Autor tematu
Michal Zelazowski
Stary wyga
Posty: 364
Rejestracja: 10 cze 2005, 8:49
Lokalizacja: ten swąd?
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

RMI - przynudzanie?

Post #27390 autor: Michal Zelazowski » 05 mar 2006, 13:08

pogadajmy o tym angielskim zespole. co o ich muzyce sądzicie?
dla mnie większość ich płyt jest po prostu nudna, monotonne i długie plamy nie zawierające nic konkretnego.
ale czasami potrafią pokazać bardzo wciągające utwory - np. Frozen North part 4, Upstairs Downstairs part 1, Burned & Frozen, Build, Rite Of Spring.
naprawdę bardzo nierówny wykonawca, ciężko jednoznacznie go chwalić czy ganić...
czy tylko ja tak mam?

m
M.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Lord Rayden
Habitué
Posty: 1117
Rejestracja: 31 mar 2004, 2:59
Lokalizacja: Breslau
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: TD, Klaus Schulze, BKS, Rainbow Serpent, TM Solver, Neue Berliner Schule
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 52
Status: Offline

Post #27410 autor: Lord Rayden » 05 mar 2006, 18:26

Kiedy panował głód NBS i każda płyta była odkryciem, słuchało się także i RMI. Zresztą te wczesne płyty były jakieś ciekawsze. Ale teraz płyt jest mnóstwo, szuka się tej "odrobiny ducha" wniesionej do Berlina. Stąd wydaje mi się,że RMI oraz Air Sculpture "przynudzają". Mam do posłuchania nagrania Hogh Wild z NSC Leicester....Ano zobaczymy czy coś się poprawiło
Lord Rayden
Tangerine Dream Fan from Poland

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Belmondo
Habitué
Posty: 5846
Rejestracja: 10 maja 2004, 12:59
Lokalizacja: W-wa
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #27447 autor: Belmondo » 06 mar 2006, 10:35

No mnie osobiscie nigdy rmi nie ruszalo, ale z pewnoscia znalazlo by sie kilka utworow- perelek.

Pozdr
Bel

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Rork
Stary wyga
Posty: 243
Rejestracja: 09 kwie 2004, 18:43
Lokalizacja: South-End
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Redshift, TD, Berlin School
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 41
Status: Offline

Post #27452 autor: Rork » 06 mar 2006, 12:12

Belmondo pisze:No mnie osobiscie nigdy rmi nie ruszalo, ale z pewnoscia znalazlo by sie kilka utworow- perelek.

Pozdr
Bel


Ba, nawet całych albumów. Pamiętam jak jak kilka lat temu (tez w porze zimowej :) ) byłem zasłuchany w RMI: Frozen North czy Borrowed Atoms. Jeszcze z ciekawych moge dodac Diabolica i Gulf no i Planet in the Wires.
Od pewnego czasu RMI zeszło na sciężke eksperymentu tzn. żywa perkusja + elementy rock progresywnego. Chyba nie wyszło im to na dobre...

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
Michal Zelazowski
Stary wyga
Posty: 364
Rejestracja: 10 cze 2005, 8:49
Lokalizacja: ten swąd?
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #27466 autor: Michal Zelazowski » 06 mar 2006, 18:49

true

żeby to chociaż krautem trochę zalatywało, ale nie...
Gulf i Diabolica to faktycznie dobre płyty
M.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

DiKey
Beton
Posty: 964
Rejestracja: 31 mar 2004, 8:26
Lokalizacja: Prosto z chmur
Jestem muzykiem: Tak
Ulubieni wykonawcy: Zazwyczaj słucham samego siebie, bo lubię :)
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 56
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #76015 autor: DiKey » 26 kwie 2009, 11:09

Pierwszą płytką RMI jakiej dano było mi wysłuchać była ”Republic”. Wrażenia jak najbardziej pozytywne. Potem następne jakoś mi się zlewały i zlekceważyłem ten zespół. Ot, pomyślałem sobie, taka tam kolejna imitacja starej szkoły berlińskiej. Stan ten trwał kilka lat. Zmieniło się to w lutym tego roku gdy poznałem zawartość płytki „Rain Falls In Grey”.
Ciekawa kompozycja tytułowa utrzymana jest w klimatach wczesnego Pink Floyd. Z ujmująco wkomponowanymi partiami saksofonu, pełna napięć i chaosu charakterystycznego dla progresywnego rocka, płynnie przechodzi w kapitalny „Bett'r Day-s”. To kosmiczna fantazja w której partie basu, pięknie wyeksponowanej perkusji, gitarowych modulowanych solówek godnych Steve Hillage’a i sekwencji syntezatorów na okrasę, tworzą niezapomniany kolaż dźwięków. Dwunastominutowa perełka gdzie muzycy imponują wyobraźnią, wrażliwością i doskonałym wyczuciem stylu.
Kolejny utwór „Shut Up” jest właściwie sam w sobie mglistą dźwiękową plamą, przeładowaniem, wstępem do „Syd". Tam muzycy w blisko trzyminutowej dynamicznej improwizacji, zgodnie z deklaracją do tej płyty, oddają hołd psychodelicznemu stylowi Syda Barretta.
Kompozycja „Emissary” i „Legacy” to znów dialogi gitary i saksofonu w dekadenckich nastrojach które tak dobrze znamy chociażby z kompozycji „Echoes” Pink Floyd, czy „Atom Heart Mother”. Nawiązania są celowe, wyraźne i zagrane ze smakiem oraz klasą.
W kończącym płytkę kawałku „Far Away” słuchamy granej niespiesznie, pełnej zadumy, gitarowej opowieści, unoszonej na fali syntezatorowych fraz. Być może jest to refleksja nad pewnym okresem w muzyce który już nie wróci, a może nad czymś więcej ? Podobnie zakończył swoją płytkę ‘New Age of Earth” Manuel Göttsching pozostawiając słuchaczom fantastyczne wrażenia.
Czy tak też dzieje się po wysłuchaniu płyty RMI „Rain Falls In Grey”? Owszem.
Gary Houghton bardzo subtelnie gra na gitarze. Zespół, jak podaje mój translator tworzy „cudy cyfrowego redagowania”.
Znakomitym pomysłem było dołączenie w 2003 roku do instrumentarium akustycznych bębnów i elektrycznego basu. Zaproszony do sesji Martin Archer uzupełnił brzmienie grupy o nietypowe dla elektroniki instrumenty, co dodało tej muzyce specyficznego smaczku.
Fascynacja psychodeliką i progresją wyszła RMI na dobre. Brzmienie stało się mniej anonimowe, ciekawsze, bardziej przyswajalne. Można teraz sięgać z uwagą do poprzednich płytek z pokaźnej dyskografii oficjalnych płyt i cd-romów i porównywać, badać, smakować co jak wiemy jest jednym z przyjemniejszych zajęć na tej planecie.
Ostatnio zmieniony 26 kwie 2009, 11:20 przez DiKey, łącznie zmieniany 1 raz.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

wojcik2202
Habitué
Posty: 1118
Rejestracja: 23 kwie 2009, 0:52
Lokalizacja: Z nikąd
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #76021 autor: wojcik2202 » 26 kwie 2009, 15:25

DiKey pisze:Pierwszą płytką RMI jakiej dano było mi wysłuchać była ”Republic”. Wrażenia jak najbardziej pozytywne. Potem następne jakoś mi się zlewały i zlekceważyłem ten zespół. Ot, pomyślałem sobie, taka tam kolejna imitacja starej szkoły berlińskiej. Stan ten trwał kilka lat. Zmieniło się to w lutym tego roku gdy poznałem zawartość płytki „Rain Falls In Grey”.
Ciekawa kompozycja tytułowa utrzymana jest w klimatach wczesnego Pink Floyd. Z ujmująco wkomponowanymi partiami saksofonu, pełna napięć i chaosu charakterystycznego dla progresywnego rocka, płynnie przechodzi w kapitalny „Bett'r Day-s”. To kosmiczna fantazja w której partie basu, pięknie wyeksponowanej perkusji, gitarowych modulowanych solówek godnych Steve Hillage’a i sekwencji syntezatorów na okrasę, tworzą niezapomniany kolaż dźwięków. Dwunastominutowa perełka gdzie muzycy imponują wyobraźnią, wrażliwością i doskonałym wyczuciem stylu.
Kolejny utwór „Shut Up” jest właściwie sam w sobie mglistą dźwiękową plamą, przeładowaniem, wstępem do „Syd". Tam muzycy w blisko trzyminutowej dynamicznej improwizacji, zgodnie z deklaracją do tej płyty, oddają hołd psychodelicznemu stylowi Syda Barretta.
Kompozycja „Emissary” i „Legacy” to znów dialogi gitary i saksofonu w dekadenckich nastrojach które tak dobrze znamy chociażby z kompozycji „Echoes” Pink Floyd, czy „Atom Heart Mother”. Nawiązania są celowe, wyraźne i zagrane ze smakiem oraz klasą.
W kończącym płytkę kawałku „Far Away” słuchamy granej niespiesznie, pełnej zadumy, gitarowej opowieści, unoszonej na fali syntezatorowych fraz. Być może jest to refleksja nad pewnym okresem w muzyce który już nie wróci, a może nad czymś więcej ? Podobnie zakończył swoją płytkę ‘New Age of Earth” Manuel Göttsching pozostawiając słuchaczom fantastyczne wrażenia.
Czy tak też dzieje się po wysłuchaniu płyty RMI „Rain Falls In Grey”? Owszem.
Gary Houghton bardzo subtelnie gra na gitarze. Zespół, jak podaje mój translator tworzy „cudy cyfrowego redagowania”.
Znakomitym pomysłem było dołączenie w 2003 roku do instrumentarium akustycznych bębnów i elektrycznego basu. Zaproszony do sesji Martin Archer uzupełnił brzmienie grupy o nietypowe dla elektroniki instrumenty, co dodało tej muzyce specyficznego smaczku.
Fascynacja psychodeliką i progresją wyszła RMI na dobre. Brzmienie stało się mniej anonimowe, ciekawsze, bardziej przyswajalne. Można teraz sięgać z uwagą do poprzednich płytek z pokaźnej dyskografii oficjalnych płyt i cd-romów i porównywać, badać, smakować co jak wiemy jest jednym z przyjemniejszych zajęć na tej planecie.




Niestety w całości tego materiału nie miałem okazji posłuchac ale ,próbki mp3 słuchałem i Damian masz racje iz ta muzyka zakorzeniona jest w muzyce rocka psychodeliczego lat 70 , improwizujące gitarki sa tego dowodem ,myślę :handup: iz RMI maja swój unikalny styl i tego sie trzymają, awangarda rocka ,psychodelia mrocka lat 70-ych,Berlińska szkola wszystko to się miesza i efekt jest momentami piorunujący czego dowodem jest materiał o którym Damian wspomniałes :handup: Tak sobie myślę ,że Syd Barret gdyby tworzył muzykę dzisiaj, to chetnie zagrał by z chłopakami z RMI :yes: :yes: :yes:

[ Dodano: 2009-04-26, 15:46 ]
DiKey pisze:Pierwszą płytką RMI jakiej dano było mi wysłuchać była ”Republic”. Wrażenia jak najbardziej pozytywne. Potem następne jakoś mi się zlewały i zlekceważyłem ten zespół. Ot, pomyślałem sobie, taka tam kolejna imitacja starej szkoły berlińskiej. Stan ten trwał kilka lat. Zmieniło się to w lutym tego roku gdy poznałem zawartość płytki „Rain Falls In Grey”.
Ciekawa kompozycja tytułowa utrzymana jest w klimatach wczesnego Pink Floyd. Z ujmująco wkomponowanymi partiami saksofonu, pełna napięć i chaosu charakterystycznego dla progresywnego rocka, płynnie przechodzi w kapitalny „Bett'r Day-s”. To kosmiczna fantazja w której partie basu, pięknie wyeksponowanej perkusji, gitarowych modulowanych solówek godnych Steve Hillage’a i sekwencji syntezatorów na okrasę, tworzą niezapomniany kolaż dźwięków. Dwunastominutowa perełka gdzie muzycy imponują wyobraźnią, wrażliwością i doskonałym wyczuciem stylu.
Kolejny utwór „Shut Up” jest właściwie sam w sobie mglistą dźwiękową plamą, przeładowaniem, wstępem do „Syd". Tam muzycy w blisko trzyminutowej dynamicznej improwizacji, zgodnie z deklaracją do tej płyty, oddają hołd psychodelicznemu stylowi Syda Barretta.
Kompozycja „Emissary” i „Legacy” to znów dialogi gitary i saksofonu w dekadenckich nastrojach które tak dobrze znamy chociażby z kompozycji „Echoes” Pink Floyd, czy „Atom Heart Mother”. Nawiązania są celowe, wyraźne i zagrane ze smakiem oraz klasą.
W kończącym płytkę kawałku „Far Away” słuchamy granej niespiesznie, pełnej zadumy, gitarowej opowieści, unoszonej na fali syntezatorowych fraz. Być może jest to refleksja nad pewnym okresem w muzyce który już nie wróci, a może nad czymś więcej ? Podobnie zakończył swoją płytkę ‘New Age of Earth” Manuel Göttsching pozostawiając słuchaczom fantastyczne wrażenia.
Czy tak też dzieje się po wysłuchaniu płyty RMI „Rain Falls In Grey”? Owszem.
Gary Houghton bardzo subtelnie gra na gitarze. Zespół, jak podaje mój translator tworzy „cudy cyfrowego redagowania”.
Znakomitym pomysłem było dołączenie w 2003 roku do instrumentarium akustycznych bębnów i elektrycznego basu. Zaproszony do sesji Martin Archer uzupełnił brzmienie grupy o nietypowe dla elektroniki instrumenty, co dodało tej muzyce specyficznego smaczku.
Fascynacja psychodeliką i progresją wyszła RMI na dobre. Brzmienie stało się mniej anonimowe, ciekawsze, bardziej przyswajalne. Można teraz sięgać z uwagą do poprzednich płytek z pokaźnej dyskografii oficjalnych płyt i cd-romów i porównywać, badać, smakować co jak wiemy jest jednym z przyjemniejszych zajęć na tej planecie.




Niestety w całości tego materiału nie miałem okazji posłuchac ale ,próbki mp3 słuchałem i Damian masz racje iz ta muzyka zakorzeniona jest w muzyce rocka psychodeliczego lat 70 , improwizujące gitarki sa tego dowodem ,myślę :handup: iz RMI maja swój unikalny styl i tego sie trzymają, awangarda rocka ,psychodelia rocka lat 70-ych,Berlińska szkola wszystko to się miesza i efekt jest momentami piorunujący czego dowodem jest materiał o którym Damian wspomniałes :handup: Tak sobie myślę ,że Syd Barret gdyby tworzył muzykę dzisiaj, to chetnie zagrał by z chłopakami z RMI :yes: :yes: :yes:

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

DiKey
Beton
Posty: 964
Rejestracja: 31 mar 2004, 8:26
Lokalizacja: Prosto z chmur
Jestem muzykiem: Tak
Ulubieni wykonawcy: Zazwyczaj słucham samego siebie, bo lubię :)
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 56
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #76025 autor: DiKey » 26 kwie 2009, 18:41

Na oficjalnej stronie RMI można pobrać dwa pliki mp3 z 2008r w dziale dyskografia, na samym dole strony:
http://www.radiomassacreinternational.c ... graphy.php

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

wojcik2202
Habitué
Posty: 1118
Rejestracja: 23 kwie 2009, 0:52
Lokalizacja: Z nikąd
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #76032 autor: wojcik2202 » 26 kwie 2009, 20:17

Dzięki :handup: :handup:

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

NEO
Ekspert
Posty: 195
Rejestracja: 07 gru 2006, 17:23
Lokalizacja: z łona MATKI
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #76854 autor: NEO » 25 maja 2009, 19:47

Moim zdaniem RMI wciąż gra w sali prób, z której może wyjść na 2 sceny: elektroniczną i prog rockową. Wydaje mi się, że trzeba lubić progresywę żeby oswoić się z manierą nieskończonych improwizacji w RMI. Szczerze mówiąc nie ma dla mnie słabych płyt RMI, jedynie są te mniej przekonywujące.

Polecam dla zrozumienia tematu: Porcupine Tree - Transmission IV inaczej zwaną: Moonloop (Unedited Improvisation).
poszukuję VINYLripów pierwszych tłoczeń Steve Roacha. Posiadam ultra rzadkie pozycje światowej el-muzyki

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

wojcik2202
Habitué
Posty: 1118
Rejestracja: 23 kwie 2009, 0:52
Lokalizacja: Z nikąd
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #76869 autor: wojcik2202 » 26 maja 2009, 0:50

NEO pisze:Moim zdaniem RMI wciąż gra w sali prób, z której może wyjść na 2 sceny: elektroniczną i prog rockową. Wydaje mi się, że trzeba lubić progresywę żeby oswoić się z manierą nieskończonych improwizacji w RMI. Szczerze mówiąc nie ma dla mnie słabych płyt RMI, jedynie są te mniej przekonywujące.

Polecam dla zrozumienia tematu: Porcupine Tree - Transmission IV inaczej zwaną: Moonloop (Unedited Improvisation).



Jeśli chodzi o kapele genialnego frontmana Porcupine tree Stevena Wilsona - to proponuje wysłuchac pierwsze 2 albumy , widać ,że Wilson nieżle sobie radzi na polu muzyki ambient i w ogóle muzyki elektronicznej :wink: :wink:
Ostatnio zmieniony 26 maja 2009, 9:11 przez wojcik2202, łącznie zmieniany 1 raz.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

NEO
Ekspert
Posty: 195
Rejestracja: 07 gru 2006, 17:23
Lokalizacja: z łona MATKI
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #76870 autor: NEO » 26 maja 2009, 0:55

bo Steve gra ambient :) i słucha Klausika
poszukuję VINYLripów pierwszych tłoczeń Steve Roacha. Posiadam ultra rzadkie pozycje światowej el-muzyki

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

wojcik2202
Habitué
Posty: 1118
Rejestracja: 23 kwie 2009, 0:52
Lokalizacja: Z nikąd
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #76874 autor: wojcik2202 » 26 maja 2009, 9:11

NEO pisze:bo Steve gra ambient :) i słucha Klausika


Racja - ostatnio nawet spotkał się w studio z samym Klausem i długo rozmawiali o muzyce, Steven jak gąbka chłonie każdą odmianę muzyki od popu do awangrdy rocka,zresztą wystarczy posłuchać jego nowego solo dzieła Insurgentes- muzyka tajemnicza ,mroczna i eklektyczna - raczej do słuchania na noc.
A to fragment jego najnowszej muzyki http://www.youtube.com/watch?v=krtkPF1OpOU :listen: :listen:
Pozdrawiam fanów genialnialnych,,porków,, i samego Stevena Wilsona :hi:

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

NEO
Ekspert
Posty: 195
Rejestracja: 07 gru 2006, 17:23
Lokalizacja: z łona MATKI
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #76877 autor: NEO » 26 maja 2009, 9:59

tak, dzieło magiczne. choć bardziej psychodeliczne niż progowe.

a swoją drogą ciekawe jakby wyglądała współpraca Wilsona z RMI.
poszukuję VINYLripów pierwszych tłoczeń Steve Roacha. Posiadam ultra rzadkie pozycje światowej el-muzyki

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

wojcik2202
Habitué
Posty: 1118
Rejestracja: 23 kwie 2009, 0:52
Lokalizacja: Z nikąd
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #76879 autor: wojcik2202 » 26 maja 2009, 10:41

NEO pisze:tak, dzieło magiczne. choć bardziej psychodeliczne niż progowe.

a swoją drogą ciekawe jakby wyglądała współpraca Wilsona z RMI.


No fakt ... :yes: :yes: podejrzewam,że Steven ciągnął by tą muzę w kierunku rocka progresywnego w stylu,,porków,, a panowie z RADIO MASACRE INTERNATIONAL ,robili by swoja mroczną ,elektroniczna psychodelie , hm..... :roll: ....niezwykły byłby to mariaż wielu odcieni muzycznych o różnej prowiniencji muzycznej :hi:

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

DiKey
Beton
Posty: 964
Rejestracja: 31 mar 2004, 8:26
Lokalizacja: Prosto z chmur
Jestem muzykiem: Tak
Ulubieni wykonawcy: Zazwyczaj słucham samego siebie, bo lubię :)
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 56
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #93182 autor: DiKey » 17 lip 2011, 7:51

Zespół RMI jest bardzo aktywny jeśli chodzi o wydawanie płyt CD i oficjalnych CD-R.
Ostatnio przyjrzałem się bliżej boxowi Last In Transit. Sporo muzyki jest na tych 7 płytach.
Poniżej kilka słów wstępu i opis pierwszej płyty. Pozostałe 6 na mojej www i blogu. Plus kilka fragmentów muzyki.
Co prawda pisanie o muzyce, jej opisywanie jest bardzo subiektywne, ale skoro jakimś cudem są jej odbiorcy, to może i jej recenzowanie ma sens.

" Zdaje się, że zespół Radio Massacre International dobrze się czuje podczas długich, dopiętych na ostatni guzik koncertów. Było ich w historii zespołu sporo, więc słusznie na początku 2010 r. podjęto decyzję o wydaniu dużego boxa z zapisem muzyki granej przed publicznością. Jego zawartość ucieszyła pewnie niejednego fana, ponieważ siedem płyt CD-R po około 70 minut materiału to spora dawka muzyki. Jednak co konkretnie proponują Steve Dinsdale, Duncan Goddard i Gary Houghton?

Lost In Transit 1: The Gatherings 2004
Na pierwszej płycie grupa udostępnia zapis koncertu, jaki dano w trakcie tytułowej imprezy. Miał on miejsce 8 maja, w St. Mary's Church w Hamilton Village, Philadelphia.
Od roku 2000 ten kościół chętnie użycza swojego wnętrza do prezentacji muzycznych spektakli pod hasłem "The Gatherings". Czteroczęściowy projekt zespołu And Ending Is Just A Beginning otwiera półgodzinna Part 1, gdzie Peter Gowen - ogranista - wspiera zespół. Tę część płyty można nazwać hołdem dla mellotronu. Na scenie korzystano aż z dwóch takich instrumentów.
Jego barwy, tak urzekające słuchaczy ponad 35 lat temu, do dziś wydają się być równie intrygujące. Słuchając tej muzyki odniosłem wrażenie, że artystom chodziło o stworzenie klimatu rodem z koncertów najlepszych elektroników lat 70. Podczas emisji sztucznie generowanych dźwięków dobiegających w półmroku z głośników powstaje szczególna atmosfera. Zarówno zespół, jak i wielbiciele gatunku ją doceniają. W kolejnych kompozycjach z tego krążka słychać ciekawe improwizacje gitarowe na tle galopujących sekwencji. Tak gra Gary Houghton - elegancko i z wyczuciem. Jego popisy nie są spektakularne i żywiołowe, raczej stonowane i w granicach kontroli. W drugiej i trzeciej części brzmienie gitary zostaje wplecione między poszczególne amplitudy cichnących i narastających partii powtarzalnych dźwięków oraz między różnorodne efekty tła.
Kończąca ten koncert część czwarta to intensywna muzyka. Dziewięć minut dynamicznego dialogu rozbrzmiewających na przemian instrumentów kończy tę płytę w starym dobrym stylu."

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Lord Rayden
Habitué
Posty: 1117
Rejestracja: 31 mar 2004, 2:59
Lokalizacja: Breslau
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: TD, Klaus Schulze, BKS, Rainbow Serpent, TM Solver, Neue Berliner Schule
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 52
Status: Offline

Post #116562 autor: Lord Rayden » 12 wrz 2020, 16:06

Można legalnie i za darmo posłuchać "przynudzania" RMi z 2020.
https://radiomassacreinternational.band ... -spacerock
Lord Rayden
Tangerine Dream Fan from Poland

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Twardziel
Posty: 604
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode / TD / Klaus / Autechre / VdGG
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #116563 autor: Sublime » 12 wrz 2020, 19:13

Wygląda na to, że RMI jak na razie to projekt zamknięty, od dłuższego czasu panowie nie serwują premierowych płyt... ostatnie trzy na Bandcampie chociażby to poszerzone "wydanie" płyty z 2001 roku, wrzutka płytki z 2015 roku (to co Lord podsyła) oraz sesja w radio z 2013 roku.
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Wróć do „Neue Berliner Schule”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Studio Nagrań : Zastrzeżenia