RecenzjeCzego teraz słuchacie

Przesłuchałeś kolejną płytę... Podoba ci się? Nie? Napisz o tym!

Moderator: fantomasz

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Zweryfikowany
Twardziel
Posty: 717
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Status konta: √ OK
Imię i nazwisko:
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy:
Zawód:
Zainteresowania:
Wiek: 45
Status: Offline

#116485

Post autor: Depeche Gristle »

Ostatni post z poprzedniej strony:

The Velvet Underground & Nico - The Velvet Underground & Nico, 1967;
******
Style: new wave, art-rock, rock psychodeliczny, pop psychodeliczny, soul, blues rock, dark wave, cold wave, noise, experimental, krautrock
Obrazek

Agressiva 69 - Deus Ex Machina, 1992;
*****
Style: nowa fala, rock gotycki, noise, rock industrialny, metal, dark wave, cold wave, minimal, rock elektroniczny, drum and bass, post punk, experimental,jazz
Obrazek


The Velvet Underground & Nico - debiutancki album nowojorskiego zespołu The Velvet Underground, którego premiera miała miejsce 12 marca 1967 roku, choć cała historia zaczyna się pod koniec roku 1965, kiedy słynny artysta-malarz, twórca Pop-Artu Andy Warhol poszukiwał zespołu rockowego do swojego projektu multimedialnego Andy Warhol, Up-Tight. Andy Warhol natknął się wówczas na koncert mało znanej awangardowej nowojorskiej grupy The Velvet Underground w klubie The Cafe Bizarre, gdzie stwierdził, że właśnie takiego zespołu potrzebuje do współpracy i włączył go w działalność swojego przedsięwzięcia zwanego The Factory.
Artyści szybko doszli do porozumienia; na prośbę Andy'ego Warhola do składu zespołu dokooptowano niemiecką wokalistkę, aktorkę i modelkę Nico.
Jako The Velvet Underground and Nico od początku 1966 roku zespół brał udział w pokazach multimedialnych programów składających się z kombinacji filmów Warhola łączonych ze światłami Danny’ego Williamsa, występami Gerarda Malangi i Edie Sedgwick, pokazami slajdów i projekcjami filmów Paula Morrisseya oraz prezentacją fotografii Billy’ego Linicha i Nata Finkelsteina, wszystko było oprawione muzyką The Velvet Underground. Ponadto zespół dał serię koncertów, nie tylko w Nowym Jorku, ale i m.in. w Los Angeles i San Francisco, kilku stanach w USA, a także w Kanadzie. Najważniejszym jednak wydarzeniem dla grupy była sesja nagraniowa do ich debiutanckiego albumu, która odbyła się w Scepter Studios na Manhattanie rozpoczęta w kwietniu 1966, a zakończona w listopadzie 1966 roku; zespół finansowo, kwotą około 3 tys. USD, wsparł Norman Dolph, producent wykonawczy wytwórni Columbia Records, który wysłał gotowy materiał do macierzystej wytwórni. Ta jednak odmówiła wydania materiału przez wzgląd na mocno kontrowersyjne tematy, które zostały na nim poruszone. Norman Dolph próbował jeszcze namówić do wydania albumu wytwórnie Atlantic Records i Elektra Records, obie jednak odmówiły. Ostatecznie wydanie albumu wzięła na siebie Verve Records.
Chociaż oficjalnym producentem (jedynym wspomnianym we wkładce) albumu był Andy Warhol, to rzeczywistym producentem był Norman Dolph, niemniej Andy Warhol odpowiedzialny był za stronę wizualną albumu, przede wszystkim za słynną okładkę z bananem, która po latach zyskała miano kultowej i jednej z najbardziej znanych i rozpoznawalnych okładek płyt w popkulturze.
Album otwiera zupełnie łagodny i niezwykle pogodny soulowy numer Sunday Morning z charakterystycznymi zagrywkami na czeleście, delikatną smyczkową przestrzenią, subtelną sekcją basu i perkusji oraz ciepłym, lekko sennym i rozleniwionym wokalem Lou Reeda. Utwór stał się pionierski dla muzyki pop i synth popu lat 80. To jeden z najbardziej kultowych numerów w historii muzyki, znany też z coveru w wykonaniu OMD (album Liberator, 1993).
I'm Waiting for the Man (również scoverowany przez OMD) z energicznymi basowo-perkusyjnymi kaskadami i bardziej subtelnymi, choć wyraźnymi partiami gitary, jest jedną z najwcześniejszych form punka.
Femme Fatale w całości śpiewana przez Nico, utrzymana jest w spokojnym, soulowo-hippisowskim klimacie lat 60. Bardziej popowe i przystępne oblicze albumu reprezentują także: utrzymany w stylistyce hippisowskiego blues-rocka Run Run Run, trzymający klimat hippisowskiej psychodeli lat 60 There She Goes Again oraz bardziej soulowy, nastrojowy i spokojny I'll Be Your Mirror, śpiewany przez Nico, klimatem nawiązujący do Sunday Morning.
Bardziej awangardową i kontrowersyjną stronę albumu reprezentują kompozycje art-rockowe: Venus in Furs z ociężałym, choć dość delikatnym rytmem perkusji, wściekłym hipnotyzującym skrzypcowym tłem i równie hipnotyzującymi partiami gitar; w kompozycji słychać echa przyszłej twórczości niemieckiej sceny krautrockowej, zaś wokal i linia wokalna zaskakują podobieństwem do przyszłego stylu i barwy głosu Franka Toveya (Fad Gadget). Prezentująca nieco bardziej stylistykę hippisowską jest kompozycja All Tomorrow’s Parties, utrzymywana głównie na energicznej zagrywce gitary tworzącej tło, które uzupełniają bardziej subtelne i rozbudowane solówki gitarowe; kompozycja śpiewana jest przez Nico, która zaskakuje wyjątkowo męskim wokalem.
Zmieniająca prędkość rytmu na przemian, od spokojnego, po szybki - co było nowością w tamtych czasach - Heroin oparta jest na wysokiej i niekiedy przenikliwej skrzypcowej przestrzeni oraz garażowych solówkach gitary, które zwiastowały erę punk rocka.
The Black Angel's Death Song, która wpłynęła na twórczość m.in. Genesisa P- Orridge'a, to piosenka o bluesowej linii wokalnej z oprawą muzyczną, która łączy partie skrzypcowe z garażowymi partiami gitar.
Album zamyka najbardziej awangardowy, wręcz eksperymentalny numer zapowiadający erę krautrocka, niemal w całości instrumentalny European Son. Tylko na początku pojawia się wokal Lou Reeda w postaci krótkiej deklamacji. Kompozycja oparta jest na szybkim i chaotycznym rytmie perkusji, równie chaotycznych garażowych partiach gitar i basu oraz białych szumach w tle.
Album The Velvet Underground & Nico po wydaniu nie cieszył się popularnością, ponosząc komercyjną porażkę. Dotarł do zaledwie 172 miejsca amerykańskiego Billboard 200 w grudniu 1967. Winę po części za taki stan rzeczy ponosiła wytwórnia Verve Records, która nie promowała albumu, jednak także przez wzgląd na kontrowersyjne teksty i trudno przyswajalną niekiedy muzykę wiele sklepów muzycznych wycofało album ze sprzedaży, również stacje radiowe odmawiały emisji utworów z płyty, zaś ówczesna krytyka niezwykle chłodno przyjęła album.
Jednak album The Velvet Underground & Nico został życzliwie przyjęty przez muzyczną awangardę jeszcze na przełomie lat 60 i 70, głównie w Niemczech przez tamtejszą awangardową scenę zwaną Krautrockiem; słynne okładki dwóch pierwszych albumów Kraftwerk przedstawiających pachołki inspirowane były właśnie słynnym bananem z The Velvet Underground & Nico.
Album przez szerszą rzeszę muzyków i krytyków został doceniony dopiero dekadę po wydaniu; wywarł wówczas silny wpływ na punk rocka i na wczesny nurt rocka industrialnego tworzonego przez Throbbing Gristle i Cabaret Voltaire. Siłą rzeczy album zaczął wpływać na wykonawców dekady lat 80, poczynając od awangardowych Sonic Youth i The Legendary Pink Dots, przez synth pop reprezentowany m.in. przez OMD, Depeche Mode, Fad Gadget, Soft Cell, Ultravox czy Yello, po grunge z Nirvaną na czele oraz wykonawców z lat 90, takich jak Moby czy Radiohead.
Album The Velvet Underground & Nico jest jedną z najbardziej kultowych i najbardziej wpływowych płyt w historii muzyki. W 2003 roku album znalazł się na 13. miejscu listy 500 albumów wszech czasów według pisma Rolling Stone.


Deus Ex Machina - debiutancki album formacji Agressiva 69 założonej w Krakowie w 1988 roku przez wokalistę Tomka Grocholę i gitarzystę Jacka Tokarczyka. Muzycy od samego początku inspirowali się w głównej mierze twórczością Ministry i The Young Gods, choć nie bez znaczenia w ich twórczości były wpływy ówczesnych Cabaret Voltaire, The Mission czy Nine Inch Nails.
Początki lat 90 w polskiej muzyce zdominowane były przez zespoły post-grunge'owe faworyzowane przez publiczne radio i TV, z drugiej zaś strony popularnością cieszyła się tandeta disco polo, toteż tworzenie niemal zupełnie nowej, a przynajmniej mało znanej na polskim rynku ambitnej i trudnej muzyki było obarczone sporym ryzykiem. Niemniej duet Agressiva 69 nie zważał na przeciwności związane z brakiem zainteresowania ze strony znanych producentów muzycznych czy brakiem, a nawet utrudnianiem promocji niezależnej muzyki przez radio i TV. Pomocną dłoń do młodych muzyków wyciągnęła niemiecka wytwórnia SPV zajmująca się wyszukiwaniem i promocją niezależnych wykonawców spod znaku muzyki elektronicznej, dzięki czemu w 1992 Agressiva 69 mogła nagrać kasetę z debiutanckim materiałem. Ich muzyka w tamtym czasie opierała się na prostych środkach; archaicznym automacie perkusyjnym z lat 80, samplerach, hałaśliwych riffach gitary i niemal black metalowym, gardłowym i wrzaskliwym wokalu Tomka Grocholi.
Album otwiera numer dość odmienny od reszty albumu - Misery - oparty na lodowatej i wibrującej elektronicznej przestrzeni typu "strings", opatrzonej wysokimi klawiszowymi zagrywkami i ociężałym beatem automatu perkusyjnego. Utwór utrzymany jest w klimacie elektronicznego gotyku.
Całkowicie różna jest następna kompozycja, Agressiva 2069, oparta na energicznym i hałaśliwym riffie gitary, niezwykle szybkim pulsie automatu perkusyjnego oraz odległej elektronicznej przestrzeni poprzetykanej elektronicznymi efektami dźwiękowymi.
Zawieszeni W Próżni charakteryzuje się prostym automatycznym beatem sekcji rytmicznej, odległą i chłodną elektroniczną przestrzenią, mocnymi metalowymi riffami gitary, choć nie tak agresywnymi jak w Agressiva 2069 oraz głębokim gardłowym wokalem Tomka Grocholi. Piosenka wyposażona jest w dość nieoczekiwane Interlude z jazzowym motywem saksofonu na falującym syntezatorowym tle kończącym utwór.
Stary Bóg ma bardziej industrialny wymiar; kompozycja jest kolaboracją mechanicznego rytmu automatu perkusyjnego, głębokiego basowego pulsu i chłodnej elektronicznej przestrzeni uwieńczonej hałaśliwym riffem gitarowym. Dość podobną strukturę posiada Ted Suicide, choć rytm, mimo mechaniczności, jest nieco wolniejszy za to bardziej wyrazisty i skomplikowany. Również bardziej rozbudowane są riffy gitarowe, zaś sekcja basowa jest oszczędniejsza i subtelniejsza.
Zamaskowany charakteryzuje się łamaną rytmiką oraz lodowatą i wysoką elektroniczną przestrzenią dominującą nad riffami gitarowymi, które stanowią jej uzupełnienie.
W Fast Food wyraźnie słychać wpływy twórczości Ministry z albumu The Mind is a Terrible Thing to Taste; numer wyposażony jest w potężne i energiczne uderzenie automatu perkusyjnego, chłodną elektroniczną przestrzeń i agresywne, hałaśliwe riffy gitarowe.
Fire & Water z kolei wyposażony jest w dość prosty i schematyczny rytm automatu perkusyjnego i potężne riffy gitarowe; elektronika stanowi tu trzeciorzędne, dość odległe tło, którego w zasadzie prawie nie słychać. Fire & Water jest przykładem klasycznego rockowo-gotyckiego numeru.
Tytułowa Deus Ex Machina to najlepszy moment płyty; utwór ma zdecydowanie industrialny klimat poczynając od transowej rytmiki, przez industrialny puls sekwencera, po uzupełniające utwór riffy gitary; całość dość mocno przypomina klimaty Nine Inch Nails pierwszej połowy lat 90.
Kończący podstawowy set albumu Koniec Dnia opiera się o głęboką i lodowatą elektroniczną przestrzeń i tym razem bardziej odległe, choć ostre riffy gitarowe oraz delikatne klawiszowe solówki; rytmika z kolei oscyluje od ciężkiego industrialnego tempa, by stopniowo przyśpieszyć, osiągając wręcz morderczą prędkość, aby potem znów wrócić do stanu początkowego.
Tak jak się spodziewano, album Deus Ex Machina nie przyniósł Agressivie sukcesu komercyjnego, również krytyka nie przyjęła go zbyt przychylnie, jednak album utorował drogę zespołowi do dalszej kariery; dziś jest uważany za kultowy i pionierski w swojej wymowie.
Na pewno była to jedna z pierwszych prób łączenia gotyku, industrialu i metalu w Polsce; wyraźnie słychać, że młody zespół nie jest jeszcze okrzepły. Dojrzałość miała następować wraz z kolejnymi albumami, bowiem albumem Deus Ex Machina zespół zwrócił na siebie uwagę ambitnych muzyków; krótko po wydaniu Deus Ex Machina skład Agressivy 69 poszerzył się o Bodka Pezdę (syntezatory), byłego gitarzystę legendarnego Made in Poland Sławomira Leniarta oraz klawiszowca Roberta Tutę.
Wznowienie albumu z 2019 roku nakładem Requiem Records zostało uzupełnione o utwory bonusowe: covery Agressiva 2069 w wykonaniu zespołów Męczenie Owiec i Astheria. Ten pierwszy zespół prezentuje bardziej punkową interpretację utworu, zaś drugi bardziej gotycko-metalową.
Całą setlistę albumu zamyka współczesny remix Agressiva 2069 - Kings in White MO Remix, całkowicie zmieniony nie tylko muzycznie, ale także wokalnie. Wokal Tomka Grocholi, choć w krzykliwym tonie, jest znacznie łagodniejszy. Muzycznie remix oscyluje gdzieś między klimatami The Prodigy, a Yello; jest to jeden z niewielu przykładów remixu lepszego nawet od oryginału.
Ostatnio zmieniony 13 lis 2020, 2:49 przez Depeche Gristle, łącznie zmieniany 1 raz.


Entertainment Trough Pain
--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

PawelP
Niedoświadczony
Posty: 26
Rejestracja: 24 sie 2019, 12:18
Status konta: Podejrzane
Imię i nazwisko: Paweł
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Tak ♫♫
Ulubieni wykonawcy: Steve Roach, Max Corbacho, Altus (Mike Carss)
Zawód:
Zainteresowania:
Płeć:
Wiek: 38
Status: Offline

#116495

Post autor: PawelP »

Tak dla odmiany do elektroniki wszelakiej tłukę ostatnio Mylene Farmer

[bbvideo=560,315]https://www.youtube.com/watch?v=yH8Ksfym1I8[/bbvideo]

[bbvideo=560,315]https://www.youtube.com/watch?v=aT8UUCP ... T&index=11[/bbvideo]

Może to i "Popelina", ale raz kiedyś zakochałem się w jej głosie i nie mogę się uwolnić :oops:

Prawie cała płyta "Avant Que l'Ombre..." z 2005 roku jest świetna. Jak dla mnie klasa.



Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta
Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Zweryfikowany
Twardziel
Posty: 717
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Status konta: √ OK
Imię i nazwisko:
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy:
Zawód:
Zainteresowania:
Wiek: 45
Status: Offline

#116540

Post autor: Depeche Gristle »

Dead Can Dance - Spleen And Ideal, 1985;
*****
Style: neofolk, rock elektroniczny, ambient, clod wave, dark wave, new wave, post punk, experimental
Obrazek


Spleen and Ideal - drugi album studyjny australijskiej formacji Dead Can Dance, który ukazał się 25 listopada 1985 roku nakładem kultowej niezależnej wytwórni 4AD.
Spleen and Ideal jest zdecydowanym odejściem od post-punkowego i new wave'owego stylu z debiutanckiej płyty zespołu w kierunku muzyki inspirowanej średniowiecznym folkiem oraz spirytyzmem podszytymi ambientem, mistycyzmem i szerokim zastosowaniem tradycyjnych instrumentów ludowych, co też w końcu stanowiło wizytówkę twórczości Dead Can Dance.
Tytuł albumu zaczerpnięty został od "Spleen et Idéal" - zbioru wierszy francuskiego poety Charlesa Baudelaire.
Fakt odejścia Dead Can Dance od stylistyki z debiutanckiego albumu słychać już od samego początku Spleen and Ideal; otwierający album utwór De Profundis (Out of the Depths of Sorrow) oparty jest na głębokiej ambientowej przestrzeni łączącej wysokie brzmienia smyków z brzmieniami niskimi i organowymi. W tle słychać sporadyczne uderzenia kotłów i dzwonów, na tym wszystkim zawieszony został spirytystyczny wokal Lisy Gerrard, który w finale utworu ustępuje miejsca męskim kościelnym chórom.
Instrumentalny Ascension rozpoczyna się od orkiestracji na tle niskiego basowego brzmienia, z czasem kompozycja przechodzi w drugą część opartą na tym samym niskim brzmieniu, ale oplecionym lodowatą przestrzenią ambientu, elektronicznego szumu i niezwykle wysoko zawieszoną żeńską wokalizą.
Circumradiant Dawn w całości oparta jest na tradycyjnych instrumentach smyczkowych i strunowych; pierwsze stanowią przestrzeń i tło jednocześnie, drugie zaś uzupełnienie. Kompozycja odwołuje się do tradycji średniowiecznej Europy, co dodatkowo podkreśla mistyczny wokal Lisy Gerrard.
W Cardinal Sin śpiewanym przez Brendana Perry'ego, słychać new wave'owe echa z pierwszego albumu Dead Can Dance, przede wszystkim w sekcji perkusyjnej i basowej, sama warstwa muzyczna ma bowiem zdecydowanie bardziej orkiestrowy charakter.
Również new wave'owe echa przebijają się w niezwykle dynamicznej sekcji automatu perkusyjnego utworu Mesmerism, który łączy mroczne, nisko grane elektroniczne tło ze smyczkową przestrzenią i energicznymi partiami tradycyjnych instrumentów strunowych. Całości dopełnia łagodny, acz pełen mistycyzmu wokal Lisy Gerrard.
Enigma of the Absolute to pierwszy z klasycznych i znanych utworów Dead Can Dance; partie klawesynu, gitary, smyków i rytmicznego bębnienia kotłów tworzą kołyszącą strukturę neofolkowego utworu, pełnego mistycyzmu dodaje głęboki wokal Brendana Perry'ego.
Śpiewany przez Brendana Perry'ego Advent jest częściowym powrotem do new wave'owych klimatów, co uwidacznia się w dynamicznych sekcjach rytmicznej i basu, przestrzeń stanowi chłodna elektronika uzupełniona o brzmienia wokalizujące i wysokie wokalizy. Odległe partie fortepianowe i gitarowe tworzą jedynie dopełnienie.
Avatar jest kolaboracją post punka w stylu Joy Division i New Order w warstwie perkusyjno-basowej z bliskowschodnimi klimatami muzycznymi w partiach delikatnych zagrywek cytry, odległej i chłodnej elektronicznej przestrzeni, która w trakcie trwania kompozycji zagęszcza się, oraz w partiach wokalnych Lisy Gerrard.
Album zamyka śpiewany przez Brendana Perry'ego hipnotyzujący zarówno w warstwie rytmicznej, muzycznej, jak i wokalnej numer Indoctrination (A Design for Living), w którym przebijają się echa new wave, rocka elektronicznego, ambientu i mistycyzmu - a więc wszystkiego tego, co reprezentuje sobą twórczość Dead Can Dance.
Album Spleen And Ideal, choć stanowi jeszcze preludium do dalszej twórczości Dead Can Dance, a przede wszystkim jest przetarciem przed klasycznym, następnym albumem zespołu - Within the Realm of a Dying Sun - uważany jest za pierwszy prawdziwy album Dead Can Dance, na którym bez wątpienia zespół wypracował i po raz pierwszy zaprezentował swój własny niepowtarzalny styl i wizerunek.
Niewątpliwie jest to jeden z najbardziej kultowych albumów lat 80. Wydawnictwo osiągnęło nawet pewien sukces komercyjny, docierając do drugiego miejsca brytyjskiej listy albumów niezależnych UK Indie Chart.
Ostatnio zmieniony 13 lis 2020, 2:42 przez Depeche Gristle, łącznie zmieniany 1 raz.


Entertainment Trough Pain
--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta
Awatar użytkownika

Sublime
Zweryfikowany
Twardziel
Posty: 644
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Status konta: √ OK
Imię i nazwisko:
Lokalizacja:
Jestem muzykiem: Tak ♫♫
Ulubieni wykonawcy: Berliniarze
Zawód:
Zainteresowania:
Płeć:
Status: Offline

#116552

Post autor: Sublime »

Ostatnia płyta ARC, której jeszcze nie przesłuchałem do tej pory, czyli Church. Miłe uczucie odpalić całość i po paru minutach wiedzieć, że źle nie będzie. Shreeve i Boddy... jedni z niewielu, którzy (jakiegokolwiek krążka się nie wybierze) nie rozczarowują błędnymi wyborami, przesadzonymi eksperymentami.


Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta
Awatar użytkownika

Lord Rayden
Zweryfikowany
Habitué
Posty: 1344
Rejestracja: 31 mar 2004, 2:59
Status konta: √ OK
Imię i nazwisko: Arturo
Lokalizacja: Breslau
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: TD, Klaus Schulze, BKS, Rainbow Serpent, TM Solver, Neue Berliner Schule
Zawód: inżynier elektronik
Zainteresowania: EVA, muzyka elektroniczna, SF, militaria
Płeć:
Wiek: 55
Status: Offline

#116553

Post autor: Lord Rayden »

Wolfgang Flur i U96 - Transhuman (2020)
https://www.discogs.com/U96-Wolfgang-Fl ... e/15870594

Spotkanie (nie pierwsze) byłego członka Kraftwerk i panów od słynnego "przeboju" Das Boot przerobionego na techno z muzyki z filmu o niemieckim okręcie podwodnym.
Ta kolaboracja przyniosła krążek na którym łatwo odróżnić utwory Flura (kraftwerkowe) i U96 (techno, trance). Nie mówię,że nie były tworzone wspólnie ale kawałki Transhuman czy znany wcześniej ZukunftMusic to takie typowe robotyczne granie w stylu Kraftwerk i te utwory bardziej mi się podobają od propozycji bardziej techno od U96.
Nowa płyta Kraftwerk mogłaby brzmieć jak utwory Flura a nawet iść w stylu drugiego kawałka Hamburg / Dusseldorf, gdzie wpływ nowoczesnego tanecznego grania na stare brzmienia jest znośny. Przyznam jednak,że jest coś w tej płycie bo chętnie jej słucham z Tidala, już kilka razy.


Lord Rayden
Tangerine Dream Fan from Poland

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta
Awatar użytkownika

olo81
Twardziel
Posty: 520
Rejestracja: 09 maja 2005, 1:13
Status konta: Podejrzane
Imię i nazwisko:
Lokalizacja: Sosnowiec
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Aphex Twin, Jacek Sienkiewicz, Aron Funk, Richad Devine, Aleksi Perälä, PJ Harvey, Joy Division, Coil, Autechre, Boards of Canada, Cex, Kid606, Mikołaj Bugajak, We Will Fail, Ceephax Acid Crew, Radian
Zawód:
Zainteresowania: muzyka, rower, fotografia, film
Płeć:
Wiek: 43
Kontakt:
Status: Offline

#116587

Post autor: olo81 »



http://olo81.wikidot.com

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta
Awatar użytkownika

kraftpop
Zweryfikowany
Twardziel
Posty: 745
Rejestracja: 21 mar 2009, 17:30
Status konta: √ OK
Imię i nazwisko:
Lokalizacja: Stara Lubovna (SVK)
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Kraftwerk
Zawód:
Zainteresowania:
Płeć:
Kontakt:
Status: Offline

#116603

Post autor: kraftpop »

Na dzisaj sobie przygotowalem el.klasyke : KRAFTWERK - 3-D ( 1 2 3 4 5 6 7 8 ) (2LP wersja), ale fajny dzwiek ;)
Pozdrawiam ;)


"Stale pracujeme na novej hudbe, nas koncept clovek-stroj stale funguje, nezastavil sa."
(RALF HÜTTER, 9.7.2014)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta
Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Zweryfikowany
Twardziel
Posty: 717
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Status konta: √ OK
Imię i nazwisko:
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy:
Zawód:
Zainteresowania:
Wiek: 45
Status: Offline

#116618

Post autor: Depeche Gristle »

IAM{X} - Alive In New Light, 2017;
*****
Style: new wave, electro pop, cold wave, synth pop, neofolk, rock elektroniczny, industrial, trip hop
Obrazek


Alive in New Light  - wydany 2 lutego 2018 roku album studyjny synth popowego IAMX, pod którego szyldem ukrywa się były wokalista i gitarzysta trip-hopowego zespołu Sneaker Pimps Chris Corner.
Album Alive in New Light  nagrywany i mixowany był na pustyni w Kalifornii; jak wyjaśniał Corner:  „Pustynia to biały szum (...) Możesz zatracić się w szczegółach twórczej kreacji i miksowania, a towarzyszy ci tylko cisza”.
Pod względem muzycznym i brzmieniowym album nie odbiega zbytnio od poprzednich wydawnictw IAMX, choć tym razem gościnny udział w nagraniu czterech utworów wzięła kontrowersyjna artystka-tatuażystka Kat Von D, która zaznaczała, że ją i Chrisa Cornera łączy fakt, że swoją sztukę prezentują nie dlatego, że chcą, tylko muszą ją prezentować: „To co łączy mnie i Chrisa, to podejście do procesu twórczego, który zarówno torturuje, jak i wyzwala”. Album łączy zatem sztukę dźwięku ze sztuką wizualną; prezentuje wszystkie tematy tabu, z czego tak bardzo był dotąd znany IAMX.
Album otwiera przebojowy i synth popowy Stardust  zabarwiony nieco klimatami Depeche Mode; wokalnie Chrisa Cornera idealnie wspomaga tu  Kat Von D.
Tytułowy Alive In New Light i Break The Chain utrzymane są w podobnym klimacie co Stardust, choć rytmika w obu piosenkach  jest znacznie bardziej połamana.
Body Politics to najbardziej energiczny numer płyty utrzymany w zimnym i mechanicznym stylu nawiązującym do twórczości wykonawców nurtu NDW (Neue Deutsche Welle) w rytmice oraz Nine Inch Nails w brzmieniu i liniach wokalnych, w których Chrisa Cornera ponownie doskonale wspiera Kat Von D.
Exit łączy niezwykle szybki, mechaniczny puls automatu perkusyjnego w stylu Suicide z ciężkimi elektronicznymi industrialnymi brzmieniami i uderzeniami perkusyjnymi w stylu Nine Inch Nails. Przestrzeń wypełnia tu chłodna, zabarwiona orientalizmem elektronika uzupełniona o delikatne zagrywki gitary akustycznej, zaś niezwykle mistyczny, niemal sakralny wokal Kat Von D wspomagający Chrisa Cornera sprawia, że utwór przenosi się w klimaty rodem z twórczości Dead Can Dance. To wyraźnie najlepszy moment całego albumu.
Klimaty Dead Can Dane żywe są w mocno odbiegającym od elektroniki neofolkowym Stalker utrzymanym w bliskowschodniej stylistyce. Także i tu Chrisa Cornera wokalnie wspomaga Kat Von D podsycając bardziej erotyczny charakter piosenki.
Również do folkloru - tym razem do folkloru europejskiego, folkloru miejskiego - odwołuje się utwór Big Man, muzycznie będący daleko od elektroniki, za to odnoszący się do współczesnej polityki.
Mile Deep Hollow jest powrotem do elektronicznego brzmienia, które opiera się na prostym i jednostajnym beacie automatu pekrusyjnego, szybkiej elektronicznej pętli w tle oraz chłodnej, gotyckiej i ciężkiej smyczkowej przestrzeni uzupełnionej brzmieniem analogowego syntezatora. Całości dopełnia podniosły wokal Chrisa Cornera.
Album finalizuje niezwykle smutny numer The Power and the Glory, nawiązujący do Modlitwy Pańskiej, będący kolaboracją trip-hopu i rocka elektronicznego z dodatkiem partii fortepianowych.
Warto wspomnieć, że utwory Alive in New Light i Mile Deep Hollow zostały wykorzystane w amerykańskim serialu TV "Sposób Na Morderstwo" (How to Get Away with Murder).
Album Alive In New Light nie przyniósł jednak IAMX spodziewanego spektakularnego sukcesu komercyjnego, docierając do m.in. 71 miejsca w Austrii czy 81 miejsca w Szwajcarii.


Entertainment Trough Pain
--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta
Awatar użytkownika

olo81
Twardziel
Posty: 520
Rejestracja: 09 maja 2005, 1:13
Status konta: Podejrzane
Imię i nazwisko:
Lokalizacja: Sosnowiec
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Aphex Twin, Jacek Sienkiewicz, Aron Funk, Richad Devine, Aleksi Perälä, PJ Harvey, Joy Division, Coil, Autechre, Boards of Canada, Cex, Kid606, Mikołaj Bugajak, We Will Fail, Ceephax Acid Crew, Radian
Zawód:
Zainteresowania: muzyka, rower, fotografia, film
Płeć:
Wiek: 43
Kontakt:
Status: Offline

#116652

Post autor: olo81 »



http://olo81.wikidot.com

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta
Awatar użytkownika

Sublime
Zweryfikowany
Twardziel
Posty: 644
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Status konta: √ OK
Imię i nazwisko:
Lokalizacja:
Jestem muzykiem: Tak ♫♫
Ulubieni wykonawcy: Berliniarze
Zawód:
Zainteresowania:
Płeć:
Status: Offline

#116658

Post autor: Sublime »

Tym Machinedrum jestem chyba najbardziej rozczarowany... już wolę wracać do klimatów z czasów Vapor City. Taki wygładzony już mniej mi pasuje. :D

[bbvideo=560,315]https://www.youtube.com/watch?v=fg3rxdl4dOQ[/bbvideo]

[bbvideo=560,315]https://www.youtube.com/watch?v=s-9BEVdp0FQ[/bbvideo]


Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta
Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Zweryfikowany
Twardziel
Posty: 717
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Status konta: √ OK
Imię i nazwisko:
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy:
Zawód:
Zainteresowania:
Wiek: 45
Status: Offline

#116662

Post autor: Depeche Gristle »

Underworld - Beaucoup Fish, 1998;
*****
Style: new wave, house, electro pop, techno, electro, cold wave, drum and bass, hip hop, jungle, break beat, trip hop, industrial, minimal, rock elektroniczny, ebm, rock psychodeliczny, ambient, soul
Obrazek


Beaucoup Fish - piąty album studyjny brytyjskiego house'owego zespołu, Underworld, który ukazał się 1 marca 1999 roku. Album poprzedzony był ogromnym sukcesem singla Born Slippy .NUXX, który wykorzystany został w filmie "Trainspotting" (1996, reż. Danny Boyle), toteż album Beaucoup Fish, którego pierwotnym, roboczym tytułem był ,,Tonight Matthew, I'm Going to be Underworld", był niezwykle wyczekiwaną pozycją przez całą rzeszę fanów zespołu.
Album otwiera blisko 12-minutowy dwuczęściowy Cups, który rozpoczyna krótka filmowa introdukcja, po czym utwór przechodzi w klasycznie taneczno-energiczną, choć dość subtelną house'ową formułę z przetworzonym przez vocoder wokalem Karla Hyde'a. Druga, instrumentalna część utworu, zmienia się znacznie; partie klawiszy stają się wyraźniejsze i agresywniejsze, zaś rytm przechodzi w styl break beat w klimacie formacji The Prodigy.
Singlowy Push Upstairs zawiera już tradycyjny wokal, zaś utwór z mocnym i agresywnym beatem, tłustym basowym pulsem w podkładzie, chłodną przestrzenią i fortepianowymi partiami osadzony jest w klimacie progressive trance, podobnie zresztą, jak kolejny z singlowych numerów - Jumbo - gdzie, mimo wyrazistego rytmu i basowego pulsu w podkładzie, przestrzeń jest bardziej subtelna, a partia wokalna spokojniejsza, utrzymana wręcz w niemal sennej atmosferze.
W blisko 10-minutowym Shudder/King of Snake połączono house'owy beat z pulsującymi motywami ze słynnego przeboju z lat 70. z repertuaru Donny Summer i Giorgio Morodera, I Feel Love.
Winjer oparty jest na delikatnej połamanej sekcji rytmicznej, równie delikatnej, chłodnej i melancholijnej przestrzeni i lekko przetworzonych przez vocoder partiach wokalnych. Piosenka oscyluje pomiędzy klimatami rodem z twórczości Moby'ego a Pet Shop Boys lat 90.
Zupełne wytchnienie od dotychczasowego dynamicznego tempa daje spokojny numer, Skym, oparty jedynie na organowym tle, odległym i subtelnym syntezatorowym pulsie i nielicznych partiach fortepianowych oraz pełnym melancholii wokalu, co przypomina o rockowych korzeniach Underworld. Utwór inspirowany jest twórczością This Mortal Coil.
Dla odmiany, singlowy Bruce Lee jest kolaboracją industrialu z hip hopem, w niektórych momentach przechodząc w rockowe sekcje perkusyjne; numer zawiera również rapowaną partię wokalną.
Instrumentalny Kittens jest klasycznym numerem techno z morderczym beatem w stylistyce progressive house na tle chłodnej i wysoko granej przestrzeni. W tle słychać też partie analogowego syntezatora.
Push Downstairs to spokojny i niesamowicie melancholijny utwór w stylistyce łączącej trip-hop i soul z rapowaną partią wokalną. Słychać tu klimaty twórczości Tricky'ego czy Massive Attack.
Something Like a Mama charakteryzuje się transowym i powtarzalnym pulsem basu w podkładzie oraz chłodną melancholijną przestrzenią na tle połamanego jungle'owego beatu przechodzącego w drum and bass - i na odwrót. Linie wokalne oparte są na spokojnym rapie.
Album finalizuje ostatni i, chyba najlepszy utwór singlowy, Moaner, oparty na klasycznie house'owej rytmice, która z czasem nabiera intensywności, ebm-owym pulsie sekwencera w podkładzie oraz początkowo subtelnych, ale z czasem coraz intensywniejszych house'owych partiach klawiszy, które ustępują miejsca początkowo spokojnym, a z czasem coraz bardziej intensywnym partiom wokalnym Karla Hyde'a, na które powoli ponownie nakładają się house'owe partie klawiszowe nabierające intensywności wraz ze wzrostem intensywności partii wokalnej.
Zgodnie z przewidywaniami album Beaucoup Fish okazał się ogromnym sukcesem komercyjnym; do dziś jest to najlepiej sprzedający się album w dorobku Underworld. Wszystkie single z albumu notowane były na przeróżnych listach przebojów. Wszystkie albumowe single wykorzystane zostały również w kasowym filmie "Batman & Robin" (reż. Joel Schumacher).
Beaucoup Fish jest jednym z najważniejszych i najbardziej wpływowych wydawnictw lat 90. i jednym z najważniejszych albumów dla muzyki techno i sceny alternatywnej. Album otrzymywał entuzjastyczne recenzje najważniejszych światowych krytyków; został nawet nazwany elektronicznym odpowiednikiem albumu The Dark Side of the Moon i notowany był m.in. w Wlk. Brytanii na 1. miejscu zestawienia UK Independent Albums, 3. miejscu zestawienia UK Albums, 7. miejscu w Australii i w Nowej Zelandii, 22. miejscu w Niemczech w zestawieniu Offizielle Top 100, zaś w zestawieniu amerykańskiego US Billboard 200 album uplasował się na 93. miejscu.
W USA album osiągnął nakład 100 tys. sprzedanych egzemplarzy, tak samo jak w Wlk. Brytanii, gdzie otrzymał status Złotej Płyty. Jeszcze lepsze notowania osiągnął w Japonii ze sprzedażą na poziomie 120 tys. egzemplarzy, z kolei w Niemczech album sprzedał się w ilości 65 tys. sztuk.
Mimo tak ogromnego sukcesu, na rozstanie z Underworld zdecydował się klawiszowiec formacji, Darren Emerson, który skupił się od tej pory na karierze solowej i produkcji muzycznej.
Ostatnio zmieniony 02 lut 2023, 0:22 przez Depeche Gristle, łącznie zmieniany 1 raz.


Entertainment Trough Pain
--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta
Awatar użytkownika

olo81
Twardziel
Posty: 520
Rejestracja: 09 maja 2005, 1:13
Status konta: Podejrzane
Imię i nazwisko:
Lokalizacja: Sosnowiec
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Aphex Twin, Jacek Sienkiewicz, Aron Funk, Richad Devine, Aleksi Perälä, PJ Harvey, Joy Division, Coil, Autechre, Boards of Canada, Cex, Kid606, Mikołaj Bugajak, We Will Fail, Ceephax Acid Crew, Radian
Zawód:
Zainteresowania: muzyka, rower, fotografia, film
Płeć:
Wiek: 43
Kontakt:
Status: Offline

#116663

Post autor: olo81 »

Sublime pisze:Tym Machinedrum jestem chyba najbardziej rozczarowany... już wolę wracać do klimatów z czasów Vapor City. Taki wygładzony już mniej mi pasuje. :D
Mi się bardzo podoba produkcja :) a muzycznie też jest świetnie


http://olo81.wikidot.com

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta
Awatar użytkownika

ardgalen
Ekspert
Posty: 186
Rejestracja: 14 sie 2009, 22:26
Status konta: Podejrzane
Imię i nazwisko:
Lokalizacja: Gdańsk
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Tangerine dream, Optical image-Tom Habes, Nik Tyndall, Airsculpture, Arcane, Robert Rich, Ron Boots, Rob Essers,Jan Garbarek, Vangelis, JMJ
Zawód:
Zainteresowania: el-muza, historia, komputery, doktryny polityczne, filozofia
Płeć:
Status: Offline

#116666

Post autor: ardgalen »

https://www.youtube.com/watch?v=0gep1xs ... e=emb_logo
https://www.youtube.com/watch?v=3uTn1yTaHUo
Szkoda, że gość nie wydaje tego na cd, ale muszę przyznać, że taki melodyjny ambient chilołtowy mógłby nawet zainspirować Ulricha Schnausa


ARDGALEN

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta
Awatar użytkownika

olo81
Twardziel
Posty: 520
Rejestracja: 09 maja 2005, 1:13
Status konta: Podejrzane
Imię i nazwisko:
Lokalizacja: Sosnowiec
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Aphex Twin, Jacek Sienkiewicz, Aron Funk, Richad Devine, Aleksi Perälä, PJ Harvey, Joy Division, Coil, Autechre, Boards of Canada, Cex, Kid606, Mikołaj Bugajak, We Will Fail, Ceephax Acid Crew, Radian
Zawód:
Zainteresowania: muzyka, rower, fotografia, film
Płeć:
Wiek: 43
Kontakt:
Status: Offline

#116667

Post autor: olo81 »



http://olo81.wikidot.com

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta
Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Zweryfikowany
Twardziel
Posty: 717
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Status konta: √ OK
Imię i nazwisko:
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy:
Zawód:
Zainteresowania:
Wiek: 45
Status: Offline

#116677

Post autor: Depeche Gristle »

Nine Inch Nails - Add Violence, 2017;
******
Style: new wave, rock industrialny, dark wave, cold wave, noise, experimental, rock elektroniczny, synth pop
Obrazek

Deutsch Amerikanische Freundschaft - Ein Produkt der Deutsch Amerikanischen Freundschaft, 1979;
*****
Style: krautrock, rock eksperymentalny, postpunk, noise, punk rock, rock elektroniczny, rock industrialny, drone, ambient, dark wave, cold wave, neue deutsche welle
Obrazek


Add Violence - wydawnictwo EP amerykańskiej formacji industrialnej, Nine Inch Nails, wydane 19 lipca 2017 roku, będące drugą częścią trylogii minialbumów rozpoczętej przez Not the Actual Events (2016), a sfinalizowanej albumem Bad Witch (2018).
Pewnym przełomem w twórczości Nine Inch Nails okazała się wspomniana EP-ka Not the Actual Events wydana w 2016 roku, kiedy zespół w nowym składzie pojawił się na planie kultowego serialu w reżyserii Davida Lyncha ,,Twin Peaks: The Return".
Współpraca Nine Inch Nails z Davidem Lynchem trwała zresztą już od wielu lat, co przekładało się również na twórczość formacji, zaś hipnotyczny występ zespołu w serialowym Bang Bang Bar w Twin Peaks dał początek serii trzech krótkich albumów, począwszy od Not the Actual Events, na którym pełnoprawnym muzykiem Nine Inch Nails i współproducentem utworów został współpracujący z zespołem od 2005 roku Atticus Ross.
Add Violence jest przede wszystkim o wiele mniej agresywna od Not the Actual Events, choć minialbum otwiera singlowy Less Than, chwytliwy, pulsujący i dynamiczny, wręcz przebojowy numer nawiązujący stylistyką do debiutanckiego albumu Nine Inch Nails - Pretty Hate Machine (1989). W refrenie utwór zyskuje rockowego pazura poprzez agresywny riff gitarowy, jednak Less Than nie jest reprezentatywnym utworem dla całości Add Violence.
Znacznie ciekawiej robi się wraz z następnym utworem - The Lovers - z szeptanymi deklamacjami przechodzącymi w nostalgiczny i depresyjny wokal, muzyczna struktura opiera się zaś o jednostajną rytmikę automatu perkusyjnego oraz lodowaty puls i duszną atmosferę na tle subtelnych akordów fortepianowych i partii gitarowych. Utwór odwołuje się do ducha twórczości formacji Cabaret Voltaire i The Klinik.
This Isn't the Place znacznie zwalnia tempo; utwór opiera się na gęstym analogowo brzmiącym syntezatorowym tle, wysoko zawieszonej chłodnej przestrzeni, wyrazistej sekcji basowej oraz nastrojowej partii pianina i idealnie współgrającym z całością, która przypomina dokonania formacji Coil lub Throbbing Gristle z drugiego wcielenia, wokalem Trenta Reznora.
Not Anymore to najbardziej eksperymentalny moment wydawnictwa; utwór przechodzi od analogowo-syntezatorowych pulsów ze spokojnym, acz niepozbawionym bólu wokalem, po przetworzony gitarowy jazgot z intensywnymi uderzeniami perkusji i krzyczącą partią wokalną, w której Trent Reznor śpiewa, że nie może obudzić się z tego koszmaru. I tak po kilkakroć powtarza się scenariusz tego utworu, który kończy się gwałtownie, przechodząc w finalną, najlepszą kompozycję, 12- minutową The Background World, opartą o prosty i jednostajny beat automatu perkusyjnego, pulsującą elektronikę, odległą i chłodną przestrzeń, wokal zaś jest depresyjny. Druga część utworu przechodzi w fazę instrumentalną, w której następuje swoista destrukcja piosenki; najpierw pojawiają się przerwy, niczym na porysowanym dysku CD, wraz z nimi nakładają się wszelkie szumy, zakłócenia i trzaski, utwór traci dźwiękową wyrazistość i spójność tak, że wreszcie zanikają wszelkie struktury melodii i pozostaje jedynie noise'owa ściana dźwięku.
Add Violence otrzymał pozytywne recenzje krytyków i dziennikarzy muzycznych. Album świetnie sprzedał się też w USA docierając w zestawieniach Billboardu do 1. miejsca na US Independent Albums, 5. miejsca na US Top Rock Albums, 6. miejsca US Top Alternative Albums, doszedł także do 17. miejsca na US Billboard 200.

Ein Produkt der Deutsch-Amerikanischen Freundschaft - debiutancki album niemieckiej formacji eksperymentalnej, Deutsch Amerikanische Freundschaft, pochodzącej z Düsseldorfu znanej bardziej jako D.A.F. Zespół powstał w Düsseldorfie w 1978 roku założony przez szóstkę muzyków - Gabi Delgado-Lopeza (wokal), Roberta Görla (perkusja), Kurta Dahlke (klawisze), Michaela Kemnera (bass) oraz gitarzystę Wolfganga Spelmana. Na przełomie lat 1978-79 D.A.F. dokonał pierwszych rejestracji utworów demo, jednak niezadowolony z efektów końcowych wokalista, Gabi Delgado-López, postanowił opuścić zespół. Muzycy, którym jednak zależało na wydaniu albumu w jak najbardziej możliwie szybkim terminie nie szukali nowego wokalisty. Między lutym a kwietniem 1979 roku zarejestrowali całkowicie instrumentalny materiał składający się z 21 nieprzekraczających zazwyczaj dwóch minut eksperymentalnych, pozbawionych tytułów miniatur; całość zamykała się na półgodzinnym czasie trwania. Album ukazał się w listopadzie 1979.
Chociaż D.A.F. kojarzony jest przede wszystkim z tzw. electro-punkiem oraz jako pionier stylu EBM, to materiał z debiutanckiego wydawnictwa znacznie odbiega nie tylko od tego z czego formacja znana była w latach 80., muzyka na Ein Produkt der Deutsch-Amerikanischen Freundschaft w znacznym stopniu różni się nawet od stylistyki i brzmienia materiału, który ukazał się rok później na drugim albumie D.A.F. - Die Kleinen und die Bösen (1980).
Chociaż era krautrocka w Niemczech w zasadzie dobiegła już końca, to materiał z Ein Produkt der Deutsch-Amerikanischen Freundschaft usadowiony jest znacznie bliżej krautrocka aniżeli następne albumy D.A.F. zorientowane o wiele bardziej na syntezatorowe brzmienie, na tzw. electro punk będący podstawą nurtu EBM. Większość kompozycji na Ein Produkt der Deutsch-Amerikanischen Freundschaft oparta jest na punkowym bądź post punkowym riffie gitary, wyrazistym brzmieniu gitary basowej, eksperymentalnych partii syntezatorowych w tle, często także elektronicznej kakofonii oraz silnych uderzeniach perkusji Roberta Görla, które jako jeden z niewielu elementów charakteryzujących ten album przetrwały w dalszej twórczości D.A.F. stając się jednym z wizerunków brzmienia formacji.
Brzmieniowo i stylistycznie w większości utworów na Ein Produkt der Deutsch-Amerikanischen Freundschaft panuje klimat przypominający wczesne dokonania legendarnej krautrockowej formacji Neu!, ale zdarzają się też i wyjątki od powyższej reguły, w których dany numer wyróżnia się detalami, w tym przypadku warto wyszczególnić kilka kompozycji, jak m.in. Untitled 7 składającą się z eksperymentalnego drone'owego tła z przeciągłym pojedynczym i powtarzającym się riffem gitary, któremu towarzyszy syntezatorowy chwyt.
Untitled 11 charakteryzuje się uwydatnioną, kosztem gitar, eksperymentalną partią syntezatorową.
Untitled 12 nabiera bardziej industrialnego charakteru; wyraźnie słychać tu echa przyszłej twórczości D.A.F., głównie za sprawą wyraźnego syntezatorowego basowego pulsu w podkładzie, również delikatniejszy rytm sekcji perkusyjnej przybiera formę znaną ze stylu neue deutsche welle, charakterystycznego dla twórczości D.A.F. w latach 80. Na to wszystko nakładają się wibrująco-industrialne brzmienia przypominające dźwięki wiertła, całości dopełniają delikatne post-rockowe partiei gitary.
Untitled 15 to jedna wielka kakofonia brzmień perkusji, gitar i klawiszy tworzących razem ścianę dźwięku.
Z kolei na elektroniczno-noise'owej kakofonii na tle niskiego brzmienia analogowego syntezatora i zabójczych uderzeń perkusji opiera się Untitled 16.
Zamykająca album Untitled 21, druga obok Untitled 10 kompozycja przekraczająca trzy minuty, oprócz dotychczasowej eksperymentalno-punkowej struktury muzycznej, jako jedyny utwór albumu zawiera w pełni przemyślaną i poukładaną klawiszową linię melodii w tle.
Album Ein Produkt der Deutsch-Amerikanischen Freundschaft, co zrozumiałe, nie przyniósł zespołowi sukcesu komercyjnego; był to jeden z ostatnich albumów nurtu krautrocka w erze punk rocka, kiedy krautrock w zasadzie był już martwym nurtem, jednak wydawnictwo zwróciło uwagę krytyki, m.in. legendarnego prezentera stacji BBC, Johna Peela, poprzez fakt wykorzystania na nim elementów punka. Wkrótce po ukazaniu się albumu skład D.A.F. opuścił klawiszowiec, Kurt Dahlke, który przeniósł się do formacji Der Plan, do D.A.F. z kolei powrócił wokalista, Gabi Delgado-López, formacja zaś przenosi się do Londynu rozpoczynając zupełnie nowy rozdział w swojej twórczości.
Ostatnio zmieniony 17 lut 2023, 0:23 przez Depeche Gristle, łącznie zmieniany 1 raz.


Entertainment Trough Pain
--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta
Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Zweryfikowany
Twardziel
Posty: 717
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Status konta: √ OK
Imię i nazwisko:
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy:
Zawód:
Zainteresowania:
Wiek: 45
Status: Offline

#116685

Post autor: Depeche Gristle »

Moderat - Moderat, 2009;
******
Style: electro pop, dubstep, cold wave, ambient, electro, house, experimental, rock elektroniczny, synth pop, industrial, indie rock, ebm, hip hop, neue deutsche welle
Obrazek


Moderat - pierwszy pełnowymiarowy album niemieckiej supergrupy Moderat założonej przez trio producenckie z Berlina Saschę Ringa (Apparat), Gernota Bronserta i Sebastiana Szarego (Modeselektor) w 2002 roku. Rok później ukazało się debiutanckie wydawnictwo EP zespołu, Auf Kosten der Gesundheit, jednak nieporozumienia i odmienne wizje muzyczne sprawiły, że na kolejne kilka lat Moderat zawiesił działalność, a muzycy postanowili skupić się na własnych projektach.
Sukcesy na alternatywnej scenie muzyki elektronicznej Modeselektor i Apparat sprawiły, że muzycy na powrót postanowili zewrzeć szyki pod szyldem Moderat, wydając 11 maja 2009 roku pierwszy pełnowymiarowy album zatytułowany Moderat, który nagrywany był w legendarnym berlińskim studiu Hansa.
Na początek trio dostarcza energetyzujący instrumentalny numer, A New Error, oparty o suchy retrospektywny beat, silny EBM-owy puls sekwencera w podkładzie oraz klawiszową przestrzeń przypominającą organowe brzmienia Vox Continetal. Całości dopełniają quasi-rave'owe partie klawiszy.
Kompozycja Rusty Nails opiera się na dub-stepowym, połamanym rytmie automatu perkusyjnego oraz rozległej i chłodnej przestrzeni składającej się z organowego brzmienia, w którego tle słychać odległą i nisko brzmiącą sekcję syntezatora. Warstwę muzyczną wzbogacają retrospektywnie brzmiące partie klawiszy, zaś sekcja wokalna Saschy Ringa oscyluje gdzieś na granicy jawy i snu.
Utwór Seamonkey jest mariażem dubstepowej rytmiki automatu perkusyjnego z pulsującą i chłodną sekcją syntezatorową o transowym charakterze.
Slow Match, z gościnnym udziałem wokalnym Paula St. Hilaire'a, charakteryzuje się lodowatą przestrzenią, subtelnym pulsem sekwencera w podkładzie oraz równie subtelnym beatem sekcji rytmicznej. Zarówno pod względem muzycznym, jak i wokalnym, kompozycja budzi skojarzenia z twórczością szwajcarskiej, legendarnej synth popowej formacji, Yello.
3 Minutes of to porcja powoli wyłaniającej się z ciszy chłodnej, wysoko zawieszonej przestrzeni, na którą z czasem nakłada się niskie, retrospektywne brzmienie syntezatorowe, po czym utwór przechodzi w połamany beat automatu perkusyjnego będący zarazem zaczątkiem kolejnego utworu, Nasty Silence, który de facto stanowi kontynuację 3 Minutes of.
Piosenka Sick With It, z kolejnym gościnnym udziałem wokalnym, tym razem Dellé a.k.A Eased z zespołu Seeed wykonującego reggae, jest połączeniem retrospektywnego synth popu z lat 80. w brzmieniu, ze współczesnym electro w rytmice. Linie wokalne wyraźnie osadzone są z kolei w klimatach reggae. Sick with It to na pewno jeden z najwyrazistszych momentów całego albumu.
Instrumentalny numer, Porc #1, zawiera wyraźne, podszyte klimatami formacji New Order i Radiohead, indie rockowe solówki gitarowe i partie gitary basowej na tle dubstepowej struktury utworu, z kolei wokalny Porc #2, poprzedzony syntezatorowymi pulsacjami, jest bardziej ujednoliconą brzmieniowo kompozycją, choć wpływy New Order i Radiohead pozostają, a nawet nasilają się. Sekcja wokalna jest niezwykle odległa, zawieszona gdzieś bardzo wysoko. Utwór wieńczy syntezatorowe pulsujące interlude wsparte partiami żywej sekcji perkusyjnej.
Les Grandes Marches łączy dubstepowy rytm automatu perkusyjnego ze współczesnym syntezatorowym pulsem electro i chłodnymi pasażami przestrzeni. Z początku utworu słychać jest subtelne partie gitary, które z czasem wtapiają się w tło, a tam z kolei występuje ledwo słyszalna, rymowana partia wokalna oraz wysoko brzmiąca i wibrująca solówka klawiszy brzmiąca niczym kobieca wokaliza.
Króciutki, zaledwie półtoraminutowy, lekko wibrujący, ambientowy numer, Berlin, jest wyraźnym hołdem dla twórców wywodzących się z tzw. Berliner Schule z wczesnych lat 70., w szczególności dla twórczości zespołu Tangerine Dream z tzw. okresu Pink Years.
No. 22 jest hybrydą dubstepu w sekcji rytmicznej z klasycznym house'em w warstwie muzycznej.
Zamykający album utwór Out of Sight osadzony w stylistyce dubstepu i chłodnego ambientu z rozleniwioną partią wokalną Saschy Ringa. Warstwa muzyczna odznacza się wpływami twórczości Radiohead i Thoma Yorke'a, nieprzypadkowo zresztą, bowiem muzycy jeszcze pod szyldem Modeselektor nie tylko supportowali koncerty Radiohead, ale obie formacje bezpośrednio współpracowały ze sobą; Modeselektor tworzył remixy dla Thoma Yorke`a, ten zaś gościnnie zaśpiewał w piosence Modeselektora - Happy Birthday!
Album Moderat okazał się być strzałem w dziesiątkę, nie tylko poprzez pryzmat sukcesu komercyjnego wydawnictwa; to jeden z najciekawszych albumów muzyki elektronicznej ostatnich dwóch dekad, przyjęty bardzo ciepło także przez całą rzeszę krytyków na całym świecie.
Muzyka Moderat sprawdzała się doskonale również na żywo; zespół grał na festiwalach, supportował także koncerty Radiohead, nic zatem dziwnego, że w następnych latach formacja postanowiła nagrać jeszcze dwa sequele albumu.
Ostatnio zmieniony 26 lut 2023, 1:18 przez Depeche Gristle, łącznie zmieniany 1 raz.


Entertainment Trough Pain
--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta
Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Zweryfikowany
Twardziel
Posty: 717
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Status konta: √ OK
Imię i nazwisko:
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy:
Zawód:
Zainteresowania:
Wiek: 45
Status: Offline

#116694

Post autor: Depeche Gristle »

Virtual Space Industrial - Gehenna, 2005;
*****
Style: ebm, industrial, cold wave, electro, minimal, synth pop, electro pop, house, ambient, experimental, nowa fala
Obrazek


Gehenna - debiutancki album śląskiej formacji industrialno-ebm-owej, Virtual Space Industrial, założonej w 1992 roku przez DJ-a Kanaritza i Adama Radeckiego ukrywającego się pod pseudonimem Stefan. Obaj zresztą byli znani na śląskiej scenie electro; DJ Kanaritz od 1984 roku prowadził imprezy klubowe z muzyką elektroniczną, był organizatorem koncertów; Adam Radecki był zaś weteranem śląskiej sceny post punkowej, już na początku lat 80. był muzykiem legendarnej nowofalowej formacji, Nowy Horyzont, jako jeden z pierwszych muzyków w Polsce wykorzystywał w tamtym czasie komputer jako sekwencer, wprowadził też automat perkusyjny. W 1988 roku wraz wokalistą Nowego Horyzontu, Adamem Białoniem, założył formację Düsseldorf będącą pionierem nurtu EBM w Polsce.
I właśnie podczas koncertu zespołu Düsseldorf jesienią 1992 roku Adam Radecki poznał DJ-a Kanaritza. Obaj panowie, którzy mieli bardzo podobne spojrzenia na kwestie muzyczne, postanowili powołać do życia zespół, który miał dać początek ebm-owej scenie w Polsce. Tak też zrodził się projekt o nazwie Virtual Space Industrial, który szybko zyskał miano poważnego zespołu, tym bardziej, że już w 1993 roku Düsseldorf uległ rozwiązaniu. W tym samym czasie Stefan i DJ Kanaritz jako Virtual Space Industrial na potrzebę lokalnej wytwórni płytowej skomponowali dwa dema, po czym zespół... zamilkł na kolejne pięć lat.
Obaj muzycy do sprawy powrócili w 1998 roku, tym razem na poważnie komponując nowy materiał, zaś na początku lat 2000. Virtual Space Industrial zagrał koncerty w warszawskich klubach prezentując nowatorski w polskich warunkach, w pełni ebm-owy repertuar. W 2002 roku zespół prezentuje swoje pierwsze studyjne wydawnictwo - 20 marca 2002 roku ukazało się bowiem wydane własnym sumptem wydawnictwo EP, Angel of Death mini e.p., nagrywane w latach 2000-01. Materiał zawierał cztery dema; trzy autorskie utwory (dwa z nich ukazały się potem na albumie Gehenna) oraz cover utworu Photographic z repertuaru Depeche Mode, który przerobiony został na... Pornographic. Gościnny udział w nagraniach wziął, znany z Nowego Horyzontu i Düsseldorfu, wokalista Adam Białoń (Mientek - zgodnie z polityką VSI, każdy muzyk zespołu identyfikował się pseudonimem).
Materiał z debiutanckiego wydawnictwa EP był zapowiedzią pierwszego pełnowymiarowego albumu, w międzyczasie Virtual Space Industrial wzbudził zainteresowanie niemieckich producentów ze znanej w światku EBM wytwórni Pandailectric, z którą zespół podpisał latem 2004 roku kontrakt, co utorowało też drogę do wydania debiutanckiego albumu - Gehenna. Jego pierwotną premierę zapowiedziano na 18 października 2004 roku, ostatecznie, decyzją wytwórni Pandailectric, album ukazał się w następnym roku - 21 marca 2005.
Tytuł Gehenna odwoływał się nie tylko do chłodnej i mrocznej elektroniki charakteryzującej stylistykę muzyki Virtual Space Industrial, ale także do tekstów poruszających tematykę wojny, zniewolenia, nienawiści i seksualności; Gehenna jest zaś miejscem ostatecznej zagłady.
Album otwiera utwór Holy Children utrzymany w stylistyce Future-Pop, odmianie EBM-u cechującej twórczość m.in. Apoptygmy Berzerk czy VNV Nation, których wpływy słychać zarówno w muzyce, jak i w warstwie wokalnej.
Kompozycja Liar (Train To The Grave) odwołuje się z kolei stylistycznie i brzmieniowo do twórczości Front 242 i ich albumu Tyranny (For You).
Strange Films (Blinded) utrzymany jest w klasycznym, chłodnym stylu EBM, w którym słychać wpływy wczesnej twórczości Covenant, ale także i... dawnej twórczości Düsseldorf.
Wpływy wczesnej twórczości formacji Covenant z albumu Dreams of a Cryotank (1994) słychać w kolejnym numerze albumu - Traitor.
Return To Beginning to krótki, niespełna 2-minutowy instrumentalny przerywnik oparty o syntezatorowy puls, delikatną chłodną przestrzeń i subtelne klawiszowe partie. Kompozycja przypomina nieco podobne dokonania zespołu The Human League z początków lat 80.
Utwór Rest Of My Life, oparty na chłodnej przestrzeni i industrialnym pulsie sekwencera w podkładzie, łączy w sobie stylistykę muzyczno-brzmieniową spod znaku twórczości formacji Front 242, The Klinik, Psyche, Depeche Mode oraz Düsseldorf.
W piosence Angel Of Death (Doom-Ination Mix) z gęstym pulsem sekwencera, chłodną przestrzenią i technoidalną rytmiką automatu perkusyjnego, słychać silne wpływy brzmieniowe zespołu Front Line Assembly.
Right Hand Of God, to znowu powrót do stylistyki Future-Pop z wpływami brzmieniowymi formacji VNV Nation i wczesnej twórczości zespołu Apoptygma Berzerk.
Love For A Moment to najbardziej popowy i chyba przebojowy moment albumu odwołujący się do klasycznego niemieckiego EBM-u, trochę w stylu And One, na szczęście nie tak płaskiego, za to z dużą dawką chłodnej przestrzeni.
Hope (Jules Verne Remix By Kanariss), jedyna piosenka na albumie częściowo śpiewana po polsku (na wspomnianej EP-ce Angel of Death ukazała się pod tytułem Nadzieja) po raz kolejny, zupełnie udanie, odwołuje się klasyki EBM i Future-Popu spod znaku twórczości VNV Nation.
Instrumentalny utwór Shadow Of Death opiera się o ciężkie analogowe tło syntezatorowe, chłodną przestrzeń, subtelne partie klawiszy i posępny beat automatu perkusyjnego, pod koniec przechodząc w interlude o nieco wibrującym, psychodelicznym zabarwieniu. Numer przypomina dokonania Front Line Assembly.
Bad Dream (Demo Version) to kolejna odsłona Future-Popowego oblicza Virtual Space Industrial. Numer charakteryzuje się wpływami brzmieniowymi VNV Nation i wczesnej twórczości zespołu Apoptygma Berzerk, choć tym razem o bardziej house'owym zabarwieniu.
Album zamyka 10-minutowy, najlepszy jego utwór, dwuczęściowy New World Order. Pierwsza część kompozycji opiera się na analogowych brzmieniach syntezatorowych bez sekcji rytmicznej, która pojawia się z czasem, nadając kompozycji synth-popowo-ebm-owego charakteru, w którym słychać wpływy brzmieniowe The Human League czy wczesnego The Neon Judgement. Utwór zatraca w końcu sekcję rytmiczną powracając do czysto analogowych, syntezatorowych brzmień, po czym następuje dwusekundowa cisza i kompozycja przechodzi w drugą, instrumentalną część, opartą o tę samą linię melodii, ale znacznie bardziej przyśpieszoną, z dynamicznym beatem automatycznej sekcji rytmicznej i energicznym pulsem sekwencera w podkładzie. Oba elementy warstwy muzycznej osadzone są na nisko brzmiącym tle i chłodnej, analogowo brzmiącej przestrzeni.
Gehenna okazała się bardzo udanym albumem, ale dość niecodziennym wydawnictwem na polskim rynku muzycznym, nic więc dziwnego, że album odniósł sukcesy tam, gdzie tego typu muzyka sprzedawała się najlepiej, w Niemczech, gdzie album debiutował na 14. miejscu w zestawieniu Deutsche Alternative Charts. Niestety, upadek wytwórni Pandailectric spowodował, że odłożono plany nagrania kolejnego albumu. Zespół wrócił po roku z nowymi remixami. Piosenki z albumu Gehenna ukazały się jeszcze na paru składankach, jednak brak kontraktu z nową wytwórnią spowodował, że latem 2006 roku Virtual Space Industrial ostatecznie zakończył działalność.
Po raz kolejny, podobnie, jak w przypadku zespołu Wieloryb dekadę wcześniej, przez niedostateczną promocję i brak zainteresowania ze strony polskich producentów muzycznych, nie wykorzystano okazji do stworzenia choćby namiastki polskiej sceny EBM na wzór sceny niemieckiej, belgijskiej czy szwedzkiej. Tak zabito kolejny wartościowy polski zespół muzyczny.
Ostatnio zmieniony 09 mar 2023, 1:06 przez Depeche Gristle, łącznie zmieniany 1 raz.


Entertainment Trough Pain
--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta
Awatar użytkownika

olo81
Twardziel
Posty: 520
Rejestracja: 09 maja 2005, 1:13
Status konta: Podejrzane
Imię i nazwisko:
Lokalizacja: Sosnowiec
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Aphex Twin, Jacek Sienkiewicz, Aron Funk, Richad Devine, Aleksi Perälä, PJ Harvey, Joy Division, Coil, Autechre, Boards of Canada, Cex, Kid606, Mikołaj Bugajak, We Will Fail, Ceephax Acid Crew, Radian
Zawód:
Zainteresowania: muzyka, rower, fotografia, film
Płeć:
Wiek: 43
Kontakt:
Status: Offline

#116707

Post autor: olo81 »



http://olo81.wikidot.com

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta
Awatar użytkownika

ardgalen
Ekspert
Posty: 186
Rejestracja: 14 sie 2009, 22:26
Status konta: Podejrzane
Imię i nazwisko:
Lokalizacja: Gdańsk
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Tangerine dream, Optical image-Tom Habes, Nik Tyndall, Airsculpture, Arcane, Robert Rich, Ron Boots, Rob Essers,Jan Garbarek, Vangelis, JMJ
Zawód:
Zainteresowania: el-muza, historia, komputery, doktryny polityczne, filozofia
Płeć:
Status: Offline

#116711

Post autor: ardgalen »

Clannad w japońskim wydaniu czyli Pól Brennan i jego japońsko chiński konglomerat oj długo tego szukałem, teraz czas zapolować na płytkę, którą ktos mi kiedyś w media mark za ladą pokazał https://www.youtube.com/watch?v=WgQP5ElPACE


ARDGALEN

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta
Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Zweryfikowany
Twardziel
Posty: 717
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Status konta: √ OK
Imię i nazwisko:
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy:
Zawód:
Zainteresowania:
Wiek: 45
Status: Offline

#116713

Post autor: Depeche Gristle »

Job Karma - Ebola, 2003;
*****
Style: rock elektroniczny, rock industrialny, ambient, rock eksperymentalny, minimal, rock psychodeliczny, cold wave, krautrock, dark wave, noise, drone
Obrazek


Ebola - trzeci album studyjny wrocławskiej formacji eksperymentalno-industrialnej, Job Karma, który ukazał się w 2003 roku w limitowanym nakładzie 470 kopii wydanych przez włoską wytwórnię Amplexus.
Job Karma już od samego początku istnienia inspirowała się awangardą i kontrkulturą lat 60., eksperymentalną elektroniką lat 70., krautrockiem oraz muzyką industrialną lat 70. i 80. Główny wpływ na twórczość zespołu wywarłi przede wszystkim wykonawcy pokroju formacji Cluster, Can, Cabaret Voltaire, Throbbing Gristle, Coil, Clock DVA, Test Department czy Lustmord, co też od samego początku przekładało się na twórczość Job Karmy poruszającej się w rejonach mrocznej, chłodnej i eksperymentalnej elektroniki.
Począwszy od albumu Newson (2001) zespół szerzej zaczął eksperymentować z ambientem; proces ten przybrał na sile na następnym albumie, Ebola, co też słychać w otwierającym albumową setlistę przypominającym soundtrack do filmu utworze tytułowym opartym o duszną, chłodną i melancholijną przestrzeń, chłodne solówki klawiszowe tworzące rozmytą linię melodii oraz nisko grane drone'owe syntezatorowe tło. W tle warstwy muzycznej słychać charakterystyczne dla Job Karmy sample dialogów, chłodne, powielane echami syntezatorowe efekty i wibracje oraz odległą quasi-plemienną rytmikę perkusyjną. Utwór przywołuje stylistyką twórczość schyłkowego Cabaret Voltaire bądź Richarda H. Kirka z lat 90., niewątpliwie jest to też wizerunek brzmienia Job Karmy na następne lata, bowiem brzmienie to będzie utrzymywać się na kolejnych albumach zespołu - Strike (2004), Tschernobyl (2007) i Punkt (2010).
Utwór June jest w zasadzie uporządkowanym fabrycznym zgiełkiem układającym się w quasi plemienną rytmikę perkusyjną osadzoną na tle warkotliwego, lekko pulsującego syntezatorowego podkładu oraz przypominających dźwięki szlifierek szorstkich i wysoko brzmiących partii syntezatorowych kreujących przestrzeń wspartych odległymi riffami gitarowymi. Tło wypełnia nisko brzmiąca drone'owa partia syntezatorowa. Całość tworzy składną strukturę muzyczną przypominającą dokonania NON i Boyda Rice'a.
Pozbawiony sekcji rytmicznej bardziej minimalistyczny Tension, podobnie jak numer tytułowy, przypomina filmowy soundtrack z tym, że melodia bardziej pasuje tu na napisy początkowe do thrillera lub horroru. Kompozycja składa się z chłodnej i mrocznej ambientowej przestrzeni, subtelnego i nisko brzmiącego syntezatorowego tła oraz pełniących funkcję sekcji rytmicznej delikatnych, ale twardych i spowolnionych sekwencerowych pulsów przeciętych krótkim i warkotliwym syntezatorowym akordem. Na warstwę muzyczną nakładają się sample dialogów oraz odległe brudne dźwięki brzmiące niczym przestery gitarowe przenoszące utwór w rejony twórczości francuskiego zespołu eksperymentalnego, Heldon.
Klimat filmowego soundtracku kontynuuje kompozycja Crawling End zawierająca chłodną, smyczkowo i melancholijnie brzmiącą przestrzeń oraz nisko brzmiące syntezatorowe tło. Warstwę muzyczną okalają odległe dźwięki przemysłowych uderzeń, a także dialogów i audycji radiowych uzupełnionych o wibrujące syntezatorowe tweety i subtelnie wznoszące się i opadające zimne klawiszowe partie o chwiejnym i wysokim brzmieniu - niekiedy krótkie, niekiedy przedłużające się. Brak jest sekcji rytmicznej. Słychać tu wpływy twórcze Richarda H. Kirka z lat 90.
Vermin odwołuje się do klasyki industrialu; utwór opiera się na twardym i mechanicznym industrialnym pulsie sekwencera w podkładzie wspartym zapętlonym rytmem automatu perkusyjnego, nad którym rozbrzmiewają podszyte syntezatorowymi warkotami analogowe partie syntezatorów o chropowatym brzmieniu i psychodelicznym zabarwieniu kojarzącym się z twórczością formacji Cluster z jej kultowego albumu, Zuckerzeit (1974). Występują również bardziej odległe i lekko wibrujące partie klawiszy o chłodnym brzmieniu przyponinającym klarnet. Tło wypełnia nisko brzmiąca i warkotliwa partia syntezatorowa.
Numer Primitive Matter jest powrotem do krautrockowo-eksperymentalnych brzmień z dwóch pierwszych albumów Job Karmy, Cycles per Second i Newson. Utwór charakteryzuje się mechanicznym rytmem archaicznego automatu perkusyjnego wyjętego z odmętów lat 70. z wplecionym humanoidalnym, kobiecym dźwiękiem z samplera. Oprawę muzyczną stanowią tworzące długą i rozmytą linię melodii chłodne i lekko falujące partie klawiszowe o wysokim brzmieniu przypominającym klarnet, subtelne, nisko brzmiące syntezatorowe tło wsparte partią organową oraz chłodna i lekko oddalona smyczkowa przestrzeń. W tle osadzone są dźwięki natury (śpiewy ptaków, szum wody w strumieniu, chłop popędzający konie) oraz sztuczne odgłosy otoczenia. Całość oscyluje gdzieś pomiędzy dokonaniami niemieckich formacji krautrockowych, Neu! i Faust.
Zamykający album ponad 13-minutowy utwór Sever do złudzenia przypomina brzmienia zespołu Heldon pochodzące z albumów It's Always Rock and Roll (1975) i Agneta Nilsson (1976). Utwór składa się z drone'owo-chropowatej syntezatorowej ściany dźwięku uzupełnionej o basowy, spowolniony i hipnotyczny, industrialny puls sekwencera w podkładzie oraz przeciągłe, opadające i wznoszące się wysokie dźwięki syntezatorowe przypominające surowe brzmienie skrzypiec w stylu Throbbing Gristle (utwór E-Coli z albumu D.o.A: The Third and Final Report of, 1978). Na tym tle pojawiają się dialogi, fragmenty audycji radiowych, melodie ludowe bliskiego i dalekiego wschodu, dźwięki natury i sztuczne dźwięki otoczenia, w tym efekty stereofoniczne, a także i dźwięki przypadkowe, jak kłótnie, rozmowy w tłumie, krzyki czy odgłos kaszlu, który od razu budzi skojarzenia właśnie z formacją Heldon, gdzie z kolei w utworze Aurore (album It's Always Rock and Roll, 1975) niespodziewanie pojawia się szczekanie psa. Muzyczną strukturę uzupełniają krótkie i odległe, chłodne solówki klawiszowe o smyczkowym brzmieniu przechodzącym również w dźwięki trąbki. Całość utworu wieńczy jeden wielki efektowny dźwiękowy kolaps, który w brutalny sposób oznajmia, że wszystko w przyrodzie i w kosmosie musi mieć swój koniec.
Wydawnictwo Ebola niewątpliwie wykrystalizowało styl, brzmienie i charakterystykę muzyki Job Karmy na następne lata, czyniąc z zespołu głównego przedstawiciela muzyki eksperymentalno-industrialnej w Polsce.
Album Ebola doczekał się ponownego wydania latem 2019 roku nakładem wytwórni Gusstaff.
Ostatnio zmieniony 16 mar 2023, 2:43 przez Depeche Gristle, łącznie zmieniany 1 raz.


Entertainment Trough Pain
--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta
Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Zweryfikowany
Twardziel
Posty: 717
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Status konta: √ OK
Imię i nazwisko:
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy:
Zawód:
Zainteresowania:
Wiek: 45
Status: Offline

#116716

Post autor: Depeche Gristle »

Freddie Mercury - Mr. Bad Guy - Special Edition, 1985;
******
Style: new wave, synth pop, soul, cold wave, elecro funk, synth rock, glam rock, rock elektroniczny, rock symfoniczny, reggae, funk, jazz, blues
Obrazek

The Prodigy - Music for the Jilted Generation, 1994;
******
Style: drum and bass, house, electro, cold wave, industrial, noise, experimental, minimal, ambient, break beat, techno, jungle, grunge, new wave, hip hop, jazz
Obrazek


Mr. Bad Guy Special Edition - debiutancki - i jedyny wydany za życia - solowy album wokalisty formacji Queen, Freddiego Mercury’ego, którego światowa premiera miała miejsce 29 kwietnia 1985 roku.
W połowie lat 80. Queen i Freddie Mercury osiągnęli szczyt popularności; wokalista zespołu, namawiany przez producentów muzycznych, od dłuższego czasu nosił się z zamiarem nagrania solowego albumu, jak wspominał w wywiadach: „(...) Od dość dawna nosiłem się z zamiarem nagrania solowego albumu, koledzy z zespołu bardzo zachęcali mnie do tego. Chciałem, aby był możliwie maksymalnie różnorodny stylistycznie - aby znalazło się na nim miejsce i dla piosenek w stylu reggae, i dla takich, które oparte są na potężnym brzmieniu orkiestry symfonicznej” (za wikipedia.org.). Choć co do stosunku pozostałych muzyków Queen do nagrania przez Freddiego solowego albumu sprawa wcale nie jest taka oczywista; podobno w tym czasie muzycy Queen szykowali się do sesji nagraniowej nowego albumu, a decyzja Freddiego o nagraniu własnego albumu zupełnie zniweczyła te plany. Podobno muzycy Queen wcale nie byli zachwyceni decyzją swojego wokalisty, jednakże zaakceptowali ten fakt i, ku prośbom Freddiego, nie ingerowali w proces twórczy albumu.
Album miał być w założeniu zróżnicowany stylistycznie. I choć Queen był dość eklektycznym, jeśli chodzi o stylistykę i gatunki muzyczne zespołem, to solowy album Freddiego Mercury’ego miał odejść od rockowego charakteru w kierunku muzyki pop - w szczególności modnego w latach 80. synth popu.
Jak przyznał w wywiadzie Freddie Mercury: „W ten album włożyłem całe serce i duszę. Jest znacznie bardziej rytmiczny niż muzyka Queen, ale znalazło się na nim także kilka wzruszających - jak sądzę - ballad. Wszystkie piosenki traktują o miłości, mają wiele wspólnego ze smutkiem i bólem. Jednocześnie są dość trywialne i żartobliwe - takie jak moja natura." (za wikipedia.org.).
Nie da się nie zauważyć fascynacji Freddiego brzmieniem syntezatorów i synth popową stylistyką, czego dowodem był już kultowy przebój Queen, Radio Ga Ga, zagrany całkowicie na syntezatorach, który pierwotnie miał trafić na solową płytę perkusisty zespołu, Rogera Taylora (był autorem utworu), jednakże demo na tyle spodobało się Freddiemu Mercury’emu, że - po namowach - trafiło do setlisty albumu Queen, The Works, jako otwierający album singiel, który z miejsca stał się jednym z największych i najbardziej kultowych przebojów zespołu, co zachęciło Freddiego Mercury’ego do pójścia w tym kierunku, jednak nie było o tym mowy w przypadku Queen, który był zespołem rockowym i, mimo synth popowego "wypadu" w utworze Radio Ga Ga, muzycy ani myśleli o dalszym pójściu w tym kierunku, natomiast na solowym albumie, na który muzycy Queen nie mieli żadnego wpływu, Freddie Mercury miał luksus podejmowania decyzji o stylu muzycznym, który w tym momencie najbardziej mu pasował.
Album Mr. Bad Guy nagrywany był mniej więcej od początku 1983 do stycznia 1985 roku w monachijskim Musicland Studios w RFN; w sesji nagraniowej udział wzięli muzycy sesyjni, m.in. Fred Mandel (klawisze, gitara), Paul Vincent (gitara), Curt Cress (perkusja), zaś za brzmienie albumu i programowanie syntezatorów odpowiedzialni byli znani ze wcześniejszej współpracy z Queen producenci, Reinhold Mack i Stephan Wissnet.
Album otwiera zorientowany na zdobywający wówczas popularność styl electro-funk, pulsujący tanecznością utwór Let's Turn It On, który w zasadzie jest kombinacją stylów synth pop i funk z domieszką rytmów latynoskich, choć wcale nie brakuje tu ducha twórczości Queen - oczywiście w sekcji wokalnej Freddiego, ale także i... w riffach gitarowych w zasadzie identycznych jak u Briana Maya (niewykluczone, że wykorzystano tu sample Queen), sekwencerowo-basowy puls w podkładzie przypomina z kolei ten, który pojawiał się w utworach Queen - Radio Ga Ga i I Want to Break Free.
Drugi singlowy utwór albumu, Made in Heaven, utrzymany jest w klimacie soulu, także i tu słychać echa twórczości Queen, głównie w partiach fortepianu i melancholijnej przestrzeni. Sam utwór przypomina zresztą dość mocno soulowy przebój Queen, Thank God It’s Christmas. Singiel Made in Heaven ukazał się 1 lipca 1985 roku i dotarł do 57. miejsca zestawienia UK Singles w Wlk. Brytanii, 60. miejsca w Niemczech i 98. miejsca w Australii.
Z kolei wydany 8 kwietnia 1985 roku I Was Born to Love You, pierwszy singiel bezpośrednio pilotujący premierę albumu, uzyskał miano hitu albumu dotarłszy do 11. miejsca zestawienia UK Singles Chart w Wlk. Brytanii, 10. miejsca w Niemczech, 19. miejsca w Australii czy 76. miejsca w zestawieniu U.S. Billboard Hot 100 w USA. Piosenka jest już wyraźnym odejściem od stylu i brzmienia Queen w kierunku klasycznego synth popu, trochę w stylu formacji Eurythmics;. Echa twórczości Queen pobrzmiewają tu w partiach fortepianu, w głównej warstwie wokalnej i w chórkach.
Łączący brzmienia syntezatorowe z blues-rockowymi i glam rockowymi partiami gitar numer Foolin' Around jest hybrydą synth popu, funka, new wave i glam rocka. Ciekawostką jest rytmika (sekcja basu i perkusji) do złudzenia przypominająca szlagier Michaela Jacksona - Billie Jean.
Your Kind Of Lover to dynamiczny soulowy numer z wyrazistą partią fortepianu, którego wstęp nawiązuje do początku wielkiego przeboju Queen, We Are the Champions.
Tytułowy, Mr. Bad Guy, jest połączeniem synth popu i soulu z symfoniczną sekcją smyczkową nadającą kompozycji wymiar utworu rodem z hollywoodzkiej kinowej superprodukcji.
Utwór Man Made Paradise z żywą sekcją perkusyjną i wyrazistą partią fortepianu oraz dodatkiem riffów gitarowych w stylu Briana Maya utrzymany jest w stylistyce funku i soulu lat 70., Freddie zaś w finale popisuje się wokalnie falsetem a'la Jimmy Somerville.
There Must Be More To Life Than This to klasycznie soulowy numer, który spokojnie mógłby znaleźć się na którymś z albumów Queen; piosenka oparta jest o żywą sekcję rytmiczną, wyraziste partie fortepianu i sekcji basu oraz smyczkowo-melancholijną przestrzeń.
Trzeci singiel albumu, Living on My Own, podobnie jak I Was Born to Love You, utrzymany jest w klasycznie synth popowej stylistyce zabarwionej brzmieniem formacji Eurythmics, jednak w drugiej części, za sprawą partii fortepianowych i wokaliz Freddiego Mercury’ego, piosenka nabiera cech jazzu. Singiel Living on My Own ukazał się 2 września 1985 roku i uplasował się na 50. miejscu w zestawieniu UK Singles w Wlk. Brytanii.
Utwór My Love Is Dangerous zasadniczo składa się z dwóch części; pierwsza utrzymana jest w łagodnym stylu łączącym synth pop i reggae, w drugiej części piosenka nabiera agresji, szybszego tempa, rockowego uderzenia perkusji, glam rockowych riffów gitarowych i przybiera faktyczną glam rockową formę utworu, chyba najbardziej na całym albumie zbliżonego do rockowej twórczości Queen.
Album finalizuje czwarta singlowa kompozycja albumu, Love Me Like There's No Tomorrow, utrzymana w duchu twórczości Queen o soulowym obliczu, osadzona na żywej sekcji perkusyjnej i podniosłych partiach fortepianu uzupełnionych miękką sekcją gitary basowej w podkładzie. Całości dopełniają niesamowite partie wokalne w wykonaniu Freddiego wspieranego przez chórki znane z twórczości Queen. Singiel Love Me Like There's No Tomorrow ukazał się 18 listopada 1985 roku i doszedł do 76. miejsca w zestawieniu UK Singles Chart w Wlk. Brytanii.
Album Mr. Bad Guy przyniósł Freddiemu Mercury'emu ogromny sukces komercyjny docierając do 6. miejsca w Wlk. Brytanii (status Złotej Płyty z ilością 100 tys. sprzedanych egzemplarzy), troszkę gorzej wydawnictwo wypadło w USA, gdzie dotarło do 159. miejsca w zestawieniu US Billboard 200. Album dotarł też m.in. do 11. miejsca w zestawieniu Offizielle Top 100 w Niemczech, 23. miejsca w Hiszpanii i w Austrii, czy 38. miejsca w Australii. Ponadto Album przyniósł Freddiemu dwa wielkie przeboje singlowe - I Was Born to Love You i Living on My Own.
Część starych fanów Queen narzekała jednak na - ich zdaniem - zbyt archaiczne brzmienie syntezatorów i automatów perkusyjnych; na przeciw ich wymaganiom stanęli zatem inżynierowie dźwięku, Justin Shirley-Smith i Joshua J. Macrae, którzy nie tylko na nowo zmixowali album, ale w części utworów dyskretnie dograli na nowo sekcje basowe i rytmiczne - za te pierwsze odpowiedzialny był Neil Fairclough, basista znany z koncertów pod szyldem Queen + Adam Lambert. Tym sposobem w 2019 roku ukazało się poprawione brzmieniowo i rytmicznie wydawnictwo Mr. Bad Guy - Special Edition.

Music for the Jilted Generation - drugi studyjny album brytyjskiej formacji, The Prodigy, który ukazał się 4 lipca 1994 roku, przynosząc zespołowi pierwszy ogólnoświatowy sukces komercyjny. A wszystko zasadniczo mogło potoczyć się zupełnie inaczej, bowiem lider, główny twórca i instrumentalista zespołu, po sukcesie pierwszego albumu The Prodigy - Experience (1992) - był zmęczony, nie miał chęci dalszego tworzenia i w zasadzie chciał rozwiązać zespół oraz zakończyć karierę. Jednak w tym samym czasie doszło do rzeczy dość niespotykanej w cywilizowanym świecie, wręcz całkowicie oburzającej; otóż brytyjski rząd wprowadził restrykcyjne prawo ograniczające i ściśle kontrolujące masowe imprezy spod znaku techno i rave argumentując to względami bezpieczeństwa ich uczestników. Początki subkultury rave w Wlk. Brytanii sięgały 1988 roku, kiedy z USA przywędrował tam nurt acid house, który zyskał popularność w undergroundowych kręgach dając początek młodzieżowej subkulturze rave. Oprócz zaznaczającego się wpływu acid house'u na brytyjskie zespoły pokroju Cabaret Voltaire, The Beloved, Pet Shop Boys czy The KLF, w tamtym czasie zaczęto organizować otwarte masowe imprezy rave, na których młodzież zażywała ecstasy (znanej też pod skkrótem MDMA). I choć problem rzeczywiście istniał, brytyjskie bulwarówki zaczęły go ewidentnie przejaskrawiać, pisząc o odgryzionych przez uczestników gołębich głowach, czy ziemi gęsto usłanej morzem plastikowych opakowań po ecstasy pozostawianych po imprezach.
Choć zarzuty szmatławców były wyolbrzymione i pozbawione jakiejkolwiek racji, brytyjski rząd wystraszył się na tyle, że zaczął pracować na spec-ustawą, która miała ograniczyć tego typu imprezy.
W końcu surowe prawo weszło w życie w Wlk. Brytanii na początku 1993 roku wywołując protesty i prowokując Liama Howletta do rezygnacji z porzucenia działalności muzycznej i tym samym muzyk, na przekór ustawie rządowej, postanowił razem z The Prodigy nagrać album z politycznym przesłaniem (choć po latach w wywiadach zaprzeczał, że kierowały nim motywy polityczne). Niewątpliwie mroczny front okładki, jak i wnętrze wkładki autorstwa Lesa Edwardsa, znanego brytyjskiego ilustratora, przedstawiające młodego człowieka w długich włosach przecinającego linę mostu łączącego dwa terytoria dzielące przepaść, mają jasne polityczne przesłanie. Pierwsze z widocznych na obrazie terytoriów jest ciemne i brudne z widocznymi dymiącymi fabrykami w tle i kordonami policji na pierwszym planie, drugie zaś jest jasne i czyste, przedstawiające kwitnącą trawą festiwalową scenę z zebranymi pod nią ludźmi w tle, zaś długowłosy młody człowiek na pierwszym planie pokazuje w stronę policji środkowy palec prawej dłoni, co jest ewidentnym politycznym manifestem.
Niewątpliwie nagrywany w studiach Earthbound i The Strongroom album Music for the Jilted Generation jest kontynuacją stylu z Experience, który miał niebagatelny wpływ na wzrost popularności subkultury rave w Wlk. Brytanii, jednakże zespół postawił także na zmiany i muzyczny rozwój. Słychać to już w otwierającym album 45-sekundowym eksperymentalnym Intro brzmiącym niczym jeden z numerów industrialnej formacji, Throbbing Gristle, z lat 70.
Break & Enter opiera się na tym samym schemacie drum and bassu połączonego z falującą przestrzenią i syntezatorowym brzmieniem znanymi z przebojów z albumu Experience, jak Wind It Up czy Out of Space, choć w Break & Enter pojawia się industrialny pulsujący podkład sekwencera i bardziej rozbudowane klawiszowe partie.
Their Law jest oczywistym odniesieniem się do sytuacji politycznej w kraju; utwór został nagrany z gościnnym udziałem muzyków industrialnego zespołu, Pop Will Eat Itself. Oprócz tradycyjnego dla The Prodigy łączenia drum and bassu z elektroniką, pojawiają się grunge'owe riffy gitarowe, nie przypadkiem zresztą, bowiem Liam Howlett był fanem grunge'u, który akurat w tym czasie cieszył się ogromną popularnością. Była to też zapowiedź kierunku, w którym The Prodigy miał podążyć na następnym albumie - The Fat of the Land (1997).
Full Throttle odwołuje się do tradycji acid house'u przełomu lat 80. i 90., jednocześnie poprzez mordercze tempo kieruje się w stronę rave'u.
Wydany 12 września 1994 roku singiel Voodoo People stał się pierwszym ogólnoświatowym hitem singlowym The Prodigy. Z jednej strony kumulują się tu style drum and bass, house i power electronics, z drugiej zaś strony kompozycja oscyluje w kierunku grunge'u poprzez sample riffów gitarowych formacji Nirvana. W Wlk. Brytanii singiel dotarł do 6. miejsca w zestawieniu UK Dance oraz 13. miejsca w zestawieniu UK Singles. W zestawieniu Eurochart Hot 100 uplasował się na 20. miejscu. Z nakładem 400 tys. sprzedanych egzemplarzy singiel otrzymał w Wlk. Brytanii status Złota.
Speedway (Theme from Fastlane) to transowo-rave'owy numer o morderczym tempie z wykorzystaniem dźwięków bolidów Formuły 1 w tle. Kiedy wydaje się, że numer w zasadzie kończy się, pojawia się ukryte, mroczne i ambientowe interlude, brzmieniowo przypominające dokonania formacji Cabaret Voltaire i jej frontmana, Richarda H. Kirka z lat 90. Ukryte interlude jest de facto wstępem do następnego utworu - The Heat (The Energy) - będącego powrotem do acid house'owej stylistyki znanej z albumu Experience.
Wydany 6 marca 1995 roku singiel Poison to kolejny ogólnoświatowy singlowy hit The Prodigy. Utwór jest już ewidentną zapowiedzią kierunku, w który podąży zespół na swoim następnym albumie, The Fat of the Land. Struktura muzyczna oparta jest na ciężkiej, break-beatowej sekcji rytmicznej, industrialnym pulsującym podkładzie sekwencera i dusznym syntezatorowym tle. Pojawia się też wrzaskliwa i chrapliwa deklamacja w wykonaniu wokalisty, Maxima Reality'ego. I choć na moment kompozycja spowalnia do łagodnego ambientowego tła, to już po chwili z całą mocą wraca do ciężkiego i dusznego brzmienia. Poison jest najlepszym momentem całego albumu. Singiel w Wlk. Brytanii dotarł do 15. miejsca w zestawieniu UK Singles oraz 47. miejsca w zestawieniu UK Club Chart.
Wydany 16 maja 1994 roku, bezpośrednio zapowiadający album Music for the Jilted Generation singiel No Good (Start the Dance), to kolejny światowy przebój The Prodigy, który jest powrotem do struktury i schematu przebojów z albumu Experience - Wind It Up i Out of Space - gdzie wykorzystano sample wokalne z istniejących starych kompozycji; na No Good (Start the Dance) wykorzystano sample z No Good for Me z repertuaru Kelly Charles oraz Funky Nassau z repertuaru Bahamian funk group The Beginning of the End. Singiel w Wlk. Brytanii uplasował się na 4. miejscu w zestawieniach UK Singles i UK Dance, do 1. miejsca dotarł w Finlandii i Grecji, 4. miejsce zajął w Niemczech, zaś w zestawieniu Eurochart Hot 100 doszedł do 10. miejsca. W Wlk. Brytanii z wynikiem 400 tys. sprzedanych egzemplarzy uzyskał status Złota.
One Love (Edit) był singlem, który ukazał się 3 października 1993 roku, blisko rok przed wydaniem albumu Music for the Jilted Generation. Utwór jest hybrydą drum and bassu i acid house'u osadzonego w stylistyce rave. Przez warstwę muzyczną przewija się chłodny i mroczny syntezatorowy podkład oraz śpiew arabskiego muezina na przyśpieszonych obrotach, co mogło prowokować ortodoksyjnych muzułmanów do uznania utworu za obrażający islam. Nie przeszkodziło to jednak singlowi w dotarciu w Wlk. Brytanii do 8. miejsca w zestawieniu UK Singles i 5. miejsca w zestawieniu UK Dance w 1993 roku, co też zapowiadało duże oczekiwania fanów The Prodigy wobec nowego wydawnictwa, na które trzeba było czekać rok.
Album finalizuje 20-minutowa suita The Narcotic Suite podzielona na trzy różne od siebie utwory. Pierwszy z nich - 3 Kilos - oparty jest na break-beatowej sekcji rytmicznej, warkotliwym podkładzie syntezatorowym, chłodnej przestrzeni, nisko brzmiącym opadającym tle i stale wibrującej pętli. Kompozycja odznacza się solówkami fortepianu i jazzującymi partiami dominującej tu sekcji fletu. Utwór wieńczą wibrujące efekty stereofoniczne.
Skylined jest powrotem do ambientowo-jungle'owo-house'owych łagodnych klimatów z albumu Experience. Utwór zwieńcza przetworzony szum morza na tle ponurego brzmienia syntezatora.
Claustrophobic Sting, który stanowi finalizację suity The Narcotic Suite, dla odmiany jest mocnym rave'owym i transowym numerem opartym o ciężką drum and bassową rytmikę perkusyjną.
Music for the Jilted Generation był pierwszym ogólnoświatowym sukcesem albumowym The Prodigy. Album w Wlk. Brytanii dotarł m.in. do 1. miejsca zestawienia UK Albums, 4. miejsca zestawienia UK Dance Albums, w USA doszedł do 31. miejsca US Top Catalog Albums w zestawieniu Billboardu. Wydawnictwo dotarło również do 9. miejsca w Australii czy 11. miejsca w Niemczech (w zestawieniu Offizielle Top 100), zaś w zestawieniu prestiżowego amerykańskiego US Billboard 200 album uplasował się na 198. miejscu. W Polsce i Szwecji wydawnictwo otrzymało status Złotej Płyty, w Wlk. Brytanii pokryło się platyną. A był to dopiero przedsmak możliwości, jakie zespół miał zaprezentować na następnym albumie, kiedy stać się miał jedynym, obok Nine Inch Nails, współczesnym zespołem z kręgu muzyki elektronicznej dorównującym statutowi takim elektronicznym legendom jak Depeche Mode, New Order czy Kraftwerk.
Music for the Jilted Generation jest jednym z najważniejszych albumów lat 90., który wpłynął na ówczesną scenę elektroniczną i techno, także w Polsce, gdzie miał duży wpływ na twórczość wykonawców pokroju Agressiva 69, Nowy Horyzont, Wieloryb, Aya RL czy LD.
Ostatnio zmieniony 29 mar 2023, 2:05 przez Depeche Gristle, łącznie zmieniany 1 raz.


Entertainment Trough Pain
--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta
ODPOWIEDZ Poprzedni tematNastępny temat